Idź i nakabluj, proszę bardzo. A ja powiem Pani i postawi Cię do kąta!
Na Ciebie?? A niby czemu? Droczę się z Comm_Lukiem...
Poza tym na Panią Kapitan tez mam haki i się nie boję :>
A powaznie - bycie trekkerem to coś więcej niz żywienie przelotnego zainteresowania.
OK.
Ale mowa była o utracie zainteresowania, a nie "sensu życia" 🙂
Skąd powiązanie udzielania się na forum trekowym z byciem trekerem?
W USA to często wręcz sposób na życie. Nie tylko tam.
W USA jest wielu wariatów. Nie tylko tam 🙂
Dla mnie do właśnie problemów z głową sprowadza się aż taka maniacka ingerencja we własne ciało, jaką opisałaś (i nadmierna ilość tatuaży, kolczyków czy tym podobnych działań).
Przesada psuje zabawę 🙂
BTW. A jak ów Chińczyk zapewnia sobie, że nikt nie bierze go za romulanina? :>