Forum › Rozmowy (nie)kontrolowane › Nauka › Biotechnologie i ich zastosowanie
Tylko skóra. Eksperymentalne zastawki są hodowane bez użycia zwierząt, planuje się tak też skórę uzyskiwać.
Jeżeli ta skóra będzie tania to ułatwi to życie poparzonym.Tylko po co nam skóra skoro ją mamy? Przecież i tak się wszystko dostosuje do organizmu więc w taki sposób wyhlądu sobie na starość nie poprawimy. To tylko kase zarobią jej producenci.
Jeżeli ta skóra będzie tania to ułatwi to życie poparzonym.
Tylko po co nam skóra skoro ją mamy? Przecież i tak się wszystko dostosuje do organizmu więc w taki sposób wyhlądu sobie na starość nie poprawimy. To tylko kase zarobią jej producenci.
Ty też możesz zostać kiedyś poparzona, i wtedy ją docenisz.
Anyway, nie chcę, by Cię to spotkało, ale istnieją różne choroby skóry - rak, zjadliwe grzybice, martwicze zapalenie powięzi, niektóre postacie kolagenozy - parę zmarszczek na starość to przy tym pikuś. Przepraszam, Pan Pikuś. Jeśli ta sztuczna skóra pomoże osobom, cierpiącym, z powodu tych chorób, to jest wspaniałym osiągnięciem, wżniejszym, niż krem przeciwzmarszczkowy, który zresztą przeważnie nie działa,.
No właśnie coś takiego MIAŁEM moja droga na myśli. Wyglądu nie poprawisz bo się wszystko dostosuje. Tak jak wygląd przeszczepionej ręki kobiety do wyglądu męskiego biorcy. A co do poparzonych i innych to właśnie o to mi chodziło. Tylko żeby była ona tania bo biedne kraje czy biedni ludzie by z niej nie skorzystali jak by była za droga.
Nanoroboty pomogą wykryć raka ?
http://wiadomosci.onet.pl/2095524,18,nanor..._raka,item.html
Ciekawe ile czasu zajmie jeszcze skonstruowanie tych nanorobotów.
Nanorobot i nanosensor to 2 różne rzeczy.
Nanosensory do analizy substancji gazowych już istnieją, więc pewnie nie tak długo.
Problemem będzie raczej ustalenie które substancje pochodzą tylko i wyłącznie i w 100% z nowotworu oraz gdzie właściwie on siedzi - podobnie jak z innymi metodami oznaczania markerów nowotworowych z krwi.
O ile mnie pamięć nie myli rak to nasze komórki które się dzielą potrójnie zamiast podwójnie. Jeżeli z nimi walczymy to zabijamy część siebue ale jak wiadomom ona też nas zabija. Może ktoś wymyśli jak wykorzystać te nadrodukcje.
Nie.Rak to zmutowane komórki, które dzielą się w sposób niekontrolowany, w dodatku różnią się zdrowych komórek w dużym stopniu, w najzłośliwszych formach mówi się o raku całkowicie odróżnicowanym - czyli w niczym nie przypominającym pierwowzoru.Przeniesienie takiej komórki w inne miejsce spowoduje powstanie masy przerzutowej.Prawdą jest natomiast, że zabijamy część siebie - stąd prace nad szukaniem leków łączących się tylko i wyłącznie z białkiem zmutowanym. Jest już kilka takich terapii (np. rak sutka), ale są drogie, więc stosowane zwykle jako kolejny rzut leczenia. Przed zastosowaniem wymagają też drogiej diagnostyki - czy dany rak produkuje to konkretne białko.
A'propos raka.Zawsze gdy słyszę o chemioterapii mam wrażenie, że mówa o jakimś szalonym sposobie leczenia jak w przypadku stosowania pijawek na gorączkę lub rtęci przy syfilisie. Wydaje mi się, że jak już znajdziemy jakiś naprawdę skuteczny sposób leczenia raka, który nie powoduje przy okazji osłabienia całego organizmu, to przyszłe pokolenia po prostu nas wyśmieją za taką prymitywną metodę.
My się śmiejemy z komputerów do Apollo 11. Dlaczego oni nie mają się śmiać z naszych metod leczenia. Ale pijawki to bardzo pożyteczne stworzenia nawet larwy much stosuje się do leczenia gangreny.Dzięki że mnie wyprowadziłeś z błędu.
Podejrzewam, że przyszłe pokolenia raczej zrozumieją, że leczyliśmy, jak umieliśmy i tyle. Czy możemy dzisiaj wyśmiewać średniowiecznych lekarzy za to, że nie dysponowali tetracykliną i szczepionkami przeciwko ospie? Absurd.
To po prostu bardzo subiektywne spostrzeżenie. Na przykładzie chemioterapii doskonale widzę jak niedoskonała jest jeszcze nasza wiedza w zakresie medycyny.
Wyśmiać nas raczej nie wyśmieją - historią medycyny interesują się raczej osoby o wyższej kulturze :> moim zdaniem raczej będą współczuć tylu niepowodzeń i niepotrzebnych śmierci.Mam nadzieję, że w przyszłości zdziwienie będzie też budzić niechęć do profilaktyki...A co do średniowiecznych metod, to często obecne metody polegają na syntetyzowaniu na masową skalę oczyszczonych substancji wyizolowanych z wiekowych mikstur 🙂
Jak już wymyślą pigułki na porost nerek i szczepionki przeciwko promieniowaniu to może chemioterapię będą nazywali średniowieczem 🙂
Podejrzewam, że przyszłe pokolenia raczej zrozumieją, że leczyliśmy, jak umieliśmy i tyle. Czy możemy dzisiaj wyśmiewać średniowiecznych lekarzy za to, że nie dysponowali tetracykliną i szczepionkami przeciwko ospie? Absurd.
Wyśmiewać - może nie. Dziwić się, że np. przez wieki upuszczali krew, mimo iż widzieli, że to szkodzi pacjentom, ale "z Arystotelesem się nie dyskutuje" - owszem.
