Godzilla

Wyświetlanie 15 wpisów - od 31 do 45 (z 107 w sumie)
  • Autor
    Wpisy
  • MarcinK
    Uczestnik
    #241913

    Ile tego było?

    Napisałeś że NIGDY, nie odwracaj kota ogonem, musiałbym sobie sporo przypomnieć zwłaszcza filmów z ery Showa ale wydaje mi się że całkiem sporo może być poprawnie prowadzonych walk. Wiele mitów o tandecie Godzilli powstało pod wpływem późniejszych filmów z ery Heisei.
    YT jest niestety zaśmiecony contentem legendary, więc nawet ciężko o wygrzebać nagrania słusznej wersji Kong vs Godzilla.

    • Ta odpowiedź została zmodyfikowana 4 lata przez MarcinK.
    Q__
    Uczestnik
    #241917

    Wiele mitów o tandecie Godzilli powstało pod wpływem późniejszych filmów z ery Heisei.

    Cóż, co by nie gadać, w/w era, choć start miała ambitny, skończyła się produkcjami na wizualno-technicznym poziomie wczesnych Power Rangers, a jest w Polsce relatywnie najlepiej znana (nie licząc nowości) z całej franczyzy, bo TVP emitowało (o nieludzkich porach, ale zawsze) wchodzące w jej skład filmy.

    "Final Wars" z (końcówki) następnej ery (Millennium), produkcja również dość u nas znana (i pamiętana jako zamknięcie japońsko-gumowo-niskobudżetowej epoki Godzilli), też stanowi okaz barwnej tandety w sumie.

    MarcinK
    Uczestnik
    #241918

    skończyła się produkcjami na wizualno-technicznym poziomie wczesnych Power Rangers

    Momentami gorzej było 😉

    a jest w Polsce relatywnie najlepiej znana (nie licząc nowości) z całej franczyzy, bo TVP emitowało (o nieludzkich porach, ale zawsze) wchodzące w jej skład filmy.

    Co ciekawe, seria Millenium jest znów jakby zapomniana, a Polsat i jemu podległe stacje często wyświetlały jej trzy najlepsze odsłony i to w przyzwoitych godzinach nawet.

    BTW. Wiesz że makietę na której toczy się ostateczna walka z "Wielkiej Bitwy Potworów", Tarantino wykorzystał w tej scenie Kill Billa

    Quentin podobno przyjaźni się z Higuchim

    Q__
    Uczestnik
    #241919

    Co ciekawe, seria Millenium jest znów jakby zapomniana, a Polsat i jemu podległe stacje często wyświetlały jej trzy najlepsze odsłony i to w przyzwoitych godzinach nawet.

    Widać nocne, okupione wyrzeczeniami, oglądanie wbija się w pamięć bardziej 😉 .

    (Przypuszczam zresztą, że była to też kwestia wstrzelenia się we właściwy czas - złoty wiek kina SF zakończył się wraz z pierwszym "Matrixem", złoty wiek seriali SF miał się ku końcowi*, wysyp filmów superbohaterskich dopiero się zaczynał, a coś trzeba było oglądać 😉 .)

    * A nowsze produkcje statystycznie nie dorównywały tym z lat '90 (kiedy można było sobie przebierać w TNG, B5, DS9, SAAB, wczesnym TXF, i wybrzydzać)...

    Wiesz że makietę na której toczy się ostateczna walka z "Wielkiej Bitwy Potworów", Tarantino wykorzystał w tej scenie Kill Billa

    Nie miałem pojęcia. Dobrze wiedzieć 🙂 .

    ps. Co powiesz na taki ranking? 😉
    https://variety.com/lists/godzilla-movies-ranked/

    Albo na taki?
    https://www.vulture.com/article/best-classic-godzilla-movies.html

    Edit:
    Pod wpływem naszej rozmowy odświeżyłem sobie "Powrót Godzilli" z roku 1984 (zdaniem Amerykanów z '85 😉 ). Nieco stracił w moich oczach, bo w szczegółach wypada trochę... emmerichowato (jaki właściwie mechanizm pozwolił Godzilli wchłonąć całą radioaktywność z reaktora bez skażenia okolicy? co to za udana ewakuacja, kiedy potem na miejscu harców tytułowego potwora tłumy widzimy? no i ten Super X - może się nie znam 😉 - ale też trochę technologicznie podejrzany się zdaje*). Niemniej... podtrzymuję opinię, że jest to jeden z lepszych w swojej klasie/serii filmów, który powinien wyznaczać kierunek dla całej franczyzy. Takie (silące się na bycie) serio SF-podejście b. jej służy.

    * Mniej niż wiele innych antygodzillowych machin, ale...

    A teraz chyba zmierzę się z "Biollante...".

    • Ta odpowiedź została zmodyfikowana 4 lata przez Q__.
    Q__
    Uczestnik
    #241963

    Zgodnie z zapowiedzą, kilka refleksji o "Godzilla vs. Biollante".
    Cóż, faktycznie jest to chyba jedna z najmocniejszych odsłon serii, z perspektywy czasu patrząc. Tematyka bogata, nawet przesadnie bogata - inżynieria genetyczna, i związane z nią etyczne dylematy, rywalizacja arabsko-amerykańska (z obecnej perspektywy ten wątek wydaje się wręcz profetyczny, gdy patrzeć na poczynania Saudów), gdzie - co ciekawe - Jankesi wcale nie są przedstawieni z sympatią* (choć druga strona również nie), eksperymenty parapsychiczne (komunikacja z roślinami**, jasnowidzenie, telekineza antygodzillowa 😉 , reinkarnacja), próby kontrolowania pogody, no i oczywiście walka tytułowych potworów, oraz próby powstrzymania pierwszego z nich z zastosowaniem wspomnianych już niekonwencjonalnych pomysłów, i ciężkich, militarnych, technologii (prawdziwych i zmyślonych - m.in. nowy Super X jeszcze bardziej fantastyczny od poprzedniego)***.
    Jasne, można czepiać się dziwacznego mistycyzmu (dusza Eriki w ciele Biollante), kompletnie nieprawdopodobnego metabolizmu tytułowych istot (zwł. drugiej z nich), czy np. tego, że doskonale wyszkolony bliskowschodni superagent zauważa Godzillę dopiero gdy go widzi przez okno (wstrząsy i wybuchy przeoczył?) a w finalnej scenie średnio sobie radzi w starciu z amatorem (protagonistą rozpieranym słusznym gniewem, ale jednak amatorem 😉 ) , znaczy: wciąż jest to emmerichowaty poziom prawdopodobieństwa, ale ilość poruszonych zagadnień (i odwaga zajęcia się nimi) czyni wspomnianą produkcję godną uwagi, i powoduje, że składa się ona - wraz z oryginałem i "Powrotem..." (od którego wypada lepiej pod względem ambicji, acz gorzej w zakresie wiarygodności) w b. solidną godzillową trylogię, wartą odnotowania w historii kina SF.
    Jednym słowem: polecam (jak kto lubi potwory z gumy 😛 ).

    * Ba, pojawia się sugestia, że potrafią fingować akty terroru, która dziś ucieszy niejednego spiskomaniaka.

    ** Skąd nie tak daleko do naszych Stametsów i ich pomysłów.

    *** Przy czym, choć oczywiście potwora z Bogiem w nazwie 😉 pokonać się nie da, cieszy ilość scen, w których zostaje zmuszony do cofnięcia się, czy odwrotu. Ładna sugestia, że Człowiek potrafi.

    MarcinK
    Uczestnik
    #241972

    inżynieria genetyczna

    Co ciekawe wbrew modzie nie jest demonizowana, w końcu to Biollante i atomowe bakterie pokonują Godzillę.

    Teraz lecisz całą heisei czy raczej co lepsze części przelecisz tylko? Chciałbym poznać twoją opinię o Godzilla 2000, GMK, Mechagodzilli 3 (Tokyo S.O.S za jednym zamachem idzie) i Shin Godzilla.

    Q__
    Uczestnik
    #241973

    Co ciekawe wbrew modzie nie jest demonizowana

    Ano, raczej przedstawiona tak, by widz sam się nad nią zadumał (i wyciągnął wnioski jakie chce)...

    Teraz lecisz całą heisei czy raczej co lepsze części przelecisz tylko?

    W zasadzie plan obejmował - na ten moment - nazwaną wyżej trylogię (oryginał z '54, "Powrót..." i "Biollante"), ale może skuszę się na więcej - jeśli tak, podzielę się opiniami.

    Smok Eustachy
    Uczestnik
    #241977

    Jest jeszcze ta Godzilla na Netflixie, ale nie wyrobiłem se jeszcze opinii. Jakaś taka duża

    Q__
    Uczestnik
    #241978

    Tymczasem jednak napiszę kilka zdań o "Godzilli" z roku 1954. Przyznam, że teraz, gdy mam świeże porównanie, zaskoczyło mnie jak bardzo ten film wyznaczył ramy, w których mieszczą się i dwa nowsze, już omawiane, te z lat '80. Identyczna powolna introdukcja przechodząca w orgię zniszczenia (makiet 😛 ), tak samo obecne na pierwszym planie postacie wyobcowanego naukowca (a nawet dwu) i młodych zakochanych, którym mamy kibicować (oglądając niejako ekranowe zdarzenia ich oczami), podobne wątki szalonych, a pokazanych bez wystawiania im jednoznacznych moralnych ocen, eksperymentów, reakcji czynników oficjalnych na zagrożenie i konwencjonalnych oraz niekonwencjonalnych* sposobów mających powstrzymać potwora, zbliżone sceny paniki i rozwałki. I od samego początku ta sama nieprawdopodobna godzillowa fizjologia (na którą składają się niewiarygodna odporność na pociski i rakiety, i atomowy metabolizm). Tylko ocierających się o ekspresjonizm i antyatomowy symbolizm, miejscami artystycznych, ujęć żaden epigon nie zdołał po Hondzie skopiować. (Żaden z nich nie fundnął też widowni sceny o mocy oddziaływania tej z dziećmi modlącymi się o życie. I nie wprowadził tylu wszędobylskich - a czasem i straceńczo bohaterskich - reporterów.)
    W każdym razie... Naiwny, jak większość produkcji swojej epoki, ale niewątpliwy klasyk kina SF.
    (Aha: warto też odnotować, że I.H. nie tylko wyznaczał wzorce, ale i nawiązywał do starych - wyspa na której wiedziano o potworze, zanim zobaczył go świat, ofiary z dziewic - w gawędzie starca, ale zawsze - widać puszczenie oka w kierunku twórców "King Konga".)

    * Mówiąc o których cofnę się do "Biollante" i pochwalę tamtejsze lustra. Niby bez sensu, a ma coś w sobie ten pomysł...

    Smok Eustachy
    Uczestnik
    #241979

    Godzilla z 1954 roku ma kilka rimejków. W zasadzie każda seria się zaczyna od rimejku. Biolante zaś jest lżone jako przegadane i pseudofilozoficzne.

    Q__
    Uczestnik
    #241980

    Godzilla z 1954 roku ma kilka rimejków.

    Prawda*, jednak akurat ten zestaw mi podpasował, tym bardziej, że +/- wpisuje się w kinowe standardy, na których się wychowałem.

    * https://wikizilla.org/wiki/List_of_Godzilla_film_continuities

    Biolante zaś jest lżone jako przegadane i pseudofilozoficzne.

    Przez jednych - owszem, przez drugich (wrzucałem linkowo-listowy dowód ledwo co 😉 ) chwalone...

    Z tym, że jeśli pytasz o moje zdanie, to - owszem - przedobrzyli*, ale przynajmniej się starali (coś powiedzieć).

    * Przy czym na tle mnożonych nad pojęcie - często będących jeszcze jakimiś bóstwami - potworów, kosmitów, cyborgów, mechów, mutantów, podróżników w czasie, mściwych duchów i czarnych dziur z innych odsłon serii, to ich przedobrzenie można uznać za prawie mieszczące się w granicach realizmu 😉 .

    MarcinK
    Uczestnik
    #241985

    Jest jeszcze ta Godzilla na Netflixie, ale nie wyrobiłem se jeszcze opinii. Jakaś taka duża

    Trochę przegadane i jakimś cudem ma jednocześnie wydźwięk antynaukowy i antyreligijny

    Q__
    Uczestnik
    Smok Eustachy
    Uczestnik
    #242016

    4 czerwca premiera w Multikinie!

    MarcinK
    Uczestnik
    #242023

    Dzień przed moim szczepieniem.
    Nie wiem czy warto, rok temu wsparłem Toho kupując DVD Shin Godzilla jak w Empiku było, tutaj nie widzę potrzeby inwestycji

Wyświetlanie 15 wpisów - od 31 do 45 (z 107 w sumie)
  • Musisz się zalogować by odpowiedzieć w tym temacie.
searchclosebars linkedin facebook pinterest youtube rss twitter instagram facebook-blank rss-blank linkedin-blank pinterest youtube twitter instagram