Forum › Rozmowy (nie)kontrolowane › Polityka › Kościół
I to wszystko wyjaśnia, czemu w armiach jest miejsce dla przedstawicieli religii (kapelani). Czyli Kościół nadal wydaję zgodę na zabijanie drugiego człowieka i daje przyzwolenie świętych na tworzenie urządzeń do zabijania.
A może tak najpierw trochę poczytać na temat, w którym się zabiera głos?
http://www.redakcjawojskowa.pl/gazeta/inde...9&Itemid=28
Od razu widać, że nie masz pojęcia o funkcji kapelanów wojskowych.
Swoja drogą, wcale nie zamierzam oddawać życia za ten ani inny kraj. Z jakiej racji?
A choćby - z takiej?
http://sciaga.nauka.pl/index.php/id=index/...=221/sc_id=5469
Ale ok. Nie chcesz - nie musisz. Ciesz się tylko, że byli - i są nadal - tacy, dzięki którym masz swój kraj.
Nie jestem temu państwu nic winny, nie dostałem od niego nic za darmo.
Nic, powiadasz... Szczepienia, jakie są obowiązkowe (i darmowe...) dla każdego noworodka, podstawowa opieka zdrowotna, płyn Lugola po Czarnobylu, podstawówka, szkoła średnia - to wszystko zapewniło Ci państwo (jest tego więcej, ale te kilka przykładów powinno starczyć). Tobie akurat - za darmo, bo wtedy nie pracowałeś, więc nie finansowały tego Twoje podatki. Jeśli jesteś na studiach dziennych na uczelni państwowej, to za te zajęcia też nie płacisz.
Nie mów więc, że od państwa nie dostałeś niczego, bo to się "trochę" mija z prawdą.
Lo'Rel a jak nie chcesz bronić swojego kraju to i nie powinieneś mówić że jesteś Polakiem czy kimś tam, to akurat mnie nie obchodzi.
masz może coś takiego?
Na chwilę obecną nie - tego typu badań nie przedstawia się w ogólnodostępnym internecie ponieważ zawsze noszą jakieś znamiona dyskryminacji ze względu na poglądy, bo właśnie światopogląd mają badać. W październiku wrócę na uczelnię i znów będę miał dostęp do międzynarodowej bazy danych psychologicznych i wtedy chętnie tych badań poszukam.
psychologowie twierdzą, że agresja jest głęboko w nas zakorzeniona (mechanizm walki-ucieczki)
To trochę bardziej skomplikowane. Ludzie wychowani bez wpływów zewnętrznych - a było tylko kilka takich przypadków i to wszystko z winy bardzo... Opiekuńczych rodziców, nie prowadzono specjalnie badań w tym celu zamykając gdzieś noworodki - w obliczu ataku nie odpowiadają nań. Nie wiedzą jak się zachować. NIE przejawiają jakichkolwiek zachowań agresywnych. Dlatego psychologowie zgadzają się że agresja NIE jest wrodzona i NIE jest genetycznie uwarunkowana - jej poziom zależy od warunków społecznych i wpływu otoczenia w jakim wychowuje się dziecko. Dlatego nie przeczę, agresja jest naturalna. Ale nikomu nie jest wrodzona - osoby wychowane w odpowiednich warunkach nie odpowiedzą ciosem na cios, taka możliwość jest dla nich po prostu nie do pomyślenia bo same nie stykały się wcześniej z agresją. I tak - pewnie w takiej hipotetycznej sytuacji by zginęły, bo bardzo trudno nauczyć się walczyć w ciągu kilku minut.
Czy mógłbyś podać jaki procent dzieci homoseksualistów jest orientacji heteroseksualnej ?
93-95%. Mam tu na myśli tak dzieci których biologicznym rodzicem jest jeden z homoseksualistów i dzieci adoptowane. Odsetek w obu przypadkach jest niemal taki sam (wahania na poziomie błędu statystycznego) i odpowiadania poziomowi homo / heteroseksualizmu w ogólnej populacji. Badania zostały przeprowadzone przez APA, nie jestem w tej chwili pewny ale chyba w 2006 roku wydali raport na ten temat. Sam homoseksualizm został wykreślony z rejestru chorób przez WHO w 1990 roku. Co do występowania, chwilowo są trzy koncepcje - homoseksualizm może warunkować grupa rozrzuconych po różnych chromosomach genów których tylko specyficzny układ wyzwala tą cechę - w tym przypadku homoseksualizm jest genetycznie uwarunkowany ale nie jest dziedziczony, może odpowiadać zań specyficzna budowa części mózgu - ale trwają spory czy to przyczyna czy efekt orientacji. Ostatnią chwilowo rozważaną opcją jest wpływ hormonów na płód.
to nie jest przecież świadomy wybór.
To też nie do końca prawda. W populacji ilość homoseksualistów nie przekracza 7%... A ponad 35% dorosłych mężczyzn przyznaje się do odbycia przynajmniej jednego stosunku homoseksualnego (badanie prowadzono w Stanach, nie znam wyników dla Polski). To może być też wybór. Ale tutaj raczej zahaczamy o świadomy biseksualizm.
najlepsze bitwy to te, które wygrywa się bez walki.
Absolutnie nie przeczę. Gdyby nie wyścig zbrojeń w czasie zimnej wojny równie dobrze mogłoby się okazać że bardzo wyraźnie silniejsza druga strona mogłaby zaatakować a tak mieliśmy sytuację patową. Może i pełną strachu po obu stronach, ale bez kolejnej wielkiej wojny. Ale mówię o czymś zupełnie innym - o intencjach. Możemy liczyć że broń którą budujemy nigdy nie zostanie użyta, ale jednak musimy liczyć się z tym że będzie inaczej. Dlatego dziwią mnie kapłani którzy w ten sposób sankcjonują tą możliwość, jednocześnie będąc zdecydowanie przeciwku antykoncepcji.
Weź pacyfistę do okopu. Daj mu broń... I poczekaj na atak przeciwnika. Ma wybór: zginąć, bądź zabić w samoobronie.
Tutaj zupełnie mieszasz pojęcia - ale może to moja wina, mogłem się trochę nieskładnie wypowiadać. Pacyfista wychowany był w podobnym środowisku jak każdy inny człowiek (uśredniając). Może mieć swoje poglądy i ideały, ale agresja nie jest mu obca - po prostu sam ją odrzuca w imię innych ideałów. W tej sytuacji nie wiem co bym zrobił - jestem pewien że wielu wolałoby zginąć niż złamać własne zasady. Jestem też pewny że wielu zaciekle by się broniło. W każdym razie, chodzi mi o to że gdzieś do 20 roku życia pacyfista wcale nie był pacyfistą. Mógł mieć pacyfizujące poglądy, ale dopiero mniej więcej w tym wieku zaczynamy staranniej planować nasze decyzje, rozwój mózgu zbliża się już do końca a naszych poglądów potrafimy bronić - i to nie na zasadzie 'bo tak' tylko wyjaśniając nasze racje i przesłanki. Wcześniej taki pacyfista pewnie też nie raz brał udział w bójce i co nieco o świecie wie.
Co do odizolowanego środowiska - a według skali pomiarowej ułożonej specjalnie dla owego laboratoryjnego otoczenia, nie dla świata rzeczywistego?
Przy użyciu kwestionariusza agresji A. BUSSA i M. PERRY’EGO. To uniwersalne narzędzie służące do pomiaru tej cechy. Gdyby użytu innego narzędzia wyników nie dałoby się odnieść do populacji.
Jeśli chodzi o agresję wywodzącą się ze środowiska... Zakładam, że grałeś w gry zespołowe. Nigdy nie miałeś ochoty przyłożyć komuś za brutalny, niesprowokowany faul?
Miałem, oczywiście. Będąc dzieckiem. Nigdy nie twierdziłem że ja też wychowałem się w kompletnym odizolowaniu. Teraz mam już swoje poglądy na większość rzeczy i nie - nigdy nie mam ochoty kogoś uderzyć. Zaatakowany - bronię się tak by wyrządzić jak najmniejszą krzywdę napastnikowi. Ale akceptuję też że w przypadku na przykład gier zespołowych nieodłącznym elementem rozgrywki są też faule. Nie chcę pozować tutaj na osobę o poglądach lepszych od innych - są po prostu inne. A nawet w przypadku przytoczonym przez Ciebie - agresję wyzwala zachowanie innej osoby, więc środowisko - przyczyna nie jest w tobie. Nie masz ochoty podejść do kogoś i samemu niesprowokowanie go brutalnie sfaulować. A co do drugiego członu pytania - większości swojej obecnej wiedzy nie posiadałem te kilka lat temu gdy wolałem pograć w piłkę niż powędkować / pochodzić po górach. Więc trudno mi się wypowiadać. Wiem że teraz w takich sytuacjach może nie tyle winiłbym środowisko, co wiedział że wychowany w innym inaczej bym się zachował. Podobnie jak wiem, że wybierając kiedyś inny profil w liceum pewnie nie studiowałbym psychologii, a wybierając innych znajomych w gimnazjum byłbym osobą zdecydowanie bardziej towarzyską. Akceptuję to wszytko, wiedząc że nie mam kogo obwiniać bo tych rzeczy zmienić się nie da.
Tyle, że to się nigdy nie stanie... Instynkt samozachowawczy uruchamia agresję. Przykład - choćby pożar w dużej, zatłoczonej hali. Pojawia się panika, wszyscy ruszają do drzwi... I zaczyna się przepychanka, bo każdy chce wyjść - i to JUŻ.
Mówię dokładnie o tym samym. o zmianie mentalności - strażacy od dawna próbują wszystkich przekonać że znacznie więcej osób zdąży wyjść spokojnie niż się przepychając. W tym przypadku agresja ogranicza liczbę uratowanych. Instynkt samozachowawczy w podanym przez Ciebie przykładzie jest po prostu źle ulokowany - większą szansę przetrwania daje spokojna ewakuacja... Ale o ile możesz egzekwować taką postawę u siebie, to zbyt wiele osób panikuje - bo przywykła do informacji że w takim przypadku trzeba jak najszybciej uciekać.
Powtórz mi to, stojąc naprzeciw trzech ABS-ów mających chrapkę na Twój portfel bądź po prostu na "wpierniczspuszczenie". Zwłaszcza ten fragment o drapieżnikach
Dlatego mówiłem o zmianie mentalności całego społeczeństwa a nie kilku jednostek które i tak nie atakują nie zaatakowane. Jakich oni mieli znajomych że wyrośli na takie osoby? Co ich spotkało w dzieciństwie że są tak agresywni? Dlaczego nie mogą znaleźć pracy i szukają pieniędzy w kradzieży? Skąd wzięła się akurat w nich - stymulowana przez całe społeczeństwo od lat - chęć zaimponowania innym? I najważniejsze, na jak inne osoby mogliby wyrosnąć w innych warunkach?
Nie jest? Z biologicznego punktu widzenia człowiek jest draoieznikiem i ma "wpisaną" w geny agresje.
I jeszcze jedno, agresja jest wpisana w nasze geny, inaczej nasz gatunek dawno by wymarł.
W które konkretnie geny? Bo inaczej do niczego nie dojdziemy, ja przekazuję ustalenia współczesnej psychologii a mam wrażenie iż twierdzisz że jest inaczej. na jakiej podstawie?
A kopnij go to co zrobi? Odda ci czyż nie?
Mam w domu dużego psa. To też drapieżniki. Nikt go nigdy nie uderzył. Ostatnio niechcący mój brat przytrzasnął mu niechcący ogon zamykającymi się drzwiami windy - natychmiast je otworzył ale Aenar zapiszczał i na pewno bardzo go to bolało. Nie zaatakował - mimo że powinien. Dlaczego? Bo nie był wychowany w środowisku w którym musiał stykać się z agresją otoczenia.
I co z tego, że się bronisz, ale używasz do obrony mechanizmu agresji.
Agresja - Zachowanie, którego świadomym celem jest wyrządzenie komuś szkody, krzywdy.
Nie. Wcale nie korzystam z mechanizmu agresji. Moim świadomym celem nie jest wyrządzenie komuś szkody, moim celem jest pomoc przyjacielowi - nie czerpię przyjemności z samej walki.
Ale ok. Nie chcesz - nie musisz. Ciesz się tylko, że byli - i są nadal - tacy, dzięki którym masz swój kraj.
Phoenix, to trochę bardziej skomplikowana kwestia - przynajmniej dla niektórych. Ja na przykład jestem całkowicie za globalizacją. I jak najbardziej akceptuję Polską narodowość, ale same granice nie są mi potrzebne. Jeżeli proces ten obejmie cały świat skończy się wojna o ojczyznę. Jasne, pojawią się wojenki domowe w takim ogromnym kraju ale nie będziemy już bronić ojczyzny, raczej integralności narodu i naszych ziem. Chociaż mi osobiście marzą się czasy gdy wszyscy zaakceptują że jesteśmy przede wszystkim nie Polakami, Francuzami, Anglikami, Niemcami czy Amerykanami tylko że wszyscy jesteśmy ludźmi.
Nie mów więc, że od państwa nie dostałeś niczego, bo to się "trochę" mija z prawdą.
Oh dostaje się dość dużo. A ile potem państwo dostaje od nas w czasie naszego dorosłego życia, gdy regularnie odprowadzamy podatki?
Dlatego dziwią mnie kapłani którzy w ten sposób sankcjonują tą możliwość, jednocześnie będąc zdecydowanie przeciwku antykoncepcji.
Popatrz na to w ten sposób: czołg czy okręt jest "odstraszaczem". Jego obecność sprawia, że dany naród jest bezpieczniejszy. A to - o paradoksie - daje w efekcie ochronę życia... Nie ma wojny - nie ma masowego zabijania. Pokrętne to, ale prawdziwe. Fakt, że nie zawsze skutkuje, ale IMO lepiej mieć broń i nigdy jej nie użyć - niż nie mieć wcale.
Ostatnio niechcący mój brat przytrzasnął mu niechcący ogon zamykającymi się drzwiami windy - natychmiast je otworzył ale Aenar zapiszczał i na pewno bardzo go to bolało. Nie zaatakował - mimo że powinien. Dlaczego? Bo nie był wychowany w środowisku w którym musiał stykać się z agresją otoczenia.
Powiedziałbym raczej, że dlatego, iż uznaje Twojego brata za stojącego wyżej w hierarchii stada. "Szefa" się nie gryzie
🙂
I jak najbardziej akceptuję Polską narodowość, ale same granice nie są mi potrzebne.
Tobie może nie, ale takiej Rosji na przykład... Gdyby wjechali zbrojnie, wiedzieliby, gdzie się zatrzymać (np. na granicy z Niemcami). I właśnie za tę wspomnianą przez Ciebie narodowość mielibyśmy KP.
Poza tym - my możemy sobie chcieć, ale granice póki co - istnieją... I trzeba ich w razie czego bronić. Bo to gwarancja wolności Twojej - ale i Twojej rodziny.
Oh dostaje się dość dużo. A ile potem państwo dostaje od nas w czasie naszego dorosłego życia, gdy regularnie odprowadzamy podatki?
Szczerze? Za dużo 🙂 Ale to nie zmienia faktu, iż najpierw coś jednak dostajemy - za free.
Absolutnie nie neguję potrzeby istnienia broni. Naprawdę uważam że armie powinny być konsekwentnie unowocześniane... Za znaczną częścią urządzeń z których korzystamy na co dzień stoi wojsko. Nie podoba mi się - ale to subiektywna opinia - że kapłan religii która promuje miłosierdzie tą broń święci. Bo jeśli wojny nie będzie - to wspaniale, broń chroni społeczeństwo. Jeśli będzie, to mocą swojego urzędu i w imieniu religii (czy nawet w imieniu nieskończenie miłosiernego Boga!) w pewnym sensie na zabijanie zezwala.
Powiedziałbym raczej, że dlatego, iż uznaje Twojego brata za stojącego wyżej w hierarchii stada.
Miałem raczej na myśli, że nie wykazał żadnych agresywnych zachowań. Nawet nie zjeżył sierści - gryzieniu nawet nie wspominam...
Bo to gwarancja wolności Twojej - ale i Twojej rodziny.
W tej chwili tak. Ale granic wewnątrz UE już prawie nie ma - zostają tylko formalne kreski na mapach, a nie czuję się zagrożony ze strony Niemców czy Anglików. Nie da się zmienić ludzkości w ciągu kilku lat ale liczę że powoli to się jednak stanie.
najpierw coś jednak dostajemy - za free.
Ja bym raczej powiedział że nie tyle dostajemy cokolwiek za free, tylko Państwo rozkłada nam spłatę na raty 😉
nie wykazał żadnych agresywnych zachowań. Nawet nie zjeżył sierści - gryzieniu nawet nie wspominam...
Nie wiem co to była za winda ale jeśli drzwi sie otwiera guzikiem(automat) a nie ręcznie to piesek poprostu mógł nie widzieć zagrożenia ze strony twojego brata
Ale granic wewnątrz UE już prawie nie ma - zostają tylko formalne kreski na mapach, a nie czuję się zagrożony ze strony Niemców czy Anglików. Nie da się zmienić ludzkości w ciągu kilku lat ale liczę że powoli to się jednak stanie.
Obrona ojczyzny to nie tylko pilnowanie żeby jakiś oddział czy coś nie przelazło przez te "kreskę na mapie" ale także pilnowanie aby nikt nie przywłaszczył sobie terenu poza tą kreską. Czyż nie?
Ja bym raczej powiedział że nie tyle dostajemy cokolwiek za free, tylko Państwo rozkłada nam spłatę na raty 😉
Ja bym nawet nie miał nic przeciw tym ratom (choć wolałbym żeby były mniejsze) tylko żeby te "barany" na wiejskiej zrobiły z nich pożytek a nie wypychały sobie kieszenie. :[
Silver Phoenix - przypomnę ci tylko, że przez osiem lat uczęszczania do samej szkoły podstawowej moi rodzice wydali ogromną ilość pieniędzy na podręczniki, zeszyty, wszelkiego rodzaju przybory, komitety rodzicielskie itd. Nadal twierdzisz, że edukacja w Polsce jest bezpłatna? Bezpłatna opieka zdrowotna? Żarty sobie stroisz czy mieszkasz na innej planecie??? Znam osobę, która piąty rok czeka na "darmowy" zabieg na sercu. Muszę czekać pól roku żeby dostać się do specjalisty, o ile są jeszcze wolne miejsca w tym roku. W karetce umiera dziecko, bo żaden szpital nie chce go przyjąć (nie mają sprzętu OK, ale czyja to wina?), po czym placówka zdrowia żąda zwrotów kosztów za to że karetka szwędała się pół nocy po województwie. Nadal twierdzisz, że to państwo gwarantuje bezpłatną opiekę medyczną? I uwierz mi, że nic nie jestem winny temu państwu, które na dodatek zmusza mnie do odbycia służby wojskowej wbrew mojej woli (na szczęście koniec z tym).
Patriotyzm pod pojęciami: Bóg, honor, ojczyzna mnie nie interesuje, bo: jestem ateistą, zabijanie innych to słaby dowód na honorowość a i ojczyzna to tylko miejsce w którym się urodziłem i żyję, przecież mogłem urodzić się 500 km na zachód i już byłbym Niemcem. Przede wszystkim jestem mieszkańcem tej planety, dopiero później europejczykiem i polakiem.
Nie podoba mi się - ale to subiektywna opinia - że kapłan religii która promuje miłosierdzie tą broń święci. Bo jeśli wojny nie będzie - to wspaniale, broń chroni społeczeństwo. Jeśli będzie, to mocą swojego urzędu i w imieniu religii (czy nawet w imieniu nieskończenie miłosiernego Boga!) w pewnym sensie na zabijanie zezwala.
Dokładnie to samo nie podoba się mi.
Phoenix, to trochę bardziej skomplikowana kwestia - przynajmniej dla niektórych. Ja na przykład jestem całkowicie za globalizacją. I jak najbardziej akceptuję Polską narodowość, ale same granice nie są mi potrzebne. Jeżeli proces ten obejmie cały świat skończy się wojna o ojczyznę. Jasne, pojawią się wojenki domowe w takim ogromnym kraju ale nie będziemy już bronić ojczyzny, raczej integralności narodu i naszych ziem.
W tej kwestii mamy identyczne poglądy, szkoda tylko, że niektórzy odczytują zdania do bólu jednoznacznie.
Nie. Wcale nie korzystam z mechanizmu agresji. Moim świadomym celem nie jest wyrządzenie komuś szkody, moim celem jest pomoc przyjacielowi - nie czerpię przyjemności z samej walki.
Nie jest celem agresji uzyskiwanie przyjemności z tego, ale zagwarantowanie bezpieczeństwa w swojej przestrzeni życiowej. Kopnięcie kogoś, nawet w samoobronie jest aktem agresji. Natura nie wyposaża nas w "rzeczy" które mają przynosić nam przyjemność, a jedynie te, które mają zagwarantować nam przetrwanie i przekazanie naszych genów. Wszystko sprowadza się do ochrony własnej puli genowej.
A może tak najpierw trochę poczytać na temat, w którym się zabiera głos?
A może tak więcej uwagi przy czytaniu? Chodzi mi o to, że wojsko, jako instytucja, nie powinno zezwalać na ureligijnianie struktur wojskowych. Albo idąc w drugą stronę, powinni być obecni przedstawiciele wszystkich religii. Dlaczego katolik może iść się wyspowiadać, a muzułmanin z polskim obywatelstwem służący w wojsku nie? Pośmiarduje dyskryminacją.
Lo'Rel a jak nie chcesz bronić swojego kraju to i nie powinieneś mówić że jesteś polakiem czy kimś tam, to akurat mnie nie obchodzi.
Akurat faktom nie zaprzeczysz, jestem obywatelem Rzeczypospolitej Polski, ba mam na to nawet dowód (osobisty) i paszport. Ale przecież równie dobrze mogłem być Czechem, Rumunem czy Irakijczykiem.
I na dodatek wcale nie jestem pacyfistą.
W które konkretnie geny? Bo inaczej do niczego nie dojdziemy, ja przekazuję ustalenia współczesnej psychologii a mam wrażenie iż twierdzisz że jest inaczej. na jakiej podstawie?
Nie łap mnie za słówka, to skrót myślowy. Mam na myśli to, że agresja jest częścią naszej natury, to co nas odróżnia od pozostałych zwierząt, to to, że możemy świadomie nad nią panować. Nie neguję współczesnej psychologii, a opieram się na dorobku biologii ewolucyjnej którą się interesuję (jak i psychologią z resztą).
Wszystkie te czynności i funkcje może spokojnie wykonywać psycholog, albo/i żołnierz po odpowiednim przeszkoleniu lub z wykształceniem. Oczywiście poza mszami, no ale skoro wyjeżdża się na misję do obcego kraju, to należy liczyć się z tym, że nie będzie tam katolickich mszy (jeżeli mówimy o krajach z odmienną religią) lub co najwyżej msza w lokalnym kościele w ojczystym języku narodu, do którego wyrusza się z pomocą.
...obywatelem Rzeczypospolitej Polski, ba mam na to nawet dowód (osobisty) i paszport. Ale przecież równie dobrze mogłem być Czechem, Rumunem czy Irakijczykiem.
Ale jesteś i bardzo trudno będzie ci się pozbyć obywatelstwa, więc prawdopodobnie Polakiem będziesz do śmierci. A co do patriotyzmu to nikt cię do tego nie zmusza ale jeśli masz jakiekolwiek sumienie czy coś to nie powinieneś mówić ze nie będziesz bronił ojczyzny, bo to ty jesteś dla niej nie ona dla ciebie.
Obrona ojczyzny to nie tylko pilnowanie żeby jakiś oddział czy coś nie przelazło przez te "kreskę na mapie" ale także pilnowanie aby nikt nie przywłaszczył sobie terenu poza tą kreską. Czyż nie?
Ja to rozumiem inaczej. Pomijając przywłaszczenia siłowe, to po przesunięciu takiej kreski nic się nie stanie. Ot, może i będę obywatelem innego państwa, ale wciąż będę siedział na swojej ziemi, w swoim domu, miał swoich przyjaciół i znajomych i odprowadzał podatki do skarbu państwa - za to otrzymując opiekę zdrowotną etc, etc. Nie stanę się inną osobą tylko dlatego że formalnie będę np Czechem a nie Polakiem.
bo to ty jesteś dla niej nie ona dla ciebie.
Zasadniczo, ja zawsze sądziłem że jest odwrotnie. To państwo i system państwowy jest dla obywateli, a nie obywatele dla niego. I, przynajmniej w moim rozumieniu, to nie ma nic wspólnego z ojczyzną. Jakby się państwo nie nazywało, to na tym terenie wciąż pozostaną te same ziemie z tymi samymi ludźmi. Nie da się tak łatwo zniszczyć czyjejś ojczyzny.
Wszystkie te czynności i funkcje może spokojnie wykonywać psycholog,
Większość tych funkcji powinien wykonywać psycholog. I absolutnie nie należy mieszać do tego osób które się na psychologii nie znają - podobnie jak pielęgniarze nie powinni bawić się w chirurgów. Ale inna sprawa, że żołnierze żyją w dość niebezpiecznych warunkach i często są osobami wierzącymi. O ile dla ateisty zabicie kogoś w większości przypadków (oczywiście w przypadku wojny obronnej) jest tylko samoobroną, to dla osoby wierzącej jest to grzech z którym często nie potrafi sobie poradzić bez osoby duchownej. Dlatego często kapelani odbierają wykształcenie psychologiczne.
agresja jest częścią naszej natury
Agresja jest podyktowana warunkami zewnętrznymi. Nikt nie udowodnił że istnieje biologiczne podłoże agresji w przypadku zdrowej osoby.
Kopnięcie kogoś, nawet w samoobronie jest aktem agresji.
Wcale nie. Agresja jest precyzyjnie zdefiniowanym procesem. Nie każde moje zachowanie które kogoś rani jest agresją. Nie każde zachowanie w której bezpośrednio nic nikomu nie robię nią nie jest. upuszczając niechcący narzędzie na budowie robotnik nie jest agresywny - nawet jeśli narzędzie kogoś porani spadając z któregoś piętra w dół. Naciskając guzik zwalniający bomby wcale nie jestem bez winy, mimo że nie widzę swoich ofiar. Psychologia społeczna zakłada że agresja to działanie intencjonalne prowadzące do uczynienia komuś krzywdy. I tyle.
przez osiem lat uczęszczania do samej szkoły podstawowej moi rodzice wydali ogromną ilość pieniędzy na podręczniki, zeszyty, wszelkiego rodzaju przybory, komitety rodzicielskie itd. Nadal twierdzisz, że edukacja w Polsce jest bezpłatna?
Oczywiście. Płaciłeś za uczęszczanie do podstawówki? Za obecność nauczycieli na lekcjach? Wiesz, że składki na komitet rodzicielski nie są - wbrew temu, co się mówiło - obowiązkowe?
Bezpłatna opieka zdrowotna? Żarty sobie stroisz czy mieszkasz na innej planecie??? Znam osobę, która piąty rok czeka na "darmowy" zabieg na sercu.
Ponieważ limity przyjęć są takie, jakie są. Nie zmienia to jednak faktu, iż ta Twoja znajoma osoba kiedyś się doczeka ( o ile dożyje). Jeśli twierdzisz, że to kiepsko, porównaj sobie sytuację pacjentów w Polsce i Wielkiej Brytanii. Wtedy dopiero możemy mówić o kolejkach do specjalistów. Nie zmienia to faktu, że za wizytę w przychodni NIE PŁACISZ i nie płaciłeś, będąc dzieckiem. Więc masz to za darmo.
Nadal twierdzisz, że to państwo gwarantuje bezpłatną opiekę medyczną?
Oczywiście. Na miarę swoich możliwości.
Patriotyzm pod pojęciami: Bóg, honor, ojczyzna mnie nie interesuje, bo: jestem ateistą, zabijanie innych to słaby dowód na honorowość a i ojczyzna to tylko miejsce w którym się urodziłem i żyję, przecież mogłem urodzić się 500 km na zachód i już byłbym Niemcem.
To się nazywa "naiwność". W przypadku, gdyby ktoś zajął nasz kraj, nie będziesz lepiej traktowany niż inni obywatele - włącznie z tymi, którzy prowadzili walkę. Dlaczego? Właśnie ze względu na narodowość. Polecam "Katyń" Wajdy, zrozumiesz, co mam na myśli.
I nikogo nie będzie obchodziło, że masz gdzieś, czy jesteś Polakiem, czy nie.
A może tak więcej uwagi przy czytaniu? Chodzi mi o to, że wojsko, jako instytucja, nie powinno zezwalać na ureligijnianie struktur wojskowych.
Jakiej uwagi? Przecież wyraziłeś się dość jasno:
I to wszystko wyjaśnia, czemu w armiach jest miejsce dla przedstawicieli religii (kapelani). Czyli Kościół nadal wydaję zgodę na zabijanie drugiego człowieka i daje przyzwolenie świętych na tworzenie urządzeń do zabijania.
Nie widzę tu miejsca na pomyłkę w interpretacji Twojej wypowiedzi. Dla Ciebie obecność kapelana oznacza przyzwolenie Kościoła na zabijanie - sam tak przecież napisałeś.
Co do obecności kapelanów innych wyznań - ano tutaj akurat się z Tobą zgodzę - powinni być. Tak samo, jak w szkołach powinna być możliwość uczęszczania na zajęcia prowadzone nie tylko przez księdza katolickiego, ale również mułłę czy rabina.
Szkoła nie jest darmowa. Wbrew pozorom. Dziecko nie jest osobą prawną, odpowiadają za niego (także prawnie) rodzice. I to nie dziecko dostało możliwość darmowego uczęszczania do szkoły, ale rodzicom nakazano wysyłanie dzieci do szkoły. Za którą ci rodzice płacą - w formie podatków. Więc szkoła zdecydowanie nie jest darmowa.
To samo dotyczy opieki zdrowotnej. To nie Ty, jako dziecko, dostałeś możliwość darmowej wizyty u lekarza, ale Twoi rodzice dostali możliwość pójścia z Tobą do lekarza i nie płacenia za tą wizytę bezpośrednio, tylko w formie przymusowego opodatkowania.
Gdyby Twoim rodzicom oddano tą kasę, którą się im zabiera w formie podatków (czyli w zasadzie drugie tyle ile zarabiają) to byliby w stanie posłać Cię do prywatnej szkoły i zabierać do prywatnych lekarzy. Ew. opłacać dobrowolnie odpowiednie ubezpieczenia gwarantujące możliwość równie 'darmowej' wizyty u lekara, co obecny system.
W czasach "minionego systemu" wcale nie było lepiej. Co prawda składki i podatki były niższe, ale związane z tym koszta pokrywane były z budżetu, który brał na to kasę z podatków i pożyczek - które później trzeba było spłacać z pieniędzy całego narodu.
"Darmowa" opieka zdrowotna i "darmowe" szkolnictwo to fikcja. Po prostu mechanizmy płacenia są inne. Ale płacić trzeba.
Muszę przyznać, że czekałem na moment, kiedy ktoś przypomni sobie o rodzicach i ich podatkach. Co tak późno? 😉
Więc...
...rodzicom nakazano wysyłanie dzieci do szkoły
Zgadza się. Tyle tylko, że istnieje też coś takiego, jak prywatne podstawówki. Tam płacisz już za samo to, że Twoje dziecko do niej chodzi. W przypadku szkoły państwowej czesnego nie ma. Więc w tym ujęciu podstawówka bądź szkoła średnia jest darmowa.
To nie Ty, jako dziecko, dostałeś możliwość darmowej wizyty u lekarza, ale Twoi rodzice dostali możliwość pójścia z Tobą do lekarza i nie płacenia za tą wizytę bezpośrednio, tylko w formie przymusowego opodatkowania.
Nie tylko oni go płacą, ale praktycznie całe dorosłe społeczeństwo. Dorosłe. Dziecko za to nie płaci. Tę opiekę funduje mu kilka ładnych milionów Polaków. A ponieważ
Państwo to polityczna, suwerenna, terytorialna i obligatoryjna organizacja społeczeństwa. Organizuje i koordynuje prace dużych grup społecznych.
,
można powiedzieć, że tę opiekę dziecko ma od państwa. Nie od rodziców.
Poza tym podatek, o którym wspomniałeś, opłaca również wizyty tychże rodziców. Mówiąc szczerze, gdyby podliczyć pieniądze, jakie są na ten cel od nas zabierane i zestawić je z realnymi cenami leków oraz zabiegów medycznych, niewiele osób byłoby na to stać. Załóżmy, że rodzice kiepsko zarabiają. Nieobowiązkowe szczepionki dla niemowląt kosztują po kilkaset złotych. Gdyby tymże kiepsko zarabiającym rodzicom przyszło zabulić za całość szczepień, jakie dzieci mają zaraz po porodzie plus za opiekę lekarską... Nie wypłaciliby się (mam na myśli sposób zapłaty bezpośredniej, nie za pośrednictwem ubezpieczenia). Badania lekarskie kobiety w ciąży też kosztują. Prywatne USG to ok. 80 PLN/wizyta (oczywiście zależy, jakie USG. Dokładniejsze badania są droższe). A niestety, w przypadku ciąży nie ma innej metody, by upewnić się, że ciąża przebiega prawidłowo. Najpierw USG, zaś w ostatniej fazie ciąży - KTG.
Tak więc gadka o płaceniu podatków przez rodziców nie obejmuje całości problemu. Wspominasz, że
Gdyby Twoim rodzicom oddano tą kasę, którą się im zabiera w formie podatków (czyli w zasadzie drugie tyle ile zarabiają) to byliby w stanie posłać Cię do prywatnej szkoły i zabierać do prywatnych lekarzy
No więc... Nie. Po pierwsze zabierane jest czterdzieści parę procent, nie połowa. Po drugie - znowu przywołam przykład kiepsko zarabiających rodziców (co w Polsce nie jest takim znowu ewenementem).
Niech oboje zarabiają po 1700 "na rękę" (co w skali kraju nie jest wcale złą sumą). Brutto wychodzi jakieś 2400 na osobę. Czyli 4 800 na rodzinę.
Prywatny żłobek kosztuje ok. 1000 PLN /miesięcznie. To oznacza, że mają już 3 800 - bez opłat, bez kupna żywności, bez kupna kosmetyków dla niemowlaka. Duża paczka pieluch to koszt ok. 45 PLN. Ubranka, butelki, smoczki, różne popierdółki - to wszystko kosztuje. Powiedzmy, że po opłaceniu wszystkiego, zakupie potrzebnych rzeczy zostałoby im jakieś 2 400 "wolnych" pieniędzy.
Ponieważ mówisz o oddaniu całości pieniędzy, pobranych na podatki, musisz wziąć też pod uwagę, że nie ma w budżecie pieniędzy na policję, na straż pożarną, nawet dla urzędników. Więc płacisz za wszystko: za ochronę miejsca zamieszkania, za przyjazd strażaków, za każdy kwitek w urzędzie; wszystkie leki w aptekach są pełnopłatne.
Jak sądzisz, ile by im zostało?
I to wszystko są wyliczenia dla rodziny jednodzietnej. A co z tymi, którzy mają dzieci więcej? Też byłoby ich stać?
Po prostu mechanizmy płacenia są inne. Ale płacić trzeba.
I płacimy - jak dorośniemy. Ale nie jako dzieci.
Płacimy, bo dzieci nie są osobami fizycznymi, ale tak czy inaczej, czy płaci za nas rodzic, czy dziecko musiałoby płacić samo, prowadzi to do tego samego.
Muszę przyznać, że czekałem na moment, kiedy ktoś przypomni sobie o rodzicach i ich podatkach. Co tak późno?
A ja głupi i naiwny sądziłem, że jest to oczywiste... Ale tu się pewnie nie zgodzimy nigdy, ja uważam, że to wszystko nie jest bezpłatne, ty uważasz, że jest.
Nie widzę tu miejsca na pomyłkę w interpretacji Twojej wypowiedzi.
Być może sam wpadłem we własną pułapkę, zbyt często używam skrótów myślowych, ale sądzę, że są łatwe do zinterpretowania. Oczywiście nie sama obecność kapelana w armii jest zezwoleniem na zabijanie innych. Ale wielowiekowe konotacje Kościoła i historii wojen pozwala założyć, że ta instytucja daje ciche przyzwolenie na całe zło jaką jest wojna, co skrajnie nie idzie w parze z naukami Kościoła.
A co do patriotyzmu to nikt cię do tego nie zmusza ale jeśli masz jakiekolwiek sumienie czy coś to nie powinieneś mówić ze nie będziesz bronił ojczyzny, bo to ty jesteś dla niej nie ona dla ciebie.
Wybacz, z całym szacunkiem dla Twoich poglądów, ale słysząc teksty, że to ja jestem dla ojczyzny, a nie ona dla mnie, to ogarnia mnie salwa niepohamowanego śmiechu. A ja myślałem, że jestem wolnym człowiekiem i mogę zupełnie sam wybierać miejsce w którym będę żył. Przynależność obywatelska, do danego kraju to rzecz bardzo względna, może się zmienić z dnia na dzień. Przynależność do społeczności o której pisze Eric Keitel to już zupełnie inna sprawa. Zakładając, że wyjeżdżam do innego zakątka świata o wiele bardziej byłoby mi szkoda zostawić przyjaciół, rodzinę i moje miasto niż żałować, że opuszczam kraj w którym się urodziłem. Kraj który wymaga ode mnie płacenia podatków, wymagało spełnienia powszechnego obowiązku obrony, a który w zamian, powinien mi zapewnić podstawowe prawa i to jeszcze z palcem w... Więc nie pisz mi więcej, że to ja jestem dla państwa.
tu się pewnie nie zgodzimy nigdy, ja uważam, że to wszystko nie jest bezpłatne, ty uważasz, że jest.
Ano... Na szczęście stać mnie na zrozumienie, że ktoś może mieć inny pogląd niż mój 😉 Widzę, że Ciebie chyba również.
wielowiekowe konotacje Kościoła i historii wojen pozwala założyć, że ta instytucja daje ciche przyzwolenie na całe zło jaką jest wojna, co skrajnie nie idzie w parze z naukami Kościoła.
Pewnie dlatego na wczorajszej mszy ksiądz poprosił, byśmy pomodlili się za pokój na świecie i za brak wojen...
No cóż.
Pewnie dlatego na wczorajszej mszy ksiądz poprosił, byśmy pomodlili się za pokój na świecie i za brak wojen...
Mówić, a czynić to dwie zupełnie różne sprawy. Dwulicowość i oblicze Kościoła to już zupełnie inna sprawa.
I Silver Phoenix, oczywiście, że stać mnie na zrozumienie faktu, że ludzie mają odmienne poglądy. Po prostu lubię dyskutować, a że czasem zbyt zażarcie to inna sprawa.
