Forum › Fantastyka › Inne sci-fi i pozostałe gatunki › Co wg. was powinno się zekranizować
Z bajek, to jest jeszcze Johny Quest którego kiedyś uwielbiałem oglądać
A myślałem ,że już tylko ja pamiętam jak to na cartoon network leciało.
To z gier - jeśli chodzi o książki to: Kroniki Jakuba Wędrownycza, Wiedźmina (tylko zakliknam, niech tego nie robią Polacy)...
Sęk w tym, że Wędrowycza musieliby zrobić Polacy. Zachód nie zrozumie folkloru i nie przedstawi go poprawnie 🙂
A myślałem ,że już tylko ja pamiętam jak to na cartoon network leciało.
Kiedyś nie było Cartoon Network. przynajmniej jak ja byłem mały. Za mnie był Bolek i Lolek, Pszczółka Maja i Reksio. Ale był też Piątek z Pafnucym, Przygody smoka Teodora czy Jacek i Agatka. Ech, to były bajki. Teraz takich już nikt nie kręci, może tylko w wytwórni Disneya. Ale tamte były nasze własne, a nie na licencjach.
Z tego co czytam na poprzedniej stronie to Uwe Boll będzie miał ręce pełne roboty 😀
Sęk w tym, że Wędrowycza musieliby zrobić Polacy. Zachód nie zrozumie folkloru i nie przedstawi go poprawnie
Nie no miałem na myśli wiedźmina. Choć Wędrowycza mogliby też z powodzeniem robić Czesi czego dowodem jest Arabella.
Arabella tak, ale wyłącznie pierwsza część - kontynuacja była do bani, do luftu i do chrzanotarcia. A skoro jesteśmy już przy braciachSłowianach, to ja bym się cieszyła, gdyby ktos wpadl na światły pomysł sfilmowania książki braci Strugackich "Poniedziałek zaczyna się w sobotę". Mogłaby to być nienajgorsza bomba.
O własnie i Assimowa. Klucz do czasu jest niesamowity. No i jak tu nie stworzyć teorii, że czas może się wydłużyć w nieskończoność :P?
"Pozytronowy detektyw" też aż prosi się o sfilmowanie.
Można by też sfilmować dragon balla.
Akurat ten jest właśnie kręcony. Nie oglądałem bajki ale słyszałem ,że gdy producenci obejrzeli wersje demonstracyjną (z tej właśnie robionej), to usiedli i długo płakali, przez co rozważane jest zarzucenie projektu.
Można by też sfilmować dragon balla.
Akurat ten jest właśnie kręcony. Nie oglądałem bajki ale słyszałem ,że gdy producenci obejrzeli wersje demonstracyjną (z tej właśnie robionej), to usiedli i długo płakali, przez co rozważane jest zarzucenie projektu.
Ja tam płacze nad dziećmi, gdy oglądam takie rzeczy. Czym je się teraz karmi, do licha?
Tia... Kreskówki rysowane chyba w Paincie, a kolorowane po pijaku.Załamać się można, patrząc na Atomówki na przykład... Moje dziecko będzie indoktrynowane Scoobim, Flinstonami, X-Men w starej wersji, kotem Filemonem lub kapitanem Kliperem. Oraz oczywiście Baltazarem Gąbką. Z anime chyba najpierw pokażę mu "Lodoss War"... 😉 Na pewno nie Dragon Balla.To tak tytułem OT 😉
Moje dziecko będzie indoktrynowane Scoobim, Flinstonami, X-Men w starej wersji, kotem Filemonem lub kapitanem Kliperem. Oraz oczywiście Baltazarem Gąbką.
Z anime chyba najpierw pokażę mu "Lodoss War"... wink.gif Na pewno nie Dragon Balla.
To tak tytułem OT wink.gif
A moje będzie oglądało Aliena, Alien vs Predator, Star Wars i wszystkie te różne Spider i Iron many. Anime będzie zakazane!
Możecie się śmiać, ale gdybym ja jako wrażliwe dziecko (taka byłam, stare dzieje) obejrzała któraś z produkcji typo "Shaolin pojedynek mistrzów" czy wspomniany "Dragon Ball", krzyczałabym po nocach całymi miesiącami. Podobno jednak dzieci są teraz mniej tchórzliwe (choć w swojej pracowni jakoś tego nie zauważyłam.
Wprawdzie może to brzmieć jak Off topic, ale wbrew pozorom nadal kręcimy się wokól tematu.
Co do dzieci to nadal są tchórzliwe widząc igłę ze strzykawką ale nie widząc broń (cokolwiek to jest) w rękach innego dzieciaka, ale to wina raczej gier. Dużo z nich myśli, że ma się po trzy życia czy coś koło tego a potem robią na ulicach szajs. nawet taka piosenka była: to nie jest film. Powinno się zabraniać grania dzieciom poniżej 18 roku życia. Nawet tu nie pomogą ekranizacje gier, bo gdyby trzymać się kanonu to każdy bohater powinien umierać i ponownie wstawać. Lepiej grać w jakieś cywilizacje czy coś podobnego. Ale takie gry nie nadają się zbytnio do ekranizacji. Ale mogę się w tym względzie mylić. Może by tak zekranizować Bolka i Lolka? Myslę, że z tym nasza kinematografia by sobie poradziła. Wbrew pozorom filmy dla dzieci robilismy całkiem niezłe. Przykład : Siedem życzeń. Nie dosyć, że ciekawe to jeszcze pouczające. W sumie to dzięki temu serialowi zainteresowałem się starożytnym Egiptem. Więcej takich filmów mogę podać. Ale nie zawsze są one dla dzieci. Fakt, że gorzej wychodzą adaptacje, to raczej wina reżyserów niż scenariusza. Weźmy trylogię. Poza Baśką (Zawadzka) i Wołodyjowskim (ale w wykonaniu Łomnickiego)aktorów tak dobrali, że aż płakać się chce. No może jeszcze Zagłoba i Sobieski są trafieni. W Potopie to w życiu bym nie obsadził Olbrychskiego a już napewno nie Braunek. Pasowali do roli jak pięść do nosa. Przy czym pięść pasuje bardziej. Ta Scorupco to wogóle porażka. Co to nie ma ładniejszych dziewczyn? Bardziej by mi już Liszowska pasowała a jeszcze lepiej Włodarczyk. Domogarowa to bym prędzej Skrzetuskim zrobił niż lalusiowatego Żebrowskiego. Tak się u nas dobiera aktorów. W książce pisze, że był wysoki, potężny, ciemny i ogorzały a tu mizernego bladusa widzisz. Już lepiej dobrali obsadę w Krzyżakach. Tu raczej scenarusz nie oddawał co potrzeba, no ale na jeden wątek się nastawili. Dlatego rozumię tych co piszą: "żeby tylko tego nasi nie robili". Mogą robić, ale ci co potrafią a nie ci co chcą się wybić po autorze. Przypuszczam, że jakby taki Dumas wstał i zobaczył co z jego 'Trzech muszkieterów" zrobili to by umarł na zawał. Nijak się żadna ekranizacja ma do prawdziwej treści. Jedyne dobre adaptacje jakie widziałem to ruskie adaptacje Tołstoja. No i ruska adaptacja Chmielewskiej. Czytałem akurat książki wcześniej niż obejrzałem filmy i akurat są wierniejsze oryginałowi niż jakakolwiek inna adaptacja. Chociaż "Lekarstwo na miłość" według "Klinu" Chmielewskiej z Jędrusik i Łapickim tez były niezłe, ale nie do końca oddają książkę. No ale tu pewnej zgodniści sama autorka pilnowała. Nawet ją przez moment widać w tle. Akurat miała wtedy nogę w gipsie 😉 złamaną na jakiejś budowie ;).
No ale reasumując gdyby autorzy mieli więcej do powiedzenia w kwestii doboru aktorów i scenariusza to i adaptacje byłyby lepsze. Takie jest moje zdanie.
jeśli chodzi o zekranizowanie różnych rzeczy to propunuję ekranizację "Świata czarownic" Andre Norton. A z innych książek to myślę, że Chmielewska też zasługuje na ekranizację. Byłoby kupę śmiechu mimo gęsto ścielącego się trupa z narratorką wplątaną przypadkiem w każdą intrygę. No ale Chmielewska nie bardzo się chce godzić na ekranizacje :). Mimo swoich 76 lat jest całkiem żwawą i lekko "porąbaną" kobitką. 😛
