Forum › Fantastyka › Inne sci-fi i pozostałe gatunki › Avatar
Jak tak sobie czytam, to się cieszę, że nie poszedłem na ten film, bo bym jeszcze dostał depresji 😛
Eee tam, głównie amerykanie dostają depresji, My, zahartowani w ogniu piekła jakie sprawia nam codzienność dajemy sobie rade hehe.
I tym razem chyba dotrzymam danego sobie słowa i filmy rodem z USA będę omijał szerokim łukiem.
Ja już dawno omijam (poza wyjątkami, Avatar akurat załapał się na wyjątki), ale od kiedy i azjatyckie kino zeszło na psy to już nie mam co oglądać. Nawet Europa za bardzo się kalifornizuje w "zabili go i uciekł" 🙁
Pozostaje nam tylko zanucić:
Space may be the final frontier
but it's made in a Hollywood basement
😉
A po obejrzeniu Avatara muszę przyznać, że wykreowany świat Pandory jest najmocniejszą stroną filmu. Niby użyto prostych sztuczek (fluorescecja, bajkowe kolory, zapierające dech w piersiach krajobrazy, latanie) ale i tak chciało by się tam być i to zobaczyć. Podobnie wybudzenia z kolorowej dżungli do szarej bazy ludzi były bardzo sugestywne (dodatkowo wzmocnione przez wózek inwalidzki - kolejny prosty choć skuteczny chwyt).
Poza tym trzeba pochwalić Camerona, że przyłożył się do szczegółów technicznych: właściwości unobtainium, wyjaśnienie dzięki nim latających skał, wiarygodny czas lotu na Pandorę itd.
Natomiast nad scenariuszem nie ma się co rozwodzić, bo jest prosty i chyba wszystko już o nim napisano.
A po obejrzeniu Avatara muszę przyznać, że wykreowany świat Pandory jest najmocniejszą stroną filmu. Niby użyto prostych sztuczek (fluorescecja, bajkowe kolory, zapierające dech w piersiach krajobrazy, latanie) ale i tak chciało by się tam być i to zobaczyć. Podobnie wybudzenia z kolorowej dżungli do szarej bazy ludzi były bardzo sugestywne (dodatkowo wzmocnione przez wózek inwalidzki - kolejny prosty choć skuteczny chwyt).
Ta baza ludzi bardziej mi się podobała od fluorescencyjnej dżungli. Ze mną chyba naprawdę jest coś nie tak.
Nadmierne podniecenie podczas oglądania filmu AVATAR wywołało u widza wylewu krwi do mózgu ❗
http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Mez...6&_ticrsn=3
Jedni narzekają na brak emocji przy oglądaniu, a dla drugich jest już nadmiar. Trudno ludziom dogodzić 😆
AVATAR zakazany w Chinach ❗
- władze obawiają się, że fabuła filmu może spowodować niepokoje społeczne.
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,8..._.html?skad=rss
http://fakty.interia.pl/fakty_dnia/news/ch...avatara,1427089
Ciekawy przypadek - banalny, małowartościowy film (jak niektórzy twierdzą) powoduje aż takie społeczne zagrożenie. Chyba, że ma strasznie antyimperialistyczne oddziaływanie 😆
A po obejrzeniu Avatara muszę przyznać, że wykreowany świat Pandory jest najmocniejszą stroną filmu. Niby użyto prostych sztuczek (fluorescecja, bajkowe kolory, zapierające dech w piersiach krajobrazy, latanie) ale i tak chciało by się tam być i to zobaczyć. Podobnie wybudzenia z kolorowej dżungli do szarej bazy ludzi były bardzo sugestywne (dodatkowo wzmocnione przez wózek inwalidzki - kolejny prosty choć skuteczny chwyt).
Ta baza ludzi bardziej mi się podobała od fluorescencyjnej dżungli. Ze mną chyba naprawdę jest coś nie tak.
Nie, po prostu masz własne zdanie i gust. Nie chciałbym żyć w świecie gdzie wszyscy myślą tak samo.
Ciekawy przypadek - banalny, małowartościowy film (jak niektórzy twierdzą) powoduje aż takie społeczne zagrożenie. Chyba, że ma strasznie antyimperialistyczne oddziaływanie 😆
No chyba przekaz antytotalitarny jest ewidentny, a miałkość fabuły nie ma tu nic do rzeczy.
A właśnie że film ma bardzo mocne przesłanie i nigdy nie nazwę go jakimś popcornerem.Film piętnuje wiele zachowań które są głównymi grzechami ludzkości.Jednym z nich jest (niegłupi i mocny) motyw proekologiczny. Wiemy że ziemia staje się martwym światem przez ludzi którzy w imię ślepego zysku chcą zająć się Pandorą.Do tego dochodzi krytyka chciwych korporacji które zrobią wszystko by osiągnąć swoje cele. Film ma też kilka innych przesłań i co najważniejszy nie były one nachalnie podane, szczerze spodziewałem się moralizatorstwa a otrzymałem niegłupie problemy które często zmuszają do zastanowienia.
to już podejrzewam kwestia spojrzenia na problemy ludzkości. Ja akurat korporacji czy wykorzystywania planety za ważne nie uważam, podobnie jak piania ekologów, że zaraz nam się niebo na łeb zawali. Więc... Avatar był popcornem bez przesłania za to ze sporą dawką politycznie poprawnego marudzenia na globalizację, globalne ocieplenie i ogólnie złe siły które są złe dla zasady.
Widzę tu dużo narzekania. Dla mnie jest to po prostu bardzo fajny film, i niezła rozrywka. Mam wrażenie że ktoś tu próbuje dopisać do tego filmu jakieś dziwne morały.
A ja właśnie wróciłam z kina i tak jak u Toreth, tak i był to mój pierwszy film 3D.Okazuje się, co następuje: jeśli co jakiś czas odzywa się u Ciebie choroba lokomocyjna to możesz mieć problem, z wysiedzeniem na filmie.No i niestety pierwsze pół godziny to była lekka katorga bo rozmyte, szybko zmieniające się, wielowarstwowe obrazy wprawiły mój błędnik równowagi w stan otępienia. Musiałam co jakiś czas zdejmować okulary, żeby przypadkiem nie zemdleć etc.Potem na szczęście oczy przywykły, a błędnik wywiesił białą flagę.Film... bardzo mi się podobał.Zdaję sobie sprawę, że tematy źli biali vs. dobrzy tubylcy + Matka Ziemia Dająca Życie i Przechowująca Wiedzę Przodków to temat popularny i uniwersalny, ale moim zdaniem został dobrze został ubrany w wizję Camerona.Najbardziej spodobała mi się idea łączenia jaźni (Spock też byłby zachwycony). Trochę dziwnie, że przez "warkocz", ale gdzieś musi być ta wtyczka USB... I w końcu to sci-fi, więc nie ma się czego czepiać, bo wszystko w tam jest możliwe.Fauna i flora zachwyciły mnie swoją baśniowością. Kolory, kształty, różnorodność i oraz jaszczurka przemieszczająca się niczym żyrokopter oraz Toruk zdobyły moje serce. Chętnie poszłabym obejrzeć jeszcze raz.A Saldana... Tu muszę oddać jej honor. Choć kreacja Uhury w ogóle nie zdobyła mojego uznania, to tutaj Neytiri wyszła jej świetnie. Może jeszcze zacznę ją lubić... ;)Efekty jak efekty, robią wrażenie. Mnie jednak najbardziej podoba się historia opowiedziana w filmie. Jest powtarzalna? To już było? A było, było... Wszystko co uniwersalne było.A Star Trek to nie jest powtarzalny? Ile filmów o kosmitach było wcześniej? Może nie stricte o podróżach międzygwiezdnych i tworzeniu wspólnoty... Ale myślę, że w przypadku Avatara nie powinniśmy się czepiać tego aż tak bardzo.
Ale myślę, że w przypadku Avatara nie powinniśmy się czepiać tego aż tak bardzo.
A właśnie że tak bo Cameronowi odbiło i naprawdę myśli że stworzył coś na miarę Biblii.
A właśnie że film ma bardzo mocne przesłanie i nigdy nie nazwę go jakimś popcornerem.
Film piętnuje wiele zachowań które są głównymi grzechami ludzkości.
Jednym z nich jest (niegłupi i mocny) motyw proekologiczny. Wiemy że ziemia staje się martwym światem przez ludzi którzy w imię ślepego zysku chcą zająć się Pandorą.
Do tego dochodzi krytyka chciwych korporacji które zrobią wszystko by osiągnąć swoje cele. Film ma też kilka innych przesłań i co najważniejszy nie były one nachalnie podane, szczerze spodziewałem się moralizatorstwa a otrzymałem niegłupie problemy które często zmuszają do zastanowienia.
Damm kolejny emo fan.
A właśnie że tak bo Cameronowi odbiło i naprawdę myśli że stworzył coś na miarę Biblii.
nie jemu pierwszemu 😉
A właśnie że tak bo Cameronowi odbiło i naprawdę myśli że stworzył coś na miarę Biblii.
nie jemu pierwszemu 😉
A tak w sumie to nie ma się czemu zbytnio dziwić. Skoro dla wielu fanów Gwiezdnych wojen film ten stał się czymś na miarę Biblii, to pewnie i Avatar dla niektórych takim się stanie ;D
