Odpowiedź forum utworzona

Wyświetlanie 4 wpisów - od 1 do 4 (z 4 w sumie)
  • Autor
    Wpisy
  • Sh1eldeR
    Uczestnik
    #21230

    Panowie, odrobina vulcańskiego dystansu wobec plebsu (czyli nas, ST - n00bow) ;)Osobiscie zastanowilbym sie wiecej niz dwa razy zanim 'zaatakowalbym' taka chmare trekkerow, bez DOSKONALEGO przygotowania. Nawet majac swiadomosc bycia doskonale przygotowanym, prawdopodobnie i tak bym polegl, bo w ST prawdziwych buraczkow jest juz chyba bardzo niewiele - wszystkie rzeczy, nawet zrobione bezmyslnie na potrzeby TOS (zeby ladnie wygladalo / latwiej sie robilo) zostaly juz "naukowo" udowodnione przez rzesze fanow. Myslicie ze ktos sie zastanawial nad optymalizacja pola Warp gdy tworzyl pierwszego Enterprise dla TOS? Slyszalem w jakims wywiadze, ze scenarzysta (czy ktos inny za to odpowiedzialny) po prostu wykombinowal "skrzyzowanie odrzutowca z latajacym spodkiem i antena satelitarna". Teraz juz trekkies maja przygotowane wszystkie teorie o gondolach wytwarzajacych pole warp, rdzeniu, kolektorach Buzzarda, mozliwoscia awaryjnego odlaczenia spodka zeby zwiekszyc szanse cywilow na przezycie czy o licznych funkcjach glownego deflektora. I rzeczywiscie, czytajac to ma sie wrazenie, ze prawdziwy statek kosmiczny po prostu nie moglby sie obejsc bez tych gadzetow i to wlasnie jest piekne! Czy nielogiczne jest umieszczanie wiekszosci przedzialow mieszkalnych w pewnej odleglosci od maszynowni? Czy nielogiczne jest zbieranie porozrzucanych rzadko po kosmosie czastek przez kolektory Buzzarda w celu ochrony statku i uzupelniania zapasow np deuteru? Albo glowny deflektor, spelniajacy rozmaite funkcje - taka antena zdolna do emisji rozmaitego promieniowania rowniez bardzo sie przydaje! Moze w tych przykladach, ze wzgledu na to ze jestem nadal tylko laikiem, cos pokielbasilem, ale ta spojnosc wszystkich (prawie) teorii to wlasnie ZALETA ST! Podobnie sprawy sie maja w SW, choc ze wzgledow technicznych znacznie bardziej wole ST, bo w SW wiekszosc rzeczy jest wyjasniona w ksiazkach i w ogole okrety w ksiazkach wydaja sie miec zbyt wielka moc w stosunku do tego co widzimy w filmach (SSD mogacy stopic powierzchnie planety turbolaserami?! kazdy strzal z tego turbolasera ma miec moc jak torpeda kwantowa, jednoczesnie nie niszczy on przerobionego malutkiego transportowca YT-1300 bo w SW pancerz jest superwytrzymaly? wg mnie to brzmi troche zbyt dziecinnie, tzn jakby tworca mial kompleksy typu "sw ma byc najsilniejsze, ale ze takiej sily ognia na ekranie nikt nie kupi, to damy superwytrzymalosc skalom, statkom i wszystkiemu 😀 ale chrzanic SW - ktore zreszta lubie - wracajmy do ST).Moim zdaniem troszke za bardzo sie biedakiem przejmujecie, chlopaki. Zdaje sobie sprawe z prawdziwego zmaniaczenia trekkies, ale czasem trza chyba troche wyluzowac i zdac sobie sprawe, ze atak na uniwersum ST to nie jest atak fazerowy na Wasze zycie ;).Ja osobiscie uwielbiam sie wczuwac w jakies fajne swiaty z s-f, wkuwac dane techniczne nieistniejacych klas okretow (w ogole niewidocznych na ekranie lub widocznych tylko przez chwilke - patrz Steamrunner, tak przeciez znany!).Co mi sie wydaje razacym bledem to niekonsekwencje pomiedzy TOS a TNG i pozniejszymi serialami. Z TOS wynika, ze taki Constitution jest silniejszy od nowiusienkiego Galaxy (podczas niszczenia planet). Inne buraczki, ktorych ja sie dopatrzylem, ale to w praktycznie kazdym serialu sf (rowniez np w B5 - patrz Excalibur) to to, ze bron, ktora niby ma olbrzymia moc, np torpedy fotonowe o mocy ilus tam megaton (dzisiejsze najsilniejsze rakietowe pociski balistyczne na okretach podwodnych maja moc ok 1 MT), ktora to moc wystarczylaby, zeby z duzego miasta zostaly zgliszcza, powoduje znacznie mniejsze uszkodzenia. Ok, kadluby z pancerzem ablacyjnym wzmocnione siatka ochronna moga tlumaczyc wielka (naprawde wielka) wytrzymalosc statkow (po przebiciu oslon), ale gdy statki strzelaja w zwykle obiekty, typu naziemne budowle czy asteroidy i tak prezentuja sie zbyt malo efektywnie. Przyklad: kula Borg ostrzeliwujaca doslownie aluminiowe (chyba :D) baraki w FC, nawet gdyby te kilka strzalow mialo moc 40 kiloton, to i tak byloby to wystarczajace zeby wykosic WSZYSTKO w promieniu kilkuset metrow (to moc pierwszej bomby atomowej). Burak z tego samego filmu - czemu Tommygun okazal sie znacznie bardziej skuteczny w niszczeniu dron od fazera recznego? Jesli pole ochronne borg nie pochlania energii kinetycznej, to na kazdym statku powinno byc mnostwo zreplikowanych kalaszy AK-47 :D. Zreszta fazer emituje duzo energie kinetyczna - nie raz ktos odlatywal 3 metry do tylu jak z niego dostal. A gdy drona oberwie i przyjmie to na pole silowe, nawet sie nie zatrzymuje. Jesli pola silowe w ogole nie chronia przed energia kinetyczna (ale przeciez chronia, szybko poruszajace sie czasteczki gazu w mglawicy sa z latwoscia zatrzymywane!) to czemu nie uzywa sie railgunow, tj. akceleratorow bedacych w rzeczywistosci miotaczami (niewielkiej) masy (z olbrzymia predkoscia)? To wszystko mozna zwalic na fakt, ze serial przede wszystkim ma byc ciekawy, wiec moga powstac pewne niescislosci szczegolnie zwiazane z sila technologii w danej sytuacji (gdyby okrety mogly niszczyc planety jeszcze lepiej niz te z TOS, to w Insurrection w miejscu gor, w ktorych ukrywali sie Ba'ku, pozostalby tylko krater). Podobnie inny burak, szczegolnie mnie denerwujacy - w Insurrection Riker zaatakowany przez 2 okrety wroga (nie rozpoznaje ich niestety, ale poza bronia podprzestrzenna nie wydawaly sie jakies super silne, z tego co pamietam to ktos powiedzial "ostrzal fotonowy", czyli nie z torped kwantowych, a zwyklych fotonowek!) na sile kombinuje, jakby zapomnial, ze leci w okrecie klasy Sovereign, ktory - przynajmniej moim zdaniem - ma wystarczajaca sile zeby pokonac tamtych w konwencjonalny sposob. Przeciez on mial mnostwo fazerow XI czy nawet XII i szybkostrzelna wyrzutnie torped kwantowych! Enterprise-E strzelal natomiast bardzo z rzadka, na ekranie widzimy zaledwie kilka strzalow z rufowych wyrzutni. Mnie to np wkurzylo.Za to genialna walka toczyla sie w Nemesis pomiedzy Enterprise-E a duzo silniejszym Scimitarem (gdy uslyszalem liczbe disruptorow i wyrzutni na tym statku to pomyslalem ze to cos zostalo zbudowane z przynajmniej dwoch TC Borga 😀 😉 ). Niektorzy trekkies uwazaja, ze film byl slaby i zbyt wypelniony walka (poza tym: Picard kierowca rajdowy, Data - kosmiczny Maurice Green), ale mi sie bardzo podobal, a sekwencja walki pomiedzy tymi dwoma okretami to wg mnie wzor do nasladowania dla innych filmow czy seriali s-f! Nawet moi znajomi, ktorych wyciagnalem do kina a ktorzy fanami sci-fi nie sa (nie mowiac juz o tym, ze nie wiedzieli co to Sovereign czy torpeda kwantowa) byli pod wielkim wrazeniem. Kumpel stwierdzil, ze bylo bardzo realistyczne bo bylo widac, ze obaj kapitanowie chca wygrac - Picard obracal okret zeby nie wystawiac czesci z oslabionymi oslonami, Worf strzelal tam skad pochodzily strzaly wroga, wszystko bylo najlogiczniejsze (choc o ile pamietam skonczyly im sie torpedy - jak mogli wypalic np 300 torped?! 😀 choc moze chodzilo o brak mocy dla wyrzutni, wywolany rozleglymi uszkodzeniami). Niby to oczywiste i te taktyki sa opisane wszedzie i stosowane we wszystkich grach, ale po raz pierwszy widzialem na ekranie zastosowanie ich wszystkich tak, ze zaden trekker sie nie doczepi ;).Chyba sie troszke rozpisalem i utracilem watek, ale prosilbym zebyscie mi wyjasnili te niescislosci ktore znalazlem, jesli sie Wam chce oczywiscie, bo bardzo ciekawie sie to czyta.

    Sh1eldeR
    Uczestnik
    #21166

    Czy to na pewno taka bzdura? Chodzi mi o mozliwosci rozrodcze danego osobnika. Homoseksualna para dzieci miec nie moze i to bodaj jedyna *negatywna cecha* homoseksualizmu, swiadczaca o tym, ze jest to tylko wypadek przy pracy w ewolucji. Nie chce juz o tym pisac, poniewaz czuje, ze to moze byc obrazliwe dla gejow (nazwac ich slepym zaułkiem ewolucji?!), co absolutnie nie lezy w mojej intencji.Naturalnie nie uwazam ich za zadne zagrozenie (od strachu przed czyms niedaleko jest do walki z tym czyms...)! Jesli homoseksualistow zaczeloby *niebezpiecznie* (dla gatunku) przybywac, to wtedy nalezaloby rozwazyc jakies srodki przeciwdzialajace temu, bo przeciez zadna populacja rozdzielnoplciowych organizmow nie moze byc w wiekszosci homoseksualna (to by bylo bez sensu :D). Napisze jeszcze cos gdy bede mial troszke wiecej czasu na dokladny dobor slow i mysli, bo - jak mowilem - temat jest ekstremalnie delikatny. Kazdy czlowiek ma swoje podstawowe prawa, takie jak wolnosc wlasnych preferencji czy wolnosc wyrazania swoich mysli, wiec kazdy ma nie tylko prawo byc homoseksualista, ale i oznajmic to swiatu.Wsrod homoseksualistow bylo tyle samo wybitnych jednostek, co wsrod standardowych ( 😉 ) ludzi. Wezmy chocby Freddy'ego Mercury'ego czy Leonarda da Vinci... Y h8 then?

    Sh1eldeR
    Uczestnik
    #21153

    I dobrze ze sie czepiasz. Gdyby sie nikt niczego nie czepial, nie byloby dyskusji, a przynajmniej bylaby ona jalowa.Picie piwa jest bardzo dalekie od orientacji seksualnej, zbyt dalekie zeby to porownywac. Czemu? Poniewaz gdyby wszyscy pili sobie od czasu do czasu piwo, gatunek ludzki i tak by przetrwal, podobnie z wkuwaniem danych o okretach z ST. Natomiast gdyby wszyscy byli homo - juz nie. Z czysto biologicznego punktu widzenia picie piwa nie jest tak szkodliwe jak homoseksualizm (ktory niszczy DNA danego osobnika, nie pozwalajac na przekazanie go dalej potomstwu!).Grzech.. Ahaha. Jesli dwoje swiadomych ludzi chce sie ciupciac w stylu masochistycznym, to niech to robia w stylu masochistycznym, z kajdankami, pejczami i po kolana w ... . Jesli dwoch ludzi tej samej plci chce sie ze soba ciupciac, to niech sie ciupciaja. Gdzie tu grzech? (zakladam, ze robia to we wlasnej sypialni 😉 ) Czlowiek sie rodzi homoseksualista lub nie. To tak jakby ludzi niskiego wzrostu nazywac grzesznikami. Kosciol w tych sprawach ciagle jest bardzo ograniczony.Co do facetow dobierajacych sie do kobiet to oni mi nie przeszkadzaja, dopoki to nie jest moja kobieta i nie chcialbym ich leczyc, w ogole nie chcialbym z nimi nic robic :D. Facet dobierajacy sie do JAKIEJKOLWIEK kobiety wbrew jej woli dopuszcza sie molestowania seksualnego - to, ze ta kobieta jest akurat homoseksualna nie ma zadnego znaczenia (gdyby byla hetero to gosciu tez lamalby prawo nienaruszalnosci osobistej).Na calujace sie kobiety moge patrzec bez problemow. Oczywiscie ze to dyskryminacja, do ktorej mam cholerne prawo! Wynika ona z mojej seksualnosci i jest calkowicie naturalna. Boze jedyny! Musialbym byc biseksualny, zeby nikogo nie dyskryminowac! Faworyzuje (i to calkowicie) seks z kobietami i nie mam zamiaru robic tego z zadnym facetem tylko i wylacznie ze wzgledu na jego plec, nawet jesli bylby mily piekny i madry. Nazwij to dyskryminacja, jesli chcesz.W tych sprawach w ogole panuje jakas ogolna dyskryminacja (to nie jest zadna tajemnica zreszta). Zapytaj sie kumpli, czy moga bez problemu ogladac filmy z dwoma lesbijkami. Zapytaj sie kolezanek, czy moga ogladac filmy z dwoma facetami. Gdy ja sie spytalem, statystycznie odpowiedzi nie byly do siebie analogiczne... Dla mnie (i wiekszosci moich znajomych) dwoch *calujacych sie* facetow wyglada po prostu nieestetycznie. Moze to wynikac oczywiscie z naszego ograniczenia i nietolerancji i byc moze w przyszlosci nikt juz tak nie bedzie uwazal.Z uszczesliwianiem ludzi na sile - chodzilo o to, ze pewnie wiele par homoseksualnych chcialoby miec dziecko, a urodzenie przez nich dzieciaka jest niemozliwe. Z tego moga wynikac jakies problemy i niezadowolenie, w przypadku par heteroseksualnych nie ma to juz miejsca (pomijam problemy z plodnoscia, ktore mozna leczyc). Zeby zaczac modyfikowac ludzkie DNA tak, zeby nie bylo w nim genow odpowiedzialnych za homoseksualizm, trzeba by bylo wg mnie przeprowadzic ogromne referendum wsrod gejow i lesbijek z pytaniem, czy nie woleliby sie urodzic heteroseksualni. Ewentualnie kazdy rodzic moglby poprosic o badanie DNA embrionu i w razie wykrycia tych genow - o usuniecie ich (w przyszlosci takie badania moga byc rutynowe; usuwane beda wszelkie wrodzone choroby itd).Jak mowilem - uwazam, ze oczywiscie nie mozna zagladac nikomu do sypialni i "nazywac go w zly sposob" za "grzech", ktoremu nie jest winien - taki sie juz urodzil i ma prawo taki zyc, dopoki nie zagraza to innym. Przymusowe leczenie homoseksualizmu nie wchodzi w gre!Co do tego, czy homoseksualizm jest wadą genetyczna (jesli zalezy od genow; nie znam sie na tym, szczerze mowiac) mozna sie spierac. Ale sprawa jest bardzo delikatna i trzeba zaznaczyc za kazdym razem brak okazywania niecheci. Osobiscie twierdze, ze najprawdopodobniej tak, jest to wada, z czysto biologicznego wzgledu - nie taki wzrost, nie taki kolor wlosow czy oczu nie ma praktycznie zadnego znaczenia (Hitler byl czubkiem pod tym wzgledem), natomiast niezdolnosc wytworzenia potomstwa wiazaca sie z homoseksualizmem ma juz ogromne znaczenie dla przetrwania gatunku. Geje uwazaja, ze to norma, co mi sie wydaje glupie (choc to logiczne, ze oni tak uwazaja).Nie uwazam jednak - co mam nadzieje jest oczywiste - zeby byl to jakikolwiek powod do dyskryminacji homoseksualistow!!!

    Sh1eldeR
    Uczestnik
    #21138

    Forum przegladam juz od dluzszego czasu, ale - majac stosunkowo niewielka wiedze na temat ST w porownaniu do innych trekkies - jeszcze na nim nie pisalem. Ten temat wydaje mi sie na tyle interesujacy i burzliwy, ze jednak postanowilem sprawic wam watpliwy zaszczyt przeczytania moich postow ;-).

    Uwazam sie za osobe dosyc tolerancyjna - tak na powaznie, nie czuje zadnej absolutnie niecheci do Murzynow, Zydow, punkow, hiphopowcow itd. itd., no chyba ze wynika to z zachowania konkretnej jednostki.

    Sprawe homoseksualizmu widze jednak chyba w sposob juz mniej tolerancyjny. Po pierwsze, moim zdaniem nie mozna mowic, ze to jest "calkowicie normalne" - bo NIE jest. Gdyby wszyscy byli homoseksualni, rasa ludzka nie moglaby istniec. Homoseksualizm nie ma zadnych biologicznych korzysci, a uniemozliwia przyjescie na swiat potomkow. Osobiscie widze to jako "wade" genetyczna (?) lub psychiczna (?) i to prawdopodobnie nieuleczalna. "Wade" w cudzyslowiu, bo nie smiem dyskryminowac homoseksualiste przez to tylko, ze woli partnerow tej samej plci - zadnych gwizdow, glupich odzywek, ani nic z tych rzeczy. Tak dlugo jak jakis gej zachowuje sie normalnie (czytaj: nie dobiera sie do mnie 😉 :D, szanujac to ze ja wole kobiety), moge z nim gadac czy sie kolegowac. Zwiazki - tak, ale poki co bez mozliwosci posiadania dzieci (adopcja, in vitro czy cos), z tego wzgledu, ze w dzisiejszych czasach dzieci mialyby przerypane ze strony rowiesnikow, ktorzy by wiedzieli o "dwoch tatusiach (mamusiach)". Abstrachuje juz zupelnie od tego, ze do prawidlowego rozwoju dzieci potrzeba obojga rodzicow - od mamy dzidzius uczy sie jednych rzeczy, od taty drugich i to ksztaltuje jego charakter. No ale, wiele jest samotnych matek i jest tez paru samotnych ojcow, wiec dzieci da sie jakos wychowywac.

    Mozna powiedziec, ze wszystko zmierza w dobrym kierunku a ludzie tacy jak ja sa forma przejsciowa pomiedzy tymi tolerancyjnymi i nie-. Na pewno nie robilbym dziecku pary homoseksualnej zadnych przykrosci i karcilbym moje dziecko, gdyby to robilo.

    A jednak - nie wiem jak znioslbym widok calujacych sie facetow na ulicy (z kobietami raczej nie mialbym problemow). Tak samo gejowskie porno dziala na mnie odrazajaco (na moja partnerke rowniez), a w sprawach lozkowych nie ma u nas tematow tabu czy takich, ktore nas krepuja (poza skrajnymi odmianami typu - za przeproszeniem - sranie sobie na twarz itd). Mimo to, zadne z nas nie mogloby patrzec na dwoch gejow w lozku i - poki co - czulibysmy sie skrepowani widzac ich na ulicy.

    Wiem, ze w niektorych krajach czy miastach (Amsterdam?) nikt nie zwraca uwagi gdy homoseksualisci robia na ulicy cos wiecej niz trzymanie sie za reke, sam jednak na chwile obecna zachowuje wobec tego jakis dystans.

    I z tego powodu nie chcialbym widziec tego w Treku, jak juz to jakos delikatnie przedstawione (ale tam zawsze te sprawy sa delikatnie przedstawione ;)).

    Nie chce oczywiscie nikogo urazic (naprawde nie uwazam sie za małpe pod tym wzgledem), ale przyszlo mi na mysl, ze moze w czasach Federacji odkryli jakis "lek" na homoseksualizm (manipulacja dna czy ew. udzial telepatii)? Moze i wielu gejow jest szczesliwych obecnie i zadowolonych ze swoich preferencji, ale przeciez gdyby byli hetero to tez byliby zadowoleni a pewne rzeczy (chocby to dziecko) bylyby znacznie prostsze. Nie musieliby sie niczego wyrzekac, w czasach Federecji, po prostu rodziliby sie "normalni".

    PS. Wybaczcie, ale nie czytalem jeszcze wszystkich postow, jest ich za duzo jak na jeden raz i ta godzine.

Wyświetlanie 4 wpisów - od 1 do 4 (z 4 w sumie)
searchclosebars linkedin facebook pinterest youtube rss twitter instagram facebook-blank rss-blank linkedin-blank pinterest youtube twitter instagram