Forum Rozmowy (nie)kontrolowane Nauka ICD10 i inne problemy medyczne

ICD10 i inne problemy medyczne

Wyświetlanie 15 wpisów - od 16 do 30 (z 36 w sumie)
  • Autor
    Wpisy
  • Eviva
    Uczestnik
    #63848

    Tyle teoretycznie. A w polskim społeczeństwie - nie dla obu grup. Nie naraziłabym świadomie dziecka na bycie zaszczutym w szkole czy na podwórku. Nie skazałabym go na pytanie od maleńkości "mamo/tato - dlaczego oni nas tak nienawidzą?". Od dorosłych jest dla mnie ważniejszy los dziecka.

    I to jest jedyny logiczny argument przeciw - żyjemy w społeczeństwie, którego ulubionym sportem jest zaszczuwanie innych.

    Natomiast argument typu "dziecko potrzebuje ojca i matki", wybacz, ale nadaje się do śmietnika. Nie chodzi przecież o to, by odebrać dziecko "normalnej" parze i dać parze gejów. Chodzi o dzieci, których nikt nie chce. Sierociniec to piekło - w domu, prowadzonym przez dwie kobiety lub dwóch mężczyzn, miałoby to dziecko chociaż namiastkę rodzinnego ciepła. Tak nie ma nic - dzięki ludziom, którzy tak własnie myślą, jak to opisałaś. I Twoim zdaniem jest to w porządku? Bo moim nie.

    Anonimowy
    Gość
    #63850

    Zarathos - brawo! Zmiana ustawy o aktach stanu cywilnego wymaga zmiany jedynie kilku słów ze "...związku kobiety i mężczyzny" na "...związek dwóch osób posiadających zdolność do czynności prawnych". Dzięki temu sprawa byłaby załatwiona, ale niestety u nas rządzą "czarne kiecki". Fakt, że dziecko z rodziny homoseksualnej mogłoby mieć duzo lepiej jeśli chodzi o miłość i zaspokajanie innych potrzeb. Z drugiej strony w pewnej mierze rozumię niepokój co do rozwoju psychicznego takiego dziecka, ale czy "Dziecko pijaka musi być pijakiem"? Fakt, że nadal trwają spory co do etiologi homoseksualizmu, ale w 90% jest to uwarunkowane predyspozycjami psychicznymi niż faktem homoseksualnego gwałtu, jak to mysli większość społeczeństwa.

    Gdyby społeczeństwo było bardziej uświadomione (z tym, że ono nie chce być uświadomione, bo tak wygodniej zwalić winę na "zboczeńców" za wszystkie kataklizmy włącznie z kokluszem), gdyby jednak było to być może podejście też by się zmieniło i przyzwolenie społeczne zarówno na małżeństwa jak i adopcję dzieci przez powiedzmy nietypowe pary. Jednak dopiero gdy kogoś bezpośrednio dotknie ten problem to zaczyna się zastanawiać i najczęściej pyta siebie czy nie popełnił gdzieś błędu i czy to nie jego wina, że dziecko odbiega od przyjętych norm. Niestety aby zmienić ten pogląd najpierw należałoby chyba "wytepić" wszelką religię, bo to głównie ona blokuje wszelkie zmiany w tej dziedzinie.

    Transwestyci - jeśli dokładna ocena psychologiczno-socjalna ustali, że dobrze funkcjonują w swojej przywróconej płci... już prędzej.

    Zuza. Co ro zumiesz pod pojęciem "transwestyci"?

    Jako lekarz powinnaś umieć rozróżnić pojęcie traswestycyzmu, transseksualizmu i transgenderyzmu. Ja pytam o transseksualistów a nie transwestytów. Bądź co bądź transwescytyzm to nie jest postać homoseksualizmu a jedynie chęć noszenia strojów należących do płci przeciwnej. Tym bardziej, że w dzisiejszym społeczeństwie dotyczy ona wyłacznie mężczyzn. Kobiet noszacych spodnie jakoś się nie uważa za transwestytów, chociaż powinno tak być. Dziwne, że facet w kiecce to "zboczeniec" (transwestyta) albo ksiądz, a kobitka w spodniach to juz nie. Fajnie, no nie?

    W końcu transwestyta jest normalnym heterykiem, a przebieranie się mozna uznać za rodzaj fetyszyzmu. Niejedną babkę kręci jak facet ubierze pończochy :P.

    Eviva
    Uczestnik
    #63851

    R'Cer, ja chodzę wyłącznie w spodniach, zatem jestem transwestytką! Chorroba, nigdy nie przyszło mi to do głowy. Jestem zboczona! Dawno zreszta tak powinnam uważać - dookoła tyle pieknych kobiet, a mnie jak na złość ciągnie do facetów.Ciekawe - pojęcie transwestytyzmu znikłoby pewnie, gdyby ludzie nagle doszli do wniosku, że to, jak się ktoś ubiera, jest tylko i wyłącznie jego sprawą i ma się nijak do jego wartosci jako człowieka.

    Anonimowy
    Gość
    #63853

    Staram się tylko wyjasnić jak punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia. Jeszcze na początku 20 wieku a juz na pewno pod koniec 19 kobieta chodzaca w spodniach była uważana za kuriozum i homoseksualistkę. Teraz to cos normalnego. Kiedyś homoseksualizmu też nie traktowano jak coś złego. Choćby w starożytnym Rzymie czy Grecji, ale onie nie mieli księży, biblii czy innych tego typu pomysłów.

    Eviva
    Uczestnik
    #63856

    Przypomina mi się cytat z filmu, nie pamiętam jakiego - jest to wypowiedź bodajże nauczyciela historii:

    Mój syn ma trzynaście lat. Zgodnie z greckim modelem wychowania powinienem oddać go teraz na kochanka jakiemuś swemu koledze.

    Ha, ha. Tyle o Grecji.

    Jednak dyskryminacja kobiet obecnie nie jest tak straszna, jak się ją maluje. Kobiety mogą przebierać się w męskie ciuszki - panom nie wolno nosić sukienek. Lesbijka może sama urodzić sobie dziecko i mieć w nosie przepisy prawne - męski gej jest bezradny. Kobieta ma w zanadrzu potężną broń - oskarżenie o molestowanie, a mężczyzna nie. A jak wiadomo, z molestowaniem sprawa ma się tak, że trudno je udowodnić, ale równie trudno przekonać wszystkich, że nie miało miejsca. Molestowanie w miejscu pracy doprowadziło do wielu nieszczęść, ale jestem ciekawa, czy ktoś policzył, do ilu doprowadziło bezpodstawne oskarżenie o te czynność? Byłoby nie od rzeczy przeprowadzić takie badania, bo, jak wiadomo, nawet gdy sprawa zostanie umorzona z braku dowodów, smród zostaje.

    Zuza
    Uczestnik
    #63858

    Zuza. Co ro zumiesz pod pojęciem "transwestyci"?

    Przepraszam, miałam na myśli transseksualistów (czego można się domyślić po terminie "przywrócona płeć"). Ciężko pisać z dokazującym niemowlakiem w tle :blush:

    R'Cer, ja chodzę wyłącznie w spodniach, zatem jestem transwestytką! Chorroba, nigdy nie przyszło mi to do głowy.

    Jesteś transwestytką, jeśli ubierasz się tak tylko dla osiągnięcia satysfakcji z takiego ubioru, a nie dla wygody/ogólnych względów estetycznych 🙂

    argument typu "dziecko potrzebuje ojca i matki", wybacz, ale nadaje się do śmietnika. Nie chodzi przecież o to, by odebrać dziecko "normalnej" parze i dać parze gejów. Chodzi o dzieci, których nikt nie chce. Sierociniec to piekło - w domu, prowadzonym przez dwie kobiety lub dwóch mężczyzn, miałoby to dziecko chociaż namiastkę rodzinnego ciepła. Tak nie ma nic - dzięki ludziom, którzy tak własnie myślą, jak to opisałaś. I Twoim zdaniem jest to w porządku? Bo moim nie.

    Duża ilość dzieci w sierocińcach nie jest w porządku. Poza parami homoseksualnymi - których jest znacznie mniej, jest też znacznie większa grupa par heteroseksualnych oczekujących na dziecko - i to przede wszystkim jest też nie w porządku.

    Jak wspomniałam - przeszkody są głównie biurokratyczne (znajomi mamy starali sie o adopcję, długo to trwało), to przez papierki dzieci nie mają własnych domów, a nie przez zakaz adopcji dla par homoseksualnych..

    I dalej zostaje kwestia potrzeby rodziców obojga płci - taki jest naturalny rozwój. Na pewnym etapie dziecko lgnie do rodzica tej samej płci, na innym do rodzica płci przeciwnej... Więc pierwszeństwo adopcji powinny mieć te pary, które moga im taki tok rozwoju zapewnić.

    zdarom
    Uczestnik
    #63860

    Dziecko powinno mieć normalną rodzinę? Matke, która je bije i ojca, który zalewa się na umór na przykład? jest wiele rzeczy, które powinny być, ale których nie ma i nie będzie.

    A zagwarantujesz mi ze Homoseksualista tego nie zrobi.

    Choćby w starożytnym Rzymie czy Grecji, ale onie nie mieli księży, biblii czy innych tego typu pomysłów.

    R'Cer takie oskarżenia to powinieneś kierować do ludzi starszych którzy wieżą księżą we wszystkim a ze wszystkich postów jakie czytałem tutaj takich ludzi nie ma. Nie można zwalać całego zła tego świata na religie (nie ważne jaką).

    Dziecko powinno mieć "normalną" rodzinę, czyli ojca i matkę bo tylko to zapewni mu normalny rozwój. Jeśli adoptowane dziecko jest starsze i cokolwiek wie o świecie to wież mi że od rodziców homoseksualnych będzie się odwracało a może nawet uciekać z takiego domu. Malutkie(niemowlę lub troszkę starsze) w miarę dorastania będzie naśladowało rodziców bo zawsze są oni wzorem, więc homoseksualizm po części można wynieść z domu.

    Lo'Rel
    Uczestnik
    #63863

    Ot choćby widać to po poście Lo'Rela

    O nie nie Zuza, celowo zestawiłem je obok siebie, aby właśnie wyjaśnić które z nich uznawane jest za chorobę, dlatego też podchwytliwie sformułowałem pytanie. I dałaś mi wyczerpującą odpowiedź, która idzie zgodnie z moim światopoglądem.

    Anonimowy
    Gość
    #63864

    Dziecko powinno mieć "normalną" rodzinę, czyli ojca i matkę bo tylko to zapewni mu normalny rozwój. Jeśli adoptowane dziecko jest starsze i cokolwiek wie o świecie to wież mi że od rodziców homoseksualnych będzie się odwracało a może nawet uciekać z takiego domu. Malutkie(niemowlę lub troszkę starsze) w miarę dorastania będzie naśladowało rodziców bo zawsze są oni wzorem, więc homoseksualizm po części można wynieść z domu.

    To tylko stereotyp a nie udowodnione twierdzenie. Niestety nie da się go ani udowodnic ani obalić, ale to dotyczy wyłącznie związków dwóch mężczyzn. Dwie kobiety spokojnie moga wychować biologiczne dziecko jednej z nich i nikt się nie czepia. Nawet jedna z nich może adoptować dziecko jako samotna matka i też jest to w porzadku, ale na adopcję nie ma żadnych szans samotny facet, bo już sa podejrzenia o pedofilię. Wbrew pozorom faceci także czują potrzebę ojcostwa tyle, że inaczej niż kobiety. A co, może nie? Poza tym nie odpowiedziałeś na moje pytanie z poprzedniej strony.

    Kwestia punktu widzenia co się nazywa "normalną" rodziną. Nie jest normalna rodzina gdzie istnieje przemoc fizyczna czy psychiczna, uzależnienie i współuzależnienie od alkoholu czy narkotyków. Moim zdaniem dziecku byłoby lepiej w rodzinie homoseksualnej niż w patologicznej. Oczywiścnie nie mozna zagwarantować, że któryś z ojców nie stosowałby przemocy czy coś takiego, ale z reguły geje są znacznie spokojniejszymi ludźmi niż ojcowie hetero. Czemu? Ponieważ moga się spodziewać adekwatnego odwetu ze strony partnera.

    Lo'Rel
    Uczestnik
    #63868

    Dziecko powinno mieć "normalną" rodzinę, czyli ojca i matkę bo tylko to zapewni mu normalny rozwój.

    Najpierw odpowiedzmy na pytanie co to jest normalność? Za sto lat pewnie będą o nas mówić zacofańcy, a dzieci powszechnie będą adoptowane przez pary homoseksualne, bo będzie to normalne. I co Wy na to?

    Kilkadziesiąt lat temu normalną formą kary była chłosta.

    Eric Keitel
    Uczestnik
    #63870

    Przede wszystkim, dziecko potrzebuje dwójki rodziców. Niekoniecznie różnej płci. APA prowadziło dość obszerne badania na ten temat i ostatecznie, pomijając zagadnienia metodologiczno - statystyczne udowodniono że wzorce zachowań dziecko przyjmuje nie od rodziców, tylko od otoczenia pozadomowego. Dziecko wychowane w rodzinie homoseksualnej nie przejawia żadnych dysfunkcji psychicznych, skłonności do homoseksualizmu większych niż przeciętnie. Nie jest też statystycznie częściej molestowane przez rodziców. A z adopcją sprawa z tego co wiem, niestety jest taka że biurokracja biurokracją, ale par chcących adoptować dziecko jest i tak znacznie mniej niż samych dzieci. Na szczęście adopcja przez homoseksualistów w Stanach jest już możliwa. My chyba będziemy musieli poczekać aż społeczeństwo nieco zmieni mentalność i zaakceptuje że homoseksualizm (przynajmniej z psychologicznego punktu widzenia) jest normalną preferencją homoseksualną - i przestanie wszystkich 'innych' dyskryminować. Co prawda robię specjalność w psychologii sądowej, ale akurat ten temat mnie swojego czasu interesował, więc gdyby ktoś był chętny mogę gdzieś odgrzebać odpowiedni raport APA.

    zdarom
    Uczestnik
    #63874

    Odgrzeb.

    Najpierw odpowiedzmy na pytanie co to jest normalność?

    Jeśli chcesz normalność to nie wybiegaj aż tak daleko w przyszłość tylko myśl o realiach obecnego świata. Normalna czyli odpowiednia rodzina to Mama, Tata (dosłownie) i brak przemocy, nadużyć alkoholu i prochów.

    Lo'Rel
    Uczestnik
    #63898

    Normalna czyli odpowiednia rodzina to Mama, Tata (dosłownie) i brak przemocy, nadużyć alkoholu i prochów.

    Nie Zdarom, nie zgodzę się z Tobą. Normalna rodzina to taka, w której dziecko ma zapewniony odpowiedni rozwój czyli przygotowanie do życia dorosłego, gdzie zapewnione ma uczucia, gdzie buduje swój światopogląd i wrażliwość. Gdzie może rozwijać się bez przeszkód i dorastać w atmosferze rodzinnej miłości. Nie ma nic do rzeczy czy są to rodzice hetero czy homoseksualni. A przypadłości takie jak molestowanie nie ma kompletnie znaczenia w odniesieniu do orientacji seksualnej. Nie da się też wychować chłopca na geja. Gejem albo się jest, albo się nie jest i tyle.

    Ale żeby była jasność. Jestem przeciwny adopcji dzieci przez pary homoseksualne tak długo, jak długo będzie trwała taka mentalność ludzi jaka trwa teraz. I tylko dlatego jestem przeciwny. Dopóki to się nie zmieni, to dziecko będzie pokrzywdzone, ale dlatego, że będzie miało dwóch ojców czy matki, ale dlatego, że będzie zaszczute przez środowisko.

    Co do homoseksualizmu, wciąż trwa dyskusja, czy to choroba,

    Jak już wytłumaczyłem się prędzej, pytanie zadałem specjalnie w ten sposób, aby przekonać się czy oficjalnie jednak homoseksualizm uznawany jest za chorobę, a przecież o ile wiem został skreślony przez WHO. W moim przekonaniu i idąc za głosem zdrowego rozsądku nie może to być choroba. Co najwyżej wada genetyczna o ile przyjmiemy, że orientacja seksualna jest zapisana w genach. Trudno ustalić jaki wpływ ma środowisko na rozwój orientacji. Przecież świadomie nie dokonujemy tego wyboru, więc gdzieś musi być z góry uwarunkowany. Czyli geny, nie bardzo widzę tu miejsce na środowisko.

    Jeśli chcesz normalność to nie wybiegaj aż tak daleko w przyszłość tylko myśl o realiach obecnego świata.

    Normalność to pojęcie szalenie względne. Dla Ciebie normalne jest to, dla mnie co innego. Co innego dla araba, co innego dla europejczyka. Więc co to jest normalność? Kontekst kulturowy, mentalność człowieka, świadomość społeczeństwa? Czym jest normalność, co uznasz za normalne, czy będziesz mógł solidnie uargumentować definicję normalności?

    Anonimowy
    Gość
    #63922

    Lo. Co do odpowiedzi z częsci pierweszej. Zgadzam się z Tobą i dodam do wyliczanki jeszcze jedną cechę nermalnej rodziny: rodzice muszą poświęcać dzieciom czas i uwagę nie ograniczając się wyłacznie do zaspokajania potrzeb materialnych czy nawet potrzeby miłości. Bez poświęcenia czasu i uwagi na przykład na wspólnych zabawach, odrabianiu lekcji, rozmowach o wszystkim na codzień a nie tylko od święta i ewentualnie w wakacje. Jeśli ktoś się boi, że dwóch gejów wychowa chłopca na geja mozna ograniczyć adopcję do dziewczynek. Dziewczynki na geja się nie wychowa a do tego będzie miała wzorzec uczuć do mężczyzn czyli, że powinna "kochać" facetów i ok. To głupie ale zawsze jakieś rozwiązanie. Co do drugiej części. Niestety zdarzają się przyczyny inne niż predyspozycje wyniesione z okresu płodowego czy też genetyczne. Czasami zdarza się, że homoseksualizm jest wynikiem gwałtu. Zarówno wśród chłopców jak i dziewcząt. Naukowcy rozwodzą się nad tym czy homoseksualizm chłopców nie jest spowodowany homoseksualnym gwałtem a wśród dziewcząt gwałtem heteroseksualnym. Na zasadzie - chłopcom się to podoba a dziewczynki czują obrzydzenie do seksu z mężczyznami. Co do genetyki. Nie jest to wykluczone, ale nie znaleziono genu homoseksualnego u ludzi. Ale najprawdopodobniej jest to wynik jakiegoś błędu w rozwoju mózgu w okresie płodowym. Podobnie się rzecz ma z transseksualizmem. Niby w genach wszystko ok, ale mózg tak powiązał ze soba komórki, że psychika mówi cos innego (to tak dla laików). czyli że biologicznie (genetycznie) jest się powiedzmy facetem, ale mózg jest skonstruowany jak u kobiet (dokładnie połączenia nerwowe w mózgu).

    Tom
    Uczestnik
    #63946

    A homoseksualizm u zwierząt to też z gwałtu? Kiedyś (i dziś nadal w wielu ośrodkach) normalne było to, co sobie ktoś wymyślił, czyjeś widzimisię, które rozprzestrzeniło się pod wpływem różnych czynników - czasem niewiedzy, strachu, chęci żeby coś się stało, itp., niekoniecznie muszą to być negatywne czynniki, czy 'normalności'. Normalne było (i jest) np. to, że kobieta po menstruacji była nieczysta, czy że dziecko zamknięte same w pokoju, po przejściu po posiekanej głowie jakiegoś tam zwierzaka udowadnia, że jest w nim jakaś tam istota boska, ale tylko do pierwszej menstruacji (Indie - wczoraj o tym mówili w tv), przykładów można by mnożyć i mnożyć...Na szczęście powoli następuje jakiś tam naukowy postęp (bardzo dużo nie wiemy, ale cosik wiemy), który pokazuje w sposób zrozumiały dla każdego, kto tylko chce zrozumieć, że dużo tych normalności jednak normalna nie jest, albo, że dotychczasowe nienormalności nie są nienormalne. Niestety na wszystko potrzeba czasu i szczerze wątpię, abym dożył czasów, gdy normalność będzie dyktowana przez naukę (i to nie tylko dlatego, że ludzie nie będą tego wszystkiego akceptować, wątpię, że nauka szybko dojdzie do jakiejś takiej normalności we wszystkim).

Wyświetlanie 15 wpisów - od 16 do 30 (z 36 w sumie)
  • Musisz się zalogować by odpowiedzieć w tym temacie.
searchclosebars linkedin facebook pinterest youtube rss twitter instagram facebook-blank rss-blank linkedin-blank pinterest youtube twitter instagram