Forum Fantastyka Star Trek A moglo byc tak pieknie

A moglo byc tak pieknie

Wyświetlanie 15 wpisów - od 16 do 30 (z 79 w sumie)
  • Autor
    Wpisy
  • r_ADM
    Uczestnik
    #54645

    napalona babeczka z baru.

    ee ? w ktorym niby odcinku ?

    lszekg
    Uczestnik
    #54646

    hmmm.... w tych o roionach? W tych o romansowaniu 😉 ?!

    DarkLady
    Uczestnik
    #55005

    Takie pytanie mam: dlaczego wlasciwie nie lubicie postaci Janeway?

    I. Thorne
    Uczestnik
    #55011

    Pewnie niektórzy uważają, że kobiety nadają się tylko do 3 k: kościoła, kuchni i dzieci (kinder) :>Mi tam nigdy sama Janeway nie przeszkadzała, bardziej sama istota serialu (przygoda tygodnia, obcy tygodnia, planeta tygodnia).

    Cross
    Klucznik
    #55019

    Więc innymi słowy stałeś się jednym z zombiaków kiepskich Sci-Fi

    Nie bierz wszystkiego tak do bani 🙄

    Piotr
    Klucznik
    #55031

    Takie pytanie mam: dlaczego wlasciwie nie lubicie postaci Janeway?

    Ja nie tyle jej nie lubie, co nie zgadzam sie z jej decyzjami. Kapitan w pierwszej kolejnosci ma dbac o zaloge i okret. Janeway woli przestrzegac 1. Dyrektywy. Ja wiem ze takie sa zasady Floty, ale gdyby kazdy kapitan narazal swoj okret dla dyrektyw, to tej Floty by nie bylo. ;P Rozumiem zniszczenie stacji opiekuna, by nie dopuscic do niej Kazonow, ale pozniej? Zamiast 'lecimy do domu najszybciej jak sie da' bylo 'badamy wszystko co sie da'. ;>

    Dalek
    Uczestnik
    #55039

    Mi się przede wszystkim nie podoba w niej to, że traktuje wszystkich protekcjonalnie. Ja rozumiem, że na niej leży odpowiedzialność za całą załogę w nietypowej sytuacji, ale mamusią wielkei włoskiej rodziny być nie musi ;P. Pzoa tym wielokrotnie podejmuje decyzję, które zagrażają bezpieczeńtwu całej załogi (np. ratujemy siedem/Kima/Kez/wstaw imię często ratowanego członka załogi choć przy tym może zginąć cała załoga).

    Barusz
    Uczestnik
    #55042

    Badała wszystko co się da nie dlatego tylko, by to poznać (choć to też, ponadto trzeba pamiętać, że czasem handlowała z nowo poznanymi gatunkami i wtedy np. mapy obszarów które 'zwiedził' Voyager mogły być cennym towarem), ale także by szukać tam drogi do domu. Jakichś magicznych technologi, korytarzy i innych cudów, dzięki którym można by wrócić szybciej niż w ciągu sześcisięciukilku lat. Też bym tak robił, ponieważ to rzeczywiście działało (w końcu w "Timeless", "The Gift", "Hope and Fear" czy innym "Voyager Conspiracy" skracali sobie drogę), a także dla higieny psychicznej własnej i załogi.A dlaczego wszystkich ratowała? No chciała mieć pełną ekipę (zważywszy, że porwani byli Tuvok, Kim, Kes, Doktor, Chekotay, to gdyby tego nie robiła statek rzeczywiście zrobiłby się pusty), a także zapewne myślała, że w ten sposób minimalizuje prawdopodobieństtwo, że komuś z załogi odbije i zacznie strzelać do kolegów z fazera - znowuż, sam też pewnie bym podejmował podobne decyzje.

    Anonimowy
    Gość
    #59698

    A ja dla odmiany powiem, że uwielbiam Janeway i Kaśkę w tej roli. Gdyby miał ją zagrać ktokolwiek inny to tylko Tyszkiewicz. A dlaczego postępowała jak postępowała? Przecież było wiadomo, że w najlepszym razie wrócą za 70 lat a badając co się da przynajmniej nie zmarnują tego czasu i dowiedzą się czegoś o niezbadanej częsci galaktyki. W pełni popieram jej decyzje. Wreszcie się znalazł jeden kapitan sumiennie wypełniający prawo i obowiązki Floty. Inni zbyt cząsto przekraczali 1 dyrektywę i łamali prawo. A w dodatku nie zawsze im to wychodziło na zdrowie.

    Eviva
    Uczestnik
    #59722

    Kaśka postępowała dokładnie tak, jak powinna. Czy kapitan Kirk naraziłby całą załogę dla ratowania jednego z jej członków? Jak dwa razy dwa jest cztery. Być może nie rozumiecie istoty sprawy - Flota działa na zasadzie "jeden za wszystkich, wszyscy za jednego". Lem napisał, że gdyby w czasie wypraw międzygwiezdnych, gdy najdrobniejsza awaria grozi zniszczeniem statku, mieli jeszcze zawodzić ludzie, to wyprawy takie byłyby czystym samobójstwem. Co do dyrektywy nr 1, to kapitanowie składają przysięgę, że prędzej poświęcą okręt z całą załogą, niż się jej sprzeniewierzą. Taka przysięga zobowiązuje. Kapitan Gwiezdnej Floty, to nie polski polityk, który może przysięgać, ile wlezie, i wys... się na całą przysięgę. Postać Janeway jest bodaj czy nie najbardziej udana ze wszystkich kapitanów, oczywiście poza mym ulubieńcem Kirkiem, który różni się od niej tylko tym, że jest bardziej kowbojem. Dlatego lubię tę babę i żałuję, że całego bogactwa obejrzałam może trzy odcinki, resztę znam ze słyszenia. Ale nadrobię, bez obaw.

    Zarathos
    Uczestnik
    #59723

    Problem polega na tym, że Kaśka wykazała się głupotą na starcie (nie słyszałą o zapalnikach czasowych?), łamała pierwszą dyrektywę gdy tylko jej to odpowiadało na zasadzie "to wyjątkowa sytuacja i się nie liczy", podejmowała wyjątkowo idiotyczne decyzje (hej, biookręt zniszczył parę szczęścianów Borg, ukradnijmy go), za które potem płacił okręt (ups, chyba najpotężniejsza rasa w okolicy nas nie lubi), a często cała okolica (hej, jestem genialnym tłumaczem, a moja rasa opierała się Borg przez setki lat, ale przyleciała Kaśka, zawarła z Borg sojusz i przez to zasymilowali całą rasę).Mówie wam, Kaśka dostała admiralski stołek, żeby trzymać ją z daleka od okrętów - bo tam mogłaby narobić za dużo szkody.

    Eviva
    Uczestnik
    #59727

    podejmowała wyjątkowo idiotyczne decyzje (hej, biookręt zniszczył parę szczęścianów Borg, ukradnijmy go),

    Przypomnij sobie, że to nie Kaśka zaczęła kradzieże technologii wyprzedzającej "naszą". Pierwsi byli Kirk i Spock, którzy gwizdnęli Romulanom kamuflaż. Poza tym mam wrażenie, że nie lubisz tej postaci w sposób nieco za gwałtowny. Gdyby Janeway nie popełniała błędów, nie znalazłaby się na Ziemi, a figurowałaby na Olimpie jako bogini. Jest niedoskonała, ale każdy z nas jest. Podejmuje decyzje, obciążone ryzykiem, bo też każda decyzja niesie ze sobą jakieś ryzyko. Gdyby chcieć się nie mylić, należałoby wogóle nic nie robić.

    Anonimowy
    Gość
    #59742

    Słusznie mówisz, Eviva. Zarathos. Ten się nie myli co nic nie robi. Kaśka może podjęła parę głupich decyzji, ale miała też zasługi. Jako pierwsza przekroczyła warp 10. Wróciła z całą załogą. Znalazła paru przyjaciół i paru wrogów (kto ich nie ma?). Paru rasom pomogła, choćby Ocampa. O zapalnikach czasowych słyszała jak o ciekawostkch historycznych, ale w 24 wieku już ich nie produkują. Wymieniać jeszcze?Nie zniechęcisz mnie w żaden możliwy i niemożliwy sposób do Kaśki, więc nie masz co próbować :>. Może i nie obejrzałem wszystkich odcinków, ale wystarczająco dużo. Porównaj Kaśkę z naszej i z alternatywnej rzeczywistości. Chyba już z naszej lepsza? Chociaż w alternatywnej nie brakowało jej bezczelności i zawadiactwa, ale też była zła do szpiku nie szanując życia ani innych ras ani swoiej załogi.

    Zarathos
    Uczestnik
    #59756

    Jako pierwsza przekroczyła warp 10

    Nie ona, tylko Paris, a i to dzięki Neelixowi 😛

    Wróciła z całą załogą.

    Tylko dzięki temu, że "reset" działał. Gdyby nie złamała prawa Federacji (w przyszłości) i nie cofnęła się w czasie nic by z tego nie było. Gdyby Kim i Chakotay nie cofnęli się w czasie (łamiąc prawo Federacji), to leżała by paręnaście metrów po lodem bo postanowiła polecieć używając napędu który nie działał prawidłowo co wykazały symulacje.

    Paru rasom pomogła, choćby Ocampa.

    Po tym, jak najpierw wpędziła ich w kłopoty przez swoje kontakty z Kazonami?

    Eviva
    Uczestnik
    #60074

    Cytat

    Paru rasom pomogła, choćby Ocampa.

    Po tym, jak najpierw wpędziła ich w kłopoty przez swoje kontakty z Kazonami?

    Wszyscy popełniamy błędy, a jeśli nie na skalę kosmiczną, to tylko dlatego, że mamy mniejsze możliwości.

Wyświetlanie 15 wpisów - od 16 do 30 (z 79 w sumie)
  • Musisz się zalogować by odpowiedzieć w tym temacie.
searchclosebars linkedin facebook pinterest youtube rss twitter instagram facebook-blank rss-blank linkedin-blank pinterest youtube twitter instagram