Spiner wypowiedział może trzy zdania.Mnie się ten odcinek podobał, ze względu na przygody Howarda (choć tylko relacjonowane przez jego dziewczynę) i motyw z listą na dyskietce, choć z wyprodukowaniem jej w roku bodaj aż w 1989 r. akurat przegięli. Natomiast, co mnie skomfudowało to to, że...SPOILERYej, to zły Wil nagle już nie jest zły? W ogóle? Czy tylko ja miałem wrażenie, że odcinek skończył się cokolwiek nagle i znienacka? Ponadto on przecież wtedy na kręgielni z premedytacją i bez dobrego powodu, praktycznie dla zabawy, rozbił związek Penny i Leonarda, a teraz co, nagle tak po prostu zaprasza go na imprezę, a ten zwyczajnie przychodzi, jakby byli kumplami? WTF? ;>