Forum Rozmowy (nie)kontrolowane Nauka Choroby genetyczne i kontrola urodzin w społeczeństwie

Choroby genetyczne i kontrola urodzin w społeczeństwie

Wyświetlanie 15 wpisów - od 136 do 150 (z 199 w sumie)
  • Autor
    Wpisy
  • Anonimowy
    Gość
    #64369

    Dlatego, że mówimy o ludzkim życiu. O prewencji możesz sobie pisać w kontekście próchnicy.

    A całą resztę załatwia to:

    http://pl.wikisource.org/wiki/Powszechna_D..._Cz%C5%82owieka

    O prewencji możemy mówić w każdym kontekście. A jeśli chodzi o resztę to nie widzę nigdzie w DPC zakazu administracyjnej kontroli. Jesli tam coś takiego wyczytałeś to jest to zbyt rozszerzająca interpretacja. Poza tym to jak komentujecie wypowiedzi Evivy i moje też trąca o naruszenie art.19 DPC.

    Na zwiększenie zawartości gazów wpływają w dużej mierze hodowle zwierząt - krówki, kurki, etc. Może zakażmy jedzenia mięsa i wszystkiego, co pochodzi od zwierząt.

    Założyłeś w swoim przykładzie jakiś model idealności, wszyscy (ludzie na Ziemi) mieliby być kontrolowani - to jest oczywiście niemożliwe, za dużo jest czynników do kontrolowania. Więc ja poszedłem o krok dalej, wyłączając zupełnie czynnik ludzki - absolutna kontrola, najlepiej ludzi trzymać w klatkach i rozmnażać w próbówkach, żeby bez żadnych problemów dawało się produkować zdrowe osobniki. Jednak bez tego czynnika ludzkiego były by to tylko zdrowe osobniki, nic ponad to - zdrowe roślinki.

    Więcej gazów cieplarnianych pochodzi jednak od ludzi niż ze zwierzęcych kup.

    Owszem w pewnym sensie założyłem jakiś model idealności, ale nie zakładam, że ludzie są niewinni. Wręcz przeciwnie, że są za głupi by świadomie zrezygnować z pewnych rzeczy i żadna edukacja w tym nie pomoże. 9 na 10 edukowanych i tak zrobi "po swojemu". Nie wiem gdzie widzisz zbyt wiele czynników do kontrolowania. Istnieją specjalne służby, które i dzisiaj to robią, więc nie potrzeba powoływania nowych do sprawdzania potencjalnych rodziców. Kwestia byłaby sprawdzania DNA. Dziś też są dzieci z probówki i czy coś im brakuje? Czy nie mają w sobie człowieczeństwa? Nie, więc to nie jest logiczne co piszesz. przynajmniej dla mnie.

    Ja odpisywałem na to, co napisał Lo'Rel.

    Organizm nie wszystko jest w stanie wyprodukować sam. Wtedy trzeba sięgać po inne metody.

    Wady nabyte działaniem inkubatora.. A Ty myślisz, że ten inkubator to prądem poraża, czy co? To jest skrzynka, w której tworzy się mikroklimat macicy, po to, żeby dziecko mogło w spokoju sobie rosnąć dalej. Śmiem twierdzić, że jest tam bezpieczniej niż w ciele kobiety, która jest narażona choćby na upadek (nie wspominając już o tym, w jakim środowisku przebywa, jak się odżywia itp.). Ponadto dziecko wyzyskuje ciało matki do granic możliwości - nie każda jest w stanie podołać - w inkubatorze takiego problemu nie ma. Jakby nie inkubatory, to bardzo wiele zdrowych dzieci by nie żyło.

    Nie poraża prądem, ale traktuje żarówkami, które niszczą komórki w gałkach ocznych co powoduje ślepotę. Poza tym w macicy jest ciemno a w inkubatorze jest zbyt jasno dla mikrowcześniaka co powodowac może ślepotę. Owszem normalnie urodzone dzieci mogą nie odczuwać skutów inkubatora, ale nie mikrowczesniaki. Te zawsze mają potem jakieś opóźnienia rozwojowe w stosunku do dzieci urodzonych w normalnym terminie w sposób bardziej lub mniej naturalny. Chodzi mi o wiek bezwzględny czyli 9 miesięcy od poczęcia.

    Wszystkie komórki, poza mózgowymi, giną, są usuwane, a na ich miejsce tworzone są nowe. Cykl wynosi chyba jakieś 7-10 lat? Może jakoś tą drogą by się dało. Szybkie by to nie było, ale może by pomogło?

    Chyba raczej nie da się w taki sposób jak proponujesz. Genom należałoby wymienić już u zarodka pod warunkiem, że nie ma więcej niż 16 komórek. DNA komórki powiela się wraz z nia a nastepnie wraz z wiekiem dochodzi do jego degeneracji co powoduje starzenie. To takie naturalne klonowanie na poziomie komórki. Z czasem DNA klonów ulega degeneracji. To udowodnione zarówno naukowo, jak i mówi o tym wiele filmów SF (np.: TNG, SG-1)

    Silver Phoenix
    Uczestnik
    #64370

    A jeśli chodzi o resztę to nie widzę nigdzie w DPC zakazu administracyjnej kontroli

    Artykuł 1

    Wszyscy ludzie rodzą się wolni i równi pod względem swej godności i swych praw. Są oni obdarzeni rozumem i sumieniem oraz powinni postępować w stosunku do siebie wzajemnie w duchu braterstwa.

    Równi pod względem praw - czyli również pod względem prawa do posiadania potomstwa.

    Artykuł 3

    Każdy człowiek ma prawo do życia, wolności i bezpieczeństwa swej osoby.

    Każdy, nawet z wadami genetycznymi, wykrytymi podczas ciąży.

    Artykuł 7

    Wszyscy są równi wobec prawa i mają prawo, bez jakiejkolwiek różnicy, do jednakowej ochrony prawnej. Wszyscy mają prawo do jednakowej ochrony przed jakąkolwiek dyskryminacją będącą pogwałceniem niniejszej Deklaracji i przed jakimkolwiek narażeniem na taką dyskryminację.

    "Ty możesz mieć dziecko, ty nie" - to niby nie jest dyskryminacja?

    Artykuł 12

    Nie wolno ingerować samowolnie w czyjekolwiek życie prywatne, rodzinne, domowe, ani w jego korespondencję, ani też uwłaczać jego honorowi lub dobremu imieniu. Każdy człowiek ma prawo do ochrony prawnej przeciwko takiej ingerencji lub uwłaczaniu.

    To chyba nie wymaga komentarza.

    Artykuł 30

    Żadnego z postanowień niniejszej Deklaracji nie można rozumieć jako udzielającego jakiemukolwiek Państwu, grupie lub osobie jakiegokolwiek prawa do podejmowania działalności lub wydawania aktów zmierzających do podważenia któregokolwiek z praw i wolności zawartych w niniejszej Deklaracji.

    Wisienka na torcie.

    Poza tym to jak komentujecie wypowiedzi Evivy i moje też trąca o naruszenie art.19 DPC.

    Jak Kuba Bogu...

    Lo'Rel
    Uczestnik
    #64371

    ale rodzice nie są w takim przypadku zdolni do logicznych decyzji, zwłaszcza kobiety.

    Jakieś uzasadnienie? Czy to kolejna myśl dla samej myśli?

    Ale takie osobniki nie przeżywają i nie mają mozliwości rozmnażania i to jest dobre.

    Gdyby były na takim etapie rozwoju to jak człowiek mogłyby przeżywać.

    Widzę, że też jesteś za tym, że niech pozdychają z głodu skoro sami tego chcą.

    Raczej za innymi metodami pomocy. A dlaczego mają postawę roszczeniową? Bo dostają gotowe, a nie lepiej dać im środki i nauczyć ich korzystania z nich? Inna sprawa, że zazwyczaj przejmują je ci co rządzą, a do zwykłych ludzi trafia tyle co nic. Dla białych jest to też jakaś pokuta za setki lat utyskiwania murzynów. Ale to nie działa niestety.

    Czy ja coś takiego napisałem?

    Poniosła mnie lekka demagogia, sorki.

    Nie byłoby to złe, gdyby medycyna pozwalała na naprawę wadliwych genów które nie byłby by przekazywane dalej. Ale obecnie medycyna nie leczy takich wad, a tylko umożliwia życie w społeczeństwie z takimi wadami

    Pytanie tylko brzmi: co w tym złego??? Chyba, że też zakładasz, że chory nie zaznaje nic poza cierpieniem. Zgodnie z obecnymi zapisami karty praw człowieka każdy ma prawo do życia. Teraz medycyna może nie radzi sobie z pewnymi schorzeniami, ale może za rok, za dziesięć lat? Nie wiesz tego.

    To wina medycyny, czy ludzi, że na wszystko biorą najsilniejsze leki?

    Oczywiście, że ludzi, chyba nigdzie nie zepchnąłem winy na medycynę? Ale co niektórzy tak właśnie robią. Bo przecież gdyby nie wymyślono antybiotyku, to świat byłby o wiele lepszy... Takie argumenty się tu serwuje.

    O to, o co Lo'Relowi, tylko Wy zakładacie z góry niewinność człowieka

    Tom, nigdy niczego takiego nie zakładałem, wręcz przeciwnie. To człowiek szkodzi sam sobie źle wykorzystując, to co oferuje medycyna.

    A Ty myślisz, że ten inkubator to prądem poraża, czy co?

    Właśnie, a ja głupi myślałem, że inkubator pomaga przeżyć i zdrowo się rozwijać dziecku. Ale przecież jest to złe, bo w naturalnym środowisku by nie przeżył... Tyle tylko, że dzięki inkubatorowi takie dziecko będzie prawidłowo się rozwijać na co nie miałoby szansy w gęstym lesie.

    R'Cer, jakie konkretnie schorzenia grożą dziecku z inkubatora, bo ja raczej nie słyszałem, żeby to urządzenie stworzono bo to by szkodzić.

    Owszem normalnie urodzone dzieci mogą nie odczuwać skutów inkubatora, ale nie mikrowczesniaki. Te zawsze mają potem jakieś opóźnienia rozwojowe w stosunku do dzieci urodzonych w normalnym terminie w sposób bardziej lub mniej naturalny. Chodzi mi o wiek bezwzględny czyli 9 miesięcy od poczęcia.

    Chętnie poczytam opracowania medyczne na ten temat. Proszę o link. Czy to jedynie twoje zdanie?

    Zarathos
    Uczestnik
    #64372

    Zgodnie z obecnymi zapisami karty praw człowieka

    Karta praw człowieka jest warta tyle, ile papier, na którym ją spisano. W Polsce łamana jest na poziomie ustawy zasadniczej.

    Silver Phoenix
    Uczestnik
    #64374

    I to jest argument za całkowitym o niej zapomnieniu?Wspaniale.To może zapomnijmy również o przepisach ruchu drogowego, skoro są notorycznie łamane?

    Lo'Rel
    Uczestnik
    #64375

    Karta praw człowieka jest warta tyle, ile papier, na którym ją spisano.

    A czyja to jest wina? Pewnie czegoś tam? A to przecież ludzie tworzą świat w którym żyją.

    Zuza
    Uczestnik
    #64377

    Podchodzisz bardzo lekko - nie do życia, ale do cierpienia.

    Dlatego, że uważam, że da się chorym umożliwić życie bez cierpienia?

    Cierpnienie nie jest wpisane na stałe w żadną chorobę.

    Zdrowi ludzie też cierpią, nawet bardzo, też żyją w trudnych warunkach, też bywają szykanowani przez otoczenie.

    Może dlatego, że nie dotyczy Ciebie. To raz.

    Oczywiście wiesz wszystko o mnie, moich bliskich i mojej przeszłości.

    Dwa: opinie o stanie i przyszłości tych dzieci wydało dwóch neurologów dziecięcych, ja jej nie wymysliłam.

    No to je przytocz.

    Najczęstsze postacie padaczki nie są ani dziedziczne, ani trwające całe życie, a nawet osoby z cięższymi postaciami, zażywające leki w życiu dorosłym - mogą pracować. Nie wszędzie, ale mogą.

    Trzy: to, że sa obiektem prześladowań, to dla Ciebie normalne, bo dzieci juz takie są, prawda?

    Dzieci takie są, bo nikt im nie tłumaczy, na czym polega choroba równieśnika.

    Ba, często nawet nauczyciele niewiele wiedzą i sami się boją chorego dziecka, potęgując strach i niepewność u pozostałych dzieci.

    Ponieważ chorzy byli, są i będą - według mnie lepiej edukować niż próbować pozbyć się problemu niedopuszczając do urodzenia się części chorych, a przy okazji i sporej grupy zdrowych (wiem, powtarzam się, ale jakoś argument, że sterylizacja nie pozwoli na urodzenie się też wielu zdrowych osób, jest pomijany).

    Cztery: To, że pracuję i dałam sobie jakoś radę, to wynik ciężkiej pracy i dużej porcji szczęścia. Wielu, zbyt wielu, tego szczęścia nie ma.

    I dlatego "szczęściu trzeba dopomóc". Po to jest rehabilitacja, po to są organizacje pomocowe, po to są zakłady pracy chronionej.

    Znów - wygodniej twierdzić, że to nie ma sensu niż włożyć w to wysiłek i nadac temu sens.

    Traktujesz mnie tak, jakbym usiłowała coś odebrać ludzim upośledzonym wskutek błędnych genów. Co traci ten, który się nie rodzi? Nic, bo nieistniejący nie może nic stracić

    .

    Tracą życie.

    Powtarzam kolejny raz - nie da się określić przed poczęciem czy dziecko będzie zdrowe. najczęściej nie da się tego określić nawet i po porodzie.

    Pomysł sterylizacji wszystkich nosicieli błędnych genów powoduje, że będzie też znacznie mniej zdrowych dzieci.

    Dane liczbowe przytaczałam wcześniej.

    Ja operuję argumentami logicznymi, Ty odwołujesz się do ideologicznych. I tu jest różnica.

    Ja chcę pomagać chorym, Ty wykreślać wszystkich narażonych.

    Nielogiczne jest dla mnie to, że nie przyjmujesz do wiadomości, jak ogromny procent społeczeństwa chciałabyś wysterylizować.

    Antybiotyki a domowe metody leczenia

    Antybiotyków się nadużywa. Antybiotyków się używa niewłaściwie - za krótko, w za małych dawkach, bez osłony. Z przekonania, że antybiotyków się nadużywa i szczkodzą - nie używa się ich wtedy, kiedy trzeba. I powstaje błędne koło.

    Przeziębienie, grypa, ogólnie choroby wirusowe - same w sobie nie wymagają leczenia antybiotykami, jednak osłabiają odporność i w uszkodzone wirusami tkanki łatwiej wnikają bakterie. A na bakterie już antybiotyki działają i zazwyczaj warto je zastosować.

    Oczywiście organizm może zwalczyć i zakażenie bakteryjne, jednak zajmuje mu to więcej czasu i zwiększa się ryzyko powikłań.

    Polacy są faktycznie lekomanami, z drugiej strony nie lubią chodzić często do lekarzy, NFZ też nie bardzo pozwala na leczenie z kontrolami, stąd przyjęło się, że przy średnim i ciężkim zakażeniu wirusowym (zwłaszcza jeśli pacjent odmawia przyjęcia zwolnienia lekarskiego) wielu lekarzy wypisuje receptę na antybiotyk z zastrzeżeniem, zeby wykupić ją tylko wtedy, jeśli pojawią się takie-a-takie objawy zakażenia bakteryjnego. Statystyczny Polak kupuje wszystkie leki wracając do domu i zaczyna łykac antybiotyk od razu. Po 2-3 dniach już czuje się zdrowy, więc przestaje go brać, a bakterie uodpornione już na ten antybiotyk czają się gdzieś w organizmie, czekając na kolejne przeziębienie/osłabienie organizmu.

    Osobiście przy infekcji bakteryjnej raczej zalecałabym antybiotyk, wyjątkiem jest ropny nieżyt nosa u poza tym zdrowej osoby, pierwszorazowy, nagły, krótkotrwały - jeśli tylko pacjent zobowiąże się do przyjścia na kontrolę.

    Z drugiej strony są chorzy, u których już przy infekcji wirusowej nalezy podać antybiotyk - np. część astmatyków - szanse na nadkażenie bakteryjne są duże, a bakterie nasilają duszność; bilansuje się wskazania i przeciwskazania.

    Leki przeciwbólowe, zwłaszcza dostępne bez recepty - to dopiero popis lekomanii; a potem zdziwienie, że uszkodzona wątroba, nerki, żoładek. A ile jest osób uzależnionych od kropli do nosa 😮

    Czosnek i cebula są bakteriobójcze, pobudzają odporność. Aspirynę możemy łykać dzięki wierzbom; penicylinę mamy z pleśni.

    Sok malinowy wypaca, kapsaicyna z papryki znieczula, wódka odkaża gardło... Tylko trzeba Wściekłego Psa "przegulgotać" przed połknięciem ;D

    Dlaczego poza Evivą, Zarathosem i mną wszyscy stoją na stanowisku, że taniej jest leczyć niż zapobiegać?

    Kiedyś panował pogląd, że jednak tańsza jest prewencja niż leczenie.

    Nadal panuje (poza NFZ-etem).

    Ty i Eviva mylicie prewencję z restrykcją.

    A niby jak medycyna może leczyć choroby genetyczne? Do tego trzeba by wymienić łańcuch DNA we wszystkich komórkach człowieka. trzebaby robić to w pierwszych chwilach po zapłodnieniu, zanim komórki zaczną się namnażać - a to pachnie eugeniką, a nie medycyną.

    Terapia genowa raczkuje, ale nabiera rozpędu; "dopał" dały komórki macierzyste, bo mogą się wpasować - przynajmniej w teorii - wszędzie. Poza tym w części chorób "wystarczy" wymienić fragment DNA w komórkach najbardziej dotkniętych narządów - choćby we wspominanej mukowiscydozie, gdzie kluczem do pokonania objawów są płuca i w drugiej kolejności trzustka.

    Owszem w pewnym sensie założyłem jakiś model idealności, ale nie zakładam, że ludzie są niewinni. Wręcz przeciwnie, że są za głupi by świadomie zrezygnować z pewnych rzeczy i żadna edukacja w tym nie pomoże. 9 na 10 edukowanych i tak zrobi "po swojemu".

    W takim razie nie zostali wyedukowani, a jedynie wyklepano im wiedzę. ZZZ jest dobre na studiach, nie w życiu.

    Nauka oprócz wyjaśnienia "co" i "jak" musi przedstawić w jasny, przystępny i dostosowany poziomem do edukowanej osoby sposób "dlaczego".

    Nie poraża prądem, ale traktuje żarówkami, które niszczą komórki w gałkach ocznych co powoduje ślepotę.

    ...

    😮

    Ślepotę u wcześniaków powoduje obecność patologicznych naczyń krwionośnych w siatkówce. W trakcie rozwoju naczynia te zanikają i donoszone dziecko już ich nie ma. Zresztą ślepota u wcześniaka to już nie tak częsty problem - stałe kontrole prowadzą to szybkiego wyłapywania zagrożonych dzieci i leczenia - wypalania laserem (takim mocnym światłem) tych naczyń.

    Te zawsze mają potem jakieś opóźnienia rozwojowe w stosunku do dzieci urodzonych w normalnym terminie w sposób bardziej lub mniej naturalny.

    Winne są raczej krwotoki domózgowe, stąd obecnie od niedawna zalecenie stałego podawania wit. K wszystkim dzieciom do 3-4 mc życia (też donoszonym).

    Piotr
    Klucznik
    #64382

    Czesc cytatow dam kursywa, bo mi sie limit skonczyl. ;>

    Co do tych na naszych uczelniach, to może sa to wyjątki potwierdzajace regułę, nie wiem, natomiast wiem, że nawet oni nie dopuszczaja do swych umysłów czegoś takiego jak ograniczenie prokreacji.

    Mam nadieje, ze wiesz to, bo z nimi o tym rozmawialas lub slyszalas, jak o tym mowili?

    "Co do tych, którzy stali się alkoholikami lub kalekami, a których ponoć mam stawiać pod mur. Zdaje się zaznaczyłam, że nie mówię o eliminacji jednostek już istniejących, nawet "warzyw" umysłowych, a o niedopuszczaniu do narodzeń dzieci z ciężkimi uszkodzeniami. To dwie różne sprawy. Dałoby to choć minimalną kontrole nad sytuacją."

    Ty o tym nie mowisz, ale na Twoim pomysle by sie nie skonczylo. Jesli wprowadzisz przymus aborcji chorych dzieci, popierajac to argumentem, ze beda ciezarem dla spoleczenstwa, to ktos potem powie (bo chorzy nadal beda sie rodzic mimo to), ze ci zyjacy tez sa ciezarem. A skoro ktos juz zmuszal do aborcji, to nie bedzie mial wielu dylematow, by zmusic do eutanazji. Najpierw tych zupelnie nieswiadomych, potem innych, bo powie, ze ich zycie to cierpienie. I pojdzie juz z gorki.

    "To że w grupie ryzyka może narodzic się dziecko zdrowe, jest podobne do uwalniania jakiejś grupy przestępców z więzienia, bo między nimi mógł się znaleźć człowiek niewinny."

    Twoje kolejne bzdurne porownanie - zrownujesz urodzenie chorego dzecka z wypuszczeniem na wolnosc mordercy i dopuszczenie do morderstwa. To jeden z tych logicznych argumentow, tak? A ciag dalszy:

    "Z argumentem "co zrobiłabym, gdyby..." już sie stykałam. Naturalnie, byłabym bardzo niezadowolona. Ale byłaby to moja tragedia."

    To niedopowiedzenie roku. ;> Patrzac na to, jak dajesz odczuc swoja obecna "tragedie" otoczeniu, slowa 'byłabym bardzo niezadowolona' wygladaja, delikatnie mowiac, niewiarygodnie.

    "dążąc za wszelką cenę do tego, by urodziło się jedno zdrowe dziecko, dopuścilibyście do urodzenia setki ciężko uszkodzonych. A to oznacza sto tragedii i jeszcze więcej zmarnowanych szans na szczęście lub choćby spokój."

    Ja do tego nie daze, ja chce dac wybor i mozliwosc swiadomej decyzji. Ty dazysz do tego, by prawo do decyzji (i zycia) odebrac. A mowiac o zmarnowanych szansach na szczescie/spokój, po raz kolejny pokazujesz, ze kierujesz sie egoistycznymi pobudkami - bo Tobie osobiscie tego szczescia i spokoju brak z powodu kogos chorego.

    "jesli cie to pocieszy, to gdyby istniał program doboru genetycznego, mnie pierwszej nie byłoby na świecie, bo wszystkie moje dolegliwości wynikają z obciążenia dziedzicznego.

    I dlatego nigdy nie zdecydowałabym się na dziecko, bo jest wysoce prawdopodobne, że cierpiałoby tak, jak ja. Nie powinno mnie być na świecie, wiem o tym i wiem, że gdyby do tego doszło, świat by przez to wcale nie ucierpiał."

    "Gdyby bylo po mojemu, Ty bys nie zyl, ale ja tez" - i jakie to pocieszenie? Co chcesz pokazac, ze siebie bys skazala na nieistnienie tak jak innych, i dlatego jestes w stosunku do niego w porzadku? A co go obchodzi to, ze uwazasz swoje zycie za problem i zalujesz, ze sie urodzilas? Z gory zakladasz, ze on tez zaluje, a doskonale widac, ze tak nie jest.

    Powyzsze Twoje zdanie wyjasnia tez, co tak naprawde chcesz zrobic. Niby piszesz o dzieciach ciezko uszkodzonych, ale przeciez Ty pracujesz, jestes samodzielna i nawet jestes w stanie zajac sie chora osoba. Czyli nie udawaj, Ty chcesz usuwac nawet te wady, ktore produktywnego zycia nie uniemozliwiaja.

    Ludzie głęboko upośledzeni bardzo często chcą mieć dzieci

    Ale chyba tu byla mowa o swiadomych decyzjach, czyz nie? Trudno o swiadoma decyzje u osoby gleboko uposledzonej umyslowo.

    Juz ludobójcami zostaliśmy.

    R'Cer, nie nadinterpretuj, bo znow napiszesz litanie zarzutow, wymyslow i domyslow tak jak w odpowiedzi na post Silvera kilka stron wczesniej, ktory wiekszosci spraw, jakie Ty tam widziales, nie poruszyl. O ludobojstwie nie bylo mowy, nikt Cie tak nie nazwal. Odpisuj na nasze slowa, nie na swoje mysli.

    Co do drugiego argumentu. Tylko w Europie społeczeństwa się starzeją. I to dlatego, że raczej wszyscy są nastawieni na zysk i decydują się na samotność bez żadnego dziecka. Dlatego przyrost naturalny spada a społeczeństwa się starzeją. Co w pewnej części jest pożądane.

    W tym topicu mowiles wczesniej o tym, ze niedlugo nie bedzie komu zarabiac na emerytury. Zdecyduj sie, w ktora strone chcesz isc.

    Dlaczego poza Evivą, Zarathosem i mną wszyscy stoją na stanowisku, że taniej jest leczyć niż zapobiegać?

    Jacy wszyscy? Wiekszosc jest za tym, by nie spisywaac na straty kazdego jak leci. By edukowac. By dac wybor - nawet jesli wyborem bylaby aborcja. Gdzie np. ja mowilem, ze zapobiegac nie wolno i musza rodzic sie wszyscy?

    A Tobie nie przyszło do głowy, że ci chorzy woleliby być zdrowi?

    Oczywiscie, ze woleliby byc zdrowi. Problem w tym, ze Ty ciagle tu wmawiasz, iz woleliby sie nie urodzic.

    Że przystosowują się w ogromnej większości tylko na zewnątrz, a w środku cierpią w dzień i w nocy, zwłaszcza, gdy widzą, że w naszym społeczeństwie liczą się tylko zdrowi i silni?

    W jakiej ogromnej? Czym to podpierasz? Jesli ta sama wiedza, ktora podpieralas poprzednie wypowiedzi o cierpieniu chorych, to przestan sie powtarzac. Jak mowilem, poznalas kilka skrajnych przypadkow chorych, ktorzy nie maja odpowiedniego wsparcia czy poomocy, a wypowiadasz sie za miliony. A dzis pokazalas, ze jest tez druga rzecz, ktora sprawia, ze myslisz tak a nie inaczej. Sama piszesz, ze cierpisz przez wady, ktore posiadasz, a jestes samodzilna i samowystarczalna. Widocznie wiec nie mozesz przyjac do wiadomosci, ze ktos w sytuacji wielokrotnie gorszej niz Twoja, moze byc zadowolony z zycia. A moze. I to ktos swiadomy tej sytuacji.

    Piszesz, ze Zuza nie widzi calosci problemu. Zuza, poza tymi przypadkami jakie Ty podajesz, pokazala, ze sa przypadki, ktore Twoim argumentom przecza. Wiec to Ty masz zawezony obraz sytuacji, ktory ma sie nijak do rzeczywistosci.

    Piszesz, ze człowiek chory i kaleki może normalnie żyć. Jak normalnie? Ilu z nich cos osiąga, a ilu żyje w nędzy i poniżeniu?

    No ilu? I zrodlo poprosze.

    Trzy: to, że sa obiektem prześladowań, to dla Ciebie normalne, bo dzieci juz takie są, prawda? Tylko ze co innego, jesli dokuczają grubemu, bo on może schudnąć, a co innego, jesli takiemu, który w wyniku owego potraktowania może dostac napadu drgawek.

    Masz swiadomosc, ze teraz dalas ciche przyzwolenie na przesladowanie innosci? Bo pokazujesz, ze to chory jest problemem, ze ten przykladowy "gruby" musi schudnac, by nie byc narazonym. A co ma zrobic "piegowaty" z innego przykladu? Nosic gruby makijaz? Jaki Ty swiat nam tu tworzysz? To przesladowcow nalezy eliminowac (przez odpowiednia edukacje, nauke tolerancji itp.), a nie przesladowanych.

    Traktujesz mnie tak, jakbym usiłowała coś odebrać ludzim upośledzonym wskutek błędnych genów. Co traci ten, który się nie rodzi? Nic

    My tracimy - spoleczenstwo. Nie tylko przez prawdopodobienstwo, ze nie urodzi sie kolejny Hawking czy Beethoven, ale tez pozbedziemy sie mozliwosci uczenia sie wspolczucia (fakt, ze nie jedynej).

    człowiek chory i kaleki może normalnie żyć. Jak normalnie? Ilu z nich cos osiąga

    A to już zależy jakie cele sobie stawiasz. Ty najwyraźniej wymagasz zbyt wiele od chorych. Nie każdy chce osiągnąć to o czym marzą inni. Zacznij myśleć w końcu perspektywicznie w tym względzie.

    To nie jest najlepszy sposob. Wymaganie mniej od chorych, bo sa chorzy nie ulatwi im zycia. Przy odpowiednim podejsciu otoczenia i odrobinie dobrych checi, sa w stanie osiagnac bardzo wiele (w granicach rozsadku rzecz jasna), ale trzeba sprawic, i chory tez musi o to zadbac, by choroba byla jedyna przeszkoda.

    Z drugiej strony ilu jest zdrowych, ktorzy nic nie osiagajaja, bo sie niewystarczajaco staraja lub nie maja ambicji i wegetuja? Kto w takim porownaniu wypada gorzej?

    Poza tym to jak komentujecie wypowiedzi Evivy i moje też trąca o naruszenie art.19 DPC.

    "Jestescie gorsi, nieprzydatni, Wasze zycie to upokorzenie, jestescie ciezarem dla spoleczenstwa, nie powinniscie byli sie urodzic" - tak, na pewno o to chodzilo w artykule 19. Wg mnie wypowiedzi Evivy blizsze sa artykulowi 7 - tylko w negatywny sposob.

    Więcej gazów cieplarnianych pochodzi jednak od ludzi niż ze zwierzęcych kup.

    Nie zebym watpil, ale masz zrodlo tej informacji?

    9 na 10 edukowanych i tak zrobi "po swojemu".

    A tu juz watpie - poprosze zrodlo tej statystyki. Chyba nie jest nim palec? ;>

    nie zakładam, że ludzie są niewinni. Wręcz przeciwnie, że są za głupi by świadomie zrezygnować z pewnych rzeczy i żadna edukacja w tym nie pomoże. [...]

    Czyli tak, ludzie sa za glupi, by decydowac o sobie, ale nie sa za glupi by decydowac o innych? Bo masz swiadomosc, ze decydowac beda ludzie?

    Nie poraża prądem, ale traktuje żarówkami, które niszczą komórki w gałkach ocznych co powoduje ślepotę. Poza tym w macicy jest ciemno a w inkubatorze jest zbyt jasno dla mikrowcześniaka co powodowac może ślepotę. Owszem normalnie urodzone dzieci mogą nie odczuwać skutów inkubatora, ale nie mikrowczesniaki. Te zawsze mają potem jakieś opóźnienia rozwojowe w stosunku do dzieci urodzonych w normalnym terminie w sposób bardziej lub mniej naturalny.

    Pominmy na chwile fakt, ze Zuza udowodnila, iz byles w bledzie w kwestii inkubatorow. Czy Ty czasem nie chciales zasugerowac, ze nie nalezy uzywac inkubatorow w przypadku mikrowczesniakow? Wiesz ze to doprowadziloby do ich smierci - a to juz nie jest aborcja. Te dzieci w bardziej lub mniej naturalny sposob juz przyszly na swiat.

    Anonimowy
    Gość
    #64388

    Słowo DEKLARACJA oznacza POTENCJALNE prawo a nie FAKTYCZNE.

    Równi pod względem praw.

    Wszyscy po równo byliby czasowo pozbawieni mozliwości prokreacji.

    Każdy, nawet z wadami genetycznymi, wykrytymi podczas ciąży.

    Ten który nie istnieje także? Nie delkaracja mówi jedynie o JUŻ narodzonych, nawet nie o tych, którzy są jeszcze w ciąży.

    "Ty możesz mieć dziecko, ty nie" - to niby nie jest dyskryminacja?

    To spróbuj zaskarżyć szefa jak cię ominie przy awansie, ze to dyskryminacja. Wyjdzie na to samo. Równe traktowanie nie oznacza identycznego, bo nie wszyscy są identyczni.

    Artykuł 12

    To chyba nie wymaga komentarza.

    To nie ingerencja samowolna ale powszechne prawo i nie narusza art.12.

    Artykuł 30

    Wisienka na torcie.

    kwestia interpretacji.

    Jakieś uzasadnienie? Czy to kolejna myśl dla samej myśli?

    Czy logicznym jest myślenie, że nie ważne jakie będzie byle było, a co z nim się stanie jesli umrę a będzie wymagało stale mojej opieki to już nie ważne? Byle tylko urodzić, bo tak każe kościół to też logiczne?

    Raczej za innymi metodami pomocy. A dlaczego mają postawę roszczeniową? Bo dostają gotowe, a nie lepiej dać im środki i nauczyć ich korzystania z nich? Inna sprawa, że zazwyczaj przejmują je ci co rządzą, a do zwykłych ludzi trafia tyle co nic. Dla białych jest to też jakaś pokuta za setki lat utyskiwania murzynów. Ale to nie działa niestety.

    Wędki z instrukcją nie chcą więc szkoda marnować dobry sprzęt.

    Pytanie tylko brzmi: co w tym złego??? Chyba, że też zakładasz, że chory nie zaznaje nic poza cierpieniem. Zgodnie z obecnymi zapisami karty praw człowieka każdy ma prawo do życia. Teraz medycyna może nie radzi sobie z pewnymi schorzeniami, ale może za rok, za dziesięć lat? Nie wiesz tego.

    To, że wielu z chorych nawet nie chce jakiejkolwiek pomocy w przystosowaniu do życia chociaż można im pomóc, bo im wygodniej się żyje na państwowym garnuszku zamiast pracować. A takich utrzymuję ja czy Ty czy Silver. Ale widocznie Wam to nie przeszkadza. Mnie tak. Bo gdyby nie to, to mógłbym zarabiac więcej.

    Oczywiście, że ludzi, chyba nigdzie nie zepchnąłem winy na medycynę? Ale co niektórzy tak właśnie robią. Bo przecież gdyby nie wymyślono antybiotyku, to świat byłby o wiele lepszy... Takie argumenty się tu serwuje.

    Nadinterpretacja. Antybiotyki są potrzebne, ale nie powinno się ich "rozdawać" na prawo i lewo, na przysłowiowy ból dupy, ale naprawdę tylko w najtrudniejszych przypadkach gdy nie ma już innego wyjścia. Na przykład zwierzętom profilaktycznie daje się to do paszy a potem my to jemy. Po co pytam? Po co na katar ampicylina jak wystarczy sztyft do nosa i chusteczki?

    R'Cer, jakie konkretnie schorzenia grożą dziecku z inkubatora, bo ja raczej nie słyszałem, żeby to urządzenie stworzono bo to by szkodzić.

    Rozedma płuc, ślepota, niedoczynność tarczycy, niedoczynność nerek, żołądka i wątroby, poparzenia skóry. Nie koniecznie wszystkie naraz i nie wszystkim. Przede wszystkim mikrowcześniakom na skutek: żywienia pozajelitowego, nieodpowiedniej temperatury, nadmiernego oświetlenia, nieodpowiedniego oświetlenia, respiratora. To tylko kilka przykładów, o których czytałem i słyszałem od lekarza połoznika. Ryzyko zmniejsza się wraz ze skróceniem przebywania w inkubatorze oraz tygodnia urodzenia. Noworodki wymagające inkubatora a urodzone w terminie mają najmniejsze "szanse" na zaistnienie powikłań i niedorozwojów wynikających ze stosowanych technik podtrzymywania zycia.

    Chętnie poczytam opracowania medyczne na ten temat. Proszę o link. Czy to jedynie twoje zdanie?

    Poszukaj. W internecie sporo takich stron.

    Silver Phoenix
    Uczestnik
    #64389

    Słowo DEKLARACJA oznacza POTENCJALNE prawo a nie FAKTYCZNE.

    Pytałeś o przyczyny, dla których mamy inny pogląd niż Ty. Pokazałem Ci je.

    Wszyscy po równo byliby czasowo pozbawieni mozliwości prokreacji.

    Nie, ponieważ na całym świecie czegoś takiego nie udałoby Ci się wprowadzić (i dobrze). A jeśli nie, to nie ma mowy o równym traktowaniu.

    Ten który nie istnieje także? Nie delkaracja mówi jedynie o JUŻ narodzonych, nawet nie o tych, którzy są jeszcze w ciąży.

    Pokaż mi odpowiedni cytat, w przeciwnym razie dopuściłeś się nadinterpretacji. Kiedy przestaniemy mówić o zarodku, a zaczynamy o człowieku? Czy ta przemiana jest późniejsza niż możliwość wykrycia wad?

    To spróbuj zaskarżyć szefa jak cię ominie przy awansie, ze to dyskryminacja. Wyjdzie na to samo.

    Zależy od zasad, wg jakich się awansuje. Zresztą przy podpisywaniu umowy o pracę zgodziłem się na pewne warunki. Jeśli coś mi nie odpowiada - zmieniam pracę. Znaczy - mam wybór. Jeśli zdecyduję się w tej pracy zostać, to jest to moja decyzja, nie narzucona odgórnie.

    Ty byś takiego wyboru nikomu nie dał.

    Równe traktowanie nie oznacza identycznego, bo nie wszyscy są identyczni.

    Pokaż mi różnicę między jednym a drugim. Jeśli dwie linijki mają równą długość, to długość ta jest dla nich identyczna. Może nie?

    To nie ingerencja samowolna ale powszechne prawo i nie narusza art.12.

    To dlaczego cały świat zarzuca Chinom łamanie praw człowieka, skoro Chińczycy postępują wg swego prawa?

    Poza tym takie "powszechne prawo" będzie łamało deklarację praw człowieka, ponieważ artykuł końcowy mówi wyraźnie

    Żadnego z postanowień niniejszej Deklaracji nie można rozumieć jako udzielającego jakiemukolwiek Państwu, grupie lub osobie jakiegokolwiek prawa do podejmowania działalności lub wydawania aktów zmierzających do podważenia któregokolwiek z praw i wolności zawartych w niniejszej Deklaracji.

    Zresztą kto powiedział, że państwo nie ingeruje samowolnie w życie obywateli?

    kwestia interpretacji.

    Akurat nie ma tam miejsca na interpretację. Wszystko zostało napisane czarno na białym.

    Anonimowy
    Gość
    #64391

    I dlatego "szczęściu trzeba dopomóc". Po to jest rehabilitacja, po to są organizacje pomocowe, po to są zakłady pracy chronionej.

    Znów - wygodniej twierdzić, że to nie ma sensu niż włożyć w to wysiłek i nadac temu sens

    A co zrobić z tymi, którzy nie chcą, bo wolą życ na Twój czy mój koszt?

    Tracą życie.

    Powtarzam kolejny raz - nie da się określić przed poczęciem czy dziecko będzie zdrowe. najczęściej nie da się tego określić nawet i po porodzie.

    Pomysł sterylizacji wszystkich nosicieli błędnych genów powoduje, że będzie też znacznie mniej zdrowych dzieci.

    Dane liczbowe przytaczałam wcześniej

    Nie tracą życia, bo go nie mieli. Z prakseologicznego punktu widzenia stracić można wyłącznie coś, co się posiadało. Nie mozna zatem stracić czegoś potencjalnie. Dlatego wyroki dotyczące nieprzyjęcia do pracy wskutek dyskryminacji często są oddalane w zakresie odszkodowania za potencjalnie utracone zarobki. (tak jest na gruncie prawa).

    Z drugiej strony może Eviva chce wysterylizować. Ja nie. Sterylizacja polega jak sama wiesz na całkowitym i nieodwracalnym pozbawieniu zdolności prokreacji. Ja proponuję powszechną, bezwzgledna i przymusową (w pewnym sensie) antykoncepcję chemiczną. To róznica.

    Ja chcę pomagać chorym, Ty wykreślać wszystkich narażonych.

    Nielogiczne jest dla mnie to, że nie przyjmujesz do wiadomości, jak ogromny procent społeczeństwa chciałabyś wysterylizować.

    Nie wszyscy chcą tej pomocy.

    Antybiotyki a domowe metody leczenia...

    Jak piszesz jednak metody naturalne są skuteczne i dużo bezpieczniejsze dla organizmu. Nie zawsze muszą być przyjemne, bo nie każdy lubi mleko z czosnkiem, masłem i miodem. Co nie znaczy, że na wszystko lekarze powinni przepisywać antybiotyki. Poza tym może antybiotyk powinien być podawany wyłącznie w obecności lekarza na przykład w szpitalach czy przychodniach rodzinnych? To utopia, ale może coś by pomogło i na byle g..o nikt nie brałby czego nie potrzeba. Z drugiej strony może lekarze zaczęliby na katar przepisywać mleko z czosnkiem, sok malinowy i 5 dni zwolnienia zamiast ampicyliny? Wyjdzie służbie zdrowia taniej :>

    Znikąd nie wzięło się powiedzenie, że "Katar leczony trwa 14 dni a nieleczony 2 tygodznie"

    Nadal panuje (poza NFZ-etem).

    Ty i Eviva mylicie prewencję z restrykcją.

    Nie, to nie jest restrykcja, to logika Szkoda, że tylko poza NFZ-tem 🙁

    W takim razie nie zostali wyedukowani, a jedynie wyklepano im wiedzę. ZZZ jest dobre na studiach, nie w życiu.

    Nauka oprócz wyjaśnienia "co" i "jak" musi przedstawić w jasny, przystępny i dostosowany poziomem do edukowanej osoby sposób "dlaczego".

    Do niektórych byś tłumaczyła cierpliwie i rok cały jakie zagrożenie może nieść urodzenie niepełnosprawnego umysłowo dziecka a i tak do nich to nie dotrze. Niektórzy są odporni na wszelką wiedzę jeśli chodzi o dupczenie. Może jedynym sposobem aby zobaczyli jak to jest to dać im na miesiąc pod opiekę takie dziecko. Może wtedy by pojęli, ale na to nie ma i długo nie bedzie społecznej zgody. Niestety praca w placówkach to nic nie da. Z takim dzieckiem trzeba przebywać przez 24 godziny na dobę wtedy dopiero mozna się przekonać co to oznacza.

    Ślepotę u wcześniaków powoduje obecność patologicznych naczyń krwionośnych w siatkówce. W trakcie rozwoju naczynia te zanikają i donoszone dziecko już ich nie ma. Zresztą ślepota u wcześniaka to już nie tak częsty problem - stałe kontrole prowadzą to szybkiego wyłapywania zagrożonych dzieci i leczenia - wypalania laserem (takim mocnym światłem) tych naczyń.

    Winne są raczej krwotoki domózgowe, stąd obecnie od niedawna zalecenie stałego podawania wit. K wszystkim dzieciom do 3-4 mc życia (też donoszonym).

    Z tego co czytałem to tylko niektóre przyczyny a jest ich więcej. Niektóre moga być wywołane długotrwałym stosowaniem respiratora, żewienia pozajelitowego czy ogrzewania w inkubatorze.

    Zarathos
    Uczestnik
    #64392

    Pokaż mi różnicę między jednym a drugim. Jeśli dwie linijki mają równą długość, to długość ta jest dla nich identyczna. Może nie?

    20 cm linijka drewniana i 20 cm linijka plastikowa nie są identyczne, mimo, że są równe.

    To ja mam pytanie od sibie do Evivy i R'Cera - dlaczego chcecie pozbawiać ludzi możliwości prokreacji w ogóle? Owszem badania prenatalne i ew. aborcja płodów z uszkodzonym DNA są droższe, ale dają szansę na posiadanie zdrowego dziecka.

    Tylko mi tu nie wyjeżdżajcie z przeludnieniem i brakiem żywności - bo to akurat nie stanowi problemu i prawdopodobnie w ogóle nie będzie.

    Silver Phoenix
    Uczestnik
    #64393

    Zarathos, czytaj ze zrozumieniem, proszę...

    Napisałem chyba wyraźnie:

    Jeśli dwie linijki mają równą długość, to długość ta jest dla nich identyczna .

    Widzisz tam wzmiankę o materiale? Bo ja nie. Rozpatruję długość, nie to, z czego je wykonano. W kontekście tej jednej cechy są one identyczne.

    Anonimowy
    Gość
    #64394

    Nie, ponieważ na całym świecie czegoś takiego nie udałoby Ci się wprowadzić (i dobrze). A jeśli nie, to nie ma mowy o równym traktowaniu.

    Można wprowadzić na całym świecie. Kwestia mozliwości technicznych. Można to wprowadzić do zbóż czy wody i juz jest powszechne.

    Pokaż mi odpowiedni cytat, w przeciwnym razie dopuściłeś się nadinterpretacji. Kiedy przestaniemy mówić o zarodku, a zaczynamy o człowieku? Czy ta przemiana jest późniejsza niż możliwość wykrycia wad?

    Wady genomu można wykryć u rodziców. Słowo wszyscy mozna interpretować jak się chce w zależności od swiatopoglądu. Dla katolików wszyscy to też ci co są jeszcze plemnikiem. Dla mnie tylko ci, którzy JUŻ istnieją. Nikt nie udowodni, że tak nie jest. W prawie istnieje pojęcie NASTITURUS. Będzie tu bardzo odpowiednie: dziecko poczęte, niekoniecznie urodzone, pod warunkiem, że urodzi się zywe. Pasuje taka interpretacja? Więc potencjalne prawo każdego plemnika do stania się człowiekiem nie ma tu znaczenia. Dla Ciebie ma.

    Zależy od zasad, wg jakich się awansuje. Zresztą przy podpisywaniu umowy o pracę zgodziłem się na pewne warunki. Jeśli coś mi nie odpowiada - zmieniam pracę. Znaczy - mam wybór. Jeśli zdecyduję się w tej pracy zostać, to jest to moja decyzja, nie narzucona odgórnie.

    Ty byś takiego wyboru nikomu nie dał.

    Bo tacy nie mają wyboru ze względu na naciski otoczenia czy kościoła. To nie jest prawo wyboru a demagogia. Chyba, że zlikwidujesz wszelkie poglądy dotyczace prokreacji i przerywania ciązy i powszechnie wprowadzisz nowe: "Nie chcesz dziecka to wyskrob nikt cie tego nie zabroni i nie bedzie mówił o jakichkolwiek potencjalnych karach po smierci cy za życia".

    Pokaż mi różnicę między jednym a drugim. Jeśli dwie linijki mają równą długość, to długość ta jest dla nich identyczna. Może nie?

    Zarathos odpowiedział na to pytanie.

    To dlaczego cały świat zarzuca Chinom łamanie praw człowieka, skoro Chińczycy postępują wg swego prawa?

    Poza tym takie "powszechne prawo" będzie łamało deklarację praw człowieka, ponieważ artykuł końcowy mówi wyraźnie

    Ciekawe. Jakoś o łamaniu praw człowieka w kontekście ograniczenia urodzeń nie było mowy.

    Żadnego z postanowień niniejszej Deklaracji nie można rozumieć jako udzielającego jakiemukolwiek Państwu, grupie lub osobie jakiegokolwiek prawa do podejmowania działalności lub wydawania aktów zmierzających do podważenia któregokolwiek z praw i wolności zawartych w niniejszej Deklaracji.

    Słowo jakiemukolwiek oznacza pojedynczość a nie wszystkich. Jesli prawo takie wyłoby wprowadzone przez wszystkie państwa na swiecie nie byłoby możwy o łamaniu. Poza tym. Nie naruszyłoby żadnego z art. delkaracji. Więc tym samym nie naruszyłoby też art.30.

    Zresztą kto powiedział, że państwo nie ingeruje samowolnie w życie obywateli?

    Państwo nie ingeruje samowolnie. Gdyby tak było to nie istniałaby choćby Konstytucja, która jest ustawą zasadniczą. Ponadto Deklaracja nie ma mocy prawa obowiązującego i nawet jej podpisanie przez jakiekolwiek państwo ma jedynie charakter deklaratywny, a nie obligatoryjny. Nie może być też stosowana wprost i wymaga dostosowania prawa wewnętrznego. Więc nie jest to żadna nadinterpretacja.

    Lo'Rel
    Uczestnik
    #64395

    To nie jest najlepszy sposob. Wymaganie mniej od chorych, bo sa chorzy nie ulatwi im zycia.

    Chodziło mi raczej o to, że każdy człowiek ma swoje ambicje które powinien realizować. Można zachęcać do większego realizowania siebie, ale czy jest w tym sens, jeżeli chory jest zadowolony z życia, bo osiągnął to co sobie założył? Wymaganie od niego więcej wyłącznie dlatego, bo zdrowy może chciałby więcej mija się z celem. Chodzi nam o szczęście chorego, nie o zdrowego który ma jakieś widzimisię.

    Wszyscy po równo byliby czasowo pozbawieni mozliwości prokreacji.

    Wyjaśnij mi proszę, logicznie, dlaczego ja jako osoba względnie zdrowa mam być pozbawiony prawa do posiadania dziecka, tylko dlatego, że ktoś z grupy ryzyka może mieć dziecko chore. Słucham...

    Poza tym R'Cer, twierdzisz, że człowiek jest za głupi by decydować o sobie, ale na tyle mądry by decydować za innych? Gdzie tu jest jakakolwiek logika? Nie widzisz błędu w swoim myśleniu?

    To spróbuj zaskarżyć szefa jak cię ominie przy awansie, ze to dyskryminacja. Wyjdzie na to samo.

    Bezsensowny argument, mówimy o życiu ludzkim.

    Czy logicznym jest myślenie, że nie ważne jakie będzie byle było, a co z nim się stanie jesli umrę a będzie wymagało stale mojej opieki to już nie ważne? Byle tylko urodzić, bo tak każe kościół to też logiczne?

    Taka jest naturalna kolej rzeczy, że rodzice w końcu umierają. Zamierzasz teraz zakładać, że każdy rodzić zginie w wypadku gdy dziecko nie osiągnie samodzielności? Absurd. W takim razie należy wszystkich rodziców pozamykać w klatkach, żeby przypadkiem nic im się nie stało.

    I nie mieszaj w to Kościoła.

    Ale widocznie Wam to nie przeszkadza. Mnie tak. Bo gdyby nie to, to mógłbym zarabiac więcej.

    R'Cer o co Ty masz właściwie żal do świata? Czy to, że zarabiasz tyle ile zarabiasz to wina inwalidów czy Twoja, względnie twojego pracodawcy? Zawsze możesz znaleźć inną pracę. Nie zwalaj tak absurdalnych powodów na chorych, bo jest to po prostu beznadziejne.

    Jeżeli chory nie może podjąć pracy, to obowiązkiem społeczeństwa jest utrzymanie go. Choć Ty wolałbyś nie dopuścić do jego urodzenia.

    Po co na katar ampicylina

    Pierwsze słyszę, żeby na katar przepisywano antybiotyki... Poza tym, to wina ludzi, że nadużywają leków.

    W internecie sporo takich stron.

    W internecie jest także wiele o UFO, co nie oznacza, że to prawda. Mnie interesują konkretne wyniki i statystki opracowane przez fachowców nie przez bajkopisarzy.

    Rozedma płuc, ślepota, niedoczynność tarczycy, niedoczynność nerek, żołądka i wątroby, poparzenia skóry.

    Rozumiem, że Zuza rozwiała twoje wątpliwości co do inkubatorów, ja specem w tym temacie nie jestem, ale wierzę Jej.

    Powiem jedno, z takim nastawieniem do ludzkości i życia na tej planecie, daleko, oj szalenie daleko nam do społeczności ukazanej w Star Treku.

    Bo tacy nie mają wyboru ze względu na naciski otoczenia czy kościoła. To nie jest prawo wyboru a demagogia. Chyba, że zlikwidujesz wszelkie poglądy dotyczace prokreacji i przerywania ciązy i powszechnie wprowadzisz nowe: "Nie chcesz dziecka to wyskrob nikt cie tego nie zabroni i nie bedzie mówił o jakichkolwiek potencjalnych karach po smierci cy za życia".

    R'Cer: E - DU - KA - CJA ,dociera?

    Ciekawe. Jakoś o łamaniu praw człowieka w kontekście ograniczenia urodzeń nie było mowy.

    odpowiedź:

    Żadnego z postanowień niniejszej Deklaracji nie można rozumieć jako udzielającego jakiemukolwiek Państwu, grupie lub osobie jakiegokolwiek prawa do podejmowania działalności lub wydawania aktów zmierzających do podważenia któregokolwiek z praw i wolności zawartych w niniejszej Deklaracji.

    myślę, że słowo :któregokolwiek" jest jednoznaczne i obejmuje każdy kontekst.

Wyświetlanie 15 wpisów - od 136 do 150 (z 199 w sumie)
  • Musisz się zalogować by odpowiedzieć w tym temacie.
searchclosebars linkedin facebook pinterest youtube rss twitter instagram facebook-blank rss-blank linkedin-blank pinterest youtube twitter instagram