Patric uśmiechnął się z wdzięcznością odbierając małą płytkę z tworzywa sztucznego. Sięgnął do kieszeni i położył na ladzie kilka pasków latinuum. Nie miał czasu na zdobywanie lokalnej waluty, a użycie tej stosowanej w sektorze mogło być tylko korzystniejsze - zyskiwał opinię człowieka polegającego raczej na twardych środkach płatniczych, a barman mógł je albo wymienić w banku... Albo użyć do jakichś lewych czarnorynkowych interesów. Podwójne zwycięstwo. Po chwili namysłu, dołożył, krzywiąc się w duchu, jeszcze jeden pasek. Pocieszał się tym, że Flota na pewno zwróci mu koszty operacyjne. Rozpływając się w podziękowaniach, pożegnał się i wyszedł z baru. Po odejściu z zasięgu wzroku gości wewnątrz i niezbyt entuzjastycznym powitaniu swoich goryli zaczął szukać jakiegoś automatu telefonicznego - nie wyszłoby zbyt zręcznie, gdyby połączenie zostało zaaranżowane przez wiszący na geostacjonarnej okręt - z miejsca wzbudziłby podejrzenia. Gdyby tylko znalazł aparat, od razu zadzwoniłby pod wskazany numer, podając odpowiednie hasło.