Forum › Star Trek Online - Forum serwisu STOnline.pl › Artykuły › Chronologia Star Trek Online
Oznaczony: uniwersum
Silver, tajemnicą poliszynela jest chyba, że offtopy w newsach są dozwolone, oczywiście w granicach zdrowego rozsądku.I nie znoszę paradoksów temporalnych 😉
Zdaje mi się, że wreszcie zauważyli panowie od licencji trekowych, że można większą kasę zarobić na oficjalnych książkach/komiksach/grach/icotammożnasprzedać. Dlatego jeśli gra wypali to oficjalnych niefilmowych produktów będzie więcej.
Ale wszystko to z korzyścią dla spójności uniwersum, chyba, że będą opychać wszystko co się da, czyli wszystko co może zarobić, with official Star Trek logo. Co w sumie działo się do tej pory.
[chapter]Rok 2388[/chapter]Kolonie romulańskie, utraciwszy kontakt z planetą-matką, odczuwają niedobór władzy, co prowadzi do chaosu. Po śmierci Pretora Chulana i zniknięciu Donatry, nie ma w IR żadnego autorytetu, który mógłby zorganizować nowy rząd. Przywódcy koloni na Rator III obwołują się nowym senatem, a samą kolonię - nową stolicą Romulańskiego Imperium Gwiezdnego. Podobnie zresztą czynią władze Achenar Prime i Abraxas V.
Ostatnią osobą, która może coś zdziałać na rzecz zjednoczenia Romulan jest admirał Taris. Jej działania zmierzają do ocenienia, jakimi siłami dysponują, rozkazując jednocześnie wszystkim jednostkom przegrupowanie się, także tym, które znajdują się na dalekich misjach eksploracyjnych.
Rada Federacji wysyła flotę okrętów z żywnością i innego rodzaju pomocą dla ocalałych. Okazuje się jednak, że na każdym kroku GF musi negocjować z każdą z kolonii. To, co jedne z nich przyjmują z otwartymi ramionami, inne traktują jako fałszywą przyjaźń lub nawet akt wojny. Walki pomiędzy trzema stolicami rodzą kolejne komplikacje, ponieważ każda pomoc dana jednej z nich musi być zagwarantowana dla wszystkich, by uniknąć oskarżeń o faworyzowanie jednej z frakcji lub próbę interweniowania w sprawy Romulan.
Większość sojuszników Federacji zgadza się wysłać okręty i zapasy by pomóc Romulanom. Nawet wciąż odbudowujący się po wojnie Kardasjanie zgadzają się wnieść swój udział. Niestety, apel Federacji do Imperium Klingońskiego zostaje zdecydowanie odrzucony. "Klingoni nie zaoferują żadnego traktatu, pomocy ani ręki, która nie będzie trzymań ostrza," odpowiedział Kanclerz Martok.
Twardogłowi w Klingońskiej Wysokiej Radzie prowadzeni przez radnego J'mpoka domagają się, by zarówno Romulanie jak i Federacja zapłacili za zniszczenie floty, którą w przestrzeń romulańską poprowadził Worf. Niektórzy sugerują, że Martok, oddając flotę swojemu przyjacielowi i ambasadorowi Federacji, miał na celu osłabienie Imperium. Według niektórych, Federacja odpowiada za śmierć klingońskich wojowników.
Martok odrzuca te insynuacje i wyzywa na pojedynek każdego, kto ma coś do zarzucenia Rodowi Martoka. Rada, pomimo sprzeciwu twardogłowych, odmawia podjęcia jakichkolwiek działań przeciw Federacji.
Mimo, iż kryzys dyplomatyczny został uniknięty, stosunki między Federacją a IK po ponownym zajęciu Khitomeru i konflikcie z Gornami są najgorsze od czasu wycofania się Klingonów z traktatu Khitomerskiego w roku 2372.
Martok ma głowę zaprzątniętą także możliwym traktatem z Orionami. Zdając sobie sprawę z tego, że ich dom w systemie Rigel jest przeludniony i niemal zupełnie pozbawiony surowców naturalnych, oraz, że GF podejmuje coraz bardziej zdecydowane działania przeciwko Syndykatowi, delegacja Orionów prowadzona przez Melani D'ian rozpoczyna rozmowy z Klingonami i Breenami - dotyczą one potencjalnej współpracy w przyszłości. Nie decyduje się ona wesprzeć żadnej strony przed złożeniem przez nie konkretnych propozycji.
Worf z kolei pozostaje na Qo'noSie, lecząc się i pełniąc swoje obowiązki ambasadora Federacji w IK. Podczas daty gwiezdnej 65548.43 rodzi się mu drugi syn, K'Dhan.
Niedługo później Federacyjna Sieć Informacyjna podaje do publicznej wiadomości raporty o tym, że Wolkańska Akademia Nauk znała zagrożenie grożące Romulusowi, lecz nie podjęła żadnej akcji, by zapobiec katastrofie.
Rezultaty są natychmiastowe. Decyzja Wolkan jest potępiona przez dziesiątki polityków i analityków. Siedemnaście niepodległych planet wycofuje z Wolkana swoich ambasadorów, podobnie jak dwóch członków Federacji - Pacifica i Zaran II. Dwa dni później Rada Federacji wzywa do rozpoczęcia śledztwa w tej sprawie, podobnie zresztą, jak w sprawie prac Akademii nad czerwoną materią.
Prezydent Federacji występuje z publicznym apelem do Rady Federacji i światów członkowskich, by pozostali oni spokojni i nie odcinali się od Wolkan lub od kogokolwiek innego. "W tym momencie musimy pozostać zjednoczeni" mówi prezydent Nanietta Bacco. "Szukanie winnego nie uleczy rannych"
Źródło: Star Trek Online
Rok 2388 - wpis uzupełniający (autor tłumaczenia: Coen)
Spotkałem się z ambasadorem Worfem w jego domu na Qo'noS. Nie rozmawiał z żadnym dziennikarzem od czasu wydarzeń związanych z eksplozją Hobusa. Jest jednak starym przyjacielem mojej rodziny, dlatego liczyłem, że mi uda się z nim porozmawiać. Okazało się, że miałem racje.
Ambasador Worf jest wojownikiem. Bez wątpienia nadal leczy prawie śmiertelne rany, których doznał podczas walki z szaleńcem Nero. Tak samo jak bez wątpienia nie pozwala, aby te rany go spowolniały.
Jak i to, że jest na mnie wściekły.
- Co ty tu robisz?! Wiesz jak głupie jest to co robisz? Włóczysz się po Qo'noS samopas? Federacja nie jest zbyt... mile widziana ostatnio.
- Ciebie również miło widzieć, Worf.
- Co twój ojciec by powiedział, gdyby wiedział, ze tu jesteś!?
Przyjąłem jego tyradę i zachowałem spokój. Ambasador Worf jest typem osoby, która szanuje pewność siebie i bezpośredniość.
- Zapewne powiedziałby to co zwykle: "Co Jake sobie myślał!?" A potem powiedziałby, że jestem już mężczyzną, zdolnym dokonywać własnych wyborów. Jestem już duży.
- Bah! Duży - warknął na mnie, ale usiadł na krześle - I niby jak zdołałeś do mnie dotrzeć?
- Odpowiedź wymagałaby ujawnienia moich źródeł, a dobry dziennikarz nigdy tego nie robi.
- Czy wiesz jak niebezpieczne jest przebywanie obywateli Federacji na klingońskim terytorium? Jeden błędny ruch i napytasz sobie biedy. Strasznej biedy.
- Spokojnie, nie zamierzam popadać w kłopoty.
- Nigdy nie zamierzasz. A jednak ciągle wpadasz w kłopoty, niezależnie od swoich zamiarów.
- Chciałem tylko z tobą porozmawiać.
- Przecież rozmawiamy.
- Tak, zdaje się, że tak. Ale chciałem przeprowadzić z tobą wywiad i usłyszeć twoją historię.
- Dobrze. Ale zgodzę się na twoją prośbę pod dwoma warunkami. - spogląda na mnie uważnie.
- Jakimi?
- Zaakceptujesz ochronę jednego z moich strażników podczas swojego pobytu na Qo'noS. A gdy odlecisz to nie powrócisz w klingońską przestrzeń bez mojej zgody.
- Ale reporter musi móc poruszać się swobodnie. Ciągnięcie za sobą strażnika jedynie mnie spowolni i...
- Nie. Zaakceptujesz moje warunki albo od razu odeśle cię do Federacji. Nastroje tu są... gorące.
- Z powodu konfliktu z Gornami?
- Nie mogę o tym mówić. - burknął.
- W porządku. - zmieniam swoje podejście widząc, że nic nie drgnie w tym temacie. - Czy możesz coś powiedzieć o swoim ostatnim spotkaniu z Nero? I zagładzie klingońskiej floty?
- Nie chcę o tym rozmawiać. Wydaje mi się, że ambasador Picard już mówił dość dużo na ten temat. Nie mam nic do dodania w tej kwestii.
- To może powiesz mi czemu Klingoni wysłali flotę do bitwy skoro początkowo odmawiali pomocy Romulanom.
- Nie pomagaliśmy Romulanom. Nero zaczął atakować klingońskie statki. Oczywiście ruszyliśmy do walki. Aby postąpić inaczej, było nie do pomyślenia. Imperium nie mogło po prostu nic nie robić i wybaczyć tych ataków.
- Dlaczego Imperium Klingońskie nie chciało pomóc Romulanom?
- Romulanie nie byli przyjaciółmi Imperium. A my mieliśmy wtedy... własne problemy.
- Masz na myśli konflikt z Gorn?
- Jak wspomniałem wcześniej, nie mogę powiedzieć. Ponawianie pytania nie zmieni mojej odpowiedzi.
- Nie możesz mnie winić za to, że próbowałem. - uśmiecham się. - Słyszałem, że były problemy tu na Qo'noS, gdy część członków Wysokiej Rady uznała, że wprowadziłeś flotę w szpony Nero jako część jakiejś federacyjnej zdrady mającej na celu osłabienie Imperium.
Uderza pięścią w stół i nachyla się w moją stronę przerywając mi.
- To bzdura! Federacja by mnie nigdy o to nie poprosiła, a ja na pewno nigdy bym tego nie zrobił! To byłoby niehonorowe i tchórzliwe!
- Nie podejrzewałem cię o to! Każdy kto cię zna, wie, że to nie mogła być prawda! Co chciałem się dowiedzieć, to co się działo na Qo'noS od tamtego czasu. Czy czujesz się tu bezpieczny?
- Jestem tak bezpieczny jak gdziekolwiek. - śmieje się, a to rzadki widok. - Kanclerz Martok uczynił jasnym swoje poparcie dla mnie. Ktokolwiek będzie mnie kwestionował, będzie musiał zmierzyć się z nim. A ja delektuję się szansą na walkę w obronie swego imienia. - uśmiecha się i wyciąga na krześle - I chętnie bym zobaczył kogoś na tyle głupiego, aby powiedzieć coś takiego w obecności Grilki.
- Twojej żony. Co u niej?
- Jest cudowna!
- Cóż, to wiem. Jak sobie radzi? Niedawno urodziła, czyż nie?
- Owszem. A jej krzyki niosły się przez miasto, gdy wydawała na świat mego syna.
- To... fajnie.
- Tak. - uśmiecha się, może trochę szelmowsko. - Owszem.
- To twój drugi syn, czyż nie?
- Tak. Jestem całkiem dumny.
- Jak sądzisz, jaka będzie jego przyszłość? Czy będzie dorastał w czasie pokoju, czy wojny? Wiem, że nie możesz powiedzieć za dużo, ale proszę. Z tym wszystkim co się ostatnio działo: zniszczenie Romulusa, bitwy z Nero, konflikt z Gorn. Czy myślisz, że wojna nadciąga?
Spogląda na mnie, na tyle intensywnie, że zaczynam się niepokoić.
- Wojna trwa cały czas. Zmieniają się tylko jej uczestnicy.
- Czy myślisz, że wojna pomiędzy Imperium a Federacją jest prawdopodobna? - nie odpowiada. - A jeśli wybuchnie, to co zrobisz?
- Nie mam pojęcia.
Źródło: Star Trek Online
Cinus, jak zwykle świetna robota:) Swoją droga pasowałoby to zebrać gdzieś razem bo trudno sie potem wraca skacząc z tematu na temat.No i takie pytanie - było gdzieś info o tej flocie Sił Obronnych w przestrzeni Romulan? Bowiem jakoś nie kojarzę tej informacji. Ani tego jak Worfowi urodził się pierwszy syn...
A Alexander Rozchenko?O flocie też nic nie słyszałem...
Fakt, o Alexie zapomniałem, jakoś sądziłem, że drugiego z Grilką miał mieć.
Chodzi o flotę zniszczoną przez Nero, zanim ten cofnął się w czasie. O mało nie zabił wtedy Worfa. Było o tym w Countdown.
Tu flota, w ST XI druga. Widać coraz bardziej sprowadzają Klingonów w tych produkcjach do roli chłopców do bicia i worków treningowych.
No też mi się tak wydawało - co najlepsze jest mała nieścisłość (spoiler)W Countdown Nero zabrał Worfa na pokład Narady, gdzie miał go torturować - ciekaw zatem jestem, jak znalazł się później na Qo'noS'ie po zażegnaniu niebezpieczeństwa Hobusa.
A faktycznie :blush: dawno już czytałem, stąd ta pomyłka 😛
[chapter]Rok 2389[/chapter]W dalszym ciągu trwają walki pomiędzy przywódcami koloni romulańskich. Z biegiem czasu udaje się zaspokoić podstawowe potrzeby, podczas gdy GF dostarcza kolejne frachtowce pełne zapasów i replikatorów wszędzie tam, gdzie owa pomoc jest akceptowana. Terytorium Romulan wciąż pozbawione jest jednolitego rządu, a łańcuch dowodzenia flotą jest wysoce chaotyczny. W przeciągu roku 2389 pięciu Romulan usiłuje przejąć władzę i zasiąść na tronie imperialnym, ponad tuzin ogłasza się pretorami i przynajmniej drugie tyle twierdzi, iż są dowódcami pozostałości floty. Tak czy owak, większość samozwańców jest szybko 'usuwana' - jedynie niektórzy szczęśliwcy zostają 'zignorowani'.
Analitycy Federacji zgadzają się co do tego, iż Imperium Romulańskie pozostanie w owym chaosie przynajmniej do czasu, gdy znajdzie się lider zdolny zjednoczyć większość koloni. Dyplomaci ZFP próbują zorganizować konferencję z przedstawicielami owych światów, lecz wzajemna niechęć poszczególnych spośród nich sprowadza się do tego, iż nie mogą one zgodzić się na tak podstawową decyzję, jak miejsce spotkania. Tym samym plan upada.
Imperium Klingońskie wykorzystuje zamieszanie dokonując serii uderzeń na terytorium Romulan. Kilka systemów, m.in. Tranome Sar czy Nequencia zostają przejęte przez najeźdźców, a kolejne ataki są planowane. GF w odpowiedzi wysyła własne okręty by wzmocnić granicę romulańsko-klingońską. Akt ten powstrzymuje tymczasowo postępy Klingonów, lecz pojawiają się doniesienia o niewielkich potyczkach między okrętami GF a KSO.
Kampania romulańska nie jest jedyną, w jaką zaangażowało się IK w roku 2389. Konflikt z Gornami, który ucichł po bitwie o Gila IV, wybucha na nowo gdy obie potęgi staczają walkę o system Gamma Orionis. Gorn zyskuje przewagę, gdy król Slathis kończy pomyślnie negocjacje z Nausicaanami, którzy to w zamian za pieniądze i dostęp do kilku pasów asteroid zgadzają się zaopatrywać 'jaszczury' w broń i okręty. Tak czy owak, KSO odpierają w Gamma Orionis niekiedy wysoce przewyższające je siły przeciwnika, a wywiad GF donosi, że nic nie wskazuje na to, by konflikt zmierzał ku końcowi. Na domiar złego sprawy wewnętrzne w IK przybierają zły obrót - podczas daty gwiezdnej 66091.53 Aakan z domu Mo'kai zabija K'dasa, syna B'vat. Owa śmierć wzmaga na nowo ponad stuletni spór między dwoma rodzinami - B'vat wykorzystuje wszystkie swe siły by znaleźć i zabić każdego członka domu Mo'kai. Do walki włączają się także wszyscy sojusznicy owych domów, lecz na końcu Aakan zostaje jedynym przedstawicielem swego rodu. Zostaje on zmuszony do ucieczki z Qo'nosa i ścigany przez agentów B'vata zostaje ostatecznie złapany na H'atori. Dwa dni później zostaje zabity przez B'vata w rytualnym pojedynku, a kanclerz Martok oficjalnie rozwiązuje ród Mo'kai.
Kardasjanie podejmują kolejne ważne kroki do samowystarczalności, kiedy to w głosowaniu decydują oni o zastąpieniu Komitetu Odbudowy demokratycznie wybranymi przywódcami. Podczas przygotowań do wyborów dwie grupy dominują debatę - koalicja cywilna pod przywództwem Elima Garaka i twardogłowi namawiający do odstąpienia od traktatu z Federacją z roku 2386 i odbudowy floty. Garak z poplecznikami ostatecznie zwycięża, a jedną z jego pierwszych decyzji jest reforma Rady Detapa w organ przedstawicielski. Już wkrótce po wyborach Rada podejmuje dosyć kontrowersyjne decyzje o wysłaniu sześciu statków do pomocy Federacji przy reorganizowaniu terytoriów romulańskich. Popularnością cieszą się przeciwnicy tej decyzji, którzy twierdzą, iż Kardasja sama potrzebuje surowców - dodatkowo niezadowolenie pogłębia fakt, iż Rada Federacji obcina o 30% fundusze na odbudowę Kardasji - mają one trafić do Romulan.
W rozmowie z dziennikarzami w resztkach Uniwerystetu Culat Elim Garak broni decyzji Rady Detapa. Twierdzi on, iż Kardasja nie może dłużej izolować się od reszty galaktyki, wszyscy widzą, do czego owa droga ich doprowadziła - wskazuje tutaj na ruiny miast i wsi. Garak sugeruje, że pora otworzyć się na innych - ostateczenie niewiele mają do stracenia. Jedną z pierwszych dziedzin przemysłu, które z wolna wracają do normy na terenach kardasjańskich, jest wydobycie. Dawny członek floty, Gul Madred, wykupuje prawa do wydobycia z kilku bogatych w surowce planetoid i rozpoczyna potężne inwestycje w systemie Septimus.
Prezydent Federacji Nanietta Bacco przez większość roku 2389 zaangażowana jest w poprawienie topniejących relacji między Wolkanem a resztą ZFP. Wraz z ambasadorem Jean-Luciem Picardem udaje im się osiągnąć pewne sukcesy na tym polu.
Podczas daty gwiezdnej 66839.72 Rada Federacji ogłasza rezultaty śledztwa w sprawie gwiazdy Hobus i badań Wolkańskiej Akademii Nauk nad czerwoną materią. Oznajmia ona, że Wolkanie mogli nie zdawać sobie sprawy z zagrożenia, jakie prezentuje supernova, czego uzasadnieniem może być to, iż eksplozja Hobus była znacznie potężniejsza, niż jakiejkolwiek innej gwiazdy wcześniej. W dodatku reakcja łańcuchowa, która nastąpiła tuż po eksplozji, nie mogła być przewidziana. Rada uznaje, że czerwona materia powinna być poddana dalszym badaniom. Jednakowoż Wolkanie nie obchodzą się bez krytyki za badania nad czymś tak niebezpiecznym jak czerwona materia bez zezwolenia władz Federacji.
Podczas przemówienia przed RF kanclerz T'Los z Wolkana wyraża wielki żal z powodu poczynań swojego ludu, które mogły wyrządzić szkodę Federacji. Deklaruje ona jednoznacznie, że cała czerwona materia znajdowała się na pokładzie Jellyfish, gdy ten zniknął, a Akademia Nauk zobowiązała się nie prowadzić dalszych badań w tej kwestii bez pełnej wiedzy i nadzoru Federacji. Wygłosiła też krótkie zdanie skierowane do Romulan - "Bolejemy wraz z nimi". Pod koniec przemówienia T'Los uznaje, że jedyną logiczną opcją jest zmiana tego, kto mówi w imieniu Wolkana, ze względu na to, iż poprzednie lata wykazały, iż jest ona nieodpowiednia do tego zadania. Rezygnuje ona przed RF i wraca do domu.
W sądzie trwa sprawa fotonicznej formy życia znanej jako Doktor. Adwokaci Fundacji Soonga po kilku latach doczekują się pewnych niewielkich sukcesów. Podczas daty gwiezdnej 66954.79 sędzia Federacji oznajmia, że prawo może być rozszerzone by chronić wszelkie 'samoświadome' sztuczne formy życia.
Wszystko wskazuje na to, że pewnego dnia programy takie jak AFM czy AHD pewnego dnia, z awaryjnych urządzeń, stać się mogą pełnoprawnymi obywatelami Federacji, a także oficerami i korzystać z wszelkich praw i przywilejów, które przysługują im z tego względu.
Źródło: Star Trek Online
Rok 2389, wpis uzupełniający
Wywiad z Elimem Garakiem, członkiem świeżo odrestaurowanej Rady Detapa.
[Elim Garak, członek Rady Detapa, wita mnie niezwykle uprzejmie w swoim domu przy wczesnym śniadaniu.]
Herbaty?
Tak, dziękuję.
Obawiam się jednak, iż nie posiadam zbyt wiele ludzkiego jedzenia. Może chciałbyś bułkę z dżemem? Jak zapewne pamiętasz, nasz drogi dr Bashir uwielbia je.
[Podaje mi talerz z bułkami]
Z miłą chęcią. Nie wiedziałem, że też je lubisz.
Z czasem można się przyzwyczaić. [Garak zbliża swój kubek do mnie] Pij, mój młody przyjacielu.
Nie jestem już taki młody.
Oh, mój drogi chłopcze, zawsze będziesz młodzieńcem dla tych z nas, którzy znali cię za młodu, gdy my sami byliśmy dorośli. Tak czy owak, zawsze będziemy dostrzegać pewne twoje cechy, których nikt inny nie ujrzy.
Dziękuję... a przynajmniej, tak mi się wydaje.
Nie zawracaj sobie tym głowy. A teraz powiedz mi, czemuż to uhonorowałeś mnie swoją wizytą? Z pewnością chciałeś ujrzeć wspaniałe krajobrazy Kardasji! Niestety, muszę cię rozczarować. Niemal wszystko zostało zmienione w ruiny 14 lat temu. Pewnie zresztą to pamiętasz.
Oczywiście, ja...
Nie, w rzeczy samej. Odwiedzasz mnie, ponieważ szykuje się coś ciekawego, nieprawdaż? I chcesz, by nie ktokolwiek inny, ale twój stary, drogi przyjaciel Garak uszył ci piękny garnitur. Zapewne ślubny? Niestety, obawiam się, iż nie prowadzę już usług krawieckich, ale dla starego przyjaciela... kto wie, może i rozważę to.
Nie, nie... Choć właściwie, to tak, żenię się. Ale nie tylko dlatego tu przybyłem.
Tak? Więc musisz mi koniecznie powiedzieć, czemu.
[Śmieję się. Wiem, że Garak specjalizuje się w tego typu gierkach, mających na celu wyprowadzić ludzi z równowagi. To nic osobistego. Taka jego natura zarówno w stosunku do przyjaciół, jak i wrogów.]
Przybyłem tu by zapytać cię o Radę Detapa i o to, co działo się tutaj, o odbudowę Kardasji.
No tak, mogłem się domyślić, że zainteresuje to kogoś takiego jak ty.
Taka praca.
Powiedz mi, jak idą ci prace nad książką? Tą, którą zacząłeś pisać na DS9 podczas wojny z Dominium?
Całkiem nieźle. Dzięki, że pytasz, ale wróćmy do mojego pytania...
Nie zdawałem sobie sprawy z tego, że zadałeś jakieś pytanie.
Co myślisz o tym, co dzieje się na Kardasji teraz, gdy ustanowiono Radę Detapa?
Jestem zbyt prostym człowiekiem by wiedzieć, co się dzieje... ale gdybyś spytał, tak jak to zrobiłeś przed chwilą, mógłbym tylko powiedzieć, że istnieje kilka dróg, które Kardasja może w tej chwili obrać. Jedną z nich jest pokojowa odbudowa i stanie się produktywnym członkiem galaktycznej społeczności. Inną jest powrót do dawnej ścieżki, co, mam nadzieję, nie nastąpi. Choć niektórzy tutaj są jej zagorzałymi zwolennikami.
Słyszałem, że twardogłowi znowu się uaktywnili. Byli twoją główną opozycją podczas wyborów, czyż nie?
W rzeczy samej. Prowadził ich powszechnie szanowany Gul Madred... który to oczywiście z chęcią ujrzałby na Kardasji rząd złożony z wojskowych.
Więc sprzeciwiasz się budowie sił zbrojnych?
Ależ nigdy tego nie powiedziałem. Wojsko jest ważne, ale nie uważam, by uganianie się za przeszłością również było. Koniec końców, pamiętamy do czego nas to doprowadziło ostatnim razem.
Masz na myśli sojusz z Dominium?
Oczywiście, o czym innym mógłbym mówić? Za kilka chwil świetności Kardasja zapłaciła blisko miliardem zabitych i zdewastowaniem całej planety. Wojsko doprowadziło nas do tego, co było przed powstaniem potężnej Unii Kardasjańskiej. Czyż to nie ironia? Wojsko nas uratowało, a później doprowadziło na skraj upadku kilka wieków później.
Twardogłowi sprawiali problemy?
Mój przyjacielu, to oczywiste, że niektórzy chcą powrotu dawnych czasów... ale to minie. Jestem przekonany, że i oni niebawem zrozumieją i zaczną spoglądać w przyszłość.
Naprawdę w to wierzysz?
Czy powiedziałbym coś takiego nie wierząc w to?
Tak.
No cóż... [Uśmiecha się do mnie. To ten sam miły, enigmatyczny uśmiech, który pamiętam z DS9. Znaczy to, że nic więcej w tej kwestii się nie dowiem.]
A jak idzie wam odbudowa?
Robimy co możemy. Oczywiście, ostatnie cięcia funduszy ze strony Federacji bardzo nas zabolały.
Ale Federacja musi pomóc Romulanom...
Oh, nie myśl, że mam to za złe Federacji. Wręcz przeciwnie. Nie możemy zostawić Romulan samym sobie. Poza tym kto by się odważył to zrobić? Teraz, gdy nie ma żadnej silnej ręki zdolnej nad nimi zapanować? To byłoby szalenie niebezpieczne.
Ale Federacja robi to tylko z dobrej woli.
Oczywiście, że tak. Podobnie zresztą i Kardasja wysyła sześć statków by pomóc Federacji w ich czynie społecznym wobec Romulan.
Właściwie, to zastanawiałem się nad tym. Nie jest to zbyt popularne posunięcie tutaj, na Kardasji.
Cóż mogło podsunąć ci taki pomysł?
Tłumy ludzi protestujących przed Uniwersytetem Culat.
Aaa, no tak. No cóż, nie każda decyzja rządu musi być wielbiona przez lud. W rzeczy samej, nie ufaj żadnej planecie ani ludziom, którzy twierdzą, że każdy rząd i jego decyzje są cudowne.
To raczej przytłaczające stwierdzenie.
Tak. Spójrz na to z tej strony - Federacja obcina wsparcie Kardasji, zatem ci, którzy popierają ZFP, też są nieco niezadowoleni. Podobnie jak wszyscy inni rozumieją, że po prostu nie mamy środków, którymi możemy się dzielić. Pozostali zaś - przeciwnicy Federacji, znaczy się - no cóż, oni po prostu nie chcą mieć z nią do czynienia.
Więc dlaczego Rada Detapa przegłosowała wysłanie tych statków?
Zawsze znajdą się jakieś ukryte powody. To naprawdę bardzo proste.
Wyjaśnisz mi to?
Obawiam się, że nie. Sam musisz sobie z tym poradzić. A teraz powiedz mi, smakował ci posiłek?
Źródło: Star Trek Online
[chapter]Rok 2390[/chapter]Ataki na cywilne okręty i osady wzdłuż granicy Klingonów z Gornami znacząco przybrały na sile, a GF zdołała odkryć już co najmniej osiem placówek w pobliżu owej strefy, gdzie Nausicaanie budują ukryte bazy. Dowództwo nie uważa owych instalacji za zagrożenie, jednakowoż Związek Transportowy Federacji, który to reprezentuje dużą ilość kapitanów jednostek cywilnych, domaga się, by GF zwiększyła patrole na granicy i zaoferowała większą ochronę cywilom. Owe żądania stawiają GF wobec dylematu - ratować topniejące relacje z Imperium Klingońskim, czy też bronić własnych obywateli, bowiem każde zwiększenie aktywności na granicy zostanie odebrane jako wrogi akt przez klingońską Wysoką Radę. Ponadto napięcie wzmaga fakt, iż GF chroni granicy między Romulanami a Klingonami.
Debata nad tym, co należy uczynić, trwa przez większość roku, a owe kilka jednostek, które wcześniej zostały przydzielone do patrolowania granicy, z wielkim trudem odpiera nagłe ataki piratów. Gdy okręt GF odpowie na wezwanie o pomoc, często jest już zbyt późno by złapać Nausicaan.
Zdaniem analityków najlepszym, co w owej sytuacji może się przydarzyć Federacji, jest pokojowe rozwiązanie konfliktu między Klingonami a Gornami. By osiągnąć owy efekt, proponuje ona mediację pomiędzy stronami na neutralnym terytorium. Żadna ze stron nie jest zbyt chętna uczestniczyć w rozmowach prowadzonych przez ludzi, a ostatecznie kanclerz Martok oświadcza, iż Klingoni nie wezmą w konferencji udziału dopóki GF nie wycofa swoich okrętów z granicy romulańsko-klingonskiej.
Podczas gdy kampanie zarówno przeciw Romulanom jak i Gornom są bardzo popularne na Qo'noSie, KSO szacuje, iż środki Imperium są bardzo nadwyrężone przez wojnę na dwóch frontach. Doradza natychmiastowe zwiększenie produkcji okrętów, zniesienie pewnych ograniczeń dla niezawodowych żołnierzy w kwestiach awansu oraz - w ramach możliwości - przerwania wojny na froncie romulańskim, gdyż nie stanowią oni w owym momencie większego zagrożenia. Ostatecznie zapada decyzja o zmniejszeniu sił przy granicy z Romulanami, lecz terytoria zdobyte w roku 2389 mają być bronione za wszelką cenę.
Kolonie Romulan zaczynają wytwarzać wciąż słabą sieć sojuszników i rywali, lecz żaden z potencjalnych przywódców nie jest w stanie zjednoczyć wszystkich światów pod swoim panowaniem. Pozostawione samym sobie kolonie zaczynają szukać sprzymierzeńców poza granicami Imperium - podczas daty gwiezdnej 67620.54 kolonia Talvath formalnie występuje o protekcję Federacji i oferuje rozmowy mające prowadzić do włączenia jej do samej organizacji. Niektórzy widzą w owych wydarzeniach początek rozpadu Imperium.
Niewielką nadzieję Romulanom daje admirał Taris, która organizuje pozostałe okręty w nową flotę. W miejsce luk w łańcuchu dowodzenia osobiście dobiera ona oficerów, zaś obserwatorzy z zewnątrz spodziewają się ujrzeć w pełni sprawną flotę w przeciągu kolejnych siedmiu miesięcy. Analitycy Federacji obawiają się, że silna flota może łatwo przyćmić słabych liderów koloni, co doprowadzi do powstania rządu pod kontrolą wojska. Co zaś tyczy się Taris, nie wyraziła ona dotąd żadnych chęci w sprawach rządzenia ludnością cywilną, zaś swoim siłom nakazała skupić się na ochronie granic.
Na Kardasji Rada Detapa spędziła większość roku zbierając poparcie dla reform mających na celu zwiększenie wolności osobistej i promocję biznesu. Podczas, gdy populacja cieszy się nowymi prawami, a ruch duchowy Oralian kwitnie, wielu Kardasjan jest niepewnych co do nowego kierunku ich ojczyzny. Zadania Rady komplikuje dodatkowo Gul Madred i jego zwolennicy, którzy wykorzystują wolność słowa i związków, by przemawiać na rzecz powrotu do "prawdziwej" drogi Uni Kardasjańskiej.
Naukowcy z okrętu U.S.S. Pasteur dowodzonego przez kapitan Beverly Crusher i kardasjańskie ministerstwo nauki ogłaszają odkrycie lekarstwa na Syndrom Yarmin Fel. Składniki mogą być syntezowane jedynie z rzadkich kwiatów rosnących na najbardziej wyludnionych terenach Kardasji, a ponadto nie mogą być replikowane. Z powodu niewielkich ilości leku, które udało się do tej pory wyprodukować, może minąć kilka lat, nim kuracja zostanie w pełni przetestowana i będzie gotowa do użycia.
Na Ziemi Sąd Najwyższy Federacji zgadza się z argumentami grupy wydawców i programistów holonowel, którzy chcą zablokować rozszerzenie praw obywatelskich na hologramy. Zatrudniają oni emerytowaną wiceadmirał GF Phillipę Louvois z Adwokatury GF, by prowadziła ona ich sprawę, ona sama zaś argumentuje przed sądem, iż to, że istota wydaje się być inteligentną, wcale nie znaczy, iż taką w istocie jest. Dopóki nie uda się udowodnić, iż hologramy mogą być inteligentne i samoświadome, Akt z Cumberland i Konstytucja Federacji nie będą gwarantować im pełnej ochrony.
Fundacja Soonga z drugiej strony broni się twierdząc, iż bez technologii mobilnych holoemiterów nie mogą oni przyprowadzić świadka na salę rozpraw, by mógł się samodzielnie bronić, zaś sąd nie dopuszcza zeznawania poza salą w podobnych sprawach. Apel zostaje wysłuchany, a Fundacja otrzymuje czas, by uporać się z tą kwestią.
U.S.S. Enterprise-E wraca z misji w mgławicy McAllister C-5. Kapitan Data donosi, iż Enterprise natrafił na ślad pozostałości wielu osobliwości kwantowych w okolicy mgławicy, które odpowiadają śladom pozostawianym przez rasę spotkaną w kwadrancie Delta, znaną jako Gatunek 8472. Niestety, ze względu na specyfikę owej mgławicy, dokładna identyfikacja nie była możliwa, jeśli jednak natrafiono na ślad Gatunku 8472, będzie to pierwszy znak ich obecności w okolicy Federacji.
Źródło: Star Trek Online
Rok 2390, wpis uzupełniający
Wywiad z kapitanem okrętu U.S.S. Enterprise-E - Datą.
Spotkałem się z kapitanem Datą w sali odpraw na Enterprise. Muszę przyznać, że przeszedł przez wiele, by dojść do swojego aktualnego stanowiska. Były wprawdzie obawy wewnątrz GF o to, czy aby jest on kompetentny do służby po zniszczeniu jego oryginalnego ciała, ale dzięki pracy ludzi takich jak Geordi La Forge i innych z organizacji Soonga, mającej na celu odzyskanie tzw. Matrycy Daty zakodowanej wewnątrz B-4 - zakończonej zresztą całkowitym sukcesem, Data wrócił do służby. Ostatnie cztery lata, kiedy to był on kapitanem U.S.S. Enterprise-E wskazują jednoznacznie, że zasłużył on na to stanowisko.
Przepraszam, panie Sisko, że nie mogłem pana przywitać w sali transportera. Enterprise przechodzi aktualnie przegląd i obawiam się, że mój terminarz jest raczej pełny. Proszę, nie zawracaj sobie tym głowy.
No dobrze. W czym mogę ci pomóc?
Pański ostatni raport wskazuje na możliwość, iż Gatunek 8472 znalazł drogę do przestrzeni Federacji. Czy mógłbyś rozwinąć ten temat?
Nieco pan przesadził. Mój raport donosi jedynie o dowodach, które każą zwrócić uwagę na fakt, iż Gatunek 8472 mógł przekroczyć granicę między wymiarami i dostać się do naszej przestrzeni. Nie ma jednak dostatecznych dowodów na to, iż faktycznie tak się stało. Niestety, z powodu właściwości mgławicy, gdzie ślady odkryto, nie można było zebrać dokładnych odczytów.
Jak pan myśli, jakie są szanse na to, iż przekroczyli oni granicę Płynnej Przestrzeni?
Nie mam dostatecznych informacji by oszacować owo prawdopodobieństwo.
GF bierze pański raport bardzo poważnie.
Ich zadaniem jest ochraniać Federację.
No cóż, nie biorą za to zbyt poważnie doniesień Anniki Hansen o zagrożeniu ze strony Borga.
Nie jestem w stanie ocenić priorytetów GF, podobnie zresztą jak nie mam dostępu do wszystkich informacji, na podstawie których podjęli oni taką, a nie inną decyzję.
Myśli pan zatem, iż mają oni rację nie obawiając się Borga?
Tak jak powiedziałem, nie mam dostępu do informacji na podstawie których podjęli decyzję. Niemniej jednak mogę powiedzieć, że Borg jest wytrwały. Istnieje 99% prawdopodobieństwo, że zdecyduje się zaatakować Federację ponownie. Prawdopodobieństwo, że zdecyduje się na to za twojego życia jest jednak znacznie mniejsze.
Jakie by ono było, gdybyś musiał zgadywać?
Powiedziałbym, że szanse, iż Borg zaatakuje w przeciągu następnych 30 lat wynoszą 64,58%. Przyjmując oczywiście, iż odnieśli poważne zniszczenia z rąk admirał Janeway podczas powrotu Voyagera.
A Gatunek 8472?
Jak już wspomniałem wcześniej, obawiam się, że nie mam dostatecznych informacji, by zgadywać.
Cóż, jakie zatem informacje masz, którymi mógłbyś się podzielić?
Poza naszymi ostatnimi odkryciami, mamy tylko dane z Voyagera. Admirał Janeway udało się negocjować z kilkoma przedstawicielami Gatunku 8472 i dojść do pokojowego porozumienia. Niestety, jak jasno wynika z jej zapisków, nie było to porozumienie ostateczne i zostało zawarte z małą częścią populacji. Nie możemy być pewni jaki jest stosunek pozostałych przedstawicieli Gatunku 8472 w stosunku do nas.
Na pewno musisz mieć jakiś pomysł... albo przeczucie. Naprawdę myślisz, że osobliwości kwantowe odkryte w mgławicy McAllister C-5 pochodziły od Gatunku 8472?
Chciałbym móc udzielić ci dokładniejszej odpowiedzi. Niestety, mogę stwierdzić tylko, że jest to poważne zagrożenie.
Jeśli to byli oni, czy uważasz, że to znak, iż szykują się do ataku?
Nie wiem. To możliwe.
[Czekałem z tym pytaniem do końca wywiadu, gryząc się w język, ilekroć wcześniej chciałem je zadać. Ostatecznie nie wytrzymałem.]
Kapitanie Data, mógłby mi pan powiedzieć co się panu przydarzyło? Jak fundacji Soonga udało się pana odzyskać?
[Uśmiecha się do mnie] Obawiam się, że obecnie nie wolno mi ujawnić panu tej informacji.
Przepraszam za zadanie tak osobistego pytania.
Proszę się nie martwić, przecież zadanie tego pytania było logiczne.
Źródło: Star Trek Online
[chapter]Rok 2391[/chapter]Rajdy Nausicaańskich piratów w dalszym ciągu nękają wysunięte linie zaopatrzeniowe na obrzeżach przestrzeni Federacji. Federacyjna Unia Transportowa sfrustrowana postawą GF i rządu odradza brania przydziałów w tym regionie bez odpowiedniej ochrony.
Podczas gdy większość okrętów GF wciąż zaangażowana jest w pomoc Kardasjanom oraz Romulanom, bunt ze strony FUT doprowadza do poważnego kryzysu - zagrożone są zarówno dostawy replikatorów na Alpha Centauri, jak i krytycznych zapasów medycznych na Rutię IV.
Prezydent Federacji Nan Bacco spotyka się z przywódcami FUT, lecz ci ostatni odmawiają podporządkowania się - zbyt wiele statków i załóg utracono z powodu rajdów Nausicaan. Doradcy sugerują prezydentowi, by odwołał okręty będące na misjach naukowych i eksploracyjnych w celu skierowania ich do obrony granic, lecz wiele z tych okrętów znajduje się z dala od przestrzeni Federacji i powrót zajmie im wiele miesięcy.
Niespodziewanie dowództwo GF zgadza się odwołać swoje okręty z granicy klingońsko-romulańskiej i wysłać je do ochrony konwojów. Niektórzy przywódcy kolonii Romulan uznają te działania za akt zdrady, jako że Federacja obiecała im ochronę, lecz ich głosy zostają przytłumione przez ostrą odpowiedź admirał Taris: "Jesteśmy Romulanami. Sami toczymy nasze bitwy. Wolałabym raczej widzieć nasz lud umierający w dumie i z mieczem w ręku, niż wciąż skamlący o ochronę jak przestraszone dziecko."
Wkrótce okazuje się, iż kanclerz Martok ma zamiar dotrzymać słowa i wraz z wycofaniem Federacji z granicy pomiędzy IR a IK zgadza się zasiąść do rozmów pokojowych z Gornem. Reprezentanci obu zwaśnionych stron oraz Nausicaanie i przedstawiciele Federacji spotykają się na konferencji na stacji kosmicznej DS K-7.
Początkowe efekty są obiecujące, lecz po dwóch dniach na konferencji wybucha bomba ukryta w wózku z jedzeniem, poważnie raniąc ambasadora Zogozina z Gorna. Wszystkie delegacje czynią przygotowania do jak najszybszego opuszczenia stacji, lecz zostają zatrzymane przez ochronę GF, która to zamyka stację do czasu ustalenia tożsamości zamachowca.
Dwa dni po ataku ochrona odnajduje martwego J'dah, Klingona należącego do radykalnej grupy oponującej rządom Martoka. W toku śledztwa zostaje ustalone, iż zginął on od strzału z dezruptora z bliskiej odległości, następnie zaś został wyrzucony przez śluzę. Morderstwo popełniono w kilka godzin po zamachu bombowym. Gdyby ciało J'daha nie uderzyło we fragment stacji, prawdopodobnie nigdy nie zostałoby odnalezione. Pośrednie dowody prowadzą do wniosku, iż to J'dah był odpowiedzialny za podłożenie bomby na stacji, jednak tożsamości jego mordercy nie udaje się ustalić. Pamiętnik odnaleziony w jego pokoju sugeruje, że celem mieli być negocjatorzy Federacji, którzy uszli jednak bez szwanku.
Po ataku rozmowy pokojowe zostają zerwane, a Klingoni wznawiają ofensywę wgłąb terytorium Gorna. Ci z kolei ściągają coraz więcej statków do ochrony swojej planety macierzystej, poświęcając tym samym wiele kolonii. Król Slathis podejmuje rozmowy z Letheanami, którzy mogliby pomóc w walce, lecz zewnętrzni obserwatorzy sugerują, iż Gorn nie jest w stanie opłacić letheańskich najemników, wciąż płacąc zarazem Nausicaanom.
Po wycofaniu się GF z granicy między IK a IR twardogłowi członkowie Klingońskiej Rady Najwyższej namawiają do wznowienia ofensywy i na tym froncie. Martok i jego poplecznicy sugerują jednak ostrożność i skoncentrowanie wysiłków na wojnie z Gornem oraz odbudowie floty do poziomu z przed wojny z Dominium.
Mimo sprzeciwu Martoka, radny J'mpok zbiera okręty lojalne swojemu rodowi i rodom jego sojuszników, po czym próbuje dokonać inwazji na system Zeta Pictoris. Ich starcie z flotą Romulan dowodzoną przez admirał Taris kończy się wielką klęską, a Klingoni zmuszeni są do odwrotu. Ocalali z bitwy donoszą o pojawieniu się niezwykle zaawansowanych okrętów po stronie Romulan, lecz ich istnienia nie udaje się udowodnić. Martok nakazuje wywiadowi by przyjrzał się owym raportom bliżej, a grupa bojowa choS zostaje wysłana w celu zbadania sprawy.
Federacyjni analitycy polityczni twierdzą, że choć próba J'mpoka okazała się porażką, udowodniona została teoria, iż jeśli Martok nie poprowadzi Klingonów do walki, inni zrobią to za niego. Rada Najwyższa zaczyna dzielić się na lojalnych Martokowi oraz tych, którzy woleliby raczej nowego przywódcę.
Zwycięstwo Taris w systemie Zeta Pictoris wzbudza wielki entuzjazm w całym IR, gdzie wielu obywateli szukało jakiegoś znaku ich dawnej chwały. Rator III jako pierwszy ogłasza admirał Taris przywódcą IR, wkrótce później w jego ślady idzie także Achenar Prime i dziesiątki innych światów. W transmisji, która objęła całe imperium, Taris powiedziała: "Jestem dowódcą wojskowym i wolałabym nim pozostać. Morza polityki są przepełnione zatopionymi niebezpieczeństwami i tylko mądra osoba zdoła ich uniknąć. Skoro jednak Imperium wzywa, nie mogę mu odmówić." Wkrótce później na Rator III zwołana zostaje konferencja mająca na celu wyłonienie członków nowego Senatu, zorganizowanie rządu oraz budowę nowej stolicy.
Federacyjni agenci operujący wewnątrz floty romulańskiej dowodzonej przez Selę, która w 2386 roku opuściła imperium, donoszą, iż osiedliła się ona na planecie Makar - świecie klasy M zamieszkałym przez humanoidalną rasę egzystującą na poziomie epoki żelaza. Sela jednak najwyraźniej traktuje mieszkańców planety jako dodatkowy surowiec naturalny i już po kilku tygodniach setki mieszkańców pracują w kopalniach zbudowanych przez Romulan.
Okazuje się także, że owa flota wykryła ślady sztucznych osobliwości kwantowych podobnych do tych, których Romulanie używają do zasilania swoich okrętów, oraz potężne pola grawitacyjne. Dwa okręty zostały wysłane w celu zbadania tej zagadki.
Kardasjańska Rada Detapa odnosi wielkie zwycięstwo, gdy z powodzeniem zakończone zostają negocjacje z Wielkim Nagusem Romem, które to dotyczyły odbudowy kardasjańskich ośrodków przemysłowych. Rom dostarczy fundusze do odbudowy, projekty domów i replikatorów, otrzymując w zamian bardzo korzystne kontrakty handlowe z Kardasją, które wejdą w życie już po zakończeniu odbudowy. Choć Rom krytykowany jest za swój brak "uszu do interesów", jeśli ten okaże się sukcesem, będzie to jeden z najbardziej lukratywnych kontraktów w najnowszej historii.
Na Ziemii Sąd Najwyższy Federacji zgadza się z twierdzeniami Phillipy Louvois i producentów holonowel, twierdząc, iż Akt z Cumberland nie będzie obejmował niesamoświadomych holograficznych czy też innych form życia. Otwiera on jednak furtkę Fundacji Soonga, która może udać się teraz do sądu niższej instancji w celu ustalenia definicji terminu 'samoświadoma forma życia'. Niezadowolona z takiego obrotu spraw fundacja rozpoczyna na wielu planetach kampanię lobbującą dodanie praw dla sztucznych form życia do konstytucji Federacji.
W odpowiedzi na możliwość pojawienia się Gatunku 8472 w przestrzeni Federacji GF wyznacza grupę okrętów, której zadaniem ma być sprawdzenie każdej możliwej wzmianki na ten temat. Doświadczeni naukowcy, dyplomaci i eksperci z ochrony będą szukać śladów owej rasy i przygotowywać plany na wypadek jej nagłego pojawienia się. Jako pierwsze do zbadania na celownik trafiają odczyty czujników Enterprise-E, który odkrył anomalie w mgławicy McAllister C-5. Planowane są także przesłuchania dawnych członków załogi okrętu USS Voyager, który to jako jedyny nawiązał kontakt z tym tajemniczym gatunkiem.
Na koniec, biorąc za przykład sukcesy wysoce zróżnicowanej załogi USS Titan i siostrzanych okrętów, GF powołuje komitet, który ma rozważyć rozszerzenie możliwości wstąpienia do Akademii Gwiezdnej Floty na planety, które są formalnie z Federacją sprzymierzone. "Nie każdy zna kapitana GF i może dostać osobistą rekomendację" - twierdzi Marie Durant - "Nie oznacza to jednak, że osoby te nie mogą być wspaniałymi oficerami".
Źródło: Star Trek Online
Rok 2391, wpis uzupełniający
Raport agenta wywiadu GF szpiegującego flotę dowodzoną przez Selę. Enjoy!
"Fragment tajnego raportu złożonego przez porucznika Marka Fischera, agenta Federacji operującego przy flocie komandor Seli."
Placówka na Makar
Uważam, że komandor Sela znalazła sobie potężnych sojuszników. Sztuczne osobliwości kwantowe, które byliśmy w stanie wyśledzić, najprawdopodobniej należały do rasy, której nigdy wcześniej nie spotkaliśmy. Seli udało się nawiązać z nimi kontakt i rozpocząć coś w rodzaju negocjacji.
Trzy noce temu miałem okazję dostrzec pierwsze oznaki nowego sojuszu. Razem z T'losem pełniliśmy straż przed kwaterami Seli - już samo to było dziwne. T'los jest prawą ręką Seli i bardzo rzadko pełni rolę zwykłego stróża. Powiedział mi także, bym spodziewał się gości.
"Nie odzywaj się" - powiedział - "Ja się z nimi przywitam, ale na wszelki wypadek trzymaj broń w gotowości. Oni z całą pewnością nie są rasą miłującą pokój, przynajmniej na to wskazują dane komandor."
Nie byli też mali! Pojawili się dwadzieścia minut po północy. Strażnicy obozowi wpuścili ich... czułem się niczym kot w towarzystwie targa. Każdy z naszych gości mógł bez trudu znokautować wszystkich strażników.
Mieli na sobie czarny pancerz i maski, które częściowo zasłaniały ich twarze.
"Witamy na Makarze" - powiedział T'los, gdy przyprowadzono ich do nas. Nie odpowiedzieli.
"Komandor Sela oczekuje was wewnątrz. Zostawcie broń tutaj."
Jeden z gości po chwili odpowiedział "Nie zostawimy broni. Żaden łowca nie kroczy bez broni w poszukiwaniu zwierzyny."
"Nie mogę was wpuścić do kwatery z bronią" - nalegał T'los - "Przechowam je tu dla was. Nikt ich nie dotknie. Musicie mi zaufać."
Przywódca przybyszy zaśmiał się. "'To' prosi nas o zaufanie!"
W tym momencie T'los wycelował w niego swój dysruptor. "Zostawicie broń tutaj!"
Podejrzewam, że wkrótce zaczęła by się walka, gdyby nie to, że komandor Sela wyszła na zewnątrz.
"Panowie, proszę" - powiedziała, kładąc dłoń na ramieniu T'losa. "Oczywiście, nie wymagamy by łowcy się rozbroili. Wiemy, że możemy wam ufać, czyż nie?" - skupiła swój wzrok na przywódcy.
"Oczywiście" - stwierdził po chwili.
"I nie będziecie mieli nic przeciw, jeśli moi strażnicy pozostaną z nami i także będą uzbrojeni. W końcu, jako przywódca moich ludzi, muszę być ostrożna."
W jakiś sposób udało jej się sprawić, by robili dokładnie to, czego chciała. Podobnie zresztą my. Wraz z T'losem staliśmy cały czas przy drzwiach.
Byłem zdziwiony z jego uśmiechu. Zero wcześniejszej złości na twarzy.
"Poszło całkiem nieźle" - powiedział - "Dokładnie tak, jak sobie to wyobrażałem. Sam niedługo zobaczysz."
Chwilę później przyszedł kolejny strażnik, który zastąpił T'losa. On z kolei dołączył do rozmowy w kwaterze Seli.
Nie wiem, o czym rozmawiali. Do czasu, kiedy moja warta się skończyła, nikt nie opuścił pomieszczenia.
Następnego dnia nigdzie nie widziano pani komandor, ale T'los wydawał rozkazy i kierował poczynaniami naszych 'tutejszych niewolników' w kopalniach. Kolejnego dnia, to jest wczoraj, Sela w końcu pojawiła się. Wydawała się być bardzo rozluźniona. Zmienił się zupełnie jej język ciała. Nigdy nie widziałem jej tak zadowolonej.
Nie mam pojęcia, jaki będzie jej kolejny ruch, lecz jestem pewien, że nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa jeśli idzie o kwestię ponownego objęcia władzy w IR.
Źródło: Star Trek Online
