Forum › Rozmowy (nie)kontrolowane › Nauka › BÓG
Hym, gorliwą wierzącą osóbką to ja nie jestem [btw – zauważyliście że najczęściej myśli się o osobach wierzących jako o katolikach – jakby katolicy mieli patent na wiarę ?!?], zgadzam się z Merkav’em iż to nie Bóg stworzył ludzi, a to ludzie tworzą Bogów... ale jednocześnie wierze ze jest tam cos... czego umysłem nie jestem w stanie ogarnąć... ale przychylam się ku teorii „Wielkiej Światłości”... jak ktoś wie o co chodzi, a ja tłumacząc się pomylę to niech mnie poprawi, otóż:Wszystko pochodzi od tej istoty [czy czym WŚ nie jest], materia nieożywiona trwa... a to co żyje, zawiera w sobie iskrę WŚ która to przez całe życie „karmi się” rzeczami typu: doświadczenia życiowe, emocje, refleksje... i przez to ... powiedzmy że rośnie... a po śmierci powraca do WŚ, „zasila ją” – tudzież karmi... a potem kolejna iskra WŚ powraca do obiegu. Czemu WŚ musi być karmiona – nie wiem, po co trwa, nie mam pojęcia...po prostu uważam ze teoria jest bardzo piękna i uczy tego iż w życiu trzeba wszystkiego doświadczyć, głodu, radości, bólu, miłość itd. i wtedy nasze życie będzie dopiero spełnione/cenne. A swoją droga śpiewki o wędrówce dusz są bardzo popularne w wielu religiach i sam fakt że gdziekolwiek by na ziemi nie istniała jakakolwiek cywilizacja, jakkolwiek nie odseparowana od reszty, zawsze będą mieli boga, bóstwa czy coś na kształt... rozumiem iż większość takich bóstw to po prostu próba wytłumaczenia sobie pewnych niezrozumiałych zjawisk dla danej społeczności, typu pioruny... ale jednak sam fakt że tak jest i że wiara nawet w tak cywilizowanym [tia ^^”] logicznym świecie jest nadal bardzo ważna... A swoja droga, ja np. jestem ateistka... ale przyznam się szczerze że jestem pewna ateizm to pojęcie czysto filozoficzne, ja np. bardzo wierze w fortunę, los i szczęście i założę się ze ktokolwiek mówi o sobie ateista jednak wierzy w coś, np. poprawę losu, wierzy że zaliczy najbliższe koło.. wiem ze to całkowicie inna sprawa niż brak wiary w boga, ale czy aż tak dalece inna ?
Mówisz o wyższej istocie, więc czemu nie nazwać ją Bogiem? Najpierw piszesz o niej, a potem piszesz, że Bóg nie istnieje. Trzeba nazwać to po imieniu.
Wiesz, nie w każdej kulturze Bóg zwany jest bogiem.. są kultury gdzie „najwyższe istotny” mają rangę [na Polski] bóstwa, albo po prostu Nadistoty [pisze się łącznie więc nie kolorować mi tego :P]... zawsze w rozważaniach o „pozawymiarowych” biorę poprawkę na ogół znanych mi antropomorfizmów. Więc jak bym miała pisać „po imieniu” to bym zaczęła na bogu, poprzez opiekuna, a na przewodniku kończąc.., [tak patrząc na oko, to, to nazywanie sprawy po imieniu jakieś z czterdzieści epitetów w zależności od wielu czynników – tudzież nurtów filozoficzno - religijnych].
Najzabawniej byłoby w momencie, kiedy okazałoby się, że owo "Coś" ma kształt dokladnie tego, co sobie dana osoba wyobraża. Czyli wszyscy spotykają jedną i tę samą istotę, ale dla jednego będzie to Chrystus, dla innego Allah, dla jeszcze innego siwy staruszek a dla jeszcze kogoś innego... Hmm ;)Jeśli chodzi o samą wiarę - to nikogo nie zamierzam "ścigać" za wiarę różna od mojej. Mnie to nie przeszkadza, że ktoś wierzy w coś innego. Ważne, aby mnie nie przekonywał, że jego religia jest tą jedyną i prawdziwą. Uruchamia mi się wtedy czynnik "plombozakładający" 😛
Wiesz, nie w każdej kulturze Bóg zwany jest bogiem.. są kultury gdzie ?najwyższe istotny? mają rangę [na Polski] bóstwa, albo po prostu Nadistoty [pisze się łącznie więc nie kolorować mi tego :P]... zawsze w rozważaniach o ?pozawymiarowych? biorę poprawkę na ogół znanych mi antropomorfizmów. Więc jak bym miała pisać ?po imieniu? to bym zaczęła na bogu, poprzez opiekuna, a na przewodniku kończąc.., [tak patrząc na oko, to, to nazywanie sprawy po imieniu jakieś z czterdzieści epitetów w zależności od wielu czynników ? tudzież nurtów filozoficzno - religijnych].
[post="24356"]<{POST_SNAPBACK}>[/post]
Będę się więc upierał, że Twój wcześniejszy wywód (i ten ostatni) nie był niczym innym tylko opisywaniem Boga lub bóstw. Nie stosujesz tego nazewnictwa, a piszesz dokładnie o tym samym.
Le circle fatale... w skrócie: jest coś, jedni to nazwą bogiem inni wielkim malinowym tortem, bla, bla, bla… Pisałam o tym iż nieważna jest nazwa bo każdy w coś wierzy, nawet w szczęśliwy los… Ludzie od wieków tworzą własnych bogów, jak dziwni by oni nie byli, I nie chodzi tu o antropomorfizm czy personifikacje... Jak wielkim sceptykiem się ktoś nie uważa, czy ateistą i tak w gruncie rzeczy ma własnego „boga”.
Częściowo masz rację. Ja jestem ateistą ale wierzę w Kodeks Bushido. Czy prawo może zastąpić boga? Pomyśl.
Oj, chyba kwestia etyki i moralności to już inna bajka.. chociaż odchodząc od tematu boga a wchodząc na kwestie wiary – to bym się zgodziła. Ale co do praw i wiary, bym była maksymalnie szczęśliwa gdyby tylko jedno, jedyne było bezwzględnie przez każdego przestrzegane:
Nie czyń drugiemu co tobie nie miłe
Czy świat nie byłby piękniejszy ?
Le circle fatale... w skrócie: jest coś, jedni to nazwą bogiem inni wielkim malinowym tortem, bla, bla, bla… Pisałam o tym iż nieważna jest nazwa bo każdy w coś wierzy, nawet w szczęśliwy los… Ludzie od wieków tworzą własnych bogów, jak dziwni by oni nie byli, I nie chodzi tu o antropomorfizm czy personifikacje... Jak wielkim sceptykiem się ktoś nie uważa, czy ateistą i tak w gruncie rzeczy ma własnego „boga”.
[post="24403"]<{POST_SNAPBACK}>[/post]
Hmmm. Jesli chodzi o boga (Boga?) oraz wiare : jedni wierza , ze istnieje , inni wierza , ze nie. Agnostycy wiedzą , ze albo jest albo go nie ma . Nikla to wiedza , ale zawsze...
Ale nie musi to byc takie proste . W skali mikro i makroswiata zdroworozsadkowe podejscie jest z reguly bledne . Co jeśli jest z nim tak , jak z kotem shrodingera? ( zart , chociaz niekoniecznie).
Wg mnie jedyna mozliwoscia , by Bog ( nie bog) istnial , jest jego niepoznawalnosc . Jesli go nie ma , to byc moze ktos znajdzie wreszcie sposob , by to udowodnic . Jesli jest , i komus uda sie to bezsprzecznie , w sposob uznawany przez nauke ( powtarzalnosc eksperymentu , przewidywalnosc wynikow czyli jednakowe efekty przy jednakowych warunkach poczatkowych ) zbadac , to juz nie mamy Boga , tylko jeszcze jedno zjawisko fizyczne . Hmm .. chyba ze Bog jest zjawiskiem fizycznym.
Kolejna sprawa - idede wg Hegla , ktore istnieja jako samoistne byty . Moze Bog to taka idea , albo zbior wszystkich idei? ( sorki za kryptoreklame :>)
Jeszcze jedna ciekawa koncepcja , ktora gdzies wyczytalem : wyobrazmy sobie szczegolowo wszechswiat wystarczajaco zlozony , by mogly w nim wyewoluowac istoty zdolne do uswiadomienia sobie wlasnego istnienia . Otoz taki wszechswiat bedzie istnial , juz nie dla tworcy , tylko dla istot go zamieszkujacyh - tworca moze o nim spokojnie zapomniec , co wiecej , nawet moze nie zdawac sobie sprawy z jego istnienia. Ten pomysl , moim zdaniem ,akurat jest odpowiedzia na problemy , jakie stawia przed ludzka logika mechanika kwantowa . Wedlug niej fakt obserwacji nie stwierdza faktycznego stanu badanego obiektu , tylko stwarza ten stan. Zreszta ogolnie w nauce przyjmuje sie , ze jesli czegos nie da sie zaobserwowac , to to nie istnieje . W zwiazku z tym , by wszechswiat istnial , musi byc ktos zdolny go badac. Mamy wiec odpowiedz na stare ptanie : "czy ksiezyc istnieje , gdy nikt na niego nie patrzy?"
Tu oczywiscie powstaja pytania co uwazamy za swiadomosc , jakie istoty sa swiadome . To jest jednak zupelnie inny temat.
Sam nie wiem , czy sklaniam sie do ktorejs z koncepcji i czy w ogole do jakiejs sie sklaniam . Czy istnieje w naszym wszechswiecie , czy tez jest istota spoza czasu i przestrzeni . Czy interesuje sie naszym losem , czy w ogoloe o nas nie wie , lub go nie obchodzimy ? Czy jest istota , czy czyms innym - moze zbiorem praw lub idei , ktory nie podejmuja swiadomych decyzji , lecz decyduja o wszystkim ? Czy jest Bogiem , czy wielkim malinowym tortem? Czy jest , czy go nie ma? Nie wiem.
W kazdym razie nie przekonuje mnie przedstawienie Boga jako brodatego , surowego starca , ktory wkurzony ciska w ludzi czym popadnie , a jak jest naprawde wsciekly to organizuje masowa eksterminacje , zeby wymazac swoj blad ( istota doskonala, milosierna?). Przy byle okazji wtraca swoje 3 grosze ingerujac w prace stworzonego przez siebie mechanizmu - co to za architekt , ktory ciagle musi latac i podpierac zaprojektowany przez siebie obiekt , co to za zegarmistrz popychajacy palcem wskazowki zegara , ktory sam skonstruowal. Toz to nie Bog , tylko bog jakis (albo nawet bug :P). Biblia wg mnie jest takim samym dowodem na istnienie Boga , jak mity greckie na istnienie bogow olimpijskich.
Ja osobiścię wierzę w istnienie Boga. Na początek chciałbym skomentować pytanie Warp_10: "niby jak jest on [świat] dobrze poukladany? ". Otóż popatrz wokół siebie. Wszędzie jest życie; obieg wody w przyrodzie, atmosfera dostarczająca tlenu, rośliny usuwające dwutlenek węglą, warstwa ozonowa chroniąca przed promieniowaniem. Bez tego nie istniało by życie. Spójrz na harmonię pomiędzy mikro i makroświatem. Bez małych bakterii duże zwierzęta nie mogłyby funkcjonować. Idźmy dalej - Ziemia jest perfekcyjnym miejscem dla rozwoju życia. Jej proporcje i skład chemiczny umożliwiają na zaistnienie i utrzymanie się takowego.
Spójrzmy jeszcze wyżej - przecież wszyscy na tym forum są w pewnym sensie Gwiezdnymi Włóczęgami 🙂 - Ziemia krąży wokół Słońca po eliptycznej orbicie. Wystarczy zmniejszyć jej [średni] promień o 2%, żeby zamienić ją w gorejącą pustynię, a w przeciwną stronę [o 2% zwiększyć] - żeby ją całkowicie zamrozić. Tak samo Księżyc krążący wokół Ziemii pomaga tworzyć pływy morskie. Dalej - Ziemia jest perfekcyjnie chroniona przed zagrożeniami z kosmosu - pole magnetyczne rozprasza wiatr słoneczny, a obecność gazowych gigantów takich jak Jowisz na tej samej płaszczyźnie orbitalnej chroni nas przed większością asteroid i innych obiektów zagrażających swoimi rozmiarami i prędkością życiu na Ziemi.
Co ciekawe, materialny wszechświat istnieje dzięki ciekawemu zgraniu stałych fizycznych - stałej grawitacyjnej, oddziaływania słabego, silnego i EM. Gdyby którąś z nich troszeczkę zmienić, to cały świat rozsypałby się [to za mało lekkich pierwiastków, to za mało ciężkich, etc.].
No i na koniec stwierdzenie - rozejrzyj się i spójrz na bloki, domy. Czy powiesz, że same się zrobiły? Raczej nie. Dlaczego więc wszechświat miałby nie być przez kogoś zaprojektowany i zbudowany? Wiem, że istnieje jeszcze teoria nieskończonej ilości wszechświatów, ale ona ma jedną wadę - nie da się jej w żaden sposób udowodnić.
Co do stwierdzenia, które gdzieś się na początku pojawiło, że chrześcijaństwo opiera się na tym, że Bóg nas tworzy niedoskonałych, a potem obwinia nas za nasze błędy, to wymaga ono dużego doprecyzowania. Według Biblii, człowiek został stworzony jako istota doskonała, acz posiadająca wolną wolę. W wyniku jawnego sprzeciwienia się poleceniu zerwania owocu dobra i zła [zwróćmy uwagę, że chociaż Ewa była kuszona przez szatana, to Adam miał w tym względzie całkowicie wolną wolę wyboru] Adam i Ewa zostali ukarani śmiercią. Ponieważ nie zdążyli wydać na świat potomstwa przed karą, to też grzech i niedoskonałość przeszły na ludzkość. Ważnym punktem jest tu jednak kwestia sporna, którą podniósł szatan kwestionując boską władzę [cały czas opisuję tu tylko to, co zostało zapisane w Biblii]. Szatan wysunął także oskarżenie, że każdy człowiek na Ziemii nie służy bogu z serca, tylko z chciwości i chęci dostępowania błogosławieństw [historia Hioba jako przykład]. Bóg nie rozwiązał problemu niszcząc po prostu szatana z miejsca, lecz dał czas ludziom do opowiedzenia się po której stronie stoją.
Powyższe... 'streszczenie' jest oparte całkowicie na Biblii; nie powoływałem się na konkretne wersety, bo nie mam teraz siły szukać wszystkiego w Biblii, ale jeśli zajdzie taka potrzeba, to oczywiście mogę je tu przytoczyć.
Biblia w żadnym punkcie nie uczy ludzi przemocy, a wręcz przeciwnie - podstawową zasadą jest miłość do wszystkich ludzi. Nie chcę tutaj nikogo urażać, ale moim zdaniem zarówno w średniowiecznym, jak i dzisiejszym chrześcijaństwie Biblia jest mało używaną księgą; większe znaczenie mają tradycje i zdania ludzi.
Co do logiki wiary, to "Wiara to nacechowane pewnością oczekiwanie rzeczy spodziewanych, oczywisty przejaw rzeczy realnych, choć nie widzianych." (Hebrajczyków 11:1). Gdzie tu pojawia się brak logiki? Można by to przyrównać do istnienia fal radiowych - tak na prawdę wiemy o nich dlatego, że słyszymy dzięki nim radio, etc. Nie widzimy ich, ale wierzymy, że istnieją, bo tak mówi nam aparatura, którą budujemy [to ona je 'widzi', nie my].
Ale się rozpisałem 🙂
Pozdrawiam,
TeMPOraL
Ja osobiścię wierzę w istnienie Boga. Na początek chciałbym skomentować pytanie Warp_10: "niby jak jest on [świat] dobrze poukladany? ". Otóż popatrz wokół siebie. Wszędzie jest życie; obieg wody w przyrodzie, atmosfera dostarczająca tlenu, rośliny usuwające dwutlenek węglą, warstwa ozonowa chroniąca przed promieniowaniem...............................................................
.............
No i na koniec stwierdzenie - rozejrzyj się i spójrz na bloki, domy. Czy powiesz, że same się zrobiły? Raczej nie. Dlaczego więc wszechświat miałby nie być przez kogoś zaprojektowany i zbudowany? Wiem, że istnieje jeszcze teoria nieskończonej ilości wszechświatów, ale ona ma jedną wadę - nie da się jej w żaden sposób udowodnić.
Kto projektuje i wykonuje kryształy? Nauka wystarczająco dobrze tłumaczy ten fakt bez odwoływania się do ingerencji bóstwa. Ja o tym dużego pojęcia nie mam , więc mogę powiedzieć tyle, że istnieje taka właściwość pewnych minerałów, ktróra pozwala im tworzyć struktury krystalicze. Sądzę także , że istnieje właściwość materii pozwalająca jej łączyć się w twory utrzymujące homeostazę i działające przez pewien czas wbrew entropii. Zresztą od chwili powstania pierwszych organizmów cała reszta jest już tylko kwestią czasu. Mając miliardy lat ewolucja mogła dokonać cudów - i dokonała - na zasadzie ślepego trafu. Prawo wielkiej liczby działa niezawodnie. Jedynie sam początek był wielkim skokiem, cała reszta dokonała się na zasadzie małych kroczków, to w przód, to wstecz, to znów w ślepą uliczkę. Jeśli chodzi o wyliczanie kolejnych, ściśle określonych warunków niezbędnych, by na Ziemi pojawiło się życie, to nie jest to żadnym argumentem. Jeśli nie na Ziemi, to gdzie indziej albo nawet wcale. Występujesz w roli człowieka, który wygrał szóskę w totka i dziwi się, jak to się stało, skoro prawdopodobieństwo jest tak małe. Otóż tylko taki może się dziwić, który wygrał. W skrócie o tym mówi zasada antropoiczna ( w tej chwili nie pamiętam która jest która, ale sądzę że mocna). Wiem, zasada antropoiczna jest czystą tautologią, dlatego przez niektórych nie jest brana na poważnie, jeśli jednak ktoś się dziwi, że masło jest maślane, to z czystym sumieniem należy przedstawić mu niezbity fakt: masło jest maślane ponieważ jest masłem. Oczywiście nie jest to żaden dowód na nieistienie Boga, jednak podważa dowody opierające się na wyliczaniu kolejnych niemożliwości. Tu jednak można przywołać inną zasadę - brzytwy ockhama.
Co do stwierdzenia, które gdzieś się na początku pojawiło, że chrześcijaństwo opiera się na tym, że Bóg nas tworzy niedoskonałych, a potem obwinia nas za nasze błędy, to wymaga ono dużego doprecyzowania. Według Biblii, człowiek został stworzony jako istota doskonała, acz posiadająca wolną wolę. W wyniku jawnego sprzeciwienia się poleceniu zerwania owocu dobra i zła [zwróćmy uwagę, że chociaż Ewa była kuszona przez szatana, to Adam miał w tym względzie całkowicie wolną wolę wyboru]
Zostaw dwoje ludzi (przypominam - ludzie to istoty inteligentne i jako takie obdarzone ciekawością - to jest właśnie chęć uczenia się i poznawania świata)w sielankowym otoczeniu daj im nieskończoność czasu i jeden zakaz. Wielki Projektant nie był chyba znawcą natury ludzkiej..... Ludzie musieli podjąć to wyzwanie, inaczej nie byliby godni miana istot inteligentnych, wiodąc bydlęce życie w raju i płodząc kolejne zwierzątka zadowolone z obfitości pokarmu i łagodnego klimatu. Moim zdaniem ta historyjka opisuje sprytnie zastawioną pułapkę, której nikt niemogłby się wyślizgnąć -Bóg nie był wcale taki głupi tylko diablo(:P) sprytny. Jeśli już, wygnanie z raju nie było karą, tylko następstwem testu mającego stwierdzić czy ludzi można już wypuścić spod klosza. Nie żebym uważał tę historyjkę za rzeczywista- ot po prostu tak sobie gdybam.
Szatan wysunął także oskarżenie, że każdy człowiek na Ziemii nie służy bogu z serca, tylko z chciwości i chęci dostępowania błogosławieństw [historia Hioba jako przykład].
No i szatan jak zwykle miał rację . Zły jest ten, który mówi prawdę prosto w oczy.... Ludzie są egoistami ( ja na przykład nie chodzę do pracy z czystej dobroci serca) - altruistami są z reguły dla najbliższych (geny) oraz w przypadku, kiedy mogą liczyć na wzajemność.
Powyższe... 'streszczenie' jest oparte całkowicie na Biblii; nie powoływałem się na konkretne wersety, bo nie mam teraz siły szukać wszystkiego w Biblii, ale jeśli zajdzie taka potrzeba, to oczywiście mogę je tu przytoczyć. .....
Ja też cytatami z Bilii sypać nie będę. Zwrócę tylko uwagę na pewien fakt, który rzuca się w oczy. Plagi egipskie. Były tak samo ślepe jak każda klęska żywiołowa, jednak wiadomo, że klęski bardziej dotykają najbiedniejszych. Faraona (a to on był za to odpowiedzialny) dotknęła bezpośrednio dopiero śmierć syna. Jednak nie tylko jego dziecko umarło, wszak rozległ się lament w całycm Egipcie ( czy jakoś tak).
Biblia ma wartość literacką i historyczną (znawcy twierdzą, że dużą a ja się im sprzeciwiać nie będę), jedank została napisana przez ludzi, którzy nie wiedząc nic o np. elektryczności tłumaczyli niepojęte dla nich zjawiska ingerencją istoty nadprzyrodzonej. Hm - a w jaki sposób Jozue zatrzymał słońce ? To przecież wyważanie orwartych na oścież drzwi! :D.
Wiem, nie należy traktować Biblii dosłownie - dlatego całość traktuję jako mit. Ot, piękną, czasami okrutną, jednak pouczającą legendę.
Co do wartości historycznej Biblii - taka ciekawostka - Filistyni to podobno Ahajowie wyparci ze swej ziemi przez Dorów. Ahajowie to ci, którzy budowali megarony, słynny mur cyklopowy z bramą lwów w Mykenach oraz grobowiec Arteusza (zwany grobowcem Agamemnona). To oni oblegali Troję.
Co do logiki wiary, to "Wiara to nacechowane pewnością oczekiwanie rzeczy spodziewanych, oczywisty przejaw rzeczy realnych, choć nie widzianych." (Hebrajczyków 11:1). Gdzie tu pojawia się brak logiki? Można by to przyrównać do istnienia fal radiowych - tak na prawdę wiemy o nich dlatego, że słyszymy dzięki nim radio, etc. Nie widzimy ich, ale wierzymy, że istnieją, bo tak mówi nam aparatura, którą budujemy [to ona je 'widzi', nie my].
"Błogosławieni, którzy nie widzieli a uwierzyli". Wiara nie potrzebuje dowodów.
To co opiera się na solidnych dowodach nie jest wiarą, lecz wiedzą.
Aparatura, która rejestruje fale radiowe jest zbudowanym przez nas przedłużeniem naszych zmysłów. Wiemy jak działa i zawsze można to sprawdzić. Naukowcy rozprawiają o rzeczach, których nie można dotknąć, usłyszeć, powąchać. W setkach eksperymentów zbadano jednak ich właściwości i na tej podstawie wysnuto teorie naukowe. To nie oczy i uszy tworzą naukę tylko mózgi.
Ale się rozpisałem 🙂
Pozdrawiam,
TeMPOraL
[post="25652"]<{POST_SNAPBACK}>[/post]
Też się rozpisałem i również pozdrawiam 🙂
Jeszcze parę słów wyjaśnienia - nie próbuję tutaj udowodnić, że Boga nie ma - po prostu uważam, że nie ma dowodów ani na Jego istnienie ani na nieistnienie - zresztą tym, którzy wierzą żadne dowody nie są potrzebne.
Nie potępiam też wierzących w istnienie Boga. Uważam, że wiara jest nielogiczna, ale sądzę też, że wcale nie musi. Wiara jest tak nielogiczna jak miłość, ale przecież nikt od miłości nie powinien oczekiwać logiki.
Jeszcze parę słów wyjaśnienia - nie próbuję tutaj udowodnić, że Boga nie ma - po prostu uważam, że nie ma dowodów ani na Jego istnienie ani na nieistnienie - zresztą tym, którzy wierzą żadne dowody nie są potrzebne.
Gdy istnieją dowody to nie można mówić o wierze 😉 Podstawą wiary jest właśnie brak możliwości udowodnienia faktu. Krótko mówiąc albo wiara, albo wiedza 😉
Zadam Ci pytanie: z kąd wiesz, że wszechświat nie powstał 1 sekundę temu i nie pojawił się od razu z Ziemią, Słońcem i Tobą czytającym ten post, stworzonym ze wszystkimi posiadanymi wspomnieniami? Albo że to co nas otacza to tylko iluzja stworzona przez mózg, zamknięty w jakimś miejscu (tzw. teoria mózgu w szklance)? Albo jesteś maszyną śniącą o byciu człowiekiem?
Tak, wiem, piszę głupoty, ale żadnej z tych teorii nie można obalić 🙂
Przede wszystkim nie twierdzę, że wszechświat pojawił się nagle, od razu z Ziemią i wszystkim na niej. Tego też nie twierdzi Biblia. Wręcz przeciwnie; opis stwarzania świata zgadza się w 100% z udowodnionymi faktami naukowymi. Jest napisane, że przed rozpoczęciem stwarzania istot żywych, wody, etc. istniała już Ziemia. Zgadza się to z najbardziej prawdopodobną teorią formowania się planet. Samo stwarzanie też nie trwało literalne 6 dni, bo trzeba wziąść pod uwagę fakt, że w Biblii dni często oznaczają tysiące lat. To także nie jest zaprzeczane przez naukę. Wogóle - niby dlaczego Bóg, który ustanawia prawa rządzące wszechświatem miałby ich nie użyć do jego tworzenia? Opis stwarzania nie zaprzecza nawet teorii Wielkiego Wybuchu.
Co do ewolucji, to jest to kulawa teoria, która jest uznawana za jedyną słuszną, a tak na prawdę istnieje wiele dowodów przeciwko niej i mało ją potwierdzających. Przez pojęcie teorii ewolucji rozumiem tu nie podstawowe prawa genetyki, ale przekształcanie się prymitywnych organizmów w coraz bardziej skomplikowane, aż w końcu do człowieka. Co mnie natomiast bardzo zastanawia, ewolucja jest akceptowana przez Kościół; czytałem takie bardzo ciekawe stwierdzenie, że dzisiaj teoria ewolucji jest dla Kościoła taka jak kiedyś teoria geocentryczna, a Darwin odgrywa rolę Arystotelesa.
Jeśli chodzi o historię raju, to trzeba zwrócić uwagę, że Adam i Ewa byli stworzeni jako ludzie doskonali, acz obdarzeni wolną wolą. I nie byłoby całego problemu gdyby nie Szatan, zbuntowany anioł, nie zaczął nękać Ewy. A wygnanie z raju było karą, w myśl słów mówiących, że kto spożyje owoc poznania dobra i zła ten napewno umrze. Była to po prostu bardziej powolna śmierć, i wogóle to cieszmy się, że zdążyli mieć dzieci zanim umarli, bo by nas nie było.
Co do historii Hioba, to przecież on sam pokazał, że nie wszyscy ludzie są egoistami. Zresztą pierwsi chrześcijanie też przejawiali przykładną postawę.
Jeśli chodzi o plagi egipskie, to w tej chwili nie zacytuję [ale jak będzie potrzeba to oczywiście], ale AFAIK większość z nich [conajmniej 7] omijały obóz Izraelitów. A lament jaki był, taki był; anioł śmierci przeszedł i zabił synów pierworodnych w każdym domu, którego drzwi nie były naznaczone krwią barana, a to zrobili tylko Izraelici. Zauważmy, że każda plaga egipska była wymierzona w jakieś konkretne bóstwo egipskie, obnażając jego nieudolność w przeciwstawieniu się [postnę może listę, ale nie dziś :)].
Fakt, że Biblia została napisana prostym językiem, ale nie zastępowała zjawisk niezrozumiałych ingerencją Boga. Wręcz przeciwnie, zawiera wiele opisanych prosto faktów naukowych, takich jak kulistość Ziemii, jej zawieszenie w próżni, obieg wody w przyrodzie, nieznane wówczas sposoby jedzenia zająca [tzn. jak zając je], i jeszcze trochę innych.
O sprawie Jozuego mogę powiedzieć tak - nikt nie każe zatrzymywać od razu Słońca i zaburzać tym samym porządku w Układzie Słonecznym. Jako trekkies chyba potrafimy zrozumieć, że można na przykład zagiąć tor promieni docierających od Słońca, i już - wystarczy Jozuemu na wygranie bitwy z pomocą Boga. Wg. Biblii Bóg nigdy nie naruszał ustanowionych przez siebie praw, w tym także i praw fizyki.
Na koniec powiem tylko tak: Biblia jest w 100% zgodna z dzisiejszym stanem wiedzy naukowej, nie można jej zarzucić żadnej sprzeczności; jest wiele spełnionych proroctw, w tym także wymieniające po imieniu Cyrusa, który zdobył Babilon (spisane przed jego urodzeniem!), i moim zdaniem można ją w całości traktować poważnie. Ale to tylko moje zdanie :).
Pozdrawiam,
TeMPOraL.
Nie zamierzam tutaj podważać w żaden sposób prawdziwości Biblii, ale nie mogę się zgodzić, że wszystkie "zjawiska" w niej opisane można wytłumaczyć obecnym stanem wiedzy. Choćby to ugięcie promieni słonecznyh - jak dotąd nie znamy żadnego zjawiska, które mógłoby coś takiego spowodować. Tak samo nie można wytłumaczyć naukowo wskrzeszenia Łazarza. Co do spójności Biblii - jak sam napisałeś nie można jej czytać dosłownie. Pewna swoboda w interpretacji pozwala na ewentualne naciąganie tekstów do bieżących potrzeb. Stety/niestety tak musi być, bo jak inaczej niż za pomocą metafor opisać stwarzanie świata używając języka z przed kilku tysięcy lat. Na koniec jeszcze ciekawostka. Otóż wyczytałem gdzieś, że w okolicach końca I w. n.e. odbyło się coś w rodzaju "soboru" mającego ustalić, które teksty są "kanoniczne" i powinny zostać włączone do Biblii, a które nie. W tym właśnie czasie miały "wylecieć" teksty o aniołach mających dzieci z kobietami i tym podobne. Nie było to jednak źródło do końca naukowe i nie mogę nigdzie znaleźć potwierdzenia ani zaprzeczenia.
