Kto wie, kto wie, skoro ilość komiksowych postaci i historii pomału się wyczerpuje (gdy mowa o tych najlepszych). Z drugiej strony - co mówię z całym szacunkiem do filmowego "Silent Hill" - gry to też głównie materiał na historie spod znaku zabili go i uciekł*. No, ale zawsze jakieś urozmaicenie...
* Większość wykraczających poza ten schemat wydaje się niefilmowalna.