Forum › Fantastyka › Star Trek › Co dalej po Nemesis...
Jamjumetley, ale jakie? Z ciekawości pytam, żeby zobaczyć czy pokrywają się z moimi, sam też nie potrafię jednoznacznie ocenić Nemesis.
Coś mi ogólnie nie gra. Picard w młodości miał włosy, a tu dostajemy duże zbliżenie na fotkę łysego kadeta. Gdzie na Enterprise tak wielkie przestrzenie jak podczas walki Rikera z Viceroyem?
Dziury w fabule - Romulanie zsyłają małego do kopalni, zamiast się go po prostu raz na zawsze pozbyć. Nie chce mi się wierzyć, że załoga dała się tak łatwo złapać w pułapkę w mgławicy. Dobre przykłady podali też Archarachne i Fluor.
Na plus muszę zaliczyć: bitwę (jedna z lepszych w serii), Romulan, mroczniejszy klimat, niezły pomysł (choć niedopracowany).
Mnie jakoś nie kisi się ta cała pustynna planetka... ze społeczeństwem przedindustrialnym w łazikach.... dziwacznym zachowaniem Worfa... zdolnościami Reman i samymi Remanami... skąd to się wzięło?A co do łysego Picarda na zdjęciu: może w związku z sercem przeżył jakąś chemię?
To Stewart miał włosy w młodości. Picard mógł nie mieć czyli szybko wyłysieć.

Ensign Jean-Luc Picard, stabbed through the heart in 2327 by a Nausicaan.
Q presented this vision to Picard against a white background in 2369. (TNG: "Tapestry")
Z tą chemioterapią, to jest jakiś pomysł, ale mimo wszystko nie jestem do końca przekonany. Po chemii włosy odrastają.
Acha... No to kolejny burak w zagonie.
B-4 pojawia się znikąd i totalnie bez związku z fabułą.Shizon gwałci Troi - bez powodu.Scena zniszczenia Senatu - pokazana bez powodu (nie fajniej by było, gdyby także widzowie, nie tylko Picard, mogli połudzić się, że chłopak ma dobre intencje).Plan podatawienia Shizona za Picarda - niełatwiej byłoby przeprowadzić operację platyczną?
A teraz informacja dla prawdziwych nerdów 😆
To nie jest mundur kadeta lecz NCO 😉

Z tym gwałtem bez powodu bym się wstrzymała, Barusz.
Chciał po prostu zapoznać się z w miarę ludzką kobietą. To akurat była czysta chuć, a zachowanie choć okrutne, całkiem logiczna w wymiarze Shinzona.
Władca Imperium chyba dysponuje możliwością załatwienia sobie w miarę ludzkiej kobiety, która będzie mu dostarczona do komnaty 😉
To był plot device, znaczy się z Troi. Dzięki temu ona później namierzyła go zamaskowanego i pokierowała dłonią Worfa tak, by właśnie tam wpakował torpedę. Gdyby nie psychogwałt i w ogóle nadprzyrodzone możliwości, to ta scena musiałaby być mniej dramatyczna. No i scena miłosna się znalazła 😉
Ale coś tam wspominał prędzej, że wiele słyszał o Deannie więc można założyć, że pałał do niej jakąś fascynacją. Generalnie, moje odczucia pokrywają się z większością. Pomijając fakt zdobycia władzy przez górników w Imperium poprzez jeden zamach, to jest wiele właśnie takich drobiazgów które mnie jakoś męczą.Worf który spił się romulańskim piwem, Klingon który przeraził się mechaniczną ręką i który nie rozumie czym jest tradycja (ślub na Betazed). Wspomniana mechaniczna ręka która "wie", że ktoś przed nią stoi więc łapie tego kogoś za nogę. Naciągany do granic wlot Argo do wahadłowca, choć sama scena na Kolarin mi się podoba - ma fajny klimat. Ale... kiedy zbierali części B-4 poruszali się bez broni, aż tu nagle Worf wyskakuje z karabinem akurat gdy ich mają zaatakować. Rozumiem też, że Argo to auto cywilne, więc skąd działko na wyposażeniu? Bitwa w mgławicy efektowna i ciekawa. Zastanawiają tylko dwa wysłane romulańskie okręty do powstrzymania Shinzona (gdzie cała flota?).Też mnie ciekawi jakim cudem, skoro abordaż odbył się na ostatnim pokładzie, Viceroy spadł jeszcze niżej. Podoba mi się natomiast ogólnie kreacja aktorska. Picard jest wiarygodny, Data też ujdzie, reszta bez większych zarzutów. Shinzon od biedy też może być.Ogólnie, film ma ciekawy klimat, dobry pomysł na scenariusz, fabuła jednak ledwo się broni. Skłamał bym pisząc, że nie lubię Nemesis, ale jakoś ciężko mi uplasować go na liście moich naj.
Scena zniszczenia Senatu - pokazana bez powodu (nie fajniej by było, gdyby także widzowie, nie tylko Picard, mogli połudzić się, że chłopak ma dobre intencje).
To i tak nie najgorzej. W scenariuszu jest scena, w której Shinzon jest pokazany wcześniej - rozmawiając z Romulanami. Nawet ją nakręcili, ale potem wycięli z filmu, by nie zdradzać widzom za wcześnie, że tajemniczny "Remanin" Shinzon to człowiek.
Lubię Nemesis, nie trzyma się kupy, ale przyjemnie się ogląda. Nawet jestem w stanie przeboleć pijanego Worfa (WTF?).Mnie to zawsze tylko jedno zastanawia, dlaczego zawsze to Troi chcą zgwałcić, Crusher też jest niczego sobie kobitką.
To był plot device, znaczy się z Troi. Dzięki temu ona później namierzyła go zamaskowanego i pokierowała dłonią Worfa tak, by właśnie tam wpakował torpedę. Gdyby nie psychogwałt i w ogóle nadprzyrodzone możliwości, to ta scena musiałaby być mniej dramatyczna. No i scena miłosna się znalazła 😉
Bez tego plot-device'a musieliby wykazać się choćby odrobiną kompetencji, żeby zrobić kuku Shinzonowi. A tak szast-prast i załoga cudownie trafia nietrafialny i niewykrywalny okręt, a autorzy mogli wyłączyć myślenie (sobie i załodze).
Problem z górnikami i cudownym Scimitarem jest całkiem powaznym burakiem, więc ostro musiłem główkowac by jakos to wytłumaczyć.A więc tak. jeśli nic się nie zmieniło od DS9 to wciąż pretorem jest Neral - agent Sekcji 31. Załóżmy, że nie wiedziała o tym Tal Shiar. Działania pretora były profederacyjne, a to wychowanym w nienawiści do ludzi Romulanom zbytnio sie nie podobało. Więc tajne służby wymyśliły sobie, że za pomocą Reman zrobią mały zamach stanu i usuną Nerala i jego kolesi. Tylko te remańskie marionetki wyrwały się spod kontroli i same przejeły władze bez swych opiekunów.Dlaczego nie było żadnej wojny domowej? Bo obiecał Romulanom, że rozwali Ziemię czyli spełni marzenia każdego romulaka. Dlatego też flota nie zlikwidowała go, dlatego tylko 2 okręty poleciały na walkę ze Scimitarem, flota to też Romulanie i raczej szykowali się do wojny niż pragneli pokoju.Zresztą tak na marginesie to górnicy u Romulan sa bardzo popularni, Narada też była okrętem wydobywczym nim ją upgradowano.
