Forum Fantastyka Star Trek A moglo byc tak pieknie

A moglo byc tak pieknie

Wyświetlanie 15 wpisów - od 31 do 45 (z 79 w sumie)
  • Autor
    Wpisy
  • Q__
    Uczestnik
    #60078

    Mi się w Kasiuli najbardziej nie podobał styl negocjacji z mijanymi gatunkami. Musiała im przypominać żarówkę OSRAM, co to jak mówią "wisi i grozi".Rozumiem, że zagubienie i trudne warunki, ale tak mogła sobie wyrobić tylko reputację kosmicznego pirata lub bandyty.

    Eviva
    Uczestnik
    #60080

    Taka właśnie była. Dlatego ją lubię. Kto wie, czy na jej miejscu byłabym lepsza (bądź uczciwy, Q_, i przyznaj, że jak myślisz, to na pewno nie). Myślę,, że określenie "Kirk w spódnicy" najlepiej oddaje charakter tej pani, więc zrozumiałe, że muszę ją lubić.

    Q__
    Uczestnik
    #60090

    Myślę,, że określenie "Kirk w spódnicy" najlepiej oddaje charakter tej pani, więc zrozumiałe, że muszę ją lubić.

    Myślę, że porównanie to jest jednak krzywdzące dla Kirka, który zdecydowanie nie był formalistą, ani przeciętniakiem (w negatywnym znaczeniu tego słowa).

    Eviva
    Uczestnik
    #60109

    Święte słowa. Ale Kirk mógł sobie na to pozwolić. Kapitan Janaway była kobietą, a wiadomo nie od dziś, że kobieta, by osiągnąć w pracy zawodowej połowę tego uznania co mężczyzna na danym stanowisku, musi dawać z siebie dwa razy tyle co on. To wypacza nieco podejście do pracy, nie uważasz? Kaśka bała się po prostu, że uznają ją za zbyt "miękką" na kapitana, i tyle. W końcu jednak jakoś sobie radziła.

    Q__
    Uczestnik
    #60111

    Święte słowa. Ale Kirk mógł sobie na to pozwolić. Kapitan Janaway była kobietą, a wiadomo nie od dziś, że kobieta, by osiągnąć w pracy zawodowej połowę tego uznania co mężczyzna na danym stanowisku, musi dawać z siebie dwa razy tyle co on. To wypacza nieco podejście do pracy, nie uważasz? Kaśka bała się po prostu, że uznają ją za zbyt "miękką" na kapitana, i tyle. W końcu jednak jakoś sobie radziła.

    Mówisz o sytuacji panującej dziś, skąd przekonanie, że w XXIV wieku, który wyrównał szanse ludzi niezależnie od rasowo-etnicznego pochodzenia, będą istnieć nierówności pod względem płciowym?

    Janeway jest po prostu kiepskim kapitanem i tyle.

    Eviva
    Uczestnik
    #60115

    Niech będzie. Jako istota łagodna i ustępliwa nie lubię się kłócić.

    Anonimowy
    Gość
    #60141

    Mi się w Kasiuli najbardziej nie podobał styl negocjacji z mijanymi gatunkami. Musiała im przypominać żarówkę OSRAM, co to jak mówią "wisi i grozi".

    Rozumiem, że zagubienie i trudne warunki, ale tak mogła sobie wyrobić tylko reputację kosmicznego pirata lub bandyty.

    Własnie tak była postrzegana w odcinku pokazującym alternatywną rzeczywistość. Jednak w rzeczywistości okazała się być mniej zabójcza. Niestety później dokładnie ten sam motyw wykorzystano w ENT. Zresztą z alternatywną rzeczywistością w kilku odcinkach i seriach bohaterowie musieli się zmagać. Było i w TNG i w DS9. Ale jak na mój gust Kaśka musiała próbować wrócić do domu i czasem chwytała się brzytwy, co nie wychodziło na dobre jej wizerunkowi. Jednak, o dziwo, starała się pomagać slabszym w obronie przed silniejszymi.

    Być może określenie Kirk w spódnicy jest krzywdzące dla Kirka, ale własnie częste bezpardonowe traktowanie innych ras przypomina to, co robił Kirk często omijając zasady i dyrektywy. Kaśka często też musiała tak robić, co odbijało się zarówno na załodze jak i niej samej, ale robiła to by nie tracić członków załogi.

    Eviva
    Uczestnik
    #60143

    Myślę, że bywa tak, iz oglądając tego typu produkcje zapominamy, że kapitan to "pierwszy po Bogu", ale nie sam Bóg Ojciec we własnej osobie. NIe przewidzi wszystkiego, a często staje w obliczu sytuacji, gdy kazda decyzja będzie błędna (vide "Test pilota Pirxa"). Podejmuje więc taka, która wydaje mu się być obciążona najmniejszym ryzykiem i potem postępuje juz tylko konsekwentnie. Myślę, że właśnie dlatego postać kapitan Janeway jest taka sugestywna - ona nie jest żadną Superwoman, tylko człowiekiem, jak każdy z nas.

    Q__
    Uczestnik
    #60147

    Własnie tak była postrzegana w odcinku pokazującym alternatywną rzeczywistość. Jednak w rzeczywistości okazała się być mniej zabójcza.

    /.../

    Ale jak na mój gust Kaśka musiała próbować wrócić do domu i czasem chwytała się brzytwy, co nie wychodziło na dobre jej wizerunkowi. Jednak, o dziwo, starała się pomagać slabszym w obronie przed silniejszymi.

    Być może określenie Kirk w spódnicy jest krzywdzące dla Kirka, ale własnie częste bezpardonowe traktowanie innych ras przypomina to, co robił Kirk często omijając zasady i dyrektywy. Kaśka często też musiała tak robić, co odbijało się zarówno na załodze jak i niej samej, ale robiła to by nie tracić członków załogi.

    Nie chodzi tylko o to co robiła, ale jak to robiła. Jakoś wolę styl Ivanovej, Vansen czy... Kirka. Styl Kaśki wydaje mi się skuteczny tylko dzięki sympatii scenarzystów (wiem, mieli ja wszyscy kapitanowie).

    Kirk (poza kilkoma scenami w TMP) i Picard czynią na mnie wrażenie kompetentnych oficerów już samym stylem bycia. Sisko, Janeway i Archer - wręcz przeciwnie (nawet jeśli odnoszą sukcesy), co ja na to poradzę.

    Myślę, że bywa tak, iz oglądając tego typu produkcje zapominamy, że kapitan to "pierwszy po Bogu", ale nie sam Bóg Ojciec we własnej osobie. NIe przewidzi wszystkiego, a często staje w obliczu sytuacji, gdy kazda decyzja będzie błędna (vide "Test pilota Pirxa"). Podejmuje więc taka, która wydaje mu się być obciążona najmniejszym ryzykiem i potem postępuje juz tylko konsekwentnie. Myślę, że właśnie dlatego postać kapitan Janeway jest taka sugestywna - ona nie jest żadną Superwoman, tylko człowiekiem, jak każdy z nas.

    Ech, gdyby nieudolność Janeway przypominała "nieudolność" Pirxa to ani słowem bym nie narzekał...

    Lo'Rel
    Uczestnik
    #60441

    Znowu kłaniają nam się upodobania kulturowe danej epoki. Kirk miał być kolejnym superbohaterem który uratuje świat przed całym złem. Janeway była człowiekiem z krwi i kości, popełniającym błędy i podejmującym nie zawsze słuszne decyzje. Ale to dlatego, że i czego innego oczekujemy po tego typu serialach. Scenarzyści przybliżyli się do natury człowieka. Do tego że często jesteśmy omylni i nie każda podjęta przez nas decyzja przynosi nam korzyści.Ja tam Janeway bardzo lubię, właśnie dlatego, że jest taka niedoskonała.

    Eviva
    Uczestnik
    #60448

    Znowu kłaniają nam się upodobania kulturowe danej epoki. Kirk miał być kolejnym superbohaterem który uratuje świat przed całym złem.

    Bo czyż on nie jest bardzo superbohaterski? A ja mam do takich słabość. bo nieudaczników i łajz mam dość "na żywo".

    Ja tam Janeway bardzo lubię, właśnie dlatego, że jest taka niedoskonała.

    Janeway była nie tylko bardzo ludzka, ale z tym wszystkim dodatkowo uczciwa wobec siebie i innych. Nawet jak coś zrobiła źle, nigdy nie spychała winy na kogoś innego. Nie zapominajmy też, że nie było jej łatwo - zimno, groźnie i do domu daleko, a cała załoga na jej głowie. Chciałabym widzieć w tej sytuacji kogoś z tych, co tak jej przyganiają.

    zdarom
    Uczestnik
    #60455

    Ja tam jej nie przyganiam bo w sumie to te jen nienajlepsze decyzje też w końcu nie były takie złe, choć czasem były krzywdzące dla jej załogi.

    Eviva
    Uczestnik
    #60458

    Ja tam jej nie przyganiam bo w sumie to te jen nienajlepsze decyzje też w końcu nie były takie złe, choć czasem były krzywdzące dla jej załogi.

    Nie da się tak podecydować, żeby zawsze wszystko było cacy - szczególnie w warunkach Voyagera. Miała być takim dowódcą jak Blake z M*A*S*H*? "Widze, że musze podjąć decyzję... ta samotność na szczycie..." "Więc?" "Do diabła, zgadzam się na wszystko, co wymyślicie."

    Lo'Rel
    Uczestnik
    #60459

    Złe decyzje czy nie, w każdym razie Janeway nie zapomniała, że należy do Gwiezdnej Floty i że takim okrętem dowodzi. Kim się staniemy, jeśli porzucimy zasady? Przed nimi było 75 lat podróży a wrócili po siedmiu. Chyba jednak nie była taka zła?

    Anonimowy
    Gość
    #60473

    No i o to chodzi, że musiała jakoś dowieźć ludzi do domu. Nawet musiała pomyśleć o tym zeby Voyagera uczynić statkiem wielopokoleniowym. W perspektywie 75 lat podróży nie byłoby to bez znaczenia. W przeciwnym razie po kosmosie tułałby się tylko kadłub z Volkanami. (Nie pamiętam czy nawet nie z jednym tylko - Tuvokiem). Z drugiej strony zachowywała wierność GF łąmiąc przy okazji pierwszą dyrektywę. To niektórzy jej zarzucają. Zapominają, że często była zmuszona do tego przez zachowanie tych obcych i dla ratowania członków załogi. W końcu czy to jej wina, że porwano Belanę i rozdzielono na dwie osoby? Albo Kima? Musiała ich ratować, a że ucierpieli ci co zawinili to im tak dobrze.

Wyświetlanie 15 wpisów - od 31 do 45 (z 79 w sumie)
  • Musisz się zalogować by odpowiedzieć w tym temacie.
searchclosebars linkedin facebook pinterest youtube rss twitter instagram facebook-blank rss-blank linkedin-blank pinterest youtube twitter instagram