Kościół

Wyświetlanie 15 wpisów - od 136 do 150 (z 1,660 w sumie)
  • Autor
    Wpisy
  • Anonimowy
    Gość
    #59859

    Próbowałeś? Czy tylko fantazjujesz?

    A i owszem. Skończyło się jak pisałem i więcej nie próbowałem, bo szkoda mi na to czasu.

    Inny facet mi się nie spodoba. Decyzję o małżeństwie podejmowałam świadomie. A druga kwestia... bardzo mało prawdopodobne, ale jeśli... "Jeśli jedno z małżonków stanowi źródło poważnego niebezpieczeństwa dla duszy lub ciała drugiej strony albo dla potomstwa, lub w inny sposób czyni zbyt trudnym życie wspólne, tym samym daje drugiej stronie zgodną z prawem przyczynę odejścia, bądź na mocy dekretu ordynariusza miejsca, bądź też gdy niebezpieczeństwo jest bezpośrednie, również własną powagą."

    Tak stanowi prawo kanoniczne.

    Jesteś zbyt pewna. Akurat miłość jest jedną z tych rzeczy, których pewni być nie możemy. Każdy może spotkać na swojej drodze kogoś, kogo pokocha znacznie bardziej niż w danej chwili kocha męża/żonę. Poza tym zdrada nie jest podstawą do unieważnienia małżeństwa, ponieważ jeśli zostało skonsumowane i są dzieci nie ma podstaw do jego unieważnienia. Odejście z powodu zagrożenia zresztą też nie jest. To też jest w prawie kanonicznym. Wszystki przypadki podstawy do unieważnienia są enumeratywnie wymienione i nie ma tam nic na temat zdrady i zagrożenia. Chyba, że powoła się ktoś, że zagrożenie powoduje choroba psychiczna o której nie wiedział w chwili zawierania małżeństwa, ale to też wątpliwy argument, bo zachorować można było w trakcie.

    Dużo krzyczysz, ale nic nie robisz - to już nie jest hipokryzja?

    A kto ci powiedział, że nic nie robię?

    I wierz - masz do tego prawo. Ale dlaczego próbujesz zmusić do swojej wiary tych, którzy wierza w coś innego?

    Sam postępujesz tak, jak nie chcesz, by postępowali katolicy...

    Gdzie tu jakaś logika?

    Duża pomyłka. Nigdy nie powiedziałem by wierzył w to co ja, a może nie w co tylko tak jak ja. Nie powiedziałem nawet w co wierzę, więc wysnuwasz zbyt daleko idące wnioski. Zdanie to tylko mówi o tym, że wierzę po swojemu i należy je rozumieć dosłownie. Nikomu nic nie narzucam.

    Cytat

    Proste: tamtych kultur już nie ma... A bogowie żyją tak długo, dopóki mają wyznawców.

    Więc Boga nie ma, skoro potrzebni są ludzie, żeby go wymyślić i wyznawać.

    Kiedyś dyskutowałem z pewnym bardzo światłym księdzem. Facet inteligentny był ponad miarę, czy to Bóg wymyslił człowieka czy człowiek Boga. Prawdę mówiąc na ten temat nawet on nie był w stanie odpowiedzieć i miał wątpliwości. Więc tak naprawdę to nie wiadomo.

    Silver Phoenix
    Uczestnik
    #59860

    Poza tym zdrada nie jest podstawą do unieważnienia małżeństwa, ponieważ jeśli zostało skonsumowane i są dzieci nie ma podstaw do jego unieważnienia. Odejście z powodu zagrożenia zresztą też nie jest. To też jest w prawie kanonicznym. Wszystki przypadki podstawy do unieważnienia są enumeratywnie wymienione i nie ma tam nic na temat zdrady i zagrożenia.

    Zajrzyj pod linka:

    http://www.kosciol.pl/uniewaznienie_malzenstwa

    i zapoznaj się z tym, co tam jest napisane przez mgr lic prawa kanonicznego.

    Anonimowy
    Gość
    #59861

    Poza tym zdrada nie jest podstawą do unieważnienia małżeństwa, ponieważ jeśli zostało skonsumowane i są dzieci nie ma podstaw do jego unieważnienia. Odejście z powodu zagrożenia zresztą też nie jest. To też jest w prawie kanonicznym. Wszystki przypadki podstawy do unieważnienia są enumeratywnie wymienione i nie ma tam nic na temat zdrady i zagrożenia.

    Zajrzyj pod linka:

    http://www.kosciol.pl/uniewaznienie_malzenstwa

    i zapoznaj się z tym, co tam jest napisane przez mgr lic prawa kanonicznego.

    Przeczytałem i wyszedł mi jeden wniosek. Nawet uporczywe zdrady nie są przesłanką do unieważnienia małżeństwa, chyba, że są one wynikiem choroby psychicznej (za jaką jest uznawana na przykład nimfomania). Więc podstawą jest choroba psychiczna a nie zdrada sama w sobie. Wczytaj się dobrze w to co napisała pani magister. Niedojrzałość do życia małżeńskiego też można zakwalifikować do worka z chorobami psychicznymi. A to jest niezmiernie ciężko udowodnić. Zauważ, że wszystkie przyczyny należy udowodnić a nie jest to proste, ponieważ zawsze znajdzie się argument kontr. Zdrada, ok, była, a żona/mąż ma jakieś "nienormalne" preferencje? Nie? To po ptakach. Bije? ok, a bił i pił od początku czy dopiero po jakimś czasie? Po 2 latach? To po ptakach. A do tego musisz mieć świadków, a druga strona może mieć swoich. Sąd biskupi może nie dać wiary nikomu i... po ptakach. Mam mnozyć przykłady? Kościół nie jest chętny do unieważnienia małżeństw nawet w przypadku choroby psychicznej. Są tacy, co o to walczą od kilkunastu lat i nic nie wskórali.

    Coś mi się zdaje, że sam nie czytałeś uważnie.

    Silver Phoenix
    Uczestnik
    #59862

    Chyba uważniej od Ciebie...

    http://www.kosciol.pl/article.php?story=20060218183907160

    Opisana powyżej sytuacja, na podstawie przedłożonych faktów kwalifikuje się zarówno do wniesienia sprawy o separację czasową, gdyż okoliczność nadużywania siły fizycznej, stanowi zagrożenie zdrowia i życia kobiety, jak i sprawy o orzeczenie nieważności małżeństwa z tytułu niezdolności mężczyzny z przyczyn natury psychicznej, do podjęcia zobowiązań małżeńskich.

    Czyli próbować można. Nie ma przegranej już na starcie.

    http://www.kosciol.pl/article.php?story=20051017103930591

    Zdrada małżeńska jeśli nastąpiła np. kila lat po zawarciu małżeństwa, przy ogólnie zgodnym pożyciu, jak i miała charakter jednorazowy nie może być przesłanką nieważności małżeństwa.

    W przypadku zdrady wielokrotnej próbowałbym starać się o unieważnienie małżeństwa. Wspomniana dalej nimfomania jest - jak sam zauważyłeś - zaburzeniem psychicznym i podpada pod powód unieważnienia małżeństwa z przyczyny zaburzeń psychicznych.

    Bije? ok, a bił i pił od początku czy dopiero po jakimś czasie? Po 2 latach? To po ptakach.

    I Ty wspominasz o uważnym czytaniu?

    http://www.kosciol.pl/article.php?story=20060218183907160

    Zgodnie z kan. 1153 - § 1. Jeśli jedno z małżonków stanowi źródło poważnego niebezpieczeństwa dla duszy lub ciała drugiej strony albo dla potomstwa, lub w inny sposób czyni zbyt trudnym życie wspólne, tym samym daje drugiej stronie zgodną z prawem przyczynę odejścia, bądź na mocy dekretu ordynariusza miejsca, bądź też gdy niebezpieczeństwo jest bezpośrednie, również własną powagą.

    Opisana powyżej sytuacja, na podstawie przedłożonych faktów kwalifikuje się zarówno do wniesienia sprawy o separację czasową, gdyż okoliczność nadużywania siły fizycznej, stanowi zagrożenie zdrowia i życia kobiety, jak i sprawy o orzeczenie nieważności małżeństwa z tytułu niezdolności mężczyzny z przyczyn natury psychicznej, do podjęcia zobowiązań małżeńskich.

    Sąd biskupi może nie dać wiary nikomu i... po ptakach. Mam mnozyć przykłady? Kościół nie jest chętny do unieważnienia małżeństw nawet w przypadku choroby psychicznej. Są tacy, co o to walczą od kilkunastu lat i nic nie wskórali.

    Czytasz czasem wiadomości?

    http://sport.interia.pl/news/rozwod-cywiln...za-malo,1015859

    Statystyka twierdzi inaczej.

    Anonimowy
    Gość
    #59865

    (cały post)

    Wszystkie przykłady podpadają pod zaburzenia natury psychicznej a więc pod chorobę psychiczną. Taki jest mój wniosek. uporczywe zdrady nie muszą się pod to kwalifikować, ponieważ nie muszą podpadać pod zaburzenia psychiczne. jest to miecz obosieczny, ponieważ zdrada może być powodowana odmową wypełniania "obowiązków" małżeńskich. I kto tu zawinił bardziej?

    Kościól nie dopuszcza zmuszania do seksu, nawet w małżeństwie. A potrzeby istnieją, nawet jeśli nie podpadają pod pojęcie nimfomanii.

    Silver Phoenix
    Uczestnik
    #59866

    Czekaj czekaj... Chcesz powiedzieć, że gdyby Kościół dopuszczał zmuszanie współmałżonka do seksu, byłoby mniej zdrad? ...Spalmy las, będzie mniej pożarów....Brawo. Po prostu... Brawo.

    Eviva
    Uczestnik
    #59869

    Nie powinnam się tu wypowiadać - nie wiem, może jest ze mną coś bardzo nie tak, ale ile razy coś tu napisze, to kogoś wkurzę. Mimo to chcę coś napisać.Wiecie, czemu nie lubię Świadków Jehowy? Nie dlatego, że wierzą inaczej niż ja, ale dlatego, że swój sposób na wiarę usiłują mi nachalnie wcisnąć. Niestety, nie jest to tylko domena Świadków. Większość wierzących, niezależnie od tego, w co wierzą - w Jezusa, Allacha, Nirwanę, bożka Wicli-Pucli czy w to, że świat jest wyłącznie materialny - dostaje szału na myśl, że ktoś wierzy inaczej niż oni.. Niektórzy ograniczają się do płomiennych kazań bądź ośmieszania "przeciwnika", inni poddają innowierców ostracyzmowi lub podkładają bomby. Bardzo mało jest takich, którzy naprawdę szanują prawo do odmiennych poglądów, również w tej sferze. I, niestety, my katolicy bynajmniej nie świecimy tu przykładem. To, co można czasem usłyszeć z ambony, nie wspominając już o wiadomej stacji radiowotelewizyjnej, sprawia, że wstydzę się czasem przyznać, iż jestem katoliczką, wierzącą i praktykującą. To bardzo smutne, bo religia, która powstała, by kultywować najpiękniejsze idee, bardzo szybko stała się narzędziem ucisku i jest nim do dzisiejszego dnia.Jeśli nie odchodzę z mego kościoła, to tylko dlatego, że wierze mocno, iż przynależę tam nie dla księży ani nawet samego papieża.

    Anonimowy
    Gość
    #59879

    Czekaj czekaj... Chcesz powiedzieć, że gdyby Kościół dopuszczał zmuszanie współmałżonka do seksu, byłoby mniej zdrad?

    Tego nie powiedziałem. Zauważ, że statystycznie częściej zdradzają mężczyźni wbrew wszelkim dowcipom o rogaczach. Dlaczego zdradzają? Badania wykazały, że 90% przyczyn to brak seksu w małżeństwie albo nie jest on satysfakcjonujący. Teoretycznie facet 7 razy na minutę mysli o "tych" sprawach. Kobiety najczęściej odsuwają od siebie swoich mężów po urodzeniu dziecka/ci, ponieważ nie chcą znów zajść w ciążę, nie odczuwają potrzeb lub przeniosły wszystkie swoje uczucia na dzieci. Sfrustrowany facet szuka wówczas gdzie indziej tego co brakuje mu w domu. Dziwnie jakoś mniej jest potępiany niż kobieta robiąca dokładnie to samo. Zdarza się bowiem, że to facet nie chce seksu z żoną. Jak facet skacze na bok to jest to inaczej traktowane, a jak kobieta to od razu musi być nimfomanką.

    Nie mówię o zmuszaniu, bo to byłby gwałt, ale wiele osób traktuje to jak zło konieczne. Dziwi mnie tylko tak odmienne traktowanie kobiet i mężczyzn jeśli chodzi o zdradę. Kobietę Biblia każe kamienować a mężczyznę nie? Dlaczego? Dlaczego to kobieta jest tym złym od zarania dziejów a więc od księgi genesis, na Marii Magdalenie skończywszy? A no dlatego, że w średniowieczu, kiedy to "składano" obecny kształt Biblii traktowano kobiety jak rzeczy, jak coś gorszego od mężczyzn i nadal to pokutuje w męskiej mentalności. Niestety kościół katolicki nadal tak traktuje kobiety. Inaczej jest to w kościele anglikańskim, gdzie obecnie kobieta jest głową kościoła i wiele kobiet pełni posługę kapłańską. To się nazywa równouprawnienie. Nie wspomnę już o zakładaniu rodzin przez pastorów/ki. Kapłan, kimkolwiek on by był powinien świecić przykładem a nie wyłącznie pouczać. Może dlatego tak wielu księży katolickich opowiada się za zniesieniem celibatu. Bądź co bądź to wymysł średniowiecznych duchownych a nie nakaz biblijny. Biblia mówi coś wręcz przeciwnego. Może wtety też zmieniłyby się zapatrywania na pewne sprawy skostniałych "ojców" kościoła.

    Nie zmienię swojego zdania co do tego, że można wierzyć ale do tego nie potrzebne są żadne instytucje ograniczające lub nakazujące jak i w co wierzyć. Ba, człowiek nawet powinien w coś wierzyć, bowiem bez wiary (w cokolwiek) życie staje się puste i czasem traci sens. Człowiek przestaje mieć nadzieję. Nawet ateiści w coś wierzą: w naukę, miłość czy pieniądze. W coś co nadaje sens ich życiu. Ale to wierzący w Boga są tymi, którzy popełniają najwięcej zbrodni.

    Silver Phoenix
    Uczestnik
    #59882

    Sfrustrowany facet szuka wówczas gdzie indziej tego co brakuje mu w domu.

    ...usprawiedliwiając przed sobą swoje postępowanie (przecież to jej wina!), zamiast zastanowić się, czemu tak się dzieje. Można i tak...

    Dziwi mnie tylko tak odmienne traktowanie kobiet i mężczyzn jeśli chodzi o zdradę.

    Przyznam, że mnie też. Facet, który miał wiele kobiet jest "macho", a kobieta musi zaraz być dziwką. Taka kultura... Ba, lepiej nawet. Idealna żona to dziewica, która ma tajniki Kamasutry w jednym paluszku. Tego to i ja nie pojmuję.

    A no dlatego, że w średniowieczu, kiedy to "składano" obecny kształt Biblii traktowano kobiety jak rzeczy, jak coś gorszego od mężczyzn i nadal to pokutuje w męskiej mentalności.

    Tyle, że to akurat nie tylko w katolicyzmie pokutuje...

    Może dlatego tak wielu księży katolickich opowiada się za zniesieniem celibatu. Bądź co bądź to wymysł średniowiecznych duchownych a nie nakaz biblijny. Biblia mówi coś wręcz przeciwnego.

    Ba. Jeszcze ciekawiej wyglądają nauki przedmałżeńskie: wykładanie tego, jak powinno wyglądać życie rodzinne przez osoby, które nie za wiele z tym wspólnego mają... Na szczęście można trafić na księży z normalnym spojrzeniem na świat. Wtedy taka nauka zamienia się w dość żywą dyskusję. Miałem okazję na takiego księdza trafić.

    Heh, autentyczna historia: jeden z kościołów, w nim kazanie wygłaszane przez księdza. Zapalił się, zaczął mówić o tym, że kobieta, która nie spełniła się w macierzyństwie, nigdy nie będzie "pełna"...

    Nabożeństwo było przeznaczone dla zakonnic.

    ...to wierzący w Boga są tymi, którzy popełniają najwięcej zbrodni.

    Raczej "wierzący" - wierni z nazwy.

    Nie zmienię swojego zdania co do tego, że można wierzyć ale do tego nie potrzebne są żadne instytucje ograniczające lub nakazujące jak i w co wierzyć.

    I nikt nie próbuje na Ciebie wpłynąć, abyś je zmienił. Każdy modli się jak umie... I wierzy, jak umie. Sztuką jest uznanie prawa drugiej osoby do wiary... Do sposobu jej wyznawania ( o ile oczywiście to nikogo nie krzywdzi).

    Anonimowy
    Gość
    #59884

    No i doszliśmy do konsensusu 😉

    ...usprawiedliwiając przed sobą swoje postępowanie (przecież to jej wina!), zamiast zastanowić się, czemu tak się dzieje. Można i tak...

    Właśnie to działa w obie strony. Po prostu ludzie nie potrafią ze sobą rozmawiać. Z różnych przyczyn. Nie wiem, wstydzą się rozmawiać o seksie ze swoimi połówkami czy co? Facet może mieć różne problemy ale to jeszcze nie powód, żeby nie powiedzieć o tym kobiecie (i odwrotnie). Czasem razem łatwiej znaleźć rozwiązanie razem. Ale nie, łatwiej zwalić winę na drugą stronę, że zdradza ale nie widzi się winy w sobie. Analiza własnego postępowania to początek rozwiązania problemów, drugi krok to rozmowa chyba, że w grę wchodzą uczucia, to to już inna sprawa. Rozejść się też można kulturalne lub z wojną. To już zależy od kultury.

    Eviva
    Uczestnik
    #59898

    Rozejść się można kulturalnie... Jestem ofiarą rozstania mało kulturalnego. Animozje dwojga dorosłych ludzi, nie pierwszy i nie ostatni raz, odbiły się na dzieciaku. A swoją drogą czegoś tu nie rozumiem - jeśli dwoje ludzi chce ze sobą być, albo nie chce, to co ma do tego jakikolwiek kościół? Znaczy, z punktu widzenia czystej logiki?

    Silver Phoenix
    Uczestnik
    #59905

    Z punktu widzenia czystej logiki - nic.Wiara jednak nie poddaje się logice... Ot - tyle.Jest przecież sporo rozbitych małżeństw, po rozwodzie - ale z punktu widzenia Kościoła są oni nadal małżeństwem. I teraz takie osoby nie mogą ponownie wziąć ślubu kościelnego, nie mogą przystąpić do komunii...Z punktu widzenia prawa cywilnego nie łączy ich już nic, z punktu widzenia prawa kościelnego natomiast nic się nie zmieniło...

    Anonimowy
    Gość
    #59917

    Do komunii nie moga przystapić wyłącznie w przypadku gdy zawarli powtórny związek cywilny lub stale zamieszkują (chyba, że na warunkach "białego małżeństwa" z inna osobą). I tak ciekawsze są wierzenia Volcan, pomimo czystej logiki. :>

    Eviva
    Uczestnik
    #59922

    Do komunii nie moga przystapić wyłącznie w przypadku gdy zawarli powtórny związek cywilny lub stale zamieszkują (chyba, że na warunkach "białego małżeństwa" z inna osobą).

    I tak ciekawsze są wierzenia Volcan, pomimo czystej logiki. :>

    Moja matka jest w tej sytuacji - ja chyba też wolę wierzenia Wolkan, choć diabli wiedzą, czy oni jakoweś maja. W tych sprawach w każdym razie posługują się czystą logiką, i dlatego, jak mi się zdaje, w tej rasie nie ma idiotów.

    Anonimowy
    Gość
    #59981

    Moja matka jest w tej sytuacji - ja chyba też wolę wierzenia Wolkan, choć diabli wiedzą, czy oni jakoweś maja. W tych sprawach w każdym razie posługują się czystą logiką, i dlatego, jak mi się zdaje, w tej rasie nie ma idiotów.

    Nie tylko Twoja, ale to nic. A Volcanie mają wierzenia, wbrew wszelkiej logice, oparte o dziwo na twórcy logiki. Było o tym w Entku i co najmniej w dwóch pełnometrażówkach: The search for Spock i The voyage home. W tym drugim na początku. Znajdzie się jeszcze i w części, w której dowiadujemy się, że Spock ma brata: The final frontier.

Wyświetlanie 15 wpisów - od 136 do 150 (z 1,660 w sumie)
  • Musisz się zalogować by odpowiedzieć w tym temacie.
searchclosebars linkedin facebook pinterest youtube rss twitter instagram facebook-blank rss-blank linkedin-blank pinterest youtube twitter instagram