BÓG

Wyświetlanie 15 wpisów - od 91 do 105 (z 109 w sumie)
  • Autor
    Wpisy
  • izbkp
    Uczestnik
    #26826

    Ok, to tym razem trochę inaczej - czyste wnioskowanie. Jeśli uważasz, że cała religia jest bujdą, zbiorową paranoją na którą cierpi 90% świata, to czymże różni się człowiek od zwykłego zwierzęcia?

    Nic takiego nie napisałem. Jedni lubią Star Wars a inni mitologię chrześcijańską. Przy czym Ci drudzy z reguły mają problem z rozróżnieniem fikcji od prawdy...

    Powstał przez przypadek, żyje i umiera bez żadnego celu. Życie człowieka nie przedstawia najmniejszej wartości. Można zabijać, gwałcić, kraść, upijać się, bo przecież człowiek to tylko zwierzę - i tak umrze i nic mu z życia dobrego nie przyjdzie. Dlaczego więc karać za morderstwa, gwałty, kradzieże, handel narkotykami? Jaki to ma sens? "Jedzmy, pijmy, bawmy się, bo jutro pomrzemy" [zgadnij z kąd cytat].

    Nie bardzo rozumiem o czym mówisz a już zupełnie nie rozumiem jaki to ma związek z tematem.

    Arogancja rasy ludzkiej, która skłania do odrzucenia wiary w Boga tak na prawdę przyrównuje nas do zwierząt powstałych dzięki ślepemu przypadkowi, w wyniku dziwnej zbierzności praw fizyki, które pozwoliły zaistnieć temu światu, jakikolwiek by on nie był.

    Moim zdaniem arogancją, są właśnie poglądy, wedle których jesteśmy czymś lepszym od całej reszty Wszechświata 😉

    Zadam Ci teraz pytanie: czy świętujesz Wielkanoc? A Boże Narodzenie? Zgaduję że tak, choć nie mogę być tego pewien na 100%. A jaki to ma sens? Czy w ten sposób nie utożsamiasz siebie z religią, którą uważasz za chorobę psychiczną?

    W sensie religijnym nie świętuje 😉 W realiach społecznych jak najbardziej. Swoją drogą już samo to, że wiem co to są za święta, rozumiem ich genezę, znam obrządek - świadczy o tym, że społeczeństwo chrześcijańskie a bardziej konkretnie: katolickie, jest pozbawione tolerancji i nie cofa się przed zmuszaniem do praktyk religijnych także i niezainteresowanych członków swoich własnych społeczeństw.

    Tak przy okazji, to zdarzyło mi się walić swoją głową w głowę innego człowieka a obaj przy tym krzyczeliśmy: Qapla^... ;P

    Zarathos
    Uczestnik
    #26827

    Ok, to tym razem trochę inaczej - czyste wnioskowanie. Jeśli uważasz, że cała religia jest bujdą, zbiorową paranoją na którą cierpi 90% świata, to czymże różni się człowiek od zwykłego zwierzęcia? Powstał przez przypadek, żyje i umiera bez żadnego celu.

    Dokladnie. Czlowiek jest zwierzeciem i codziennie, w kazdej sekundzie tego dowodzi. Jak? Np tym ze zachowuje sie jak zwierze. I nie mam na mysli morderst etc. Tylko jedzenie pice (i wprost przeciwnie), ryckanie, spanie, pocenie sie itd. Czlowieka (poza paroma odchylonymi przypadkami tzw meczennikow) interesuje to zeby sie najesc, wyspac i rozmnozyc. I od czasu do czasu powalczyc za stado. Brutlane i prostackie? Moze, ale taka jest rzeczywistosc.

    Życie człowieka nie przedstawia najmniejszej wartości. Można zabijać, gwałcić, kraść, upijać się, bo przecież człowiek to tylko zwierzę - i tak umrze i nic mu z życia dobrego nie przyjdzie. Dlaczego więc karać za morderstwa, gwałty, kradzieże, handel narkotykami? Jaki to ma sens?

    Bo czlowiek to takie zwierze, ktoremu ewolucja nie do konca na dobre wyszla. I jakby stado nie uchwalilo zasad, to dawno bysmy sie wybili. Moze w sumie i dobrze by bylo. Matka natura odetchnelaby od ludzkiej zarazy.

    Arogancja rasy ludzkiej, która skłania do odrzucenia wiary w Boga tak naprawdę przyrównuje nas do zwierząt powstałych dzięki ślepemu przypadkowi, w wyniku dziwnej zbierzności praw fizyki, które pozwoliły zaistnieć temu światu, jakikolwiek by on nie był.

    A tak nie jest? To czlowiek uwaza ze skoro zasuwa na 2 nogach i nie boi sie ognia jest czyms lepszym od szympansa czy wiewiorki. A skoro jest czyms lepszym, to przeciez glupia natura i slepy przypadek nie mogl go stworzyc no bo jak to tak. Jeszcze jutro sie pokaze ze glupia natura i slepy przypadek stworzyli do spolki kogos lepszego i madrzejszego i ten ktos bedzie chcial sie nas pozbyc.

    Zadam Ci teraz pytanie: czy świętujesz Wielkanoc? A Boże Narodzenie? Zgaduję że tak, choć nie mogę być tego pewien na 100%. A jaki to ma sens? Czy w ten sposób nie utożsamiasz siebie z religią, którą uważasz za chorobę psychiczną?

    Nie swietuje. Rodzina, owszem. Poniewaz ja nie, to robie im za kuchcika 🙂

    Gosiek
    Uczestnik
    #26829

    Arogancja rasy ludzkiej, która skłania do odrzucenia wiary w Boga tak na prawdę przyrównuje nas do zwierząt powstałych dzięki ślepemu przypadkowi, w wyniku dziwnej zbierzności praw fizyki, które pozwoliły zaistnieć temu światu, jakikolwiek by on nie był.

    I co w tym złego? Za trudne? Za bardzo bolesne? Zbyt przerażające? Może nie wszyscy potrzebują pocieszenia czy też pokrzepienia w postaci religii, gdyż nie boją się przypadku i nicości? Uznawanie, że brak wiary w boga i tłumaczenie świata jedynie prawami nauki czy też traktowanie go jak dzieła przypadku też jest mozliwe i da się z tym żyć, nie jest niczym dziwnym. Wystarczy odrobina odwagi. ;>

    A wiara to jedynie próba udowodnienia sobie i innym, że coś wokół ma sens, że musi go mieć, ostoja dla tych, którzy nie potrafią stawić czoła naszej samotności wobec kosmosu i pustki. Po prostu większość ludzi jest za słaba, zbyt bojaźliwa i leniwa, żeby móc zaakceptować fakt iż są dziełem przypadku, kosmicznym żartem, który trwa jedynie chwilę i obraca się w nicość. I stąd bierze się potrzeba wiary, rozpaczliwa chęć odnalezienia celu, sensu, idei przewodniej - najlepiej żeby była to jakaś nadprzyrodzona istota, która poda co i jak robić, aby życie nabrało sensu i da obietnicę, że po śmierci jest coś jeszcze. To za łatwe. Pomyśl, o ile trudniej jest żyć "przyzwoicie" wiedząc, że dalej nie ma już nic i że nikt nie narzuca ci zasad postępowania, że wynikają one jedynie z twojej silnej woli a nie z zewnętrznych nakazów warunkowanych przez system kar i obietnic (czyli niebo i piekło). Ale do tego trzeba dużo odwagi i samodzielności. I sporo wysiłku.

    PS. I proszę o nie wskazywanie odwołań do Nietzschego czy też Camusa - są jak najbardziej świadome. ;>

    Wuc
    Uczestnik
    #27101

    Tak, wiem, piszę głupoty, ale żadnej z tych teorii nie można obalić 🙂

    Żeby brać się za obalanie teorii trzeba mieć najpierw fakty ją potwierdzjące. Nie można obalić czegoś co już leży.

    Przede wszystkim nie twierdzę, że wszechświat pojawił się nagle, od razu z Ziemią i wszystkim na niej. Tego też nie twierdzi Biblia.

    Rzeczywiście - Biblia twierdzi, że wszechświat powstał w 6 dni.

    Można to tłumaczyć nawet jako okresy geologiczne czy miliardy lat, ale to już jest interpretacja, ty zaś twierdzisz, że Biblia nie wymagając interpretacji jest na 100% zgodna z faktami naukowymi.

    Co do ewolucji, to jest to kulawa teoria, która jest uznawana za jedyną słuszną, a tak na prawdę istnieje wiele dowodów przeciwko niej i mało ją potwierdzających.

    Jest masa faktów ją potwierdzających. Jeśli chodzi o stosunek kościoła do teorii ewolucji - po prostu nie można uparcie przeczyć faktom. W końcu zresztą zdjęto ekskomunikę z Galileusza - wielkie brawa za refleks. Gdy dostojnicy kościelni korzystają z samolotów, komputerów, telefonów komórkowych, najnowszych zdobyczy medycyny , jakoś trudno jest twierdzić, że podstawy, na których to wszystko się opiera są fałszywe.

    Jeśli chodzi o historię raju, to trzeba zwrócić uwagę, że Adam i Ewa byli stworzeni jako ludzie doskonali, acz obdarzeni wolną wolą.

    Naprawdę sądzisz, że Bóg mógłby być naiwny? Każdy kto zna choć odrobinę naturę ludzką, zna z góry efekt takiego eksperymentu. A kim jest szatan? Kolejną zbłąkaną owieczką, kolejnym "nieudanym" dzieckiem Boga, które sobie dokładnie zaplanował.

    Hmm.. czy jest za co dziękować? - gdyby nas nie było to przecież też by nikt nie rozpaczał 🙂 Stary testament nie mówi o Bogu tylko jakimś bożku, który nie raz popełniał błędy i wielokrotnie w brutalny sposób próbował je wymazać. Bo jeśli ja- omylny człowiek zaprojektuję budynek który się zawali komuś na łeb to przed sądem mogę rozpaczać i tłumaczyć się, że popełniłem błąd, że nie wiedziałem, co zresztą mnie przed karą nie uratuje. Ale gdybym był nieomylny, to musiałbym powiedzieć: Tak! Ja to zaplanowałem!

    Co do historii Hioba, to przecież on sam pokazał, że nie wszyscy ludzie są egoistami. Zresztą pierwsi chrześcijanie też przejawiali przykładną postawę.

    Historia Hioba opisuje pweien sadystyczny eksperyment - ile razy mogę kopnąć psa, żeby nadal się do mnie łasił.

    Jeśli chodzi o plagi egipskie, to w tej chwili nie zacytuję [ale jak będzie potrzeba to oczywiście], ale AFAIK większość z nich [conajmniej 7] omijały obóz Izraelitów.

    Akurat nie w Izraelitów, ale w niewinne dzieci. Ot uparciuch ten faraon - zabijmy parę tysięcy dzieci, żeby pokazać mu jaki niest niemądry.

    Fakt, że Biblia została napisana prostym językiem, ale nie zastępowała zjawisk niezrozumiałych ingerencją Boga.

    Nie zastępowała? Przecież większość z cudów, jakie przedstawił faraonowi Mojrzesz, rozszyfrowali już współcześni kapłani egipscy. Mojżesz mógł znać takie sztuczki - był wszak wysokim dostojnikiem państwowym. Miał też wiedzę o pustynii - dzięki niej jego lud przetrwał błąkając sie po pustkowiach - szkoda tylko, że w międzyczasie zgubili kurs i kluczyli aż 40 lat.

    O sprawie Jozuego mogę powiedzieć tak - nikt nie każe zatrzymywać od razu Słońca i zaburzać tym samym porządku w Układzie Słonecznym....

    O!!! To już interpretacja! Zresztą wspominałeś coś o kulawych teoriach.

    Na koniec powiem tylko tak: Biblia jest w 100% zgodna z dzisiejszym stanem wiedzy naukowej, nie można jej zarzucić żadnej sprzeczności; jest wiele spełnionych proroctw, w tym także wymieniające po imieniu Cyrusa, który zdobył Babilon (spisane przed jego urodzeniem!), i moim zdaniem można ją w całości traktować poważnie.

    W innym poście podajesz cytat, wg którego woda z fosy miała wyparować, tymczasem wojska Cyrusa same osuszyły fosę. To jest może drobiazg ale...

    Co do twoich apokaliptycznych wizji związanych z przekonaniem ze Boga nie ma - czy tylko strach przed karą powstrzymuje ludzi od czynienia zła?

    Wielkanoc , i Boże Narodzenie to fajne święta, wszyscy lubią tę atmosferę, co zresztą zostało wykorzystane przez speców od marketingu. W Japonii też obchodzi się Boże Narodzenie, choć z wiarą i tradycją chrzescijańską niewiele ma Japonia wspólnego. W sensie jak najbardziej komercyjnym.

    Religia... Jak silna jest możemy się przekonać teraz. Imię wielkiego człowieka jest na ustach wszystkich. Czy ktoś wyobraża sobie by śmierć innego człowieka wywołała takie poruszenie? Jeśli nie Bóg, to pamięć ludzka uczyni go nieśmiertelnym.

    izbkp
    Uczestnik
    #27102

    Religia... Jak silna jest możemy się przekonać teraz. Imię wielkiego człowieka jest na ustach wszystkich. Czy ktoś wyobraża sobie by śmierć innego człowieka wywołała takie poruszenie? Jeśli nie Bóg, to pamięć ludzka uczyni go nieśmiertelnym.

    Wydarzenia z ostatniego tygodnia sprowokowały mnie do przemyśleń w temacie religii i wiary... oraz boga.

    Kiedy Papież umierał a media zrobiły z tego planetarny show, na własne oczy widziałem na ulicach Wrocławia, że w Polsce mamy do czynienia z kultem Karola Wojtyły. Widziałem ludzi, którzy modlili się do Papieża. Nie prosili swojego boga o łaskę dla Wojtyły tylko kierowali swoją modlitwę do Ojca Świętego: "Zostań z nami" - prosili, "Nie opuszczaj nas" - modlili się dalej... Nie mnie osądzać czy to dobrze czy źle. Zarejestrujmy więc tylko fakt.

    Po raz pierwszy mogłem na własne oczy zobaczyć w akcji prawdziwego świętego a może i boga (tak, boga - skoro ludzie się do niego modlą to jest bogiem). W mojej ocenie nie jest to jednak coś nadprzyrodzonego - jest to fakt medialny. Dokładnie tak samo musiało to wyglądać w przeszłości. Uważam, że tak właśnie wykreowano boga. Wymyśliły go MEDIA (dawniej to były ustne przekazy, legendy, potem były to święte księgi, teraz są to massmedia). Media są nośnikiem wiary w boga. Parafrazując Clarka – Bardzo potężne wydarzenie medialne jest nie do odróżnienia od interwencji nadprzyrodzonej.

    Podłożem tego co dzieje się w Polsce nie jest religia - tylko polski patriotyzm. Gdyby Papież nie był Polakiem, to nie byłoby takiego uniesienia narodowego po jego śmierci. Nie dziwi mnie też, że najbardziej obecnie zaangażowani mają z reguły mniej niż 25 lat, bo dla nich to pierwsze w życiu takie narodowe uniesienie. Przez kilka dni naszą rzeczywistość znowu opisywać będą słowa Mazurka Dąbrowskiego zamiast słow z piosenki Kazika "Jeszcze Polska". W przyszłym jednak tygodniu wszystko zapewne wróci do normy:

    Popatrz...

    Popatrz dookoła, ile brudu na ulicy

    Jacy ludzie są zniszczeni, jacy oni umęczeni

    A nocami pod domami stoją brudne prostytutki

    Boję chodzić się po nocy, tyle teraz jest przemocy...

    Lektura dodatkowa:

    - Tygodnik NIE

    - Forum Faktów i Mitów

    Sai
    Uczestnik
    #27139

    (...)Podłożem tego co dzieje się w Polsce nie jest religia - tylko polski patriotyzm. Gdyby Papież nie był Polakiem, to nie byłoby takiego uniesienia narodowego po jego śmierci.

    Lektura dodatkowa:

    - Tygodnik NIE

    - Forum Faktów i Mitów

    [post="26552"]<{POST_SNAPBACK}>[/post]

    Izbkp masz w swojej wypowiedzi wiele racji. Nie można jednak wkładać wszystkich do jednego worka. Na pewno część Polaków czciła śmierć Papieża ze względów patriotycznych/hołdu dla wielkiego człowieka, ale zapewne duża część oddawała hołd Papieżowi, zmarłemu przewodnikowi religijnemu, który przybliżał ich do Boga. Torował i wskazywał drogę. O tym, jaka część społeczeństwa była większa przekonamy się w przyszłości, gdy na tronie papieskim nie będzie już Polaka. Twoja wypowiedź, chociaż ciekawa, została według mnie zdyskredytowana „Lekturą dodatkową”. Pisma, do których dałeś linki, to marginalne brukowce, nie chodzi mi tutaj, że „najeżdżają na kler” (bo to też musi mieć miejsce). Po prostu poziom tekstów w tych gazetach jest mierny, a często na siłę pisane artykuły mijają się z prawdą. Nikt nie bierze „na poważnie” żadnych rewelacji, które wypisują wskazane przez Ciebie gazety. Stawiam je na równi ze „słynna inaczej” rozgłośnią RM (której nazwa przez gardło mi nie przejdzie, z samego szacunku dla nazwy).

    izbkp
    Uczestnik
    #27148

    Po prostu poziom tekstów w tych gazetach jest mierny, a często na siłę pisane artykuły mijają się z prawdą.

    Mierny? Urban jest jaki jest. Jednego jednak nie mozna mu odmowic - jest pelna geba intelektualista. Tacy ludzie nie tworza miernoty. Ponad polowa Polakow ma problemy ze zrozumieniem prostego tekstu napisanego w jezyku polskim. Tekst intelektualny nie jest prostym tekstem i co za tym idzie ten odsetek drastycznie rosnie...

    Dalek
    Uczestnik
    #27157

    Daj spokój Izbkp.Może jest intelektualistą, ale dla kasy napisze wszystko. Sam się do tego przyznaje.

    izbkp
    Uczestnik
    #27158

    Może jest intelektualistą, ale dla kasy napisze wszystko. Sam się do tego przyznaje.

    Sam sobie przeczysz. Nie placa mu za to, ze pisze mierne teksty ;P

    Swoja droga to paranoja narodowa trwa: JAN PAWEL UZDROWICIEL. Moim zdaniem cofamy sie do sredniowiecza...

    Dalek
    Uczestnik
    #27159

    Mierność może tyczyć się stylu, ale zawartości intelektualnej (bo celowe obrażanie ludzi to właśnie to, nie ważne kto jest tym obrażanym).A on pisze teksty mierne intelektualnie za kasę i tyle. Ja tu nie widzę sprzeczności. Wartościowe teksty to pisał w Polityce, zanim go Jaruzelski nie zwerbował.

    Gosiek
    Uczestnik
    #27161

    Od Moderatora:

    Panowie, ja bym jednak sugerowała trzymać się tematu - to jest dział Nauka, a topic nosi tytuł "BÓG", więc dyskusję o poziomie tekstów Jerzego Urbana proszę prowadzić albo w Polityce albo w Mesie - tam będzie zdecydowanie bardziej pasowała do charakteru działu. ;>

    ---

    A co do ostatnich wydarzeń w Polsce, to muszę się w dużej części zgodzić z izbkp - pochody kibiców wymachujących szalikami i skandujących hasła o papieżu to raczej nie jest przejaw głębokiej wiary w boga, podobnie jak zbiorowe stawianie zniczy na ulicach. Moim zdaniem podstawowym miejscem wyrażania żałoby czy też jakichkolwiek innych uczuć religijnych są i powinny być (oprócz własnego serca czy głowy) świątynie a nie ulice. Dla mnie wiara i istnienie boga są sprawą osobistą każdego człowieka i nadmierne ich demonstrowanie mnie razi - niezbyt ufam intencjom ludzi, którzy robią coś na pokaz, a tym bardziej, gdy ta pokazową rzeczą jest właśnie coś tak głeboko osobistego jak wiara, którą powinno się przede wszystkim demonstrować swoją codzienną postawą a nie pochodami czy okrzykami. Dlatego też ostatnie wydarzenia skłonna jestem traktować przede wszystkim w kategoriach społecznych a nie religijnych. Zresztą - czas pokaże, co z tej spontanicznej i głośnej religijności było prawdziwe a co tylko było działaniem pod wpływem chwili.

    The D
    Uczestnik
    #27178

    Moim zdaniem masowe akcje obserwowane ostatnio to nie przejaw robienia czegoś na pokaz, czy też tzw. owczego pędu. Myślę że decydującym bodźcem jest raczej dążenie do poczucia jedności z tysiącami innych robiącymi to samo, chęć wzięcia udziału w czymś widocznym. Motywy podobne do tych skłaniających ludzi do udziału we flashmobach i tym podobnych. Oczywiście nie wyklucza to innych, osobistych bądź religijnych pobudek.Sprawa cudownych uleczeń została rozdmuchana przez szukające sensacji media. Choć Dziwisz potwierdza, że zbierano akta takich przypadków, to z wypowiedzi duchownych nie widać by przywiązywali do tego jakąś szczególną wagę.Widać za to pierwsze objawy innego zjawiska. Przeglądając Fakt zauważyłem napisany wielką czcionką tytuł artykułu: "Kup pamiątkowy album ze zdjęciami". Pierwsze zdanie zaczyna się od: "Co zrobić aby uczcić pamięć...". No ale to musiało nastąpić. W sumie aż dziwne , że tak późno. Musiało im się zejść ze składem i drukiem.

    izbkp
    Uczestnik
    #27181

    Moim zdaniem masowe akcje obserwowane ostatnio to nie przejaw robienia czegoś na pokaz, czy też tzw. owczego pędu. Myślę że decydującym bodźcem jest raczej dążenie do poczucia jedności z tysiącami innych robiącymi to samo, chęć wzięcia udziału w czymś widocznym.

    Moim zdaniem, wlasnie "dążenie do poczucia jedności z tysiącami innych robiącymi to samo" to jest owczy ped 😉

    Sai
    Uczestnik
    #27186

    Widać za to pierwsze objawy innego zjawiska. Przeglądając Fakt zauważyłem napisany wielką czcionką tytuł artykułu: "Kup pamiątkowy album ze zdjęciami". Pierwsze zdanie zaczyna się od: "Co zrobić aby uczcić pamięć...". No ale to musiało nastąpić. W sumie aż dziwne , że tak późno. Musiało im się zejść ze składem i drukiem.

    [post="26647"]<{POST_SNAPBACK}>[/post]

    Komercjalizacja religii, rozpoczęła się dawno temu. Jest to rzecz całkowicie normalna (dla niektórych cały czas jest to sprawa sporna w etyce/moralności). Jeżeli można na czymś (tutaj: religii i kulcie) zrobić pieniądze, róbmy je. Wszystko jest w porządku do momentu dopóki to instytucje świeckie robią „biznes” na religii, gorzej kiedy sam Kościół (poza „zwyczajowymi” metodami pozyskiwania datków), zaczyna komercjalizować sam siebie. Co do „owczego pędu”, tak jak napisałem już wcześniej, czas pokaże która część „wiernych” była na pokaz a która nie. Jedno trzeba stwierdzić. Papież JPII miał wielką charyzmę i umiejętność jednania ludzi, teraz ona procentuje. W jakim stopniu jest to gra ludzi ? Czas to zweryfikuje. Nie generalizujmy, że wszyscy są w tym "pędzie".

    Dalek
    Uczestnik
    #27191

    To i ja się wypowiem w tym temacie. Po pierwsze nie wiem czemu ten temat znajduje się w dziale nauka (tym bardziej, że pojawiające się co chwile offtopy są typowo polityczne, a wzorze już dawno nikt nie rozmawia). Potwierdzenie/zaprzeczenie istnienia Boga przy dzisiejszym stanie wiedzy jest niemożliwe (i raczej nigdy nie będzie to możliwe). O wierze, że Bóg istnieje i wynikającej z niej przekonanie graniczące z wiedzą (wiara głęboka, niezachwiana?).No, ja wierzę, że On istnieje. Nie wierzę natomiast w manifestacje Jego tu na Ziemi, pośród nas (choć może osoby, których wiara osiągnęła wspomnianego wcześniej niezachwiane przekonanie są w stanie doświadczyć jego obecności - święci?). Wtedy przecież każdy miałby pewność, że On istnieje i to całe zawierzenie się nieznanemu nie miałoby sensu... Teoria bez dowodu pozostanie tylko teorią.Co do tej chwili, pojednania, zamyślenia itd. itp. jaka nastąpiła ze względu na silne emocje jakie buzowały w naszym społeczeństwie (wywołanej oczywiście w dużej mierze postępowniem mediów) i której efekty już zaczynają zanikać to cieszę się, że była w ogóle. Nawet krótka i poczęści wymuszona chwila zastanowienia coś znaczy.

Wyświetlanie 15 wpisów - od 91 do 105 (z 109 w sumie)
  • Musisz się zalogować by odpowiedzieć w tym temacie.
searchclosebars linkedin facebook pinterest youtube rss twitter instagram facebook-blank rss-blank linkedin-blank pinterest youtube twitter instagram