Dolph to Dolph, klasa sama dla siebie. Ma w swoim dorobku filmu dobre, ma kiepskie. Ale przynajmniej nie udaje, że s*a wyżej niż d**e ma.W mojej ocenie wersja filmowa He-mana cierpiała nie z powodu doboru aktorów, a dekady w której powstała. Niestety wiele produkcji fantasy/s-f z tego okresu miało syndrom świata realnego z którym musiały się zmierzyć (choćby drugi Władca Zwierząt). A, że "I have the Power" Dolpha wypada gorzej niż w kreskówce...no cóż, jak mówię, ma on filmy takie i takie.Za to jego "Wieszam pirata na maszcie" jest po prostu genialne :)Co do He-mana animowanego to jestem sporym fanem nowej wersji z XXI wieku. Szkieletor w niej jest po prostu rewelacyjny, w końcu widać, że coś potrafi. Jest też różnica w wyglądzie miedzy Adamem a He-manem a świat przedstawiony ma naprawdę świetny klimat. Co ważniejsze zachowano też walory edukacyjne serialu.No i drugi sezon z ludźmi-wężami i najbardziej epickim z możliwych wyjaśnień mocy zamku Grayskull. Po prostu poezja 🙂