Forum › Fantastyka › Inne sci-fi i pozostałe gatunki › Avatar
To ja jestem jeszcze lepszy od ciebie, nie obejrzałem na YouTube żadnego trailera Avatara, wystarczyło mi kilka zdjęć.
Eviva, QuarkI ja wam zazdroszczę takiego postanowienia. Jako studentka dwa dni głodowałam, by oszczędzić na bilet do kina i co? Nuda.
Eviva, Quark
I ja wam zazdroszczę takiego postanowienia. Jako studentka dwa dni głodowałam, by oszczędzić na bilet do kina i co? Nuda.
A wiesz, że to pierwsze takie podsumowanie Avatara, jakie przeczytałam?
Bo ja zawsze muszę się wyróżniać, bo tak.Niewątpliwie jest to ciekawy pod względem włożonej w niego pracy film. Ale fabuła nudna. A świat - niby wszystko pięknie ładnie dopracowane, ale jakoś mi było tego mało, rośliny przypominały ziemskie rośliny tylko fluorescencyjne, a żyjątka ziemskie żyjątka, tylko takie płazowate. Moja siostrzenica w swej wyobraźni kieruje się większą inwencją twórczą.
Moja siostrzenica w swej wyobraźni kieruje się większą inwencją twórczą.
Hihihihi, to było dobre! Szkoda, że ci, co przyznają Nagrody Krytyków, myślą inaczej niż Ty.
Byłem, widziałem, trzeci raz w życiu (Po SW 1 i Wiedźminie) żałowałem, że kupiłem bilet do kina. Film wyróżnia jedna rzecz - efekty specjalne. ALE z wyróżnieniem na specjalne, bo bez 3d to byłaby taka kiepsko opracowana kreskówka, poniżej Final Fantasy, a to raczej źle świadczy o filmie, który miał być ponoć majstersztykiem i w ogóle.Zresztą, ile razy można oglądać obcych, co wyglądają jak ludzie, są tylko innego koloru, mają identyczne emocje i co tam jeszcze? Ewolucja to wspaniała rzecz. Zawsze wyhoduję obcego z dwoma oczami (z przodu głowy),jedną głową, szyją, tułowiem i czterema kończynami (dwie ręce i dwie głowy). Kobieta musowo musi mieć dwa cycki i narządy płciowe w odpowiednim miejscu (chociaż kiedyś zastanawiałem się, jak Paris ten tego z Kes, skoro ona rodziła plecami).A fabuła... cóż, może kiedyś sobie postała gdzieś w okolicy scenariusza, ale szybko się znudziła i sobie poszła.Dla mnie to taki kino, w którym akcja koncentruje się na "gupi jestem, ale fruwam, walczem i przelatujem fajnom laskem". I tym razem chyba dotrzymam danego sobie słowa i filmy rodem z USA będę omijał szerokim łukiem.
Zarathos, Twoja recenzja powaliła mnie na podłogę w konwulsjach histerycznego śmiechu. Czy mogę ją zacytować, gdy będę pisac o Avatarze na moim blogu?
Dla mnie to taki kino, w którym akcja koncentruje się na "gupi jestem, ale fruwam, walczem i przelatujem fajnom laskem". I tym razem chyba dotrzymam danego sobie słowa i filmy rodem z USA będę omijał szerokim łukiem.
Polać mu wódki!
I tym razem chyba dotrzymam danego sobie słowa i filmy rodem z USA będę omijał szerokim łukiem.
Ja już dawno omijam (poza wyjątkami, Avatar akurat załapał się na wyjątki), ale od kiedy i azjatyckie kino zeszło na psy to już nie mam co oglądać. Nawet Europa za bardzo się kalifornizuje w "zabili go i uciekł" 🙁
A propos Amerykanów i "Avatara"...
Ponad 1000 Amerykanów wpadło w depresję i nosiło się z samobójczymi myślami po obejrzeniu filmu "Avatar" Jamesa Camerona. Fani są załamani, że żyją na Ziemi wśród ludzi zamiast w świecie wykreowanym przez reżysera.
"Nie mogę znieść myśli, że nigdy nie będę żył jak Na’vi” – napisał na forum fanów "Avatara” niejaki Elequin. "Od kiedy obejrzałem film jestem w depresji" – zwierzył się Mike. "Myślałem nawet o samobójstwie z nadzieją, że odrodzę się w świecie podobnym do Pandory, gdzie wszystko będzie tak samo piękne”.
Widzom zdegustowanym Ziemią i jej mieszkańcami pospieszyli z pomocą producenci filmu. Na forum powstał specjalny wątek dla ofiar depresji. Psychiatrzy jednak nie podpisaliby się chyba pod radami jego twórców. Zamiast otrząśnięcia się i spojrzenia szarej prawdzie w oczy, założyciele wątku zalecają: kupno gry wideo „Avatar”, ściągnięcie ścieżki dźwiękowej filmu, tudzież ponowną wizytę w kinie.
Komentarz zbędny 🙄
Witam, dawno mnie tu nie było ale wróciłem. Na Avatara czekałem, film obejrzałem i, i wg mnie to najlepszy film zeszłego roku. Byłem zachwycony, wiem że gadam jak facet od public relations ale dawno tak dobrze nie odebrałem filmu. Filmy Camerona towarzyszyły mi przez całe życie. Taaak pierwszym filmem jaki widziałem był Terminator 2, miałem ze 3 lata....Wracając do Avatara. Może zacznę od samej Pandory. Jak dla mnie to najpiękniejszy obcy świat jaki w życiu widziałem, jak w nocy jak i w dzień. Co do samych Na'vi, na początku nieco narzekałem że są nieco ludzcy, ale musieli tacy być aby wzbudzić sympatie widzów, takie działanie mogę zrozumieć, filmy mają własne prawa, polubiłem Na'vi, szerokiej publiczności trudno było by się z nimi identyfikować gdyby byli płascy, pęzali na mackach, mieli głównie zęby i ohydne gęby. Fabuła mi się podobała, fakt, jest prosta ale ciekawa. Uczciwie trzeba przyznać że Cameron nigdy nie miał specjalnie wymyślnych scenariuszy, ale z tego w jaki sposób je opowiada, nie nudziłem się na tych 160 minutach, mogło by być 200. Spodobało mi się przesłanie filmu. A same efekty wizualne, dla mnie coś pięknego, trójwymiar mi się podobał, wrażenia robiły wnętrza oraz wysokości. A bitwa była doskonała.Mogę tak pisać i pisać i was zanudzać dlatego przerwę. Ja się w tym filmie zakochałem i zajmuje on zasłużone miejsce w 10 moich ulubionych filmów wszech czasów. Wiem że opinie są różne, ta jest moja, w Avatarze jest coś magicznego co przyciąga do niego ludzi, ja obejrzałem tej film 2 razy w kinie co nigdy przedtem się nie zdarzyło, zawsze czekałem na dvd, w tym przypadku nie mogłem. Jestem zadowolony z pracy Camerona, to nadal mój ulubiony reżyser, mam nadzieje że nie karze długo czekać na nowe filmy i na to że dalej będą trzymały tak wysoką formę.
Cross
Cóż, ja nieomal wpadłam w depresję myśląc o tym, że nigdy nie polecę na Enterprise pod dowództwem Jamesa T. Kirka... Nic nowego pod słońcem 🙂
Doskonale rozumiem. Też tak miałem tyle, że ze światem Arabeli, ale jednak - byłem pacholęciem wtedy 🙂
Może ja nie miałem depresji, ale w głębi duszy czułem chęć polecenia na Pandorę pomimo tego że został bym zeżarty po 3 minutach. Ale faktycznie taka miła nostalgia pozostaje.
