Forum › Fantastyka › Star Wars › Gwiezdne Wojny
Oznaczony: star wars
http://www.startrek.pl/forum/index.php?action=vthread&forum=5&topic=528&page=75
Czytam se to. Ale były złudzenia.
Ale były złudzenia.
Były, co 1. potwierdza moją starą... tezę, że Abrams jest zręcznym iluzjonistą, 2. pokazuje jak bardzo chcieliśmy wierzyć, że Sequele będą mieć sens.
Co gorsza złudzenia te miały podstawy.
I tak, i nie. Tak, bo wydawało się, że ludzie za sterem (Kasdan i - tak! - Kennedy) wiedzą z czym się je SW, Abrams pokazał, że jest w stanie zapewnić rzemieślniczo udaną warstwę wizualno-realizacyjną, no i trudno było uwierzyć, że Disney poświęci EU nie mając w zanadrzu mocnej alternatywy. Nie, bo kto oglądał LOST wiedział, że J.J. potrafi intrygująco rozpocząć wątki, by nie dojechać z nimi donikąd, dezynwoltura techniczna widoczna w omawianym Epizodzie też stanowiła światełko ostrzegawcze (tak się jakoś zdarza, że często brak dbałości o ten aspekt, zwł. w SF, jest symptomem ogólnego braku dyscypliny myślowej), no i niedawne filmy ST pokazywały czym się abramsowe reBooty gwiezdnych franczyz kończą.
Ale Abrams nie miał realizować dalszych części. Mimo wszystko kluczowy był Ostatni Jedi. Tu Rajanek położył trylogię.
Tu Rajanek położył trylogię.
W sumie położył przez głupie błędy, wynikłe chyba z pogardy dla franczyzowego widza - wystarczyło ośmieszyć Huxa w mniej nastoletni sposób, robiąc go straszno-śmiesznym, a nie chłopcem do bicia, lepiej uzasadnić wycofanie Luke'a (jak mówiłem: zachowanie łączności z EU, podparcie się tamtejszym pasmem tragedii, by pomogło), rozwinąć psychologicznie Rey i Finna, dając w końcu ich biografiom przekładać się na demonstrowane na ekranie zachowania, lepiej rozpisać konflikt Holdo-Poe i wątek ucieczkowo-bitewny, i widz by to łyknął bez (wielkich) sprzeciwów.
Nie bo to nie przypadek ale ideologia. Mamy konflikt ideologii Rajanka z ideologią widza. Wpisa o tym zrobiłem.
Nie bo to nie przypadek ale ideologia.
Możliwe, ale w praktyce różnica niewielka. Dokrętki schrzanione z przyczyn ideologicznych ogląda się tak samo źle jak po-prostu-schrzanione. Czyli sednem nie jest idea, a podanie jej w sposób nieprzyjazny dla widza (a więc nieudolny, bo przeciwskuteczny)*.
* W końcu publiczność i różnorodność (TOS, drugi skład X-Men, Leia, Lando) łyka jak świeże bułeczki, i silne kobiety (poza księżniczką i Storm z Phoenix - Ripley, Sarah Connor, Lara Croft) akceptuje (albo się i na ich widok napala 😉 ), jeśli całościowo wszystko gra.
Walka z patrierchalizmem się musi tak skończyć
Z drugiej strony... Mon Mothma i Leia po jednej stronie, Palpatine po drugiej... czy to nie była walka z patriarchalizmem? 😉
Nie bo walka z patriarchalizmem zakłada popierniczenie walczących. Opisałem to zjawisko tylko muszę poszukać.
2. 3 część Terminatora. Tak.
W poprzedniej pojawił się super bohater John Connor, widzimy, jak ma przerąbane na początku, matka w psychiatrku, w sumie jej nie wierzy, itp. Pojawia się Termi i John od razu bierze się za ratowanie matki a potem świata. Super pozytywna postać. Ludzie chcieli oglądać jego dalsze przygody a tymczasem w trójce zginął raz a dwa trójka jest o jego żonie. No i zdziwienie że ludziom się nie spodobało.
walka z patriarchalizmem zakłada popierniczenie walczących
I to się da dobrze sprzedać - morrisonowi The Invisibles, trylogia Illuminatus! Shei i Wilsona.
Ludzie chcieli oglądać jego dalsze przygody a tymczasem w trójce zginął raz a dwa trójka jest o jego żonie. No i zdziwienie że ludziom się nie spodobało.
Gdybyż problemy "T3" do tego się sprowadzały...
Gdybyż problemy "T3" do tego się sprowadzały...
No zaczyna się od włamania po narkotyki. Co za porażka.
Świeży fanfilm SW* - "My Enemy":
* Sporo innych, starszych, zlinkowałem TU:
http://www.startrek.pl/forum/index.php?action=vthread&forum=5&topic=3208&page=2#msg337858
A tu mamy pochwałę lucasowego umiłowania detali:
https://www.youtube.com/watch?v=zJKIcfiLtJw
(Wrzucam to jednocześnie na obronę Prequeli i dla podkreślenia czym dawne SW różnią się od obecnych, straszących pustką tła 😉 .)
