Forum › Fantastyka › Star Wars › Gwiezdne Wojny
Oznaczony: star wars
Ja po obejrzeniu epizodu III mogę śmiało pwiedzieć, że to zdecydowanie najlepsza część nowej trylogii, która przerasta dwa poprzednie epizody o klasę i chwilami zbliża się do starych dobrych gwiezdnych wojen. Dlaczego najlepsza i dlaczego tylko chwilami?
DALEJ BĘDĄ SPOILERY
Plusy SWE3:
- wspaniałe efekty specjalne (co było oczywiście do przewidzenia), ale nie tylko bitwy kosmiczne czy pojedynki na miecze świetlne ale przede wszystkim widoki i plenery z Coruscant, które oglądane na wielkim i nieco wklęsłym ekranie robiły wrażenie trójwymiarowości, zresztą podobnie było z innymi planetami
- postać Yody, który staje się pełnoprawnym i dobrze pokazanym bohaterem a jego animacja jest świetnie zrobiona
- nawiązania do starej trylogii (choć np. to z wookimi było imo dodane nieco na siłę) - widać, że Lucas chciał połączyć tym odcinkiem obie serie i nawet mu się to udało
- lepsze niż poprzednio sceny miłosne między Anakinem a Amidalą - nie jest może wspaniale, ale jest postęp i chwilami to, co się dzieje między zakochanymi wyglada wreszcie wiarygodnie
- Palpatine jak senator - intrygant, kombinator, zwodzi Anakina - w tej roli wypada świetnie, jako Kanclerz i Imperator o wiele gorzej
- R2-D2 - fragmenty z jego udziałem sa pełne humoru i zdecydowanie podnoszą jakośc całej produkcji
- końcowa scena "narodzin" Vadera i jego wybuch wściekłości na wieść o losie Amidali
- generał Grevious - dla mnie postać dobrze zrobiona i ciekawie pokazująca początki prób połączenia człowieka z maszyną, których ukoronowaniem będzie Vader
- pomysł na zgładzenie wszystkich Jedi poprzez zakodowanie klonom specjalnego rozkazu
- jak zwykle świetna muzyka Johna Williamsa, która idealnie podkreśla to co dzieje się na ekranie
Minusy:
- drewniane, sztywne dialogi - postacie nie rozmawiają ze sobą ale wygłaszają przemówienia, widać to zwłaszcza podczas rozmów Anakina z Amidalą czy Palpatine'm lub mistrzami Jedi
- fabuła niestety prościutka, zrobiona tak, żeby zrozumiał ją przecietny dziesięciolatek. I bynajmniej nie chodzi mi o to, co się wydarzyło (bo to było wiadomo długo przed wejściem SWE3 do kin) ale jak to zostało pokazane
- spalenie pomysłu na film mroczny i głęboki, a przynajmniej nieco mroczniejszy niż poprzednie - żeby tylko nie wystraszyć i nie zmusić nawet do odrobiny wysiłku umysłowego nastoletniej widowni
- ostateczne przejście Anakina na ciemną stronę mocy - zero wiarygodności, scena jak z telenoweli, w jednej chwili "o boże co ja zrobiłem" a minutę później "tak, chcę ci służyć mistrzu...'
- walka z Dooku - w poprzednim epizodzie Dooku był genialnym szermierzem a teraz dostaje lanie jak trzylatek
- scena "lądowania" z początku filmu - ja rozumiem, że w świecie SW fizyka raczej nigdy nie istniała ;> ale to nawet jak na ten film lekkie przegięcie
- Mace Windu - co prawda nie miał za wiele do zagrania, ale to co pokazał imo wypadło żałośnie, a scena w której odchodzi on i kilku innych Jedi świadczy albo o głupocie jego lub scenarzystów - dać się tak załatwić jak banda dzieciaków... żałosne
- odejście Yody na wygnanie - tak ni stąd ni zowąd zamiast walczyć dalej z Imperatorem po prostu mówi: ja odchodzę bo mi się nie udało. A gdzie tu chęć pokonania najgroźniejszego przeciwnika, kolejne próby powstrzymania go, próby przywrócenia Republiki?
- pojawienie się na końcu pewnej budowli kosmicznej - zakładając, że między SWE3 a Nową nadzieją mija około 20 lat, to ta budowa była chyba nadzorowana przez specjalistów z PRL 😛
- itp, itd. 😉
Mimo wszystko film uważam za udany i czasu spędzonego w kinie nie żałuję. Było nieźle, choć mogło być lepiej. Zawiedziona nie jestem i uważam że warto Zemstę Sithów obejrzeć. Byc może nawet więcej niż jeden raz, ale to już po premierze dvd. 😉
Dialogi -zgadzam się beznadziejne, Lucas jest kiepski scenarzystą i powinien kazać zrobić to komuś innemu jak przy Starej Trylogii.Młoda Publiczność -tu się chyba już sterotyp wytworzył. Mroczność była spora, obejrzyjcie "Imperium Kontratakuje", a się przekonacie, że ta najmroczniejsz z części wcala taka mroczna nie jest. Głębia psychologicznej w Star Warsach nigdy nie było. Uważam, żę oczekiwania były zbyt wygórowane...Dooku -Anakin mówił, że trenował 😉 (odsyłam do Clone Wars). Wkońcu jest wybrańcem, kimś kto mógłbyć najpotężniejszym z użytkowników Mocy. Ba istnieje tak teoria, że Anakina stworzył Darth Plagueis, mistrz Imperatora.Mace Windu - co do imho Gosiek (bo to jej imho ;)) się nie wypowiem, ale chciałem zwrócić uwagę, że Windu stosując moc, doprowadza się do granicy CSM, a nawet czasem tę granicę przekracza. Dlatego Anakin może mieć wątpliwości co do uczciwości intencji Windu (co zresztą widać w scenie z Kanclerzem).Fabuła- na pewno bardziej skąplikowane niż e 1 i 2. Pamiętajcie jednak jak "bardzo" była skomplikowana fabuła w Starej Trylogi. Nowa Nadzieja jest tak prosta jak konstrukcja cepa. Baśnie nie musi mieć skomplikowanej fabuly.Yodzie się pasek mocy spompował ;). Szkoda, że Neeson złamał nogę i nie mógł zagrać w jednej scenie w ROTS, ona wiele wyjaśnia. Yoda kontempluje swoją porażkę, pojawia się duch Qiu Gona i naucza Yodę, że Jedi stworzyli dogmat nauki o sposobach Mocy i nie mogąc się z niego wyrwać ograniczają swoją rozumienie Mocy. Sithowie nie mają żadnych ograniczeń, dlatego mają przewagę w walce z Jedi. Yoda udaje się na wygnanie (podobnie jak Obi-Wan) by trenować pod okiem Jina.Co do Gwiazdy Śmierci to nie wiemy dokładnie, w który momencie dzieje się ta scena, był przeskok czasowy. Kokpit wygląda jak ten ze starych GW (nawet monitory są okrągłe :D). Poza tym wybudować coś o wielkości księżyca chyba może trochę zająć. Drugą Gwiazdę Śmierci budowano 5 lat i jaka widać w ROTJ nie byla skończona. Doliczcie do tego fazę testów, dopracowywania technologi itd.
Swiat SW wcale nie jest tak technicznie zaawansowany wiec nie dziwie sie ze budowa trwala 20 lat..to w koncu ma wielkosc Ksiezyca!!!!
w PRLU gupiego lotniskowca by nawet nie zbudowali:D
A jak juz przy technice jestesmy to ciekaw mnie fakt czy w tj chwili sa techniczne mozliwosci na stworzenie takiej zbroi podtrzymujacej zycie...
a wogole to Gosiek na premiere trzeba bylo przyjechac do Poznania i koniecznie zabrac miecz:D
Byłem widziałem i powiem. Dno na całego. Po za efektami specjalnymi nic w filmie nie ma ciekawego. Nudy przez 140 min. Ja się na SW nie wychowałem, pierwszy SW widziałem dawno temu w TVP1, było to bardzo dawno. W tedy mi się to podobało, bo byłem dzieckiem, resztę części (epizody 5 i 6) widziałem na video. Na epizodzie 1 byłem w kinie, epizod 2 był na kompie. Cały czas się zastanawiam co jest takiego w SW, że ludzie to kochają. Do mnie SW nie przemawia. Fakt pierwszy SW (epizod 4) był prekursorem SF. Udało mu się, za to chylę czoło przed Lucasem. Tak samo udał mu się marketing, trzeba to przyznać SW jest wszędzie. Całe szczęście że więcej SW już nie będzie, (tylko serial) Wolę aby za ją się nowym Indianą, po Indy mu wyszedł.
Yhhhh duzo w poscie Sokara poplatania z pomieszaniem. Wiec tak - pisac bede jedynie o epizodach 4-6 - o nowej trylogii nie pisze bo nie widzialem czesci 2 jak rowniez 3. Pytasz dlaczego ludzie kochaja SW i dlaczego wszedzie ich pelno. Otoz odpowiem tak - dla pokolenia lat 70-tych i 80-tych Star Wars byly wiecej niz jak to ujales "prekursorem" SF. To byla pierwsza w pelni zrealizowana opowiesc sf - pamietajmy ze filmy pelnometrazowe ST wyrosly po czesci wlasnie na sukcesie SW ;> I dalej - mowisz ze Lucas swietnie sprzedal swoj produkt i teraz jest go pelno. Otoz najwidoczniej nie do konca znasz historie powstania Epizodu IV. Prawda jest taka ze chodzil ze scenariuszem od wytworni do wytworni bo nikt nie chcial kupic tego pomyslu. Az wreszcie 20th Century Fox zgodzil sie nakrecic film i stracil na tym. Nikt nie liczyl na sukces wiec Lucas dostal umowe gwarantujaca prawo do gadzetow i innych komercyjnych rzeczy zwiazanych z filmem. Tymczasem blyskawicznie film podbil nie tylko USA ale i reszte swiata 😉 Tak wiec Sokar tu nie komercja zrodzila film a film zrodzil boom na gadzety filmowe itd itd. Kolejne dwie czesci byly hitem porownywalnym do A New Hope a ja osobiscie uwazam wlasnie Imperium Kontratakuje za najlepsza czesc starej trylogii SW.
Co do Indiany Jonesa - no sorry ale jesli Harrison Ford zagral Indiego to tylko dlatego, ze Lucas zatrudniajac go do SW jako nieznanego nikomu aktora zrobil z niego dzieki roli Hana Solo gwiazde filmowa pierwszego formatu. A i sam poziom filmow o Indianie nie jest w zaden sposob tak rowny jak pierwszej trylogii SW.
Wiem jaka jest historia SW, Lucas potrafił zadbać o marketing filmu. A dla mnie najlepszym epizodem jest, epizod 4. Reszta to już nie to. Nie mówię tu taj o pokoleniu które się wychowały na SW, tylko o nowym pokoleniu SW, które styczność z SW miały od ery Video. Przedstawiłem wam tylko moje odczucia.
BTW. Star Trek i tak bije na głowę SW
Wiem jaka jest historia SW, Lucas potrafił zadbać o marketing filmu.
Niestety najwyraźniej jeszcze dosyć mało wiesz. Bardzo dobry ARTYKUŁ ukazał się nie dawno w portalu gazety. Polecam. Wiele wyjaśnia.
BTW. Star Trek i tak bije na głowę SW
To jak porównywać wodę i ogień. Ocena porównawcza ST i SW nie ma po prostu sensu. Zmieni się to jeżeli faktycznie następną produkcją Star Warsową będzie serial TV 😉
Następny SW ma byc jako serial TV składający się z 100 odcinków
[A ja i tak uważam że powstaną cześci 7-9. Dlaczego? Bo fani by tego nie darowali a co jak co ale fani SW sa bardziej szanowani niz fani ST i zaryzykuje twierdzenie ze jest ich wiecej niz trekowcow..:D
Jesli chodzi o poziom SW...nie rozumiem czemu Sokar piszesz ze to dno..ja epizod 4 obejrzalem okolo 1983 roku i wtedy byla to dla mnie duza frajda..kiedy poszedlem do kina na wersje poprawiona bawilem sie tak samo dobrze jak i kiedys..wiec nie rozumiem co u ciebie oznacza wyrazenie ze "teraz to juz nie to"...przeciez sam film sie nie zmienil, cchesz powiedziec ze przejrzales na oczy?:P
To ze poziom realizaji filmow SW jest miejscami slaby wynika z ogromu tego swiata..nalezaloby za pewne nakrecic kolejne 6 albo 9 filmow zeby uwzglednic cala bogata historie Galaktyki...przeciez tego jest wiecej niz we Wladcy Pierscieni!!!
Trudno sie robi film gdy trzeba wnim uwzgledniac maksymalnie wiele watkow i do tego zachowac spojnosc..
Pozatym fani ST moga sie wiele nauczyc od fanow SW...oni przynajmniej nie mieszaja urzedowo z blotem kazdego filmu...:)
a efekt marketingowy jest widoczny od razu..nawet w takich krajach na wschodzie jak Polska SW jest wszedzie a Treka niet..
Byłem dzisiaj na Episode 3 ale nie mam wielu pozytywnych wrażeń. Cały film to cała sterta świetnie wykonanych walk i efektów specjalnych czasem przerywanych chwilą na kilka dialogów - nie zawsze inteligentnych...
Bez wątpienia mogę przyznać, że Episode 3 jest o wiele lepszy od Episode 1 i 2. Jednak poziomowi Episode 4-6 nie dorównuje (mimo tego co mówili).
Jak już mówiłem - sporo walk, dla jednych jest to zaleta bo myślą że tylko o to chodzi w dobrym filmie, dla innych robi się to jednak uciążliwe. Faktem jest, że wykonane są one perfekcyjnie, ale co z tego skoro później robią się wręcz nudne i tak szybkie że i tak się wszystkiego nie dopatrzy. Gdyby to wszystko wyciąć to właściwego filmu zostałoby może 40min. To nie to samo co stare Star Wars'y, gdzie takie efektowne bitwy/pojedynki były punktem kulminacyjnym filmu.
PONIŻSZY TEKST ZAWIERA SPOILERY!
Wiele rzeczy mi się w tym filmie nie podobało. Po pierwsze zbyt duża ilość już wcześniej wymienionych efektów. Nie raz te wszelkie pojedynki były naginane już do granic niemożliwości (nie tylko one zresztą). Najpierw Obi Wan sobie nie radzi z takim Dooku, a potem w walce z Anakinem nawala jak nigdy (i wygrywa...) Albo walka z tym całym generałem droidów. No przepraszam, koleś ma 4 miecze i nie potrafi tego wykorzystać. Przecież wystarczyłoby przyblokować gościowi dwoma takimi jego miecz a pozostałym co nieco mu przyciąć... Ja rozumiem, że tak nie mogli zrobić na potrzeby filmu ale mogli to chociaż jakoś ciekawiej zrobić, a nie tylko migające paseczki (miecze) na ekranie gdzie nawet nie wiadomo co o co się uderza. Faktem jest, że wszelkie efekty są wykonane wręcz rewelacyjnie, jednak tak jak już mówiłem, trochę ich za dużo i momentami miałem wrażenie, że robione były na siłę...
Kolejna sprawa to postacie. No ja przepraszam, o ile w starej trylogii bohaterowie mieli jakieś porządne charaktery to tutaj przez ww. walki zostało to tak skrócone, że głowa boli. Wrzucili jakiegoś generała robotów co sobie kaszle, senatora organe co by związać koniec z końcem czy też Cheebawke o którym myślałem, że będzie coś więcej niż wymienienie jego imienia. Bohaterowie których już znamy mają fatalne kwestie i niezbyt się do nich przykładają. Mój pierwszy komentarz w kinie podczas sceny na balkonie z Anakinem i Padme to było "zaraz się porzygam". Wszystko ogólnie sprawiało wrażenie takiego wrzuconego nagle, na siłę. Potrzebne były bliźniaki - mamy je, potrzebna była śmierć padme - no to zrobimy, że umrze przy porodzie (co oni cesarki nie znają albo czegoś lepszego?), anakin miał przejść na ciemną stronę - ja się spodziewałem, że tu coś ciekawego zrobią a tu "nie, nie mogę, to złe, ale dobra chce uratować padme, dobrze, będę twoim sługą i od dzisiaj jestem sith co morduje ile wlezie". Postać Anakina była nieźle spartalona - jego kwestie i przede wszystkim gra aktora, taki typowy "bad man". Uważam, że mógł się aktor bardziej postarać w swojej roli, albo Lucas w jego kreowaniu. Denerwował mnie tez fakt, że Dooku musiał zginąć tak szybko już na początku filmu. Bez sensu w sumie, spodziewałem się jakiejś kluczowej postaci a tu kilka minut i po nim... Rozśmieszyła mnie także sytuacja z Mace Windu. Z tego co czytałem to Samuel Jackson chciał jakiejś ciekawej śmierci. No i ją dostał... bardzo widowiskowo i z honorem wyleciał przez okno... ;> brawa dla Lucasa...
Kolejna sprawa... cała masa bugów, buraków i naciągań. Kilka już zdołałem wymienić, kolejne to na przykład umierający Anakin. Za jednym ciachnięciem stracił nogi i łapę, spaliła go magma i to dość mocno... Z tego co pamiętam to w E6 Anakin miał całkiem normalną twarz, tutaj jak widziałem to prawie mu kości było widać... Dziwne tylko, że oczu mu to nie wypaliło. Inna sprawa, że Obi-Wan zostawił go tak sobie aby umierał w cierpieniach, co się nie stało, znaleźli go i tak mamy kolejnego bad-mana... Mógł on umrzeć lepiej a dopiero potem by go jakoś ożywili, lub ten Palpatine by to zrobił swoją mocą Sith czy coś. Kwestia przejścia Anakina na ciemną stronę też mi się nie podobała. Najpierw wyglądało to nawet normalnie - nie był pewien, chciał postępować z kodeksem Jedi, mimo swego charakteru. I tak było ciągle tylko do momentu zabicia Windu... potem jak grzeczny piesek "tak, chcę być twoim uczniem, być sith i zabijać niewinnych ludzi". No rozumiem, że to dla Padme było... Ale to jak do niej podchodził w końcówce filmu jakoś nie ukazywało tej jego miłości, szczególnie to jak chciał ją zabić. Można to tłumaczyć oddziaływaniem ciemnej strony ale... cóż... Jeszcze inna sprawa - nie mówcie mi, że w galaktyce jest tak mało jedi, że wszyscy byli albo na wojnie razem z klonami (co by ich wybili) albo w świątyni (to samo) że przeżyło tylko dwóćh... To nie było żadnych z inną misją niż wojna lub siedzenie na tyłku?? Jednak musze pochwalić motyw z pokazaniem ich śmierci, dość dramatycznie to wyglądało.
Ogólnie film aż taki tragiczny nie był. Z całą pewnością wypadał lepiej niż Episode 1 czy 2. Niestety poziomowi starej trylogii nie dorówna. Może gdyby nieco bardziej skupić się na postaciach i ich przeżyciach niż na kolejnych walkach to byłoby lepiej. Ale wiem... to jest biznes co by kase zbić, a dzisiaj ludzie oczekują kolejnych strzelanin i walk niż czegoś porządnego...
T'R nie rozumiesz koncepcji Mocy. To Moc zwycieżyła poprzez Obi Wana. Obi dał się jej poprowadzić i wygrał. Można by to trochę porównać do przeznaczenia. Wyobraź sobie moc jak wielką falę, a jedi jkao surfera. Jedi wykorzystuje naturalne prądy. Sith natomist próbuje oddziałowywać na Moc swoim gniewem, nienawiścią. Obi akurat trafił na dużą "falę przeznaczenia" i ją wykorzystał. Rozwiązanie jak najbardziej Star Warsowe :D.
No przepraszam, koleś ma 4 miecze i nie potrafi tego wykorzystać.
Koleś ma 4 miecze, ale Mocą nie dysponuje. Poza tym koleś jest mocno uszkodzony :D.
Co do kreacji bohaterów to rzeczywiście słabo z tym. Taki Han Solo dla przykładu to była postać. Aż tryskał charyzmą. Luke/Leia, postacie z którymi można było się identyfikować (zależnie od płci :]). Mógłbym wiele na ten temat napisać, ale dyskutujemy o E3. Imho kreacja postaci skończyła się niestety w e1 (czego by złego o nim nie mówić imho był najbardziej klimatycznie zbliżony do 1szej Trylogi). Chewbacca w e3 to poroniony pomysł, dobrze, zę jeszcze małego Hana tam nie było jak w pierwszej wersji scenariusza. Lucas postawil na czystą rozwałkę.
Padme umarła nie z powodu porodu. Droid-medyk powiedział, że fizycznie z nią jest ok. Żyć się jej odechciało 😉
"nie, nie mogę, to złe, ale dobra chce uratować padme, dobrze, będę twoim sługą i od dzisiaj jestem sith co morduje ile wlezie".
nie od dzisiaj, wcześniej, już takie rzeczy robił, zę wymienie tylko Ludzi Piasku z e2, Assaji Vertess z Clone Wars, czy Dooku z e3. Poza tym Padme to tylko pretekst by zdobyć więcej siły (ile to razy padł tekst w e2, Clone Wars, komiksach i e3, że Jedi hamują jego rozwój itd. itp.). Lucas chciał wprowadzić coś na wzór widzenia Luka na Dagobah w E5, szkoda że mu nie wyszło...
No rozumiem, że to dla Padme było...
Oj nie tylko dla Padme, pamiętasz co powiedział Obiemu o władzy, o obaleniu Imperatora i zajęciu jego miejsca. Potwierdza to E4 kiedy próbuje Luka przeciągnąć na swoją stronę i pozbyć się imperatora. Od początku pragnął władzy i siły.
eszcze inna sprawa - nie mówcie mi, że w galaktyce jest tak mało jedi, że wszyscy byli albo na wojnie razem z klonami (co by ich wybili) albo w świątyni (to samo) że przeżyło tylko dwóćh...
Przeżyło więcej tylko później wybił ich Vader. Mówi o ty Obi Wan w E4, polowania są przedstawione w komiksach, nawet niedawno jeden taki u nas wyszedł. Poza tym właśnie dla tego Obi i Yoda sygnał ze światyni Jedi zmienili. Wszystkiego nie można w filmie pokazać. Ci jedi, którzy zgineli w filmie to byli ulubieńcy fanów, pewno Lucas chciał uniknąć sytuacji jak z Boba Fettem.
dodane
Z tego co pamiętam to w E6 Anakin miał całkiem normalną twarz, tutaj jak widziałem to prawie mu kości było widać...
Następny SW ma byc jako serial TV składający się z 100 odcinków
Jak wiadomo, w każdej plotce znajduje się ziarenko prawdy... 😉 A krążą już plotki o epizodzie 0, którego akcja ma dziać kilkadziesiąt lat przed Mrocznym Widmem a głównym bohaterem ma być Master Yoda 😉 Co ciekawe, jeżeli taki prequel odniesie sukces komercyjny to następne mają być epizody 7, 8 i 9 😉
Z kilkoma sprawiami mogę się zgodzić, ale niektóre twoje argumenty są jednak naciągane IMO ;>Że moc zwyciężyła przez Obi-Wana, dobra, zgadzam się. Zresztą musiał on wygrać ;> Jednak z robotem to inna sprawa. Tu już nie chodzi o moc czy też jej brak, moim zdaniem jeśli ktoś ma taką przewagę to spokojnie powinien umiec ją wykorzystać. Chociażby tak jak powiedziałem - po co siłować się 4 mieczami na jeden skoro można to samo zrobić trzema a czwartym podciąć mu nogi...? No ale dobra, może czepiam się na siłę ;>Co do Padme. Faktem jest, że Anakin dążył do posiadania większej siły, lecz chciał służyć dobru. Ale chęć ocalenia życia Padme wzięła nad nim górę i poleciał uratować Paplanine (ja to tak zrozumiałem, nie że to był tylko pretekst). No tutaj też mnie trochę dobiło, że widząc jakie jest jego podejście do Paplaniny nie wysłali go na misję razem z Obi-Wanem lub gdzie indziej, tylko jak przyszło co do czego kazali mu grzecznie czekać aż wrócą z połowu... Co by mógł szybko polecieć za nimi. Ale wracając do Padme, już wolałbym aby wyraźnie zabił ją Anakin niż "odechciało jej się żyć"... Co do innych Jedi - ok, moja niewiedza. Ale skoro już wymieniłeś Bobe Fetta to musze stwierdzić, że zawiódł mnie brak jego występu w filmie. Miałem nadzieje, że to właśnie on zabije Mace Windu. Chociaż w sumie on trochę za młody był a nie wiem jaka jest przestrzeń czasowa między Ep2 i Ep3. Ale kurde dają takiego Cheebawke a Fetta nie mogą... Tak czy inaczej ta cała "śmierć z godnością" Mace Windu coś im się nie udała, bo ile jest godności w wyleceniu przez okno? ;>
Odstęp miedzy e2 a e3 to 2 lata. Boba ma kolo 14 lat :D. Lucas to rozważał, ale uznał, że to głupi pomysl.
Cóż generał to zepsuty pomysł. Po tym co pokazal w Clone Wars powinien stawiać większy opór. Chociaż po kuku, które Mace Windu zrobił mu właśnie w Clone Wars tuż przed wydarzeniami z filmu móglbyć trochę niedysponowany.
Sith uważa, że robi dobrze wprowadzając porządek (czytaj swoją władzę). Podobne teorie głosił w E2 Anakin.
Co do epizodu 0 to na razie zamysł Lucasa. A serial już jest realizowany.
Czas mija…. dopiero wczoraj udało mi się zaciągnąć moje zwłoki na epizod III. Wchodziłem z entuzjazmem, wychodziłem z niedosytem. Dla mnie trzecia część na pewno jest „najlepsza” z nowej trylogii, jednak…. co ja tutaj będę pisał, widać że zrobioną na siłę. Gosiek napisała to co mi nasunęło się po obejrzeniu filmu. Tylko jak dla mnie minusy epizodu III są o wiele większe niż plusy. Zaprawdę ¾ filmu złożone z licznych walk ciągnęło się i ciągnęło, dopiero końcówka nabrała jakiegoś rozstrzygającego sensu (może poza porodem, który był naciągany do bólu). Naprawdę obawiam się, że jeżeli powstaną kolejne części SW będą one odstawać nie tylko efektami od starej trylogii. Najbardziej pozytywnym aspektem z III części było dla mnie rozwinięcie postaci Yody….. i samo „przebudzenie” się Vadera w puszce. 😀
