Forum Fandom Sesje RPG, PBF i inne Star Trek: PBF PL Komandor Ryan

Komandor Ryan

Wyświetlanie 15 wpisów - od 46 do 60 (z 67 w sumie)
  • Autor
    Wpisy
  • Eric Keitel
    Uczestnik
    #64063

    - Właściwie, to byłaby znacznie łatwiejsza - Patric uśmiechnął się lekko. - Konfederacja ze wszech stron otoczona jest przez Federację. Więc Ferengi i tak musieliby stosować się do naszych przepisów dotyczących przewożenia niebezpiecznych substancji, a poza tym przy każdej transakcji płacić cło dwa razy. Nie wspominając o podatkach przewozowych. Jeśli ichnia Wysoka Izba uzna że handel w okolicy jest opłacalny, to pewnie sami namówią wszystkie okoliczne planety by wstąpiły do Federacji - Ryan powiódł spojrzeniem po swojej załodze - Proszę przygotować okręt na przyjęcie naszych gości. Mamy jeszcze trochę czasu, ale nie chcę żadnych niespodzianek. Proszę też o przygotowanie planu zapewnienia ochrony. Nie jestem w tej materii ekspertem, a chciałbym by obyło się bez jakichkolwiek wypadków - Ryan znów spojrzał na komandora - Bardzo panu dziękuję za pomoc. Informacje które pan dostarczył może i wydają się nieliczne, ale na pewno okażą się bardzo przydatne.

    Hemrod
    Uczestnik
    #64181

    Komandor porucznik wzruszył ramionami słysząc słowa Ryana, nie wyglądało na to, żeby te bądź co bądź pochwały zrobiły na nim jakieś wrażenie-Każdy z nas wykonuje swoją pracę. Pan negocjuje a ja zbieram informacje - odpowiedział po czym podniósł się ze swojego miejsca i ruszył w kierunku wyjścia z mostka -W razie czego będę kontaktował się z panem na bezpiecznym łączu - dodał jeszcze przed drzwiami po czym wyszedł, kierując się zapewne do transportera. -Plan zapewnienia ochrony będzie za godzinę - powiedział taktyczny uśmiechając się szelmowsko -Może być pan pewien, że wszystko będzie zrobione na glancuś - picuś - Smirnow wzniósł oczy ku górze słysząc tą odpowiedź, ale nic nie powiedział. Zamiast tego spojrzał na Ryana -Panie komandorze wydam odpowiednie dyspozycje -

    Eric Keitel
    Uczestnik
    #64269

    Ryan również wzniósł wzrok ku sufitowi słysząc odpowiedź swojego taktycznego, jednak powstrzymał się od odpowiedzi. Okolica nie była zbyt bezpieczna, i akurat w tym przypadku lepiej było że z ochroną przesadzano, niż gdyby jakiegoś zagrożenia nie doceniono. Ryan z niecierpliwością oczekiwał rozpoczęcia rozmów. Naprawdę nie uważał by sprawa była szczególnie trudna... Obie strony miały w sumie różne cele do osiągnięcia, i to takie które niekoniecznie były sprzeczne. Wystarczyło doprowadzić wszystkich do sytuacji kiedy najwięcej dla siebie zyskają... A skoro rząd i tak przestanie istnieć w obecnej formie po wstąpieniu do Federacji, więc jest na to przygotowany, to problem wydawał się jeszcze mniejszy. Jedynym naprawdę niepewnym czynnikiem byli rebelianci. Nigdy nie wiadomo o co terroryści walczą tak naprawdę - niewykluczone że nie poprą żadnych działań chociażby sygnowanych przez obecny rząd, nieważne jak korzystnych dla obywateli. Jednak to ryzyko trzeba było przyjąć.

    Hemrod
    Uczestnik
    #64421

    Minęła godzina i okręt zaczął tętnić życiem. Marynarze i podoficerowie biegali wypełniając polecenia swoich przełożonych i próbując nadać Excaliburowi jak najpiękniejszy "dyplomatyczny" wygląd. Próbowali zmienić zimne ... wojenne wnętrza, w ciepłe, kuszące korytarze, które zachęcają do zachowania spokoju. W tym samym czasie do Ryana podszedł taktyczny i wręczył mu padda, za nim ten zdołał go otworzyć zaczął mówić -Żadna ze stron nie będzie mogła mieć broni. Wszystkie zostaną skonfiskowane w transporterze i złożone w osobnych zbrojowniach. Zostaną teleportowani do rożnych transporterów. Będą im zawsze towarzyszyć przynajmniej dwaj ochroniarze. Wystawimy również straże przed salą, w której będą odbywać się negocjacje i przed ich kwaterami. Korytarze będę patrolowane non stop ... to tak w skrócie ... sir -

    Eric Keitel
    Uczestnik
    #64494

    Ryan przełknął ślinę słysząc meldunek, jednak po chwili skinął głową. Ostatecznie, jeśli nie uda im się zapewnić bezpieczeństwa spotkania, to mogą zapomnieć o wynegocjowaniu czegokolwiek i pozwolić na wybuch lokalnej wojny. A Patric zamierzał zrobić wszystko aby do tego nie dopuścić. - Dobra robota. Teraz proszę przygotować dwuosobowy zespół ochrony. Chciałbym rozejrzeć się na powierzchni, a mam dziwne wrażenie że zarówno pan jak i mój pierwszy zaczęlibyście cytować odpowiedni regulamin gdybym chciał iść sam... Nie będziemy się charakteryzować na mieszkańców planet, nie bądźmy zbytnimi paranoikami, ale mundury zmienimy w jakieś cywilne ubrania. Chciałbym widzieć tych ludzi za piętnaście minut w transporterowni numer jeden.- Tak jest, panie komandorze - Porucznik skinął głową, potwierdzając przyjęcie rozkazu. Musiał przyznać że to biurokratyczne chucherko przynajmniej ras pomyślało o tym co robi - Zostaną uzbrojeni w kompresyjne karabiny fazerowe, dezintegrator izoma...- Tak, jestem pewny że zostaną - Ryan skinął posępnie głową - Proszę mi wybaczyć poruczniku, ale sam musze się przygotować.Piętnaście minut później wszyscy byli gotowi. Ochrona, stojąca na płycie transportera obwieszona bronią jak handlarze w okresie wojny, i Ryan wyglądający miedzy dwie zwalistymi sylwetkami jeszcze mizerniej niż zwykle. Technik uniósł do góry kciuk dając znać że wybrał jakąś boczną uliczkę w jednym z miast w których jest wciąż dzień. Ryan liczył że krótka, góra dwugodzinna podróż pozwoli mu zdobyć jakiekolwiek informacje o mieszkańcach. A w każdym razie, o tym jacy są naprawdę, a nie jak się o nich mówi...

    Hemrod
    Uczestnik
    #64530

    Znaleźli się w bocznej uliczce. Było tu pusto, walały się liczne śmieci i śmierdziało moczem. Na ścianach budynku znajdowało się liczne grafitii, chociaż dwa szczególnie przykuły uwagę Ryana. Jedno z nich przedstawiało płonącą flagę konfederacji, a obok niej jakiś symbol, którego nie potrafił zidentyfikować z podpisem: Zawsze Walczą. Obok niego zaś znajdowała się karykatura obecnego premiera z podpisem: Nie Zapomnimy.

    Eric Keitel
    Uczestnik
    #71994

    Patric ze spokojem obejrzał oba rysunki starając się je jak najlepiej zapamiętać. Ostatecznie, zdecydował się zrobić im zdjęcia by poszukać później odniesień w sieci układowej. Ryan był prawie pewny że wszystkie wartościowe dla niego informacje zostały już dawno ocenzurowane. Skinął głową ochraniarzom, ledwo mieszczących się w ciasnej uliczce. Natychmiast wpadli na siebie, próbując się przegrupować. Stos broni którym każdy z nich był obwieszony zachrzęścił ponuru. Jedyną rekacją Ryan'a było wzniesienie oczu ku niebu - mógł się spodziewać czegoś takiego - ale wykłócanie się z oficerem taktycznym trwałoby zdecydowanie za długo.

    - Chłopaki, idziemy - Rzucił ponuro kierując się w stronę większej ulicy - Słuchajcie, chciałbym pogadać z ludźmi na ulicy. Spróbujcie mnie osłaniać z trochę większej odległości. - Patric zerknął na rozpościerającą się przed nim drogę i zaczął szukać kogoś kto wyglądał na plotkarza.

    Hemrod
    Uczestnik
    #74428

    -Sir, tak, sir! - odpowiedział nazwijmy to przyciszonym głosem starszy z dwójki stając jednocześnie na baczność. Drugi natychmiast rozejrzał się nerwowo sprawdzając reakcje przechodzących w pobliżu. Nikt nie zwrócił na to uwagi ... głównie dlatego, że publiczność była właściwie zerowa. W końcu Ryan ruszył w drogę. Wyszedł z alejki na szerszą ulicę. Tutaj również nie było zbyt wielu ludzi, a szukanie plotkarza na ulicy i zagadanie do niego .... w obecnych czasach mogło nie być najlepszym pomysłem. Na szczęście niedaleko zauważył bar, zgodnie z zasadą "barmani wiedzą wszystko" otworzył drzwi i wszedł do środka. 5 par oczu zlustrowało go szybko, po czym każdy wrócił do "normalnych" czynności ... znaczy się picia piwa i rozmów. Tylko barman nadal przejawiał zainteresowanie nowo przybyłym -Co podać?-

    Eric Keitel
    Uczestnik
    #74431

    - Jasne - Komandor uśmiechnął się z udawanym zmęczeniem, sadowiąc się na wysokim stołku przy barze - Najlepiej coś lokalnego. Przyjechałem z daleka i chciałbym poznać okolicę. A jak zrobić to szybciej, niż pijąc miejscowe trunki? - Spytał filozoficznie wpatrując się w barmana. Zastanawiał się, czy może być jakoś związany z kręgami rządowymi czy nie.

    Hemrod
    Uczestnik
    #74532

    Barman uśmiechnął się lekko i nalał Ryanowi piwo. Po chwili postawił lekko oszroniony kufel przed nim -Z daleka to znaczy skąd? - zapytał jak najnormalniejszym tonem rozmowy

    Eric Keitel
    Uczestnik
    #74557

    - Z Sevalli - Ryan uśmiechnął się zmyślając nazwę - To mieścinka kilka mil na zachód od Bevry - tym razem nie musiał improwizować. Jeszcze w drodze czytał szczegółowe raporty dotyczące systemy, między innymi ekonomiczne. Bez trudu przypomniał sobie nazwę sporego miasta przemysłowego niemal dokładnie po drugiej stronie globu - Wie pan, mam tutaj rodzinę. U nas na prowincji jest znacznie spokojnie, ale o nich trochę zacząłem się martwić... Transport tutaj kosztował fortunę! Zawsze tak pusto na ulicach?

    Hemrod
    Uczestnik
    #74560

    Barman pokiwał głową, z pewnością znał nazwę miasta przemysłowego, a jakieś małe dziury pewnie go interesowały, jak przysłowiowy zeszłoroczny śnieg-Ta, w ostatnim czasie stolica zrobiła się niezbyt bezpieczna - powiedział barman z całą pewnością siebie. Jedno trzeba było mu przyznać, martwił się o miasto, tylko nie było wiadomo czy z powodu poczynań rządu czy opozycji -A wie pan jak to jest w czasach kryzysu, ludzie się boją. Wolą siedzieć u siebie niż wyjść na miasto. Takich czasów człowiek dożył, że ciężko własny biznes prowadzić - -A pańska rodzina w tej części miasta mieszka?-

    Eric Keitel
    Uczestnik
    #74563

    - Mieszkali prawie w samym centrum, zaraz przy sądzie. Ale pod ich adresem teraz mieszkają jacyś obcy ludzi i twierdzą że Jackie z rodziną wyprowadzili się miesiąc temu. I nie zostawili żadnego kontaktu - Ryan postarał się włożyć w swoją wypowiedź jak najwięcej złości - Może pan ma jakiś pomysł jak mógłbym ich znaleźć? Moje miasteczko jest małe, każdy każdego zna, ale tutaj chyba są jakieś rejestry przeprowadzek? - Komandor miał nadzieję że jednak nie ma. A barman zdawał się autentycznie oddany, więc liczył że może uda się od niego dowiedzieć o istnieniu jakiegoś podziemia - zawsze szara strefa prężnie się rozwijała w burzowych czasach. A kto mógłby wiedzieć więcej o obecnej sytuacji?

    Hemrod
    Uczestnik
    #74567

    Oczy barmana zwęziły się, tak to przynajmniej wyglądało przez chwilę. Po tym krótkim występie, na jego twarzy ponownie pojawiła się maska "rozmawiam tylko z klientem", jakby od niechcenia zaczął wycierać kontuar -Rejestry jakieś są. Musieli kupić to nowe mieszkanie, ale trzeba mieć odpowiednie dokumenty. Mamy jednak wolny rynek ... wszystko da się załatwić -

    Eric Keitel
    Uczestnik
    #74571

    - Rozumiem... A z kim tutaj dałoby się coś takiego załatwić? Drugi raz w życiu jestem w stolicy i muszę przyznać że jestem trochę zdezorientowany - Ryan uśmiechnął się przepraszająco, jednocześnie rozważając reakcję barmana. Mógł pomyśleć że tajemniczy intruz jest jakimś prowokatorem, wtedy po wyjściu istniała możliwość zaczepki przez policję. Tutaj akurat by się wybronił. Mógł mieć jakieś kontakty z ludźmi od co ciemniejszej roboty, wtedy mógł spodziewać się kontaktu z kimś od nich - czy to zwykłej pogawędki, czy mniej zwykłego porwania. Wreszcie, mogło do niego dotrzeć że ktoś na tyle bogaty by było go stać na dojazd tutaj, jest zupełnie sam i nikt o nim nie wie. Tutaj musiałby zdać się na swoich ochroniarzy, czających się niczym wyjątkowo niezgrabne bryły granitu gdzieś w okolicy. Niezbyt pocieszająca perspektywa.

Wyświetlanie 15 wpisów - od 46 do 60 (z 67 w sumie)
  • Musisz się zalogować by odpowiedzieć w tym temacie.
searchclosebars linkedin facebook pinterest youtube rss twitter instagram facebook-blank rss-blank linkedin-blank pinterest youtube twitter instagram