Forum Fandom Sesje RPG, PBF i inne Star Trek: PBF PL Komandor Ryan

Komandor Ryan

Wyświetlanie 15 wpisów - od 16 do 30 (z 67 w sumie)
  • Autor
    Wpisy
  • Eric Keitel
    Uczestnik
    #61947

    Komandor kilkakrotnie pokiwał głową słysząc odpowiedź admirała. Nie było aż tak tragicznie jak sądził... Światy Konfederacji czerpały zyski, i to pewnie nie małe, z członkostwa w Federacji. Gdyby zdecydowały się od niej obejść na dobre musiałyby stawić czoła pewnemu wręcz izolacjonizmowi... Flota mogła zagrać twardo, forsując blokadę ze względu na wprowadzony niedawno stan wyjątkowy i ataki terrorystyczne. W tym scenariuszu, stanęli by przed koniecznością budowy własnych okrętów i oczywiście wcześniejszego opracowania ich projektów... A ludność cywilna pozbawiona zostałaby wielu luksusowych dóbr niechybnie sprowadzanych zza granicy. Patric widział jednak wiele haczyków - o ile przekonanie zbuntowanych światów o prozaicznej opłacalności członkostwa nie powinno być trudne, to problemy mogły sprawiać dwie pozostałe frakcje... Których przywódcy z pewnością mieli nadzieję wiele zarobić na nowej sytuacji. Ryan obawiał się też jak mają wyglądać mediacje z terrorystami. Sama Federacja bardzo rzadko negocjowała z przestępcami, więc nie miał specjalnej praktyki. A z Robertsem za plecami obawiał się nieumyślnego doprowadzenia do eskalacji konfliktu. Niepokoił się też siłami, którymi mogli dysponować terroryści. Mimo że Excalibur był wprost idealną jednostką do wypełniania tego typu zadań, Patric wolał nie sprawdzać ile wytrzymuje jego pancerz. Wciąż stawały mu przed oczami sceny zniszczenia Pardeka i wcale nie były to miłe wspomnienia. - To wszystko, panie admirale - odpowiedział w końcu - I rzeczywiście, w tej chwili nie potrzebował wiedzieć więcej. Przedstawicielstwo Federacji na miejscu z pewnością mogło zapewnić więcej znacznie dokładniejszych informacji - w tym rysy psychologiczne negocjatorów po stronie Konfederacji. A admirał wyglądał na strasznie zmęczonego. Sytuacja musiała być naprawdę poważna - Mamy zabrać coś z bazy, pomijając resztę naszej załogi, przed odlotem? Pobrać jakieś zaopatrzenie? Jeśli nie, wrócę na okręt i przygotujemy się do odlotu. W związku z naglącą sytuacją, proszę też o możliwość przekroczenia bariery warp pięć. Musimy dotrzeć tam jak najszybciej - co prawda, z tego co pan mówi, sądzę że jesteśmy oczekiwani... Ale nigdy nie można być pewnym działań terrorystów. Boję się że mogą doprowadzić do tragedii, jeśli będziemy zwlekać zbyt długo.

    Hemrod
    Uczestnik
    #62003

    -Załoga i zaopatrzenie już powinni być gotowe na przesłanie na pański okręt - powiedział admirał w odpowiedzi na pierwsze twoje pytanie -Co zaś się tyczy pozostałych to ma pan moje oficjalne zezwolenie na przekroczenie warp 5, zaraz wprowadzę to do systemu - po tych słowach wpisał parę komend na swojej konsoli, a gdy tylko skończył popatrzył na ciebie -Gotowe Komandorze .... mam nadzieję, że pańska misja się powiedzie. Jest ważna dla Federacji .... i jest ważna dla obywateli Konfederacji -

    Eric Keitel
    Uczestnik
    #62037

    - Wie pan admirale, że nic nie przedkładam ponad dobro Federacji. Zrobię absolutnie wszystko co w mojej mocy.Zaraz po wyjściu z biura admirała Patric odetchnął głęboko tylko razy. Przede wszystkim był strasznie zadowolony że Flota zdecydowała się wysłać jego, a nie kogoś starszego stopniem, za to bez najmniejszego nawet doświadczenia. Niedbałym ruchem przeczesał sobie włosy i ruszył w stronę turbowindy. Miał jeszcze nieco czasu przed odlotem, a nie mógł powstrzymać się przed zakupem kilku drobiazgów. W jednym z replikatorów bazy odebrał padd i w drodze na promenadę zaczął wypisywać formularze zamówień. Był całkiem pewny że samym okrętem zajmie się jego pierwszy oficer... Ale prawdziwe alkohole, trochę niereplikowalnych ozdób, parę obrazów... Użyteczne drobiazgi, które w najbliższym czasie mogły się przydać. Co prawda przepisy Floty zabraniały chociażby przewożenie prawdziwych trunków, ale Ryan wstydził się wznieść toast syntetycznym szampanem. Podobnie jak podejmować gości w holodeku.=/= Panie kapitanie - głos Smirnowa dobywał się z komunikatora - Przepraszam że niepokoję, ale od sekretarki admirała dowiedzieliśmy się że już pan wyszedł. Właśnie informacje od niej uratowały pana przed bohaterską akcją ratunkową z naszej strony - Patric cicho się zaśmiał słysząc niewinny żart w słowach swojego zastępcy - No, w każdym razie przeszkadzam w bardzo konkretnej sprawie. Zaczęliśmy odbierać z bazy zaopatrzenie. Całe tony tego, więc chwilę to zajmie. Dostaliśmy też informację o nowych członkach załogi. Podoficerowie w większości są już na pokładzie lub w drodze. Podobnie jak część oficerów, no ale...=/= Ale, panie Smirnow? - Patric miał nadzieję że nie stało się nic niepokojącego. I tak miał dość problemów na głowie.=/= Dostaliśmy wiadomość od ochrony. Nasz medyk jest w celi i pomyśleliśmy że może chciałby pan... - Smirnow urwał w połowie zdania, odkrywajac jak zabrzmieć musiała jego kwestia - Znaczy, nic poważnego nikomu nie zrobił. W barze wywiązała się burda i nic poza samoobroną nie zaszło. Melduję że ofiary samoobrony mają połamane nosy i jest ich cztery. =/= Odbiorę go. Jacyś inni barwni tubylcy chcieliby się zaokrętować?=/= Z tego co wiem, nie sir - W głosie XO pobrzmiewała ostrożność - Pozostali starsi oficerowie są już na pokładzie. E, przybył też pański asystent. Miał ze sobą dwie skrzynki alkoholu. Zostały zarekwirowane. Twierdził, że... Wiem że to dziwnie zabrzmi ale cytuję 'Komandor miał zamiar mnie poprosić o ich zdobycie' - a z tego co wiemy, nie znacie się.=/= Wszystkiego dowiem się na pokładzie. Nasze wyposażenie powinno być już gotowe do przesłania. Mnie i naszego nowego lekarza teleportujcie za jakieś 10 minut. Mnie na mostek, jego do ambulatorium.=/= Tak jest, sir. Excalibur, bez odbioru.== Areszt ==Patric szybko wmaszerował do pomieszczenia. Komandor porucznik siedzący w biurze ochrony spojrzał na niego z nietajoną ulgą. Krzyki które dochodziły zza ściany sugerowały że towarzystwo nie jest specjalnie trzeźwe, a szef ochrony zapewne dostrzegał możliwość skończenia sporu w zabraniu w diabły jednej ze stron.- Dzień dobry. Jestem Ryan, mój okręt kontaktował się z panem. Chciałbym zabrać... No, w każdym razie tego zatrzymanego który należy do sekcji medycznej. Ma trafić do mnie, jeśli to konieczne, chętnie podpiszę wszystkie wymagane dokumenty.- Nie, sir. Obejdzie się bez tego. Pani Andrea Anrell otrzymała status poszkodowanej, więc nie jest oskarżona - Patric tylko lekkim uniesieniem brwi pokazał po sobie jak zdziwiły go słowa rozmówcy. Już pal licho tak niepodobną do wszystkiego co znał biurokratyczną prostotę. Był po prosty pewien że lekarz będzie mężczyzną. Dopiero po chwili zdał sobie sprawę że jej imię mogło zmylić pierwszego.- W porządku. Za moment Excalibur powinien ją przesłać... Możecie zdjąć osłony wokół jej celi?== Mostek Excalibura. 10 minut później ==- Panie Smirnow, jak idzie załadunek zaopatrzenia - rzucił Ryan w momencie w którym się zrematerializował- Już kończymy, sir. Za chwilę będziemy gotowi do lotu.- Dobrze. Proszę nas stąd wyprowadzić. Prędkość warp 9. To sytuacja nadzwyczajna, więc nie musimy się przejmować przepisami. O 2000 w mesie oficerskiej robimy sobie małą naradę. Do tego czasu chcę wiedzieć czy mamy wszystko co potrzebne, pewnie po drodze, jeśli zajdzie taka konieczność, będziemy mogli zahaczyć o jakiś posterunek i coś dobrać. Będę w swoim biurze. Jak tylko wejdziemy w warp proszę mnie poinformować ile potrwa podróż.

    Hemrod
    Uczestnik
    #62042

    Po chwili na twój terminal przyszedł raport od oficera operacyjnego. Wyglądało na to, że załadowano wszystkie potrzebne materiały i nie będzie się trzeba, przynajmniej podczas tej misji, zatrzymywać w celu ich uzupełnienia. Uzupełnieniem był raport od porucznika Nasha Robertsa, mieliście pełny zapas torped, jaki mógł przenieść Ambasador. Ostatnim uzupełnieniem był raport od chorążego Hawka przy warp 9 podróż miała potrwać 36 i pół godziny.

    Eric Keitel
    Uczestnik
    #62050

    == 2000. Mesa ==Pomieszczenie nie było zbyt obszerne. Zgodnie ze specyfikacją okrętu, miało służyć jako prywatna kapitańska jadalnia. Ściany udekorowano obrazami przedstawiającymi Excalibura. Mimo że według oryginalnego zamysłu, służyć miała jednej tylko osobie na wszelki wypadek przystosowano ją na wypadek spotkań takich jak to. W tej chwili, wszystkie miejsca przy stole były zajęte. Uczestnicy spotkania, od samego Ryana aż po próbującego wcisnąć się jak najgłębiej w swoje krzesło Hawka wyglądali na nieco zdenerwowanych. Steward w mundurze podoficera opuścił pomieszczenie a gospodarz zaczął.- Panie, panowie. Celem tego spotkania... Poza najedzeniem i napiciem się oczywiście... Jest przedyskutowanie obecnej sytuacji. Część z was domyśla się może po co lecimy na terytorium Konfederacji i jakie dokładnie jest nasze zadanie. A część nie. Ale zanim dojdziemy do tego punktu, wszyscy się przedstawią. Przyjęliśmy dzisiaj na pokład kilkoro z was, więc nie wszyscy jeszcze się znamy. Nazywam się Patric Ryan i jak wiecie jestem dyplomatą. Pełnię też funkcję kapitana. Z pewnością akurat moje akta wszyscy już sprawdziliście, więc chyba nie ma sensu mówić nic więcej. Pierwszy?- Andriej Smirnow - XO wstał z fotela i ukłonił się lekko - Pierwszy oficer Excalibura. Przeniesiony z krążownika klasy Excelsior. Jak z pewnością słyszycie, jestem Rosjaninem. W czasie misji, tej i kolejnych, odpowiadał będę za załogę naszego okrętu a także za wymianę informacji między kapitanem a całą resztą... No i pilnowaniem żeby nie nabił sobie guza - Andriej uśmiechnął się lekko dając wszystkim do zrozumienia że żartuje. - Pani Mallory?- Elizabeth Mallory... - Kobieta skinęła głową - Główny inżynier tego maleństwa. Przeniesiona z USS Curie klasy Olympic. Hm - uśmiechnęła się nieśmiało - niespecjalnie wiem co więcej powiedzieć. W każdym razie interesuję się botaniką i mam nadzieję że będzie się nam miło razem pracowało. Nash?- Porucznik Roberts - rzucił sztywno zapytany - Oficer taktyczny USS Excalibur i prywatny anioł zagłady dla każdego kto ośmieli się nas zaatakował - rzucił butnie. A reszta nie powinna was interesować.W sali zapadła krótka cisza którą przerwał Patric odchrząkując. - Panie Hawk? - chorąży zbladł lekko słysząc że jest wywoływany ale dzielnie wstał.- Malcolm Hawk. Nie służyłem jeszcze na okręcie, przyleciałem tutaj prosto z akademii... Ale szybko się uczę - dodał tonem usprawiedliwienia. Ryan skinął mu uspokajająco głową i zerknął na oficera medycznego.- No pani Anrell, teraz pani kolej. Każdy już pewnie zna pani nazwisko, ale może opowie pani o sobie?- W takim razie darujemy sobie podawanie go po raz kolejny - Kobieta uśmiechnęła się do zebranych - Nie jestem z Floty, to przede wszystkim. Po prostu pracuję z wami. Zajmuję się chirurgią, ale o innych działach medycyny też trochę wiem. Jak pewnie też wiecie, skończyłam kurs samoobrony. Jeżeli nie będziecie pakować mi się do ambulatorium na noszach zbyt często, to powinno nam się miło pracować.- Operacyjny?- Jack Davies, sir - wspomniany mężczyzna nie był zbyt wysoki, za to mocno zbudowany. Młody, ledwie podporucznik. Opalony i zapewne uważany przez kobiety za dość przystojnego. Wstał i powiódł spojrzeniem po zebranych - Przydzielony tutaj, podobnie jak chorąży Hawk z Ziemi. Do tej pory pracowałem w Utopii Planitii.- Hm... A mamy jakiegoś oficera naukowego? - Ryan powiódł spojrzeniem wokół stołu. Jedno krzesło pozostawało puste.- Spóźni się o piętnaście minut sir. Tutaj jest jej usprawiedliwienie. Mogę odczytać jej dane personalne, jeśli pan sobie tego życzy, sir. Nazywa się Sabrina Carter, jest podporucznikiem i ekspertem od xenobiologii. - Głos dobiegł Patrica zza pleców, więc wolno się odwrócił. Stał za nim młody, może dwudziestoletni mat trzymając kilka paddów pod pachą i odczytując informacje z innego. Nie był zbyt wysoki, jak zauważył kapitan. Niższy nawet od niego samego.- A pan jest...?- Mat Riley sir. Pański asystent.- Dobrze panie Riley. Przede wszystkim, tego typu narady dotyczą tylko starszych oficerów... Ale skoro Flota pana tutaj przydzieliła, to z pewnością ma pan dostęp do poufnych informacji. Proszę poprosić stewarda o dodatkowe krzesło i siadać z nami. == Godzina 2200 ==- No i tak by to wyglądało - Westchnął Ryan. Narada połączona z kolacją trwały niemal równo dwie godziny. Spodziewał się usłyszeć jakieś ciekawe pomysły, ale niestety się zawiódł. Pozostawało czekać na przylot do celu. Tam pewnie uzyska wszelkie potrzebne informacje. Grzecznie pożegnał swoich gości i udał się na spoczynek.== Następny dzień. Mostek ==- Kapitanie, zbliżamy się do systemu docelowego.- Ładuję wyrzutnię... Przygotowywuję...- Nie panie Roberts. Jesteśmy w pokojowej misji... Zapomniał pan? Pierwszy, jak tylko wyjdziemy z warp skieruj Excalibura nad planetę i otwórz kanał do ich rządu. Przekaż informację o przybyciu Dyplomatycznego okrętu USS Excalibur z mediatorem na pokładzie.

    Hemrod
    Uczestnik
    #62072

    Okręt wyszedł warp w systemie - stolicy Konfederacji. Składała się ona z 3 planet klasy M, dwóch gazowych gigantów i małego karła tuż przy słońcu. Planety klasy M nosiły kolejno nazwy: Elgola, Meidan i New Heaven. Wszystkie rządowe budynki znajdowały się na Meidan, który była w głównej mierze planetą wodną, gdyż oceany i inne akweny zajmowały na niej 98% powierzchni. Elgola przypominała ziemię, chociaż była dużo bardziej górzysta i miała więcej dżungli. New Heaven było planetą o umiarkowanym klimacie i raczej przystępnym terenie. Gdy tylko okręt znalazł się w systemie i zaczął zbliżać do planety, zostało nawiązane z nimi połączenie, po krótkiej wymianie zdań, operacyjny podniósł się uśmiechnięty i dał znać podnosząc kciuk do góry, że wszystko jest w jak najlepszym porządku.Mniej więcej w połowie drogi dołączyły do nich dwa okręty eskorty. Jednym z nich był stary okręt klasy Constitution. Kiedy tylko go zobaczyliście operacyjny wstukał parę komend do komputera.-Sir to jest, a raczej był USS Kongo NCC - 1710, wycofany ze służby w roku 2280, ale nie złomowany ... najwyraźniej - Pod eskortą dwóch okrętów Excalibur dotarła w końcu nad planetę, gdzie szybko zostało nawiązane połączenie z rządem. Na ekranie pojawiła się twarz mężczyzny znanego komandorowi z przemówienia -Komandorze, cieszymy się, że pan przybył - powiedział spokojnie -Jestem pewien, że z pańską pomocą uda nam się rozwiązać tą ... niezręczną sytuację, bez rozlewu krwi -

    Eric Keitel
    Uczestnik
    #62078

    - Ja także żywię taką nadzieję, panie prezydencie - Patric poważnie skinął głową - Jak pan zapewne wie, Federacja zawsze chętnie pomaga ratować życie. Czy ustalony został już jakiś oficjalny grafik rozmów? I lista zaproszonych osób?

    Hemrod
    Uczestnik
    #62082

    -Obawiam się, że przywódcy separatystyczni nie ufają nam i nie chcą zdradzić swoich pozycji. Dlatego cieszy mnie tak szybkie przybycie pana, na pewno jeżeli to pan spróbuje się z nimi skontaktować nawiążą kontakt i będziemy mogli wreszcie rozpocząć te rozmowy - po tych słowach uśmiechnął się lekko ukazując rząd białych zębów -Możemy przesłać panu dane najważniejszych działaczy .... "opozycyjnych" - przy ostatnim słowie zawahał się, a gdy już wyszło z jego ust, to wydało się jakieś .... kpiące.

    Eric Keitel
    Uczestnik
    #62084

    - Rozumiem. - Patric niczym nie dał po sobie poznać że nie spodobała mu się reakcja rozmówcy. Od razu wykreślił w myślach kilka scenariuszy które mogły odpowiadać za taką reakcję... Od optymistycznego, zakładającego że prezydent całkiem słusznie nie przepada za swoimi wrogami, po najbardziej pesymistyczny mówiący że Konfederacja symuluje wewnętrzne podziały by jak najwięcej uzyskać od Federacji w przypadku powtórnego akcesu, a cały stan wyjątkowy i niepokoje w okolicy to tylko gra mająca zmusić do ustępstw - W takim razie poproszę o te informacje. Mam nadzieję że rozumie pan, że separatyści nie zgodzą się zapewne na negocjacje na pańskim terenie. I vice versa jak sądzę. Dlatego proponuję Excalibura. Jak pan też pewnie wie, Federacja nie prowadzi żadnych rozmów z terrorystami. Ale nie jesteście jeszcze jej członkiem, więc jeśli taka będzie pańska decyzja, oczywiście przyjmiemy na pokład także ich lidera.

    Hemrod
    Uczestnik
    #62086

    Prezydent kiwnął głową na znak, że rozumie i akceptuje podane warunki. Po czym gestem wezwał jakiegoś swojego współpracownika i wyszeptał mu kilka słów. Ten energicznie kiwnął głową i wyszedł poza kadr. -Dobrze za chwilę powinien pan otrzymać potrzebne informacje i my też wolimy nie negocjować z terrorystami, to Separatyści chcieli ich zaprosić ... - Po chwili operacyjny podniósł głowę i wezwał do siebie gestem Smirnowa. Powiedział mu kilka słów, a ten po chwili podszedł do ciebie -Mamy te informacje sir- powiedział na głos, gdy prezydent to usłyszał uśmiechnął się wyraźnie zadowolony-Jeżeli chodzi o mnie to zgadzam się, aby rozmowy odbywały się na pańskim okręcie. Miejmy nadzieję, że rozsądek zatriumfuje nad podziałami - dokończył swoją wypowiedź

    Eric Keitel
    Uczestnik
    #62090

    - Doskonale, panie prezydencie. W takim razie nie będę przeszkadzał panu dłużej. W najbliższym czasie skontaktuję się z separatystami i zaproszę ich na spotkanie. Jeśli żadna ze stron nie zgłosi sprzeciwu, pierwsze rozmowy odbędą się jutro o godzinie 1200 czasu standardowego. Pański adiutant dostanie wszelkie potrzebne informacje. Patric poczekał aż prezydent się rozłączył zanim spojrzał na swojego pierwszego.- Panie Smirnow, proszę polecić kwatermistrzowi przygotowanie sali konferencyjnej. Tej na pokładzie czwartym. Jeśli dobrze pamiętam, jest połączona z zapleczem kuchennym. Niech w menu znajdą się raczej lekkie dania, pochodzące tak z Federacji jak i lokalnych światów. Obiad planujemy na 1400. W transporterowniach proszę zamontować detektory broni, jednocześnie filtry transportera ustawić na przechwytywanie jej. Proszę też wysłać do adiutanta prezydenta wiadomość by przybył z maksymalnie dwiema osobami ochrony - my weźmiemy na siebie tą sprawę. A teraz proszę mnie połączyć z separatystami.=/= Mówi Komandor Patric Ryan, z pokładu Federacyjnego okrętu USS Excalibur. Jestem mediatorem asygnowanym przez Federację do światów Konfederacji. Chciałbym zaprosić waszego reprezentanta na rozmowy z prezydentem, reprezentującym stronę rządową.

    Hemrod
    Uczestnik
    #62100

    Długo nie nadchodziła żadna odpowiedź. Dopiero po około godzinie nastąpiła odpowiedź. Operacyjny przełączył ją na główny ekran. Pojawił tam się młody człowiek w starym i podniszczonym mundurze Marines bez żadnych oznaczeń. -Przedstawiciele rządu chcą z nami rozmawiać? - rzekł bez ogródek -To zabawne, a niby dlaczego mają to teraz robić bo przyleciała Federacja? -

    Eric Keitel
    Uczestnik
    #62102

    - Federacja zaofiarowała swoją pomoc w mediacjach rządowi. Ale nigdy nie zmuszamy nikogo siłą do podejmowania wyboru. Nie wierzymy w zmuszania jednych grup przez drugie do zaakceptowania jednego stanowiska. Wolimy wypracowywać rozsądne kompromisy które przyniosą najwięcej korzyści zainteresowanym stronom. W tym przypadku wam, którzy stanowczo sprzeciwiacie się ponownemu akcesowi do Federacji, i rządowi który chce to zrobić. Liczę że uda nam się wspólnie wypracować rozwiązanie które zadowoli obie strony.

    Hemrod
    Uczestnik
    #62104

    Młody zaśmiał się krótko słysząc twoje słowa, ale natychmiast spoważniał -Obawiam się, że żyje pan w fałszywym mniemaniu. Nie opowiadamy się przeciwko akcesowi z Federacją. Jesteśmy przeciwni decydowaniu przez rząd centralny o polityce innych planet. Chcemy aby każda planeta mogła decydować o sobie. To wszystko. Wątpię, żeby rozmowy coś dały, ale przyślemy naszych przedstawicieli, o ile jesteście nam w stanie zapewnić bezpieczeństwo -

    Eric Keitel
    Uczestnik
    #62106

    Ryan pokiwał wolno głową.- Jesteśmy. Jednakże dziwi mnie osobiście pańskie stanowisko... O ile wiem, wasza centralna władza została wybrana w sposób demokratyczny, więc przedstawia zdanie większości obywateli? W tej sytuacji, nawet gdyby każdy świat decydował osobno podjąłby identyczną decyzję... Skoro już wcześniej poparł takie władze. W każdym razie, będzie to jeden z tematów które omówimy na spotkaniu.Ryan skrzywił się w duchu. Miał coraz gorsze przeczucia odnośnie prezydenta. Skoro wojna się skończyła, równie dobrze mógł rzeczywiście rozwiązać Konfederację i pozwolić każdemu ze światów decydować o sobie... Przecież wszyscy by na tym zyskali, a niepokoje społeczne byłyby niewielkie, biorac pod uwagę że to tylko sztuczny twój stworzony w czasie wojny. A dużo łatwiej byłoby uzgodnić akces z każdym z rządów osobno... Niż z władzą która najwyraźniej nie ma poparcia własnych obywateli.

Wyświetlanie 15 wpisów - od 16 do 30 (z 67 w sumie)
  • Musisz się zalogować by odpowiedzieć w tym temacie.
searchclosebars linkedin facebook pinterest youtube rss twitter instagram facebook-blank rss-blank linkedin-blank pinterest youtube twitter instagram