Kościół

Wyświetlanie 15 wpisów - od 1,501 do 1,515 (z 1,660 w sumie)
  • Autor
    Wpisy
  • Romek 63
    Uczestnik
    #101976

    Mieszasz systemy walutowe. Wiary się nie udowadnia, bo wiara to stan umysłu. Specyficznie połączenie nieuzasadnionego lęku, przesądu, naiwności i irracjonalnych marzeń o atrakcyjnych zjawiskach nadprzyrodzonych.

    Określenie nie udowadnia się już samo nie jest naukowo precyzyjne. Bo co to ma niby znaczyć gdy jedni jej nie próbuja udowadniać a niektórzy próbują. A ja przecież tylko właśnie napisałem że nie da się jej udowodnić naukowo.

    Od dawno wiadomo, że podstawą każdej religii są ludzkie fantazje, które są okropnie infantylne jak na dzisiejsze standardy.

    No niestety tego wcale nie wiadomo bo nikt tego nie udowodnił aczkolwiek hipotezy takie są rzeczywiście nieźle udokumentowane. Jednak moja odpowiedź dotyczyła głównie wiary a nie religii.

    Religia i wiara religijna nigdy nie były sprawami rozłącznymi. I nie mogą być, przecież to nie ma najmniejszego sensu. Ani nawet nie ma praktycznej możłiwości.

    Mylisz się ponieważ podałem konkretny przykład na to że jest taka możliwość bo takie przypadki są udokumentowane. Nie pisałem też że były kiedykolwiek sprawami rozłącznymi bo na ogół się ściśle łącza ale są jednak wyjątki.

    Jeśli ze swoich indywidywiduwalnych urojeń nie zrobisz biznesu wróżbiarskiego a będziesz się z nimi obnosił, to zamkną cię w wariatkowie.

    Osób które mówią że po śmierci klinicznej trafiły do innego świata a nawet widziały Boga nikt nie zamyka w zakladach psychiatrycznych i nie uważa za osoby chore psychicznie. Grubo przesadziłeś w tej sprawie 😀 Za to nie rzadko takie osoby występują w programach TV na kanałach popularnonaukowych gdzie rozważa się argumenty za i przeciw obiektywności ich relacji.

    Zgadza się, strach przed śmiercią to jeden z głównych powodów, dla których ludzie zaczynają wierzyć w zabobony.

    Nie do końca to prawda. Chęć wiary rodzi się nie tyle ze strachu przed śmiercią co z pragnienia dalszego życia, a to jednak pewna różnica gdy się nad tym zastanowić. To raczej kwestia żalu niż strachu. Strach to może być raczej przed cierpieniem które na ogół poprzedza śmierć.

    Błędna koncepcja nieśmiertelności duszy jest niezwykle atrakcyjna, ale tylko chwilowo. Bardzo prędko prowadzi do pogłębienia strachu, gdy na bramce do Nieba pojawia się ten wykidajło zwany Bogiem, którego zadowolenie wymaga długiego i kosztownego przekupstwa.

    Dwa błędy są tu zawarte. Po pierwsze nikt nie udowodnił naukowo że to koncepcja błędna. To tylko Twoje przekonanie i wielu podobnie do Ciebie myślących. Po drugie co do tego pogłębienia strachu to rzeczywiście większość religii na tym bazuje ale to już problem tych co dogmatycznie wierzą w nauczanie kapłanów, a nie problem samej wiary w Boga czy życie po tym życiu. Przykładowo wielu wierzących nie wierzy w piekło czy też jakieś poważne kary po śmierci dla przeciętnych ludzi żyjących według własnych przekonań na temat tego co wolno a co nie.

    I dopiero przed samą śmiercią teiści zaczynają racjonalnie myśleć, że ich szaman jednak mógł się mylić, że zmarnowali tysiące godzin życia swojego i swoich bliskich na pielęgnowanie idiotyzmów. Wtedy dopiero zaczynają żałować, że nie żądali jakiegolwiek dowodu, tylko bezmyślnie uwierzyli szamanom w ich obietnice bez pokrycia. A wtedy już jest za późno, by odzyskać te wszystkie stracone lata.

    Tu jest po pierwsze błąd logiczny. Nikt wierzący nie może żałować jakis straconych chwil z powodu swojej wiary gdyż przed śmiercią nie wie na pewno czy drugi świat po śmierci istnieje czy nie. A wręcz odwrotnie - wierzący w chwili przed samą śmiercią maksymalnie bardzo starają się mieć nadzieje że ten drugi świat istnieje bo to dla nich jedyna pozytywna perspektywa.

    Po drugie skąd ty masz takie informacje że wierzący przed śmiercią zaczynają żałować że stracili jakieś lata. Czytałem trochę o umierających osobach ale nigdy nie trafiłem na takie relacje. Podejrzewam że to jest tylko wymysł Twojego umysłu taki sam jaki przypisujesz wierzącym właśnie.

    Skrypek
    Uczestnik
    #101980

    Mieszasz systemy walutowe. Wiary się nie udowadnia, bo wiara to stan umysłu. Specyficznie połączenie nieuzasadnionego lęku, przesądu, naiwności i irracjonalnych marzeń o atrakcyjnych zjawiskach nadprzyrodzonych.

    Określenie nie udowadnia się już samo nie jest naukowo precyzyjne. Bo co to ma niby znaczyć gdy jedni jej nie próbuja udowadniać a niektórzy próbują. A ja przecież tylko właśnie napisałem że nie da się jej udowodnić naukowo.

    Ale co chcesz udowadniać? Że ktoś odczuwa emocję wiary? To się na upartego da sprawdzić jakimś tomografem czy innym diabelstwem badającym aktywność mózgu. Pewne rejony uaktywniają się gdy człowiek odczuwa strach, popęd seksualny, radość z jedzenia czekolady czy ekstazę religijną. Odczuwanie jakiejkolwiek z tych emocji nie uprawnia do opowiadania bzdur na temat działania i genezy świata.

    Od dawno wiadomo, że podstawą każdej religii są ludzkie fantazje, które są okropnie infantylne jak na dzisiejsze standardy.

    No niestety tego wcale nie wiadomo bo nikt tego nie udowodnił aczkolwiek hipotezy takie są rzeczywiście nieźle udokumentowane. Jednak moja odpowiedź dotyczyła głównie wiary a nie religii.

    Jakie hipotezy? Co ty chcesz udowodnić swoją emocją wiary? Gadające krzaki na pustyni? Ludzi podających się za synów bożych? Ludzi rozmawiających z duchami i bóstwami? To są oszustwa, iluzje, paranoje i halucynacje. Takie "cuda" jak w Biblii regularnie odstawia się na scenach w Las Vegach lub leczy w psychiatrykach. Milion dolarów nadal czeka zdeponowany w fundacji Randiego na pierwszego śmiałka, któremu uda się udowodnić istnienie zjawisk paranormalnych. Tysiące już próbowało i poległo na testach przez siebie zaprojektowanych, nikt nawet nie przeszedł do etapu ścisłej weryfikacji naukowej. Widzisz, ludzka wiara produkuje takie śmiecie, że same się obalają jeszcze przed zaangażowaniem nauki.

    Religia i wiara religijna nigdy nie były sprawami rozłącznymi. I nie mogą być, przecież to nie ma najmniejszego sensu. Ani nawet nie ma praktycznej możłiwości.

    Mylisz się ponieważ podałem konkretny przykład na to że jest taka możliwość bo takie przypadki są udokumentowane. Nie pisałem też że były kiedykolwiek sprawami rozłącznymi bo na ogół się ściśle łącza ale są jednak wyjątki.

    Co jest udokumentowane? Zacieki na szybie w kszałcie twarzy Jezusa?

    Jeśli ze swoich indywidywiduwalnych urojeń nie zrobisz biznesu wróżbiarskiego a będziesz się z nimi obnosił, to zamkną cię w wariatkowie.

    Osób które mówią że po śmierci klinicznej trafiły do innego świata a nawet widziały Boga nikt nie zamyka w zakladach psychiatrycznych i nie uważa za osoby chore psychicznie. Grubo przesadziłeś w tej sprawie 😀 Za to nie rzadko takie osoby występują w programach TV na kanałach popularnonaukowych gdzie rozważa się argumenty za i przeciw obiektywności ich relacji.

    Ty wierzysz we wszystko co zobaczysz w telewizji? Toć teraz się będę czuł jakbym leżącego kopał.

    Zgadza się, strach przed śmiercią to jeden z głównych powodów, dla których ludzie zaczynają wierzyć w zabobony.

    Nie do końca to prawda. Chęć wiary rodzi się nie tyle ze strachu przed śmiercią co z pragnienia dalszego życia, a to jednak pewna różnica gdy się nad tym zastanowić.

    Tak, można szklankę nawać pół-pełną zamiast pół-pustej. Ilości wody w szklance to nie zmieni.

    Nie bój żaby, szamani i to przewidzieli. Ciężkie pieniądze zarabiają sprzedając te weksle bez pokrycia, jakim są obietnice życia wiecznego. A na wypadek, gdyby spędzenie całego życia w posłuszeństwie i strachu przed gniewem Jahve wydawało się komuś zbyt wysoką ceną, wymyślono karę wiecznego potępienia dla tych, którzy nie wstydzą się być ludźmi i wolą się żyć służąc ludzkości a nie kościołowi i jego bóstwom (a to są sprzeczne interesy, jak sam Chrystus nauczał).

    Błędna koncepcja nieśmiertelności duszy jest niezwykle atrakcyjna, ale tylko chwilowo. Bardzo prędko prowadzi do pogłębienia strachu, gdy na bramce do Nieba pojawia się ten wykidajło zwany Bogiem, którego zadowolenie wymaga długiego i kosztownego przekupstwa.

    Dwa błędy są tu zawarte. Po pierwsze nikt nie udowodnił naukowo że to koncepcja błędna.

    Tak samo i jak latającego potwora spaghetti. To nie znaczy, że należy w niego wierzyć.

    Atrakcyjność koncepcji nie czyni ją wiarygodną. Do tego trzeba więcej niż chciejstwa.

    Owszem, super byłoby, gdyby dusza, telepatia, reinkarnacja, anioł stróź, lewitacja i wszelkie tego typu fantazje były prawdą. Ale tak po prostu nigdy nie było i nie będzie. Mniej więcej w okolicach siódmego roku życia należy zacząć się z tą brutalną prawdą godzić i zacząć cieszyć pięknem świata realnego.

    To tylko Twoje przekonanie i wielu podobnie do Ciebie myślących.

    To jest przekonanie każdego kto uważał na lekcjach w szkole, gdy opowiadano o konstrukcji ciała ludzkiego. Hipoteza duszy powstała w czasach gdy ludzie jeszcze nie wiedzieli że w głowie mają mózg, a serce uważali za źródło emocji. Spokojnie tę bajkę można odstawić na półkę z fantasy obok biblibjnego genesis.

    Po drugie co do tego pogłębienia strachu to rzeczywiście większość religii na tym bazuje ale to już problem tych co dogmatycznie wierzą w nauczanie kapłanów, a nie problem samej wiary w Boga czy życie po tym życiu. Przykładowo wielu wierzących nie wierzy w piekło czy też jakieś poważne kary po śmierci dla przeciętnych ludzi żyjących według własnych przekonań na temat tego co wolno a co nie.

    Wybranie sobie z bajki wygodnych elementów nie czyni tej bajki bajdziej realną. Zwiększa tylko jej atrakcyjność.

    I nie opowiadaj głupstw, że można wierzyć w bozię bez dogmatów. Bozia to nic innego jak zbiór nielogicznych dogmatów.

    I dopiero przed samą śmiercią teiści zaczynają racjonalnie myśleć, że ich szaman jednak mógł się mylić, że zmarnowali tysiące godzin życia swojego i swoich bliskich na pielęgnowanie idiotyzmów. Wtedy dopiero zaczynają żałować, że nie żądali jakiegolwiek dowodu, tylko bezmyślnie uwierzyli szamanom w ich obietnice bez pokrycia. A wtedy już jest za późno, by odzyskać te wszystkie stracone lata.

    Tu jest po pierwsze błąd logiczny. Nikt wierzący nie może żałować jakis straconych chwil z powodu swojej wiary gdyż przed śmiercią nie wie na pewno czy drugi świat po śmierci istnieje czy nie. A wręcz odwrotnie - wierzący w chwili przed samą śmiercią maksymalnie bardzo starają się mieć nadzieje że ten drugi świat istnieje bo to dla nich jedyna pozytywna perspektywa.

    "maksymalnie bardzo starają się mieć nadzieję" - bardzo ładnie nazwałeś irracjonalne chciejstwo.

    Tylko nie zapominaj, że wierzący oprócz perspektywy życia wiecznego mają też drugą, o wiele bardziej prawidipodobną po zrobieniu "rachunku sumienia" - wieczne potępienie. Jeśli należałoby brać poważnie "nauki" kościoła, to już samo urodzenie się człowiekiem jest grzechem i powodem do wstydu. Nie ma takiej sfery życia, w której nie grzeszyłbyś stawiając humanizm ponad wolę szamana. Ogromnego potrzeba wysiłku, by ta durna antyludzka ideologia przyniosła komukolwiek jakieś pocieszenie przed śmiercią. Dla ludzi szczęścliwych nie ma miejsca w niebie - Chrystus wyraźnie nauczał, że do nieba zabierze tylko ludzi cierpiących z jego powodu. I tego cierpienia kościoły ludziom skutecznie dostarczają, wychowując bezbronne dzieci w urojeniach, wstydzie i strachu wobec człowieczeństwa.

    Po drugie skąd ty masz takie informacje że wierzący przed śmiercią zaczynają żałować że stracili jakieś lata. Czytałem trochę o umierających osobach ale nigdy nie trafiłem na takie relacje.

    Czytałeś kiedyś relację osoby która już umarła? A tak, faktycznie, w telewizji występowali tacy co powrócili z zaświatów.

    Ale słyszałeś o tym, że "światełko w tunelu" już dawno wyjasniono naukowo? Newsflash dla ciebie: te osoby po prostu nie umarły i wciskają ci kit.

    Zgadza się, strach przed śmiercią to jeden z głównych powodów, dla których ludzie zaczynają wierzyć w zabobony

    No ta wiara w "zabobony" dała wielu ludziom siły do pięknych czynów w koszmarnych czasach :np. Maksymilian Maria Kolbe w Oświęcimiu.

    Św.Maksymilian Maria Kolbe

    Nie wiem jakim "cudem" to wiara w bozię dała mu tę siłę, skoro wiara każe czcić bozię ponad ludzi.

    Ale dobrze, załóżmy. Udawajmy na chwilę, że najwięksi filantropowie świata nie są ateistami. Udawajmy, że nie widzimy, że wiele zwierzęcych społeczności wykazuje się aktami tak pięknego altruizmu, że ludzie powinni się wręcz na nich wzorować. Udawajmy, że to nie dobór naturalny preferuje zachowania "dobre" - żyjmy w urojeniu, że to bozia stworzyła takie zwierzęta dla naszej rozrywki, byśmy mieli materiały do Animal Planet.

    Pozostaje ci teraz tylko wykazać, że pan Kolbe by się nie poświęcał dla innych ludzi, gdyby nie wiara w gusła. Że ludzie rodzą się samolubnymi sukinsynami i dopiero duszpasterze robią z nich porządnych ludzi. Czy naprawdę masz takie niskie mniemanie o panu Kolbe i ludzkości w ogóle?

    Krótko mówiąc: obrażasz moje uczucia humanistyczne, sugerując iż ludzie są głupsi od innych zwierząt i potrzebują jakiejś bozi.

    Romek 63
    Uczestnik
    #101986

    Widzę że emocje zaburzają Ci rozumienie czytanego tekstu. Ja coś innego piszę a Ty coś innego czytasz i jeszcze dopisujesz coś czego nie twierdziłem i z czym się nie zgadzam 😀

    Mieszasz systemy walutowe. Wiary się nie udowadnia, bo wiara to stan umysłu.

    Przecież nigdzie nie pisałem że wiarę się udowadnia ! Pisałem tylko że nie można udowodnić prawdziwości treści będących przedmiotem wiary.

    Specyficznie połączenie nieuzasadnionego lęku, przesądu, naiwności i irracjonalnych marzeń o atrakcyjnych zjawiskach nadprzyrodzonych.

    To twoje przekonanie i masz prawo je mieć ale niestety nie możesz udowodnić że tak jest w rzeczywistości, więc póki co jest to hipoteza i nie naśmiewaj się z ludzi wierzących. Inni definiują wiarę inaczej i też mają do tego prawo.

    Ale co chcesz udowadniać? Że ktoś odczuwa emocję wiary? .

    Ja nic nie chcę udowadniać gdyż jak pisałem przy obecnym stanie wiedzy istnienia obiektów wiary nie da się udowodnić. Po drugie dla Ciebie wiara to emocje ale dla mnie i dla innych to nie emocje tylko przekonania na czymś tam oparte ale nie na emocjach wcale. Widzę że nawet nie rozumiesz słowa wiara gdyż mylisz ją z emocjami a to nie to samo. Do badania emocji są tak jak piszesz urządzenia, ale do badania wiary urządzeń nie ma.

    Jakie hipotezy? Co ty chcesz udowodnić swoją emocją wiary? Gadające krzaki na pustyni?

    Znowu nie czytałeś uważnie. Ja Ci w tym punkcie przyznałem rację. Napisałem że są nieźle udokumentowane hipotezy na to iż – cytuję „Od dawno wiadomo, że podstawą każdej religii są ludzkie fantazje, które są okropnie infantylne jak na dzisiejsze standardy.” Ale dotyczą religii – nie wiary !

    Ludzi podających się za synów bożych? Ludzi rozmawiających z duchami i bóstwami? To są oszustwa, iluzje, paranoje i halucynacje.

    Nie ma dowodów naukowych na to że są to fakty więc nikt nie musi w to wierzyć, ale z drugiej strony nikt nie udowodnił że to nie jest możliwe. Nie czepiaj się więc ludzi za to że wierzą bo nie masz ku temu podstaw.

    Milion dolarów nadal czeka zdeponowany w fundacji Randiego na pierwszego śmiałka, któremu uda się udowodnić istnienie zjawisk paranormalnych. Tysiące już próbowało i poległo na testach przez siebie zaprojektowanych, nikt nawet nie przeszedł do etapu ścisłej weryfikacji naukowej.

    To jest tylko dowód na to że ludzie nie mają zdolności paranormalnych ale nie na to że Bóg ich nie ma - jeśli istnieje. A zresztą skoro jesteś na tym portalu to znaczy że interesujesz się fantastyką naukową i powinieneś już wiedzieć że człowiek nie byłby wstanie odróżnić Boga od jakiejś bardzo zaawansowanej cywilizacji. Czy mam rozumieć że kategorycznie zaprzeczasz możliwości istnienia bardzo zaawansowanych cywilizacji które dysponują technologią która jawiłaby się dla nas jako zjawiska paranormalne ??

    Co jest udokumentowane? Zacieki na szybie w kszałcie twarzy Jezusa?

    Znowu nie czytałeś uważnie. Pisałem że udokumentowane są przypadki śmierci klinicznej której towarzyszyły umierającej osobie doświadczenia przebywania poza ciałem, w innym świecie lub kontaktu z Bogiem. I tylko tyle. A to że przypadek jest udokumentowany nie znaczy jeszcze że były to obiektywnie istniejące zdarzenia. Jednakże nie można też i tego wykluczyć. A wracając tu przy okazji do fantastyki naukowej polecam scenę z serialu Star Trek – Następne pokolenie gdy w umyśle umierającego kapitana Picarda pojawia się Q i podaje się za Jezusa.

    Ty wierzysz we wszystko co zobaczysz w telewizji?

    Co ty za idiotyczne wnioski wyciągasz ? To że piszę iż są programy popularnonaukowe w TV w których występują osoby które doświadczyły śmierci klinicznej nie znaczy jeszcze że wierzę we wszystko co widzę w TV. Ja tylko stwierdziłem fakt że tam na te tematy się dyskutuje i tyle a nie zamyka takich ludzi w zakładach psychiatrycznych jak Ty to niestety IDIOTYCZNIE przedstawiłeś. Nie przekręcaj moich wypowiedzi tak jak Ci wygodnie.

    Ciężkie pieniądze zarabiają sprzedając te weksle bez pokrycia, jakim są obietnice życia wiecznego. A na wypadek, gdyby spędzenie całego życia w posłuszeństwie i strachu przed gniewem Jahve wydawało się komuś zbyt wysoką ceną, wymyślono karę wiecznego potępienia dla tych, którzy nie wstydzą się być ludźmi i wolą się żyć służąc ludzkości a nie kościołowi i jego bóstwom…

    I tu znowu Ci przyznaję rację ale to znowu jest kwestia konkretnej religii, a nie indywidualnej wiary która religii zasadniczo wcale nie potrzebuje aczkolwiek rzeczywiście na ogół jest z nią bardziej lub mniej związana. Ostatnio czytałem w necie ciekawy artykuł na temat wierzeń obywateli Unii Europejskiej i USA. I cóż się okazuje - coraz więcej jest osób które uważają się za wierzące ale nie czują się związane z żadną religią ani wspólnotą wiernych. I wyglada na to że jest to trend dość szybko postępujący w państwach cywilizacji zachodniej oraz Japonii i Chin.

    Tak samo i jak latającego potwora spaghetti. To nie znaczy, że należy w niego wierzyć.

    Ale ja nigdzie nie twierdziłem że należy w coś tam wierzyć ! Jednak jeśli ktoś wierzy to jest to jego sprawa i widocznie ma ku temu jakieś powody – może urojone ale może rzeczywiste. Nie jesteś w stanie udowodnić że nie rzeczywiste więc znowu napiszę – nie czepiaj się. A od wiary w latającego potwora spaghetti różni się to tym, że są jakieś ideologie z tą wiarą związane, są jakieś tam przekazy historyczne, jakieś wiekowe instytucje za tym stoją i jakieś ludzkie przeżycia i doznania też. To wszystko oczywiście nie dowodzi prawdziwości tej wiary ale przecież nawet policja, prokuratura i sądy w swoich dochodzeniach opierają się nie tylko na dowodach ale także na tak zwanych poszlakach, więc nie wypominajmy podobnego postępowania przeciętnym ludziom 🙄

    Atrakcyjność koncepcji nie czyni ją wiarygodną. Do tego trzeba więcej niż chciejstwa.

    Oczywiście że tak dlatego też nie należy nikogo przymuszać do wiary. I każdy kto nie wierzy ma ku temu uzasadnione naukowo podstawy by nie wierzyć.

    Owszem, super byłoby, gdyby dusza, telepatia, reinkarnacja, anioł stróź, lewitacja i wszelkie tego typu fantazje były prawdą. Ale tak po prostu nigdy nie było i nie będzie.

    O wielu rzeczach pisano przed wiekami że istnieć nie mogą a teraz jednak istnieją bo człowiek je stworzył 😀 Tak więc twierdzenie że coś na pewno nie może istnieć świadczy raczej tylko o braku wiedzy, wyobraźni i wąskich horyzontach myślowych. A tak przy okazji - widziałeś już lewitującą w polu magnetycznym żywą żabę ? Bo ja tak i mogę Ci ten eksperyment pokazać 😀

    Hipoteza duszy powstała w czasach gdy ludzie jeszcze nie wiedzieli że w głowie mają mózg, a serce uważali za źródło emocji. Spokojnie tę bajkę można odstawić na półkę z fantasy obok biblibjnego genesis.

    A hipoteza atomu powstała w starożytnej Grecji gdy jeszcze ludzie nie byli w stanie jej udowodnić. Jednak niejakiemu Demokrytowi pasowała do koncepcji świata tak jak niektórym pasuje do tej koncepcji Bóg i dusza. Pewnie wielu mu mówiło że można ją między bajki włożyć. Nie bądźmy więc tak pewni może.

    Wybranie sobie z bajki wygodnych elementów nie czyni tej bajki bardziej realną. Zwiększa tylko jej atrakcyjność.

    Tak zwiększa jej atrakcyjność z pewnością ale to był argument na to że nie każdy wierzący wierzy ze strachu, a nie na to że bajka jest prawdziwa bo zawiera mniej fantastycznych elementów. Znowu przekręciłeś moją wypowiedź.

    I nie opowiadaj głupstw, że można wierzyć w bozię bez dogmatów. Bozia to nic innego jak zbiór nielogicznych dogmatów.

    Oj kolego polecam Ci szybko nadrobić zaległości z filozofii i astrofizyki. Jak już je nadrobisz to się dowiesz że wielu znanych filozofów i astrofizyków wierzyło w jakąś bozię zupełnie bez dogmatów 😀

    Tylko nie zapominaj, że wierzący oprócz perspektywy życia wiecznego mają też drugą, o wiele bardziej prawidipodobną po zrobieniu "rachunku sumienia" - wieczne potępienie. Jeśli należałoby brać poważnie "nauki" kościoła, to już samo urodzenie się człowiekiem jest grzechem i powodem do wstydu. Nie ma takiej sfery życia, w której nie grzeszyłbyś stawiając humanizm ponad wolę szamana. Ogromnego potrzeba wysiłku, by ta durna antyludzka ideologia przyniosła komukolwiek jakieś pocieszenie przed śmiercią.

    I tu się znowu z Tobą zgadzam 🙄 Kościół chrześcijański moim zdaniem jakoś bardzo pobłądził w tych swoich doktrynach i zaleceniach dla swoich wiernych 🙁 Powiedział bym tu nawet więcej - koncepcja piekła dla niewierzących ( którą większość kościołów podaje za prawdziwą ) nijak się nie ma do obrazu bardzo kochającego ludzi Boga i cierpiącego za nich Chrystusa. Bo skoro podają do wierzenia, że Bóg stwarzając człowieka z góry wiedział że człowiek przestanie w niego wierzyć i żyć według jego przykazań, a jednocześnie podają że takich ludzi czeka piekło, to by znaczyło że ten Bóg z rozmysłem skazał na piekło większość ludzi dla jakiegoś tam swojego interesu. Takiego Boga chyba kochać by nie było można jak nakazuje tego podstawowe przykazanie. Takiego Boga można się tylko bać. Ale z drugiej strony Chrystus naucza że Boga należy głównie kochać, a strach to tylko dodatek potrzebny dla źle czyniących. Ogólnie trudno tu nie widzieć zasadniczej sprzeczności 🙁 Na szczęście młode pokolenie teologów skłonne jest już głosić tylko doktrynę miłości Boga do ludzi i neguje istnienie piekła. Co jednak nie oznacza jeszcze, że wszelkie złe uczynki pozostaną po śmierci całkowicie bezkarne. Poza tym sugerują że cała wiara chrześcijańska opiera się na 2 przykazaniach i 2 wydarzeniach, a całą resztę historycznego przekazu właściwie można sobie darować jeśli komuś ona nie pasuje. Niestety na razie mają papieski i biskupi zakaz by o tym wszystkim otwarcie mówić.

    Dla ludzi szczęśliwych nie ma miejsca w niebie - Chrystus wyraźnie nauczał, że do nieba zabierze tylko ludzi cierpiących z jego powodu.

    Blisko jesteś prawdy ale jednak Chrystus nauczał nieco inaczej. Należy to rozumieć w ten sposób że nie ma miejsca w niebie dla tych którym zło istniejące na ziemi zupełnie nie przeszkadza by czuli się w pełni szczęśliwi. A co do cierpiących z powodu Chrystusa to nauczał że tych zabierze do nieba jako pierwszych, ale wcale nie tylko tych. A to jednak różnica. No ale oczywiście tak naprawdę to do końca nie wiemy jak nauczał bo jego nauki spisano na przestrzeni 50-100 lat po jego śmierci i nie wiadomo co tam kapłani dołożyli a co wycięli z jego nauk.

    I tego cierpienia kościoły ludziom skutecznie dostarczają, wychowując bezbronne dzieci w urojeniach, wstydzie i strachu wobec człowieczeństwa.

    Tu Ci znowu przyznaję rację. Niestety Kościół w swej doktrynie i praktykach kapłanów nie mało pobłądził.

    Ale słyszałeś o tym, że "światełko w tunelu" już dawno wyjaśniono naukowo.

    Czytałem o tym oczywiście ale to nie wyjaśnia pewnych doznań przebywania poza ciałem.

    Poza tym nie opieram się tylko na tym co widziałem w TV. Znam osobiście osobę która przeżyła śmierć kliniczną i miała takie doznania. Oczywiście masz prawo w to nie wierzyć ale ja mam pewne podstawy by w to wierzyć bo znam dobrze tę osobę.

    Pozostaje ci teraz tylko wykazać, że pan Kolbe by się nie poświęcał dla innych ludzi, gdyby nie wiara w gusła. Że ludzie rodzą się samolubnymi sukinsynami i dopiero duszpasterze robią z nich porządnych ludzi

    Pytanie po co miałby oddawać swoje życie za czyjeś życie gdyby nie wierzył w życie po śmierci ? Jaki zysk miałby z tego że dał się zabić ? Z tego też wcale nie wynika, że ludzie mieliby rodzić się samolubnymi sukinsynami i dopiero duszpasterze robią z nich porządnych ludzi, gdyż nikt nie twierdzi że aby być porządnym człowiekiem to trzeba z własnej woli oddawać swoje życie za innych. Wystarczy być dla innych dobrym i wobec nich uczciwym. A to wcale nie zakłada że musisz poświęcać się dla innych albo interes jakiegokolwiek z nich stawiać przed swoim interesem. Nie każdy zaraz musi być bohaterem by być porządnym człowiekiem.

    Skrypek
    Uczestnik
    #101987

    przy obecnym stanie wiedzy istnienia obiektów wiary nie da się udowodnić.

    Wręcz odwrotnie. W gusła się wierzy, pomino że nie dają się udowodnić. Bo tak kazano, ze strachu lub bo są atrakcyjne. "obiekty wiary" są obiektami wiary właśnie dlatego, że są bzdurami.

    Po drugie dla Ciebie wiara to emocje ale dla mnie i dla innych to nie emocje tylko przekonania na czymś tam oparte ale nie na emocjach wcale.

    A niby na czym poza wychowaniem? Dlaczego wierzysz w Bozię a nie Allaha lub Mzimu? Dlaczego nadal wierzysz w Bozię, gdy już od dawna wiadomo, że to jeden z wielu podobnych mitów i wcale nie najstarszy?

    Napisałem że są nieźle udokumentowane hipotezy na to iż ? cytuję ?Od dawno wiadomo, że podstawą każdej religii są ludzkie fantazje, które są okropnie infantylne jak na dzisiejsze standardy.? Ale religii ? nie wiary !

    Przestań zaklinać rzeczywistość. Masz definicję z wikipedii: "wiara (...) polega przede wszystkim na przyjęciu istnienia czegoś bez żadnego dowodu wiarygodnie potwierdzającego ten fakt"

    "Święty Tomasz przedstawia wiarę jako przyrodzony stan umysłu, polegający na pewności prawd nie z racji dowodów rozumowych, ale przez przyjęcie świadectwa autorytetu, wynikająca z zaufania"

    Widzisz, nawet Święty Tomasz trafił sedno, że wiara to bezmyślne powtarzanie głupstw po szamanach.

    nikt nie udowodnił że to nie jest możliwe. Nie czepiaj się więc ludzi za to że wierzą bo nie masz ku temu podstaw.

    Podstaw to nie ma wiara - z definicji.

    W smoki i krasnoludki też wierzysz, bo nikt ci nie udowodnił, że nie istnieją? W każde niewidzialne i niespotkane dotąd w przyrodzie głupstwa należy wierzyć? Czy tylko jak stoi za nimi bogata firma wyjęta spod prawa?

    To jest tylko dowód na to że ludzie nie mają zdolności paranormalnych ale nie na to że Bóg ich nie ma

    To jest również dowód na to, że kłamstwami i halucynacjami są wszelkie objawienia, rozmowy i inne interakcje z bóstwami i duchami.

    A zresztą skoro jesteś na tym portalu to znaczy że interesujesz się fantastyką naukową i powinieneś już wiedzieć że człowiek nie byłby wstanie odróżnić Boga od jakiejś bardzo zaawansowanej cywilizacji.

    Który człowiek? Prosty rybak mieszkający na pustyni dwa tysiące lat temu to pewnie nawet i własne pierdnięcie mógłby pomylić z odgłosami nadchodzącej burzy.

    Czy mam rozumieć że kategorycznie zaprzeczasz możliwości istnienia bardzo zaawansowanych cywilizacji które dysponują technologią która jawiłaby się dla nas jako zjawiska paranormalne ??

    Dlaczego cokolwiek miałoby mi się jawić jako paranormalne? Rozumny człowiek na widok czegoś dla niego niejasnego stara się sprawę zbadać, a nie padać na kolana "o jezu, to bóg!".

    Pisałem że udokumentowane są przypadki śmierci klinicznej której towarzyszyły umierającej osobie doświadczenia przebywania poza ciałem, w innym świecie lub kontaktu z Bogiem.

    W jaki niby sposób są udokumentowane? Bredzeniami jakiejś schorowanej osoby, która przeżyła poważne niedotlenienie mózgu i teraz jedzie na lekach? Tak samo wiarygodne jak relacje schizofreników, których porwało ufo i wsadzało próbniki w dupę. Większość z tych wiarygodnych świadków przypadkiem zażywa silne antydepresanty.

    A wracając tu przy okazji do fantastyki naukowej polecam scenę z serialu Star Trek ? Następne pokolenie gdy w umyśle umierającego kapitana Picarda pojawia się Q i podaje się za Jezusa.

    No widzisz, ile wydarzeń w życiu można niesłusznie przypisać bóstwom, podczas gdy dają się wytłumaczyć bez bogów.

    są programy popularnonaukowe w TV w których występują osoby które doświadczyły śmierci klinicznej nie znaczy jeszcze że wierzę we wszystko co widzę w TV. Ja tylko stwierdziłem fakt że tam na te tematy się dyskutuje i tyle a nie zamyka takich ludzi w zakładach psychiatrycznych jak Ty to niestety IDIOTYCZNIE przedstawiłeś.

    Tylko dopóki nie stanowią zagrożenia dla otoczenia, albo nie założą niebezpiecznego kultu, który robiłby konkurencję jedynemu słusznemu kościołowi.

    Idiotycznie to ty przedstawiasz obecność wariatów i oszustów w telewizji jako uzasadanienie wiary w głupstwa.

    ale to znowu jest kwestia konkretnej religii, a nie indywidualnej wiary która religii zasadniczo wcale nie potrzebuje aczkolwiek rzeczywiście na ogół jest z nią bardziej lub mniej związana.

    Jakiej znowu indywidualnej wiary? Co to za new-age bullshit? Nikt indywidualnie nie wpada na pomysł wiary w Babę-Jagę, Boga czy Allaha. To są konkretne bajki narzucane ludziom od dzieciństwa. A nawet jak sobie przerabiasz znanych bogów na swoją modłę, to nie jest to twoja indywidualna twórczość tylko plagiat.

    Ale ja nigdzie nie twierdziłem że należy w coś tam wierzyć ! Jednak jeśli ktoś wierzy to jest to jego sprawa i widocznie ma ku temu jakieś powody ? może urojone ale może rzeczywiste. Nie jesteś w stanie udowodnić że nie rzeczywiste więc znowu napiszę ? nie czepiaj się.

    Nie można się nie czepiać, gdyś ktoś wspiera antyludzkie mity sprzeczne z wiedzą o świecie, bo tak mu kazała zbrodnicza organizacja nastawiona wyłącznie na skłócanie ludzi i dalszą ekspansję swoich wpływów. Skłonność do wiary we wszystko co rodzice powiedzą jest korzystna tylko w najmłodszych latach. U zdrowo rozwijającego się człowieka ta nainwość powinna zaniknąć i zostać zastąpiona przez sceptycyzm. U dorosłych ludzi wiara w każdą bajkę opowiadaną przez wątpliwe autorytety powoduje tylko, że łatwiej nimi sterować i do władzy dojść niebezpiecznym oszustom. Należy się bacznie przyglądać w co ludzie wierzą. I zwracać uwagę, gdy wierzą w bzdury, a nie pozwalać rozwijać rakowi.

    Wiara nie przynosi żadnych korzyści indywidualnych człowiekowi, a na dłuższą metę szkodliwa jest także dla społeczeństw, jak historia pokazała. Że ty nie dostrzegasz negatywnych skutków wiary, to nie znaczy że ich nie ma. Po prostu za krótko się nad tym zastawiałeś i za bardzo starasz się być "poprawny politycznie".

    A czasami jeszcze głupsza niż wiara, czyli przyjmowanie istnienia Bozi bez żadnych wiarygodnych dowodów, jest twoja uparta wiara w wiarę. Czy ty masz w tym jakiś interes, by bronić wiary? Czy robisz to nieświadomie, nie zdając sobie sprawy jak uwsteczniającą ułomność wspierasz?

    Oczywiście że tak dlatego też nie należy nikogo przymuszać do wiary. I każdy kto nie wierzy ma ku temu uzasadnione naukowo podstawy by nie wierzyć.

    Do niewiary nie trzeba mieć podstaw. Wystarczy brak podstaw do wiary. A przedmioty wiary z definicji są przecież bezpodstawne.

    A ty nadal próbujesz zaklinać rzeczywistość, że to ja mam udawadniać, ze na orbicie okołoziemskiej nie ma czajniczka.

    O wielu rzeczach pisano przed wiekami że istnieć nie mogą a teraz jednak istnieją bo człowiek je stworzył 😀

    A drugie tyle nie stworzy, bo są sprzeczne z prawami przyrody. I co teraz?

    Tak więc twierdzenie że coś na pewno nie może istnieć świadczy raczej tylko o braku wiedzy, wyobraźni i wąskich horyzontach myślowych.

    No to wyobraź sobie niewidzialnego różowego jednorożca. Mam takiego w garażu - nie masz podstaw, by nie uwierzyć.

    A tak przy okazji - widziałeś już lewitującą w polu magnetycznym żywą żabę ? Bo ja tak i mogę Ci ten eksperyment pokazać 😀

    Phi. Nie magnetyczną tylko siłą woli. I nie na żabie tylko na sobie.

    A hipoteza atomu powstała w starożytnej Grecji gdy jeszcze ludzie nie byli w stanie jej udowodnić. Jednak niejakiemu Demokrytowi pasowała do koncepcji świata tak jak niektórym pasuje do tej koncepcji Bóg i dusza. Pewnie wielu mu mówiło że można ją między bajki włożyć. Nie bądźmy więc tak pewni może.

    Hipoteza tej wielkości cząstek niepodzielnych okazała się błędna, ale udało się z niej zrobić ładny model, gdyż nie wszystkie jej założenia były błędne. Analogicznie sprawa się miała z klasyczną mechaniką newtonowską.

    Tymczasem Bóg i dusza nie sprawdzają się przy żadnych racjonalnych założeniach i nie pasują do żadnego sensownego modelu świata. Niczego nie wyjaśniają a za to kreują miliard nowych problemów przy próbie wciśnięcia do świata rzeczywistego.

    Tak zwiększa jej atrakcyjność z pewnością ale to był argument na to że nie każdy wierzący wierzy ze strachu, a nie na to że bajka jest prawdziwa bo zawiera mniej fantastycznych elementów. Znowu przekręciłeś moją wypowiedź.

    Z definicji wierzący wierzy, bo mu tak kazano. Potem trwa w wierze z powodu kija i/lub marchewki. Nie ma w tym momencie wielkiego znacznia jaka jest proporcja oddziaływania tych dwóch czynników. One są i tak tego samego autorstwa.

    Oj kolego polecam Ci szybko nadrobić zaległości z filozofii i astrofizyki. Jak już je nadrobisz to się dowiesz że wielu znanych filozofów i astrofizyków wierzyło w jakąś bozię zupełnie bez dogmatów 😀

    Wierzyli bo tak zostali wychowani. A co im w kościołach przekazano jak nie dogmaty? Przecież nie dowody ani nawet przesłanki, jak już ustaliliśmy.

    I tu się znowu z Tobą zgadzam 🙄 Kościół chrześcijański moim zdaniem jakoś bardzo pobłądził w tych swoich doktrynach i zaleceniach dla swoich wiernych 🙁

    I tu się grubo mylisz, człowieku wierzący w wiarę. Kościół wcale nie zbłądził, tylko sprawdzoną ścieżką kroczy od samego swego powstania. Wyrósł na podatnym gruncie ludzkiej naiwności i stworzył genialny warsztat indoktrynacji i propagandy, który pozwolił podbić kawał świata. I nie jest łatwo teraz tę epidemię powstrzymać. Obojętność na wiarę w głupstwa pozwala jej nadal zarażać potomstwo. To jest najskuteczniejsza metoda zapewnienia przeżycia tych wściekłych memów i właśnie dlatego przetrwały tyle lat.

    Wiara nie jest ludziom do niczego potrzebna. To bóg potrzebuje wiernych, żeby nie umrzeć. Całe szczęście coraz mniej ludzi bierze tę bajkę poważnie. Gorzej, że tacy jak ty jej bronią, nie wiadomo po co.

    Blisko jesteś prawdy ale jednak Chrystus nauczał nieco inaczej. Należy to rozumieć w ten sposób że nie ma miejsca w niebie dla tych którym zło istniejące na ziemi zupełnie nie przeszkadza by czuli się w pełni szczęśliwi.

    Biblia pisana była przez niezbyt mądrych ludzi dla jeszcze większych ciemniaków mieszkających na pustyni prawie dwa tysiące lat temu. Należy ją czytać dosłownie a nie overthinkować i przeinaczać. Jesus powiedział, że trzeba nieść krzyż i pokłócić się z rodziną. Kropka.

    No ale oczywiście tak naprawdę to do końca nie wiemy jak nauczał bo jego nauki spisano na przestrzeni 50-100 lat po jego śmierci i nie wiadomo co tam kapłani dołożyli a co wycięli z jego nauk.

    A wręcz wiadomo na pewno, że sporo powycinano. Apokryfy tajemnicą nie są. Publicznie też wiadomo, że najważniejsze "prawdy" wiary pan papież wymyślił dużo poźniej, bo po prostu tak mu pasowało do interesu.

    I dla każdego rozumnego człowieka powyższe wystarczy, żeby po prostu nie wierzyć w te przekłamane gusła.

    A ty się nadal będziesz upierać, że warto samego siebie okłamywać.

    A sam w te bajki wierzysz, czy tylko podoba ci się jak inni wierzą, bo w razie czego będziesz mógł liczyć na ich głosy w kampanii wyborczej?

    Znam osobiście osobę która przeżyła śmierć kliniczną i miała takie doznania. Oczywiście masz prawo w to nie wierzyć ale ja mam pewne podstawy by w to wierzyć bo znam dobrze tę osobę.

    Ona może nawet nie kłamie, w sensie szczerze wierzy w te swoje marzenia senne. Ale to tylko wytwór jej wyobraźni. Wydumany pewnie przed albo i po fakcie. A może i w trakcie - niedotleniony, obumierający mózg może płatać różne figle.

    Czy dlatego tak się upierasz przy wierze w zabobony? Z sentymentu do osoby, która padła ofiarą? I ty w sumie też, bo widzę że desperacko próbujesz pogodzić chciejstwo z racjonalizmem i ci nie wychodzi.

    To że nie możesz się pogodzić z utratą rozumu (być może tylko chwilową) na skutek wypadku przez bliską ci osobę, to nie powód by usprawiedliwiać wyrzekanie się rozumu przez ludzi zdrowych.

    Ona nie miała wyjścia, to nie jej wina. A jak dorośli niby pełnosprawni ludzie wybierają życie w urojeniach zamiast w rzeczywistości, to nie jest to postawa godna obrony.

    Pytanie po co miałby oddawać swoje życie za czyjeś życie gdyby nie wierzył w życie po śmierci?

    Jaki zysk miałby z tego że dał się zabić ?

    A co ma niby wspólnego życie po śmierci z poświęceniem? Przecież i tak w końcu kiedyś umrze. A niektórzy chcą po sobie coś zostawić, a nie tylko oglądać się na jakieś teoretyczne bóstwo i czekać w trwodze na śmierć. I nie muszą być takimi egoistami jak teiści, żeby robić to w nadziei na pośmiertną nagrodę od bozi.

    nikt nie twierdzi że aby być porządnym człowiekiem to trzeba z własnej woli oddawać swoje życie za innych.

    Wystarczy być dla innych dobrym i wobec nich uczciwym. A to wcale nie zakłada że musisz poświęcać się dla innych albo interes jakiegokolwiek z nich stawiać przed swoim interesem. Nie każdy zaraz musi być bohaterem by być porządnym człowiekiem.

    Ale ktoś tu za to twierdzi, że tylko katolicy zdolni są oddawać życie za innych. A to jest gówno prawda, bo nawet pszczoły to potrafią, a w bozię raczej nie wierzą.

    Bycie dobrym dla innych nie wystarczy by pójść do nieba. Nie jest też wcale koniecznie wymagane. Dobro boga i dobro ludzi to są sprzeczne interesy.

    Bycie dobrym katolikiem to zupełnie coś innego niż bycie dobrym człowiekiem. Zachowanie wywołane kijem i marchewką nie jest zachowaniem altruistycznym, dlatego nie jest to wcale żadne dobro.

    mruk
    Uczestnik
    #101988

    Ale ktoś tu za to twierdzi, że tylko katolicy zdolni są oddawać życie za innych.

    Wcale tak nie twierdzę 🙂 po prostu wiara , nie tylko katolicka jest dla wielu ludzi dodatkowym uzasadnieniem dla ich dobrych lub złych czynów. Podobnie jak ideologie . Socjalizm w teori był w czasach jego powstania bardzo postępowy a w praktyce okazał się niewykonalny bo gdyby był to ZSRR dalej by istniało i było mocarstwem . Ideologia socjalistyczna w Europie się posypała (przy wydatnej pomocy Zachodu) a religie istnieją nadal.

    Krótko mówiąc: obrażasz moje uczucia humanistyczne, sugerując iż ludzie są głupsi od innych zwierząt i potrzebują jakiejś bozi.

    Nie miałem zamiaru obrażać Twoich uczuć,a jeśli tak to odebrałeś to przepraszam.

    A co do inteligencji zwierząt to te zabijają tylko w obronie własnej,młodych i by zdobyć porzywienie. a ludzkość wybijała się w wojnach od chwili swego powstania w imię różnych religii,ideologii,praw narodów. Gdyby sumy wydane na armię,wojny i odbudowę po nich wydać na rozwój techniki to dawno były by kolonie poza układem słonecznym. Dwie wojny niewiele ludzi nauczyły,nadal są gotowi do trzeciej przed którą powstrzymuje ludzkość tylko strach.

    Eviva
    Uczestnik
    #101989

    Zaufany filozof w zdaniach przedsięwziętych

    Nie wierzył w Pana Boga, śmiał się z wszystkich świętych.

    Przyszła słabość, aż mędrzec, co firmament mierzył,

    Nie tylko w Pana Boga — i w upiory wierzył.

    Ignacy Krasicki

    Romek63

    To że piszę iż są programy popularnonaukowe w TV w których występują osoby które doświadczyły śmierci klinicznej nie znaczy jeszcze że wierzę we wszystko co widzę w TV. Ja tylko stwierdziłem fakt

    To, że ludzie "coś widzą" to jeszcze nie dowód, mój wuj na przykład nie widział nic. A jako przedstawicielka bądź co bądź medycyny wiem, że mózg to organ bardzo mało zbadany i może płatać niezłe figle. Kłopot w tym, że ci, którzy widzą - protestanci, katolicy, buddyści, muzułmanie - wszyscy doświadczyli wizji nieomal takich samych. Nie mają więc one nic wspólnego z zewnętrzną formą religii. Dopiero ten fakt staje się ciekawy, bo ludzie w stanie śmierci klinicznej widzą praktycznie to samo - dopiero gdy o tym mówią, usiłują nadać temu jakieś zrozumiałe nazwy. Jednak, to, co opisują, pokrywa się ze sobą.

    Romek 63
    Uczestnik
    #101995

    Ad. Skrypek

    Bardzo ciężko się z tobą dyskutuje bo nie odpowiadasz na moje argumenty ale ciągle powtarzasz swoje poglądy. No i ciągle obalasz to czego ja wcale nie twierdzę i co nie należy do moich poglądów 😀 Jeśli nie przestaniesz dorabiać swoich twierdzeń i wmawiać mi ze to są moje to dalsza dyskusja nie ma sensu. Odpowiadasz nie na temat i niezgodnie z logiką.

    Na przykład ja piszę że przy obecnym stanie wiedzy istnienia obiektów wiary nie da się udowodnić a ty na to że „W gusła się wierzy, pomimo że nie dają się udowodnić.” Przecież ja także twierdzę że wierzy się w nie pomimo że nie dają się udowodnić. Krytykujesz każde moje zdanie nawet wtedy gdy zgadzam się z Twoim poglądem. Mam wrażenie że Twój umysł tak zaślepia nienawiść do wiary że masz problemy z logiką w dyskusji na ten temat. Niestety uczucia zaburzają logiczne myślenie i to jest udowodnione naukowo.

    A niby na czym poza wychowaniem? Dlaczego wierzysz w Bozię a nie Allaha lub Mzimu? Dlaczego nadal wierzysz w Bozię, gdy już od dawna wiadomo, że to jeden z wielu podobnych mitów i wcale nie najstarszy?

    Po pierwsze nic nie wiesz na ten temat w co ja wierzą. Po drugie wcale nie uważam że wiara w chrześcijańskiego Boga jest bardziej uzasadniona niż wiara w jakiegokolwiek monoteistycznego boga. To tylko Twoje błędne domysły na temat mojej wiary. Poza tym nawet nie deklarowałem w tej dyskusji że jestem osobą wierzącą. Jedynie bronię prawa wierzących do wyznawania ich poglądów bez posądzania o głupotę a to zasadnicza różnica.

    Wiara nie jest ludziom do niczego potrzebna. To bóg potrzebuje wiernych, żeby nie umrzeć. Całe szczęście coraz mniej ludzi bierze tę bajkę poważnie. Gorzej, że tacy jak ty jej bronią, nie wiadomo po co.

    A czasami jeszcze głupsza niż wiara, czyli przyjmowanie istnienia Bozi bez żadnych wiarygodnych dowodów, jest twoja uparta wiara w wiarę. Czy ty masz w tym jakiś interes, by bronić wiary? Czy robisz to nieświadomie, nie zdając sobie sprawy jak uwsteczniającą ułomność wspierasz?

    MYLISZ SIĘ JA TU NIE BRONIĘ WIARY ALE WOLNOŚCI WYZNAWANYCH POGLĄDÓW. Na zasadzie chcesz wierzyć to wierz , nie chcesz wierzyć to nie wierz bo i tak nie spotka cię za to żadna kara ze strony boga jeśli on istnieje. Takie są moje przekonania a nie takie jakie Tobie się wydają być. Poza tym do 30 roku życia byłem osobą całkowicie niewierzącą jednak pod wpływem różnych przemyśleń i obserwacji skłaniam się wyraźnie ku temu przekonaniu że jednak jakiś Bóg jest i chrześcijaństwo coś tam wie na jego temat, a inne religie także.

    Widzisz, nawet Święty Tomasz trafił sedno, że wiara to bezmyślne powtarzanie głupstw po szamanach.

    Święty Tomasz pisał o wierze w katolickiego Boga, a nie w jakiegoś tam boga w ogóle. Dlatego też jego wiara musiała polegać na „przyjęciu świadectwa autorytetu, wynikającego z zaufania" Ale to była wiara w konkretną religię która ma monopol na wiedzę o bogu. A ja nie o takiej wierze piszę ale o wierze opartej na własnych przemyśleniach na temat tego świata i własnego życia. A co do autorytetów religijnych to dla mnie mnie ma absolutnych autorytetów. Każdy autorytet posiada jakąś tam wiedzę ale bardzo niepełną fragmentaryczną. Tak więc mam prawo oprzeć się na części jego przekonań a resztę odrzucić i tak też robię. Podobnie przekonania filozofów w części przyjmuję a w części odrzucam bo żaden nie stworzył teorii absolutnie doskonałej. Tak samo podchodzę do tego co głoszą rożni ekonomiści na temat funkcjonowania rynku. Wierzę w niektóre elementy tych teorii pomimo że jedna teoria w wielu kwestiach przeczy innej teorii. A wierzę dlatego że rzeczywistość jest na tyle skomplikowana że przynajmniej obecnie nie jest ją wstanie wytłumaczyć żadna jedna teoria i żaden jeden autorytet. Tak więc wiara może być indywidualnym zestawem różnych przekonań. Poza tym przecież wiarą jest też przesąd że pieniądze uciekają z torebki gdy się ją postawi na podłodze, że czarny kot przebiegający drogę to zły znak itp. Oczywiście nie jest to oparte na żadnych autorytetach a jedynie na zasłyszanych opiniach lub własnych mylnych obserwacjach i mylnych mylnych wnioskach wyciągniętych na ich podstawie, lub jednym i drugim. Tak więc wiara bez autorytetów też się obywa jeśli nie jest to wiara w to co konkretna religia podaje. A to jeszcze nie wszystko gdyż dla wielu chrześcijańskich grup wyznaniowych główną podstawą wiary nie jest wiedza autorytetów ale jak to określają tylko - osobisty kontakt z Bogiem. A ludzi którzy twierdzą że wierzą ale nie doświadczają takiego kontaktu, uważają za osoby małej wiary. Tak więc jak widać podstawy wiary mogą być różne.

    Podstaw to nie ma wiara - z definicji.

    Z definicji to wiara nie ma podstaw naukowych ale to nie znaczy że nie ma innych podstaw bo one są skoro ludzie wierzą. Tą podstawą może być autorytet lub własne życiowe doświadczenie. I nie twierdzę tu że to są zawsze podstawy wartościowe ale jednak mogą czasami wartościowe być. Dlatego też nie wierzę w smoki i krasnoludki i niewidzialnego różowego jednorożca bo akurat w tych przypadkach wartościowych podstaw nie widzę.

    To jest tylko dowód na to że ludzie nie mają zdolności paranormalnych ale nie na to że Bóg ich nie ma

    To jest również dowód na to, że kłamstwami i halucynacjami są wszelkie objawienia, rozmowy i inne interakcje z bóstwami i duchami.

    Czy ty na pewno wiesz czym jest dowód naukowy ? Te eksperymenty udowodniły tylko że nie ma żadnych podstaw naukowych ku temu by stwierdzić istnienie takich zjawisk i tyle, a nie że to coś jest niemożliwe.

    A zresztą skoro jesteś na tym portalu to znaczy że interesujesz się fantastyką naukową i powinieneś już wiedzieć że człowiek nie byłby wstanie odróżnić Boga od jakiejś bardzo zaawansowanej cywilizacji.

    Który człowiek? Prosty rybak mieszkający na pustyni dwa tysiące lat temu to pewnie nawet i własne pierdnięcie mógłby pomylić z odgłosami nadchodzącej burzy.

    Czyli przyznajesz mi tu rację że prosty rybak nie byłby w stanie odróżnić Boga od jakiejś bardzo zaawansowanej cywilizacji. Pozostaje zatem tylko kwestia człowieka wykształconego o dużej wiedzy naukowej. Czy masz coś przeciw temu że niektórzy wykształceni ludzie uważają że istnieją bardzo wysoko rozwinięte cywilizacje ? Jest to rodzaj wiary bo przynajmniej obecnie nie można tego udowodnić. I dlaczego masz za złe prostemu człowiekowi że może przedstawicieli takiej cywilizacji uważać za bogów ? Tu można by długo dyskutować czym się niby różni bóg od przedstawiciela takiej cywilizacji ale to kwestia nie do rozstrzygnięcia.

    Dlaczego cokolwiek miałoby mi się jawić jako paranormalne? Rozumny człowiek na widok czegoś dla niego niejasnego stara się sprawę zbadać, a nie padać na kolana "o jezu, to bóg!"

    Nie istnieją zjawiska paranormalne wszystkie dadzą się wyjaśnić na gruncie nauki tyle że nie wszystkie na gruncie już współczesnej nauki – i takie ludzie nazywają paranormalnymi. Jedni w tym widzą nowe zjawisko, inni obcą cywilizację, a inni Boga.

    Nie widzę powodów by zabraniać ludziom tłumaczyć to tak jak sobie chcą dopóki nauka jednoznacznie nie stwierdzi co jest powodem danego zjawiska. Oczywiście że należy badać, a nie padać na kolana ale jeśli ktoś woli to drugie to jego sprawa widocznie do czegoś mu to potrzebne. Dopóki nie zaprzecza temu co zbadała nauka nie jest omamionym głupcem tak jak to Ty sugerujesz. Poza tym sam stwierdziłeś że telepatia to bzdura, a ja jestem przekonany że to tylko kwestia czasu i rozwoju technologii a będziemy mogli czytać w ludzkich umysłach na odległość. Już się robi pierwsze doświadczenia w odczytywaniu myśli i wyniki są pozytywne. Nie dawno o tym pisano na portalach popularnonaukowych. I mogę tę informację znaleźć jeśli mi nie wierzysz.

    Pisałem że udokumentowane są przypadki śmierci klinicznej której towarzyszyły umierającej osobie doświadczenia przebywania poza ciałem, w innym świecie lub kontaktu z Bogiem.

    W jaki niby sposób są udokumentowane? Bredzeniami jakiejś schorowanej osoby, która przeżyła poważne niedotlenienie mózgu i teraz jedzie na lekach?

    Dlaczego znowu wkładasz w moje usta coś czego absolutnie nie twierdzę. Napisałem tylko że przypadki są udokumentowane to znaczy że były osoby które tak twierdziły a nie pisałem nigdzie że ich relacje są wiarygodne. Same bredzenia chorych w szpitalach także jak najbardziej się dokumentuje co nie świadczy że przedstawiają one obiektywna prawdę. MYLISZ DOKUMENTACJĘ Z DOWODAMI NA POPARCIE TEZY. Dopóki nauka jednoznacznie nie określi ich fałszywości można sobie w nie wierzyć lub nie. Jedne są niewiarygodne a inne być może wiarygodne.

    A wracając tu przy okazji do fantastyki naukowej polecam scenę z serialu Star Trek ? Następne pokolenie gdy w umyśle umierającego kapitana Picarda pojawia się Q i podaje się za Jezusa.

    No widzisz, ile wydarzeń w życiu można niesłusznie przypisać bóstwom, podczas gdy dają się wytłumaczyć bez bogów.

    Nie tłumacz mi rzeczy oczywistych 😀 Cały problem leży w tym że można mieć różne definicje istoty boga. Dla jednych to Bóg chrześcijański dla innych Allach, a dla jeszcze innych to po prostu najwyżej rozwinięta cywilizacja w naszym wszechświecie. Dlaczego zabraniasz ludziom nazywać ją Bogiem jeśli tak sobie życzą ? 🙄

    Jakiej znowu indywidualnej wiary? Co to za new-age bullshit? Nikt indywidualnie nie wpada na pomysł wiary w Babę-Jagę, Boga czy Allaha. To są konkretne bajki narzucane ludziom od dzieciństwa. A nawet jak sobie przerabiasz znanych bogów na swoją modłę, to nie jest to twoja indywidualna twórczość tylko plagiat.

    Indywidualna wiara polega na tym że wierzę w to co uważam za sensowne. A jeśli jest to plagiat to jest to indywidualny plagiat albo nawet nie plagiat ale raczej eklektyzm 🙄 Istnieje nawet także eklektyczna religia – Bahaizm.

    Nie można się nie czepiać, gdyś ktoś wspiera antyludzkie mity sprzeczne z wiedzą o świecie, bo tak mu kazała zbrodnicza organizacja nastawiona wyłącznie na skłócanie ludzi i dalszą ekspansję swoich wpływów.

    Ja antyludzkich mitów nie wspieram, bo nie uważam że inne religie należy zastępować chrześcijaństwem. Uważam że ludziom należy dać wolny wybór w kwestii religii i wiary. Poza tym rzeczywiście Kościół jest nastawiony na ekspansję ale nie tylko na ekspansję przecież. Prowadzi też inną pożyteczną działalność.

    Skłonność do wiary we wszystko co rodzice powiedzą jest korzystna tylko w najmłodszych latach. U zdrowo rozwijającego się człowieka ta nainwość powinna zaniknąć i zostać zastąpiona przez sceptycyzm. U dorosłych ludzi wiara w każdą bajkę opowiadaną przez wątpliwe autorytety powoduje tylko, że łatwiej nimi sterować i do władzy dojść niebezpiecznym oszustom. Należy się bacznie przyglądać w co ludzie wierzą. I zwracać uwagę, gdy wierzą w bzdury, a nie pozwalać rozwijać rakowi.

    Tu znowu się z Tobą zgadzam 🙄 więc nie musisz mi tego tłumaczyć 🙄

    Wiara nie przynosi żadnych korzyści indywidualnych człowiekowi, a na dłuższą metę szkodliwa jest także dla społeczeństw, jak historia pokazała. Że ty nie dostrzegasz negatywnych skutków wiary, to nie znaczy że ich nie ma. Po prostu za krótko się nad tym zastawiałeś i za bardzo starasz się być "poprawny politycznie".

    Co do tych korzyści to chyba nieco się mylisz bo mi wygląda na to, że jednym je przynosi a drugim nie. Jeśli ktoś się czuje na tym świecie dzięki wierze bardziej bezpieczny i mniej zestresowany, bo wierzy że Bóg mu pomaga to zyskuje dzięki temu lepszy stan zdrowia 🙄 gdyż stres bardzo źle wpływa na nasze organizmy i osłabia poziom odporności na choroby 🙁 Pomijając już kwestę wiary nawet, to pozytywne myślenie daje większe szanse na osiąganie sukcesów. Czyli wiara jako także psychoterapia służyć może 🙄

    Poza tym to nie wiara jest szkodliwa ale przekonanie że moja religia jest jedyną słuszną i w związku z tym mam prawo w taki czy inny sposób dominować nad tymi którzy tej religii nie wyznają.

    I to są negatywne skutki religii w dogmatycznej odmianie uzurpującej sobie jedyne prawo do uszczęśliwiania ludzi, a nie wiary. Niestety równie niebezpieczny jest wojujący ateizm o co mógłbym Cię podejrzewać. A poprawny politycznie to ja się być nie staram, a zresztą o wierze i religii tu dyskutujemy a nie o polityce. Chyba że poprawność polityczna rozumiesz jako wolność bycia wierzącym lub ateistą wedle woli i wolność nauczania różnych religii to może jestem tu poprawny politycznie.

    O wielu rzeczach pisano przed wiekami że istnieć nie mogą a teraz jednak istnieją bo człowiek je stworzył 😀

    A drugie tyle nie stworzy, bo są sprzeczne z prawami przyrody. I co teraz?

    No właśnie TO TERAZ, że nie wiemy co zostanie stworzone a co nie, a więc pozostawmy ludziom margines na wiarę, a nie oskarżajmy ich o brak logicznego myślenia.

    Tymczasem Bóg i dusza nie sprawdzają się przy żadnych racjonalnych założeniach i nie pasują do żadnego sensownego modelu świata.

    To tylko Ty i niektórzy tak uważają a inni nie.

    Niczego nie wyjaśniają a za to kreują miliard nowych problemów przy próbie wciśnięcia do świata rzeczywistego.

    Tylko wtedy gdy trzymamy się dogmatycznie założeń jakiejś religii. Jeśli ktoś tylko wierzy w to że Bóg jest i nic poza tym, to problemów mamy tyle samo co przy założeniu ze Boga nie ma.

    Oj kolego polecam Ci szybko nadrobić zaległości z filozofii i astrofizyki. Jak już je nadrobisz to się dowiesz że wielu znanych filozofów i astrofizyków wierzyło w jakąś bozię zupełnie bez dogmatów 😀

    Wierzyli bo tak zostali wychowani. A co im w kościołach przekazano jak nie dogmaty? Przecież nie dowody ani nawet przesłanki, jak już ustaliliśmy.

    Nie zrozumiałeś mnie tutaj. Ja miałem na myśli filozofów i astrofizyków którzy wierzą że bóg stworzył świat i na tym koniec. Nic więcej o bogu nie wiemy. Tu nie ma nic do rzeczy wychowanie ani dogmaty przekazane w kościołach. Ludzi o takich przekonaniach Kościół na ogół nie lubi bo podważają jego autorytet i jego wersję boga.

    Cytuję Skrypek:

    „Ale ktoś tu za to twierdzi, że tylko katolicy zdolni są oddawać życie za innych. A to jest gówno prawda, bo nawet pszczoły to potrafią, a w bozię raczej nie wierzą.”

    Nie tylko katolicy potrafili oddawać życie za innych ale również wyznawcy innej wiary a nawet niewierzący. Co nie zmienia faktu że wiara to ułatwia, a przykład z pszczołami nie jest trafny gdyż po pierwsze to im instynkt tak nakazuje postąpić, a po drugie być może nawet nie zdają sobie sprawy z tego że użądlenie powoduje ich śmierć.

    Cytuję Skrypek:

    „Bycie dobrym dla innych nie wystarczy by pójść do nieba. Nie jest też wcale koniecznie wymagane. Dobro boga i dobro ludzi to są sprzeczne interesy.”

    Według głównego przykazania wiary chrześcijańskiej bycie dobrym dla innych jest właśnie rzeczą konieczną by pójść do nieba i jest jednym z 2 najważniejszych przykazań które są podstawą tej wiary. Mam zacytować z Nowego Testamentu ? Co do sprzeczności dobra ludzi i dobra Boga to nie takie proste bo są co najmniej 3 opcje.

    1. Jeśli przyjmiemy ze Boga nie ma i jest jedynie wymysłem a przykazania wiary które niby Bogu służą w rzeczywistości kapłanom to rzeczywiście jest sprzeczność.

    2. Jeśli przyjmiemy że Bóg jest taki jak przedstawiają go kapłani to w życiu doczesnym na tym świecie także możemy mieć sprzeczność.

    3. Jeśli przyjmiemy że Bóg jest inny niż przedstawiają go kapłani to sprzeczność może zniknąć.

    Cytuję Skrypek:

    „Bycie dobrym katolikiem to zupełnie coś innego niż bycie dobrym człowiekiem. Zachowanie wywołane kijem i marchewką nie jest zachowaniem altruistycznym, dlatego nie jest to wcale żadne dobro.”

    Ja to widzę raczej nieco inaczej. – Bycie dobrym człowiekiem nie wymaga bycia katolikiem, ale bycie dobrym katolikiem powinno być jednoznacznie z byciem dobrym człowiekiem. Na ile to funkcjonuje w praktyce to już trochę inna sprawa. Aczkolwiek jak najbardziej - zachowanie wywołane kijem i marchewką nie jest zachowaniem altruistycznym jednakże czasami jest pożyteczne społecznie gdy inne metody tak od razu nie skutkują.

    Cytuję Skrypek:

    „A ty się nadal będziesz upierać, że warto samego siebie okłamywać.

    A sam w te bajki wierzysz, czy tylko podoba ci się jak inni wierzą, bo w razie czego będziesz mógł liczyć na ich głosy w kampanii wyborczej?”

    JA WŁAŚNIE TWIERDZĘ ŻE NIE WARTO SIĘ SAMEGO OKŁAMYWAĆ – jeśli uważasz że wiara to głupstwo to nie wierz ale jeśli uważasz że jest w tym sens to wierz. -wedle wyboru. Ja osobiście wierzę że jakiś Bóg jest, a różne religie posiadają jedynie strzępy wiedzy o nim próbując niestety z tego robić jakieś ścisłe dogmatyczne doktryny które tylko ogłupiają współczesnych ludzi. Jednakże kiedyś były kapłanom potrzebne by utrzymać porządek społeczny i w ogóle umożliwić sprawowanie władzy w państwie czy plemionach. Zresztą do dzisiaj wiara pomaga utrzymać porządek społeczny, a więc jest polityczne użyteczna. Oczywiście podkreślam obecnie głównie WIARA a nie RELIGIA. Religie tylko służą do tego by ułatwić podtrzymywanie wiary w społeczeństwie. Oczywiście można być wzorowym obywatelem nie posiadając wiary ale jednak nie każdego na to stać – wiara ułatwia to ludziom o przeciętnym intelekcie, przeciętnej moralności i przeciętnym systemie wartości.

    Cytuję Skrypek:

    „I ty w sumie też, bo widzę że desperacko próbujesz pogodzić chciejstwo z racjonalizmem i ci nie wychodzi.”

    U mnie nie ma sprzeczności między chciejstwem a racjonalizmem. Racjonalizm jest podstawą, a miejsce na chciejstwo jest tylko tam gdzie racjonalizm ma już nie wiele do powiedzenia – tam gdzie stajemy naprzeciw czegoś czego zbadać nie jesteśmy w stanie.

    Racjonalizm to zaleta intelektu, a chciejstwo może być zaletą moralną tam gdzie już racjonalizm obecnie nie sięga.

    Skrypek
    Uczestnik
    #102001

    Bardzo ciężko się z tobą dyskutuje bo nie odpowiadasz na moje argumenty ale ciągle powtarzasz swoje poglądy. No i ciągle obalasz to czego ja wcale nie twierdzę i co nie należy do moich poglądów 😀 Jeśli nie przestaniesz dorabiać swoich twierdzeń i wmawiać mi ze to są moje to dalsza dyskusja nie ma sensu. Odpowiadasz nie na temat i niezgodnie z logiką.

    Na przykład ja piszę że przy obecnym stanie wiedzy istnienia obiektów wiary nie da się udowodnić a ty na to że „W gusła się wierzy, pomimo że nie dają się udowodnić.” Przecież ja także twierdzę że wierzy się w nie pomimo że nie dają się udowodnić. Krytykujesz każde moje zdanie nawet wtedy gdy zgadzam się z Twoim poglądem. Mam wrażenie że Twój umysł tak zaślepia nienawiść do wiary że masz problemy z logiką w dyskusji na ten temat. Niestety uczucia zaburzają logiczne myślenie i to jest udowodnione naukowo.

    Odpowiadam dokładnie na to co napisałeś. Albo nie rozumiesz co piszesz, albo celowo próbujesz przemycać nieprawdę.

    "przy obecnym stanie wiedzy istnienia obiektów wiary nie da się udowodnić " - tłumaczę ci od dwóch dni, że jest to nieprawda, bo przy żadnym stanie wiedzy nigdy nie uda się udowodnić teistycznych bzdur. Pomysłów, które okazały się takimi samymi głupstwami jak wróżki, smoki i krasnoludki - dlatego cnotą ogłoszono wiarę w nie wbrew dowodom. Przy obecnym stanie wiedzy trzeba być nieukiem, żeby nadal w te wszystkie gusła wierzyć. Od kilkusetlat nauka oddala konsekwetnie oddala ludzi od bozi, zepchnąwszy ją już nawet poza Big Bang, podczas gdy oryginalnie była to taka sama przyziemna koncepcja jak leśne skrzaty.

    Nie kłam, że się ze mną zgadzasz, gdy przemycasz takie niebezpieczne stwierdzenia, że bozia nie została jeszcze udowodniona z powodu braku wiedzy. Szanse na odkrycie bozi są takie same jak na znalezienie niewidzialnego jednorożca w lodówce. Fantazje zawsze pozostaną fantazjami. I nie na w nich nic nadzwyczajnego, one jedynie dobrze się sprzedają.

    MYLISZ SIĘ JA TU NIE BRONIĘ WIARY ALE WOLNOŚCI WYZNAWANYCH POGLĄDÓW. Na zasadzie chcesz wierzyć to wierz , nie chcesz wierzyć to nie wierz bo i tak nie spotka cię za to żadna kara ze strony boga jeśli on istnieje.

    Dziękuję łaskawco, ale ja nie potrzebuję twojego zezwolenia na niewierzenie w bóstwa.

    Oczywiście, że trwanie w głupocie nie jest zabronione. Dyskutować należy o tym, czy wypada dorosłym ludziom wierzyć w dziecinne bajki, a mądrzejszym tolerować tę wiarę i protekcjonalnie głaskać po główce zamiast edukować.

    Święty Tomasz pisał o wierze w chrześcijańskiego Boga a nie w jakiegoś tam boga w ogóle.

    W jego świecie był tylko jeden. Nie przekłamuj historii.

    Wiarą jest też przesąd że pieniądze uciekają z torebki gdy się ją postawi na podłodze, że czarny kot przebiegający drogę to zły znak itp. Niestety nie jest to oparte na żadnych autorytetach.

    Ależ oczywiście, że takie zabobony kupuje się od osób zaufanych, tak samo jak wiarę w bozię czy zasady savoir-vivre. Nikt się z tymi memami nie rodzi ani samodzielnie ich nie kreuje. Tradycję i zabobony dziedziczy się za życia, szczególnie w dzieciństwie,

    Z definicji to wiara nie ma podstaw naukowych ale to nie znaczy że nie ma innych podstaw bo one są skoro ludzie wierzą. Tą podstawą może być autorytet lub własne życiowe doświadczenie. I nie twierdzę tu że to są zawsze podstawy wartościowe ale jednak mogą czasami wartościowe być. Dlatego też nie wierzę w smoki i krasnoludki i niewidzialnego różowego jednorożca bo akurat w tych przypadkach wartościowych podstaw nie widzę.

    A jakie "wartościowe powody" widzisz dla wiary w bozię? Obiektywnie rzecz biorąc jest ona tak samo uzasadniona jak mój jednorożec na balkonie (i równocześnie w garażu - jednorożce parkują w tajemniczy sposób).

    Wiara w bóstwa wynika jedynie z nieszczęścia urodzenia się w rodzinie wierzącej, a następnie przy wierze trzymają ludzi jedynie emocje przysłaniające rozum. Nie ma co się łudzić, że ktoś wierzy w bóstwa z innych przyczyn. Czy może będziesz się upierać, że pewnie jakieś inne powody istnieją, ale nauka jeszcze ich nie znalazła?

    Czyli przyznajesz mi tu rację że prosty rybak nie byłby w stanie odróżnić Boga od jakiejś bardzo zaawansowanej cywilizacji.

    Pozostaje zatem tylko kwestia człowieka wykształconego o dużej wiedzy naukowej. Czy masz coś przeciw temu że niektórzy wykształceni ludzie uważają że istnieją bardzo wysoko rozwinięte cywilizacje? Jest to rodzaj wiary bo przynajmniej obecnie nie można tego udowodnić. I dlaczego masz za złe prostemu człowiekowi że może przedstawicieli takiej cywilizacji uważać za bogów ? Tu można by długo dyskutować czym się niby różni bóg od przedstawiciela takiej cywilizacji ale to kwestia nie do rozstrzygnięcia.

    Nie, nie przyznaję ci racji, bo żadnej sensownej racji nie wyraziłeś. Prosty rybak nigdy nie widział ani Boga ani "zaawansowanej cywilizacji" czymkolwiek jest ten chochoł, więc nie można mówić, że pomylił jedno z drugim.

    Normalne, że jak koloniści z Europy przypływali z karabinami na jakieś odległe wyspy na Pacyfiku, to tamtejsze dzikusy ich ubóstwiały, bo nie rozumiały jak ich zabawki działają. I co z tego? Nie widzę jak to ma usprawiedliwiać, że obywatele krajów rozwiniętych decydują się na odrzucenie tysięcy lat wiedzy i nauki na rzecz głupstw dla dzikusów.

    Możliwość rozwinięcia się organizmów żywych na jednej milionów innych planet we wszechświecie istniejącym od miliardów lat nie jest kwestią wiary tylko prawdopodobieństwa.

    Bóg od "przedstawiciela takiej cywilizacji" różni się tym, że jedno to postać fantastyczna z Biblii a drugie ze Star Treka. W sumie jeden czort.

    istnieją zjawiska paranormalne wszystkie dadzą się wyjaśnić na gruncie nauki tyle że nie wszystkie na gruncie już współczesnej nauki – i takie ludzie nazywają paranormalnymi. Jedni w tym widzą nowe zjawisko, inni obcą cywilizację, a inni Boga.

    Nie widzę powodów by zabraniać ludziom tłumaczyć to tak jak sobie chcą dopóki nauka jednoznacznie nie stwierdzi co jest powodem danego zjawiska.

    Dopóki nie zaprzecza temu co zbadała nauka nie jest omamionym głupcem tak jak to Ty sugerujesz. Poza tym sam stwierdziłeś że telepatia to bzdura, a ja jestem przekonany że to tylko kwestia czasu i rozwoju technologii a będziemy mogli czytać w ludzkich umysłach na odległość. Już się robi pierwsze doświadczenia w odczytywaniu myśli i wyniki są pozytywne.

    I to jest właśnie ten new-age bullshit z którym należy walczyć. To kłamstwo, że Boga jeszcze nie znaleziono, bo jeszcze nauka nie dorosła. Ciężko mi znaleźć odpowiednie słowa by wyjaśnić, jak bardzo głupi i niebezpieczny mit propagujesz.

    "Niewyjaśnione" zbiegi okoliczności, przywidzenia, pomyłki i oszustwa nie są wcale niewyjaśnione przez naukę. Są to po prostu zdarzenia zarejestrowane przez obserwatora niezgodnie z rzeczywistością, a emocjonalni ludzie nie mogąc pogodzić się z prostą pradą wymyślają sobie atrakcyjne "cuda". Nie ma nic pozytywnego w zastępowaniu rzeczywistości urojeniami. Jest to taka sama słabość umysłu jaka prowadzi do wiary w teorie spiskowe, schizofrenii i paranoi.

    Pomysły takie jak telepatia zaprzeczają nauce, bo od dawna wiadomo gdzie człowiek ma mózg i jakie ten organ jest w stanie odbierać bodżce i którędy. Komunikacja radiowa między mózgami ssaków jest po prostu niemożliwa, bo tak są te mózgi zbudowane. Świnie nie latają bo nie mają skrzydeł, duh.

    Badanie aktywności mózgu przy użyciu urządzeń elektronicznych to nie telepatia tylko inżynieria medyczna.

    Dlaczego znowu wkładasz w moje usta coś czego absolutnie nie twierdzę. Napisałem tylko że przypadki są udokumentowane to znaczy że były osoby które tak twierdziły a nie pisałem nigdzie że ich relacje są wiarygodne. Same bredzenia chorych w szpitalach także jak najbardziej się dokumentuje co nie świadczy że przedstawiają one obiektywna prawdę. MYLISZ DOKUMENTACJĘ Z DOWODAMI NA POPARCIE TEZY. Dopóki nauka jednoznacznie nie określi ich fałszywości można sobie w nie wierzyć lub nie. Jedne są niewiarygodne a inne być może wiarygodne.

    Kto cię logiki uczył? Od kiedy to zeznania świadka są świętą prawdą? Przecież nie neguję, że świadek zeznawał. Tylko co z tego, że zeznania zarejestrowano, skoro zeznawał bzdury? Tylko zeznania są dobrze udokumentowane a nie wydarzenia będące tych zeznań tematem.

    Nie tłumacz mi rzeczy oczywistych 😀 Cały problem leży w tym że można mieć różne definicje istoty boga. Dla jednych to Bóg chrześcijański dla innych Allach, a dla jeszcze innych to po prostu najwyżej rozwinięta cywilizacja w naszym wszechświecie. Dlaczego zabraniasz ludziom nazywać ją Bogiem jeśli tak sobie życzą 🙄

    A swoje definicje krzesła lub ziemniaka też tworzysz? I chcesz być traktowany nadal jak zdrowa psychicznie osoba? Każdy bóg ma określone przez jego autorów parametry i jest istotą nadludzką z kapryśnym ludzkim charakterem. Jeśli nie wierzysz w taką istotę, to po prostu nie wierzysz w bozię. Co to za głupia moda, żeby z bogów robić jakieś ciulwieco i wciskać taki kit w szczeliny wszechświata?

    Bóg jest z definicji czarodziejską istotą antropomorficzną, a nie żadną niuejdżową niesprecyzowaną breją umykającą przyrządom pomiarowym, którą sobie wymyślili niedouczeni agnostycy z tęsknoty za zmarłym bóstwem, nie mogąc się zdecydować w co wierzyć.

    Prezentujesz stanowisko jeszcze głupsze niż teiści. Oni przynajmniej wierzą w coś konkretnego.

    Ty tylko wierzysz, że "być może jest w co wierzyć, bo fajnie byłoby", a to już jest żenujące.

    To nie wiara jest szkodliwa ale przekonanie że moja religia jest jedyną słuszną i w związku z tym mam prawo w taki czy inny sposób dominować nad tymi którzy tej religii nie wyznają.

    I to są negatywne skutki religii w dogmatycznej odmianie uzurpującej sobie jedyne prawo do uszczęśliwiania ludzi, a nie wiary. Niestety równie niebezpieczny jest wojujący ateizm o co mógłbym Cię podejrzewać.

    "Wojujący ateizm" walczy o prawdę, o uwolnienie ludzkiego umysłu od kłamstw i rozwój ludzkości. Wiara w irracjonalne bzdury jest wrogiem postępu. A ty uparcie bronisz wiary, twierdząc że czyjeś przekonanie wynikające z naiwności i niewiedzy należy szanować jakby było prawdziwe.

    My ludzkość nie po to stworzyliśmy system edukacji, zeby bezczynnie patrzeć jak ludzie wierzą w głupstwa, tylko po to żeby te głupstwa prostować i rozwijać ludzkość. Jak dla kogoś czarne jest białe, 2+2=5 i bozia stworzyła świat, to się mu nie należy traktowanie go jak dorosłego człowieka. Poszanowanie poglądów nie oznacza poszanowania głupoty i niewiedzy, ani przekonań z głupoty i niewiedzy wynikających.

    Tymczasem Bóg i dusza nie sprawdzają się przy żadnych racjonalnych założeniach i nie pasują do żadnego sensownego modelu świata.

    To tylko Ty i niektórzy tak uważają a inni nie.

    Nie niektórzy tylko większość myślących ludzi na świecie widzi, że to były takie same głupstwa jak Baba Jaga i geocentryzm.

    Jeśli ktoś tylko wierzy w to że Bóg jest i nic poza tym, to problemów mamy tyle samo co przy założeniu ze Boga nie ma.

    A na cholerę ma "być"? Właśnie pokaleczyłeś się brzytwą Ockhama.

    Poza tym nikt nie wierzy w bozię która "jest sobie i tyle" bo to się nikomu nie opłaca ani nie przynosci żadnych złudzeń i fałszywych nadziei.

    Nie tylko katolicy potrafili oddawać życie za innych ale również wyznawcy innej wiary a nawet niewierzący. Co nie zmienia faktu że wiara to ułatwia

    Ułatwia też bezpodstawne mordowanie ludzi. I po owocach ich poznacie - wielokrotnie więcej ludzi wymordowano w imię religii niż żyć pooddawano. Dziękujemy zatem serdecznie za takie "lekarstwo", które sto razy więcej ludzi zabija niż ratuje. Ten niebezpieczny narkotyk należy w końcy zdelegalizować i wytępić.

    Ja osobiście wierzę że jakiś Bóg jest,

    Dlaczego i po co? Przecież jego istnienie jest tak samo prawdopodobne i potrzebne światu jak niewidzialne rózowe jednorożce. Bo bycie agnostykiem szanującym głupoty jest cool? Właśnie że nie jest.

    Zresztą do dzisiaj wiara pomaga utrzymać porządek społeczny, a więc jest polityczne użyteczna.

    Guzik prawda. Porządek społeczny to pomaga utrzymać edukacja i dobrobyt. Wiara jako narzędzie polityczne służy do tworzenia konfliktów i poczucia zagrożenia, by do władzy mogli dochodzić populiści i rewolucjoniści. A następnie do utrwalenia władzy przez utrzymanie ludzi w niewiedzy, trwodze i biedzie. Wiara w głupstwa nie służy ludziom ani społeczeństwom. A religijny zamordyzm coraz trudniej utrzymać w dzisiejszych czasach.

    Twoja wiara w wiarę, jak przystało na wiarę, jest bezpodstawna i sprzeczna ze znaną historią ludzkości.

    U mnie nie ma sprzeczności między chciejstwem a racjonalizmem. Racjonalizm jest podstawą, a miejsce na chciejstwo jest tylko tam gdzie racjonalizm ma już nie wiele do powiedzenia – tam gdzie stajemy naprzeciw czegoś czego zbadać nie jesteśmy w stanie.

    Racjonalizm to zaleta intelektu, a chciejstwo może być zaletą moralną tam gdzie już racjonalizm obecnie nie sięga.

    Tylko że nie potrafisz podać ani jednego przykładu zjawiska, które niby należałoby przestać badać i poddać się w imię boże. Ale nadal naiwnie głęboko wierzysz, że być może kiedyś nauka trafi na jakąs przeszkodę i będzie musiała skapitulować, co być może usprawiedliwi wiarę w głupstwa i z zabobonu zrobi cnotę równoważną nauce.

    Nie, Romku. To że nauka nie może zanalizować jakiegoś mitu, to nie jest powód by w mit na wszelki wypadek wierzyć lub taką wiarę tolerować. To tylko potwierdza, że mit został umyślnie tak sfabrykowany, żeby nie dało się go sfalsyfikować. Takie mity tworzy się niezwykle łatwo i żaden z nich nie zasługuje na jakiekolwiek poszanowanie. Byle dziecko potrafi wymyśleć kłamstwo o duchach które mu zjadły pracę domową. I weź mu udowodnij że nie.

    Akceptowanie bzdurnych przekonań nie jest żadną cnotą ani oznaką otwartości umysłu. Wręcz przeciwnie: jest to brak szacunku dla dorobku ludzkości i protekcjonalne traktowanie ludzi błądzących zamiast niesienia pomocy przez edukację.

    Chciejstwo nigdby nie bylo i nie będzie zaletą moralną. Wiara jest oznaką wyłącznie słabości. Nie ma nic moralnego w odrzucaniu brutalnej rzeczywistości na rzecz atrakcyjnych urojeń. Nie siej mi tu nasion niebezpiecznych antyludzkich mitów, które są kpiną z rozumu i całej ludzkości.

    Zarathos
    Uczestnik
    #102002

    Romek, bronisz wolności wyznania, a co z wolnością wypowiedzi? Nikt nikomu nie broni wierzyć w co mu się podoba. Więc jak sądzę nikt nie powinien zabraniać nikomu wypowiedzi, nawet negatywnych w stosunku do religii. Jakby dorosły powiedział, że wierzy w smerfy to bym się popukał w głowę - i nikogo by to nie dziwiło i było uznane za normalne (bo jak to dorosły i smerfy). A jak puknę się w głowę widząc dorosłego wierzącego w jakiegoś boga/bogów to nagle robi się afera z ograniczaniem wolności, obrażaniem i ogólnie różnymi takimi.

    Romek 63
    Uczestnik
    #102016

    Romek, bronisz wolności wyznania, a co z wolnością wypowiedzi?

    Ja bronię i wolności wyznania i wolności wypowiedzi i nie zabraniam nikomu wypowiedzi negatywnych w stosunku do religii i wiary. Niestety wygląda na to że Skrypek chętnie wymordowałby wszystkich którzy śmią twierdzić że bóg może istnieć, gdyż religia i wiara są jego zdaniem głównym powodem zła na świecie, a ludzie którzy wierzą to skończeni głupcy.

    Nie obawiam się jego poglądów na temat wiary bo nie trudno je podważyć, ale tego co by uczynił gdyby miał władzę. Ateizm byłby wtedy obowiązującym światopoglądem, a wierzących w najlepszym przypadku pewnie by zamykano dożywotnio w więzieniach by nie mogli głosić swoich wielce szkodliwych poglądów.

    Poza tym uważa że skoro uprawnione racjonalnie jest twierdzenie - Nie widzę sensownych argumentów ku temu by wierzyć w boga,

    to automatycznie uprawnione jest twierdzenie - Wiem na pewno że boga nie ma.

    Obawiam się też, że takich co wiedzą coś na pewno najwięcej jest jest w zakładach dla psychicznie chorych.

    Pitmistrz
    Uczestnik
    #102020

    Ja też uważam religia i wiara są głównym powodem zła na świecie, a ludzie którzy wierzą to skończeni głupcy.Tylko że ja bym ich nie wymordował nie ma takiej potrzeby, dają sobie radę całkiem sprawnie bez mojej pomocy. 🙂

    Romek 63
    Uczestnik
    #102021

    Owszem religie rodzą konflikty i zewnętrzne i wewnętrzne ale dla mnie twoje twierdzenie jest tak absurdalne, że nawet nie chce mi się wchodzić w kolejną dyskusję by je podważać. Poza tym na ludzkie poglądy wpływa nie tylko uzyskana z zewnątrz bezpośrednia wiedza ale także własne doświadczenie życiowe. W związku z tym jest duża szansa na to, że z czasem Ci którzy głoszą takie poglądy zmienią zdanie. Może tylko przytoczę jeden argument. Moim zdanie główną przyczyną ludzkich konfliktów ( zresztą nie tylko ludzkich bo u zwierząt także ) jest nierówny dostęp do dóbr materialnych. Wiara nieco ten konflikt łagodzi gdyż osoba wierząca może się spodziewać że po śmierci wszelkie jej potrzeby zostaną zaspokojone. Osoba niewierząca wszystko do zdobycia ma tylko tu i teraz, więc nie opłaca się jej z walki o te dobra rezygnować nawet gdy wygrywa je kosztem innych, tym bardziej że po śmierci nie czeka ją żadna kara. Oczywiście nie twierdzę że wśród niewierzących nie ma altruistów jednak na ogół brak wiary pozbawia skrupułów. Dlatego też każdy już nawet starożytny władca wiedział że bez powszechnej w państwie religii i wiary trudno uzyskać zgodę na nierównomierny podział dóbr, praw i przywilejów 😀

    Skrypek
    Uczestnik
    #102022

    Ja bronię i wolności wyznania i wolności wypowiedzi i nie zabraniam nikomu wypowiedzi negatywnych w stosunku do religii i wiary.

    Nie bronisz wolności wyznania, bo jak już wielokrotonie powtarzano, nikt ci nie zabrania wierzyć w idiotyzmy. Ty bronisz słuszności wyznawania głupot, które prowadzą do powstania totalitarnych systemów władzy, w których nieposłuszeństwo wobec zabobonu karane jest śmiercią. Nie kłam zatem, że bronisz wolności słowa.

    Niestety wygląda na to że Skrypek chętnie wymordowałby wszystkich którzy śmią twierdzić że bóg może istnieć,

    Kłamco i fałszerzu historii, wielokrotnie powtarzałem, że głupich i chorych nalezy edukować i leczyć a niewinne dzieci bronić przed zarażeniem. Nie projektuj na mnie swoich teistycznych metod działania. Mordowanie opozycji zawsze było domeną teokracji i wzorowanych na niej systemach totalitarnych. I do dzisiaj niestety funkcjonuje w krajach w których racjonalizm jeszcze nie zdążył ludzi wyzwolić spod zabobonu.

    gdyż religia i wiara są jego zdaniem głównym powodem zła na świecie, a ludzie którzy wierzą to skończeni głupcy.

    Po owocach ich poznacie.

    Nie obawiam się jego poglądów na temat wiary bo nie trudno je podważyć,

    No to podważ w końcu.

    ale tego co by uczynił gdyby miał władzę. Ateizm byłby wtedy obowiązującym światopoglądem,

    Brak wiary w bajki jest naturalnym zjawiskiem. Nie będize potrzeby tłumaczyć komuś braku bozi, jeśli mu się tej bozi w dzieciństwie nie narzuci. Dorosły, wykształcony i myślący człowiek nieskażony teizmem nigdy nie uwierzy w takie pierdelencje.

    Poza tym uważa że skoro uprawnione racjonalnie jest twierdzenie - Nie widzę sensownych argumentów ku temu by wierzyć w boga, to automatycznie uprawnione jest twierdzenie - Wiem na pewno że boga nie ma.

    Masz nadal wątpliwości co do istnienia krasnoludków? To wracaj do szkoły, a nie wtrącasz się dorosłym do rozmowy.

    Obawiam się też, że takich co wiedzą coś na pewno najwięcej jest jest w zakładach dla psychicznie chorych.

    Niestety najwięcej jest nadal na wolności i głosi swoją wiarę w głupstwa, bo im wmówiono że to cnota.

    Zarathos
    Uczestnik
    #102023

    Jakoś nie odniosłem wrażenia, że Skrypek chce kogoś mordować. Zlikwidować religię - tak i to akurat dobry pomysł. Ale jakoś nie dostrzegłem, żeby postulował likwidację wierzących. Fakt, że nie śledziłem specjalnie uważnie pyskówki Skrypek/Barusz/Eviva więc może coś mi umknęło.

    Skrypek
    Uczestnik
    #102024

    Owszem religie rodzą konflikty i zewnętrzne i wewnętrzne

    Ale i tak będziesz się upierał, że nie są źrodłem zła. I będziesz je uparcie stawiał na równi z humanizem i racjonalizmem, które źrodłem konfliktów nie są i działąją na rzecz rozwoju ludzkości.

    Czy to co prezentujesz to nadal niewiedza czy już chamski polityczny cynizm?

    Moim zdanie główną przyczyną ludzkich konfliktów ( zresztą nie tylko ludzkich bo u zwierząt także ) jest nierówny dostęp do dóbr materialnych.

    Bo równy podział jest wtedy, gdy wszyscy wierni mają po równo gówno, podczas gdy cesarz z papieżem opływają w niezasłużone bogactwa, prawda? Dobrobyt panujący w krajach dzikiego wschodu jest najlepszym dowodem na sukces ekonomiczny religii. Doskonale byś się odnalazł w tamtejszym "ładzie i porządku" religijnym.

    Wiara nieco ten konflikt łagodzi gdyż osoba wierząca może się spodziewać że po śmierci wszelkie jej potrzeby zostaną zaspokojone.

    To już nie pitol tylko umrzyj i zostaw swoje zasoby ludziom świadomym otaczającego świata, którzy szanują swe życie i swoich bliskich, wiedząc że jest ono pierwsze i ostatnie.

    Osoba niewierząca wszystko do zdobycia ma tylko tu i teraz, więc nie opłaca się jej z walki o te dobra rezygnować nawet gdy wygrywa je kosztem innych,

    Typowe kaznodziejskie straszenie owieczek idiotycznymi urojeniami na temat ateistów.

    Jak zwykle są to bzdury niezgodne ani z historią ani z logiką. Człowiek był zwierzęciem stadnym i społecznym na długo zanim powstał rak zwany wiarą. Z bardzo prostej przyczyny: życie jest grą o sumie niezerowej, więc więcej można wygrać współpracując niż rywalizując.

    tym bardziej że po śmierci nie czeka ją żadna kara.

    ani żadna nagroda. Dlatego osoba rozumna nie będzie marnowała życia swojego i cudzego na idiotyczne zabobony obniżające standard życia "doczesnego" całej populacji.

    Tymczasem nie ma nic bardziej demoralizującego niż nauczanie ludzi, że ze wszystkich swoich zbrodni mogą się wyspowiadać na pięć minut przed śmiercią i jakaś bozia ich wynagrodzi.

    To racjonalizm uczy ludzi odpowiedzialności za swe czyny przed innymi ludźmi. Teizm uczy jak zdobywać punkty u bozi kosztem innych ludzi.

    Bo widzisz: ateiści to ludzi którzy wyrośli już z tego etapu, w którym potrzebowali rózgi i prezentów żeby się porządnie zachowywać. Teistom o mentalności niedojrzałych rozwydrzonych bachorów się to jakoś nie mieści w głowie, że można po prostu wydorośleć.

    Oczywiście nie twierdzę że wśród niewierzących nie ma altruistów jednak na ogół brak wiary pozbawia skrupułów.

    Na ogół to w imię wiary wymordowano miliony ludzi. Skrupuły są ściśle związane z rozumem, dlatego religia je również usuwa.

    Dlatego też każdy już nawet starożytny władca wiedział że bez powszechnej w państwie religii i wiary trudno uzyskać zgodę na nierównomierny podział dóbr, praw i przywilejów 😀

    Jednak chyba tani populizm uprawiasz. Takiego stosu politycznych bzdur i kłamstw jak powyżej to dawno tutaj nie widziałem.

Wyświetlanie 15 wpisów - od 1,501 do 1,515 (z 1,660 w sumie)
  • Musisz się zalogować by odpowiedzieć w tym temacie.
searchclosebars linkedin facebook pinterest youtube rss twitter instagram facebook-blank rss-blank linkedin-blank pinterest youtube twitter instagram