To wszystko ma być tak proste.
Sami mamy wybierać kiedy nadejdzie nasz koniec, czy może mamy na niego czekać, a może odwlekać go jak najdłużej i walczyć o każdą minutę.
Oczywiście że śmierć to naturalny bieg wydarzeń. Ale od kiedy to nasz cel?
Czy może śmierć w roli samobójstwa to po prostu wybór jak każdy inny , dany nam przez ewolucje z racji naszego szczebla w tej drabince.
Więc znowu się zapytam .... co jest ważniejsze śmierć czy życie... ?
Jestem tu nowy.. no i pewnie niejednemu się naraziłem... ale lubię soczyste dyskusje... wiec ... wybaczcie jeżeli czasem przesadzę... ale potraktujcie to jako wyzwanie... Aaa tak w ogóle za dużo wypiłem he he Barman jeszcze jednego na trzecią nóżkę... he he
Szczerze ... prawda, każdy ocenia drugą osobę. W mniejszym bądź większym stopniu. Mówię że nie oceniam innych, ponieważ nie jest to ocenianie świadome, a jedynie przez wyrobioną opinie i własne podejście do świata.
Nie jest to osąd złośliwy, lub podyktowany utartymi regułami kościoła .
Uważam że życie jest najcenniejsze więc, ciężko mi jakkolwiek powiedzieć coś dobrego w temacie jego odbierania. To też niesie za sobą to że, jakkolwiek rozumiem dane powody i motywy, nadal nie są one wystarczającym czynnikiem aby odebrać sobie życie.
Ten temat jest naprawdę rozległy i aby o tym rozmawiać , trzeba by każdy przypadek rozpatrywać osobno. Aby czasem nie urazić osób ogólnym podejściem.
Ale także nie chciał bym, aby używać tego jako tarczy dla zasłonięcia....
Każdy ma własne przeżycia (na pewno nie dla wszystkich) wiec lepiej nie wyciągać ich w ogóle...
Ale widz że śmierć staje się coraz prostsza. Jakkolwiek by na to nie popatrzeć.
Zarówno od strony samego człowieka .... który odbiera sobie to co najcenniejsze po ludzi którzy masowo, świadomie czy nie, doprowadzają różnymi środkami od finansów począwszy do wpływu na świadomość drugiej osoby skończywszy.
Więc odpowiedzcie mi po co walczyć o życie....?
Słowa ”Gosiek” coś w sobie , mają. Może .... może .... no ale osobiście bardzo ciężko mnie przekonać, chodź ta argumentacja najszybciej do mnie trafia. Dla mnie to nawet nie chodzi o religie, po prostu mam bardzo zakorzenioną wartość życia.
Co do rozmów, obawiam się ze to wszystko było by bardzo piękne. Ale trzeba przyznać ze nie z każdym można porozmawiać a i nie każdy chce. Obawiał bym się że gdyby ten temat częściej pojawiał się na wokandzie, szybko stał by się... jak by to ująć spłycony, a ludzie mogli by coraz częściej próbować tego jako coś na co kiedyś nie mieli odwagi.
Religia ... ma na celu bronienie życia. Ale jak wczesnej napisałem. Bardziej powinno chodzić o to że jest to nasz jedyny najcenniejszy skarb nasza jedyna wartość.
Aborcja, Eutanazja, Samobójstwo... nie zabraniam, nawet nie wiem czy bym zawsze chciał, a na pewno bym nie mógł.
Starał bym do końca przekonywać czy ta decyzja jest słuszna i ostateczna. Na pewno nie może ona być podjęta chwilowym załamaniem, czy też nieszczęściem. Niektórzy trzeba przyznać naprawdę chcieli by aby ich życie się zakończyło.
Ale także wiele osób wybiera ja ponieważ jest to najprostsze wyjście. I tak jak mówiłem wcześniej dla mnie to największa wartość. Wiec ciężko mi zaakceptować taki wybór... i z tą też tak uparcie przy tym stoję.
Jak napisałem wcześniej... przykładów można mnożyć w nieskończoność... tylu ile jest ludzi tyle może być różnych zdań opinii, przemyśleń. Ale w sumie dążymy do jednego celu.... czy akceptujemy ten fakt czy nie.
I tu każdy powinien się zastanowić i odpowiedzieć sobie w duchu.
Żołnierz przy zaminowanym moście.... czy ja napisałem ze go popieram, napisałem ze to inny przypadek. Oczywiście że to co robi jest niesłuszne, według mnie. Ale może jego czyn uratował by mi życie. Więc nawet nie śmiał bym się na jego temat wypowiadać. Nie wypowiadam się , nie ganię, nie neguje.... każdy robi to co mu sumienie podpowiada... Lecz nie mam zamiaru zgadzać się z tym aby o czynie samobójczym mówić z taka lekkością, i ogólnym przyzwoleniem.
Tymi słowami (tonem całego postu w zasadzie) przybierasz pozę człowieka mówiącego "wiem wszystko i mam prawo wszystkich oceniać
To już lekka przesada ...cały czas podkreślam że to moja opinia, i nie zgadzam się tym.
Nie oceniam innych, lecz nie zgadzam się z tym wyborem.
Ty wiesz wszystko, widzę ze prywatna opinaj od razu ci się narzuca z nakłanianiem.
Znowu słyszę ... o ja coś przeżyłem i wiem bo wiem ... czy aby na pewno. Znowu podkreślę że każdy do tego podszedł by inaczej.... czy ja poruszyłem temat twojego przeżycia sam z nim wszyłeś ... i znowu tylko wzmianka „bo wiem”. Twoje przeżycie, nie używaj go jako podpórkę. Czy ja napisałem o moich przeżyciach, mogły być różne ... może dzięki nim utrwaliła mi się decyzja którą cały czas podkreślam... Że dla mnie to nie wyjście.
No wiec dochodzimy do wniosku że samobójca jest na tyle indywidualną osobą ze gdy już doprowadzi się do tego stanu opinie, przekonania nie maja wpływu na jego podnietą decyzje.
Ale mówimy tu o osobie z którą już raczej nie wymienimy opinii.
A co do roztrząsania tematu... to czy ktoś próbował i nie udało mu się, z różnych powodów. Zdarzenie to powinno zostać dla niego nauczką, jego doświadczenie, przeżycie. Nie powinno być rzucane tak w eter, o nim powinien wiedzieć tylko on sam i może naprawdę nieliczne grono. Nie powinno być używane jako pusty argument czy podpora zdania.
To na pewno traumatyczne przeżycie i nie powinno się go roztrząsać.
A co do innych. Każdy ma swoją opinie... na pewno.
Ja też nikogo usprawiedliwiać ani tłumaczyć nie zamierzam. Nie siedzę w głowie danej osoby, nie wiem, przez co przeszła, co ją do tego doprowadziło. Widać miała powód.
To nie usprawiedliwianie..... widać miała powód.... dla mnie, dla mnie żaden powód nie jest dobry. Tak to osobista sprawa każdej osoby.... wiec skąd można wiedzieć czy aby ten powód był wystarczająco dobry.... Cały czas to jest usprawiedliwianie. Mówisz ze sam byś tego nie zrobił ... wiec skąd wiesz co czuje osoba skłonna do tego. Ja mówię nie wiem, nie próbowałem, nie zamierzam.
Ale chyba bardziej nie rozumiem osób które mówią ... tak rozumiem.... albo.... nie osądzam ale nie wiem co go skłoniło, widać miał powody. Jak sam byś tego nie zrobił jak możesz to rozumieć. Ja osobiście nie zgadzam się z tym.
A po za tym takie gadanie ...miał powody...i tym podobna opinia . To ciche przyzwolenie, pogodzenie się z tym, zaakceptowanie. Każdy ma swoje powody, każdym targają inne zmartwienia. Ale nie można tego zaakceptować. Dla mnie to zawsze jest zły wybór tej osoby. I zawsze próbował bym przekonywać i pomagać by nie doszło do tej sytuacji, na ile możliwości pozwalają.
No to po Kielichu dla każdego.... dla mnie soczek ... he he
Pisze to co ja sądzę ... tak jak każdy z nas... ale widzę że nadal szukamy wytłumaczenia i usprawiedliwienia. Może niektórzy powiedzą że to grubiańskie... Ale nie powinniśmy, niezależnie od żadnych powodów szukać i usprawiedliwiać samobójstwa... ...żołnierz... no tak, ale pamiętajmy ze on nie tylko zabiera własne ale pewnie także zabija innych ludzi. Wiec jest sens mówienia czy postępuje słusznie. ...widok jak ktoś umiera.... w życiu różne cierpienia nas spotykają . A czy ta umierająca osoba chciała by abyśmy odebrali sobie życie . Nadal usprawiedliwiamy ten czyn .... wiec po prostu jak nie możemy sobie z czymś poradzić to mamy prawo i każdy nas zrozumie jak ciachniemy swe żyły ... Zawsze mówię o sobie ... i dla mnie ...nawet to nie rola wiary po prostu nie uważam tego jako jakiekolwiek wyjście z żadnej sytuacji. A o pijaczku to .... wymyślona historyjka ... przykład ... tak samo jak ktoś mówi o śmierci lub o żołnierzu ... można je mnożyć bez końca . Ale widzę ze jak ktoś uważa ze samobójstwo jest do wytłumaczenia to zawsze znajdzie powód żeby bronić tego czynu. Wiec powtarzam że dla mnie ... nieważne jaki by był to powód ... nie można odbierać sobie życia. Nie atakuje nikogo , nie osądzam , każdy ma do tego własne podejście , i tylko jeszcze dodam ze w ogóle nie powinno się używać tego argumentu w rozmowie jeżeli nie znamy całości wydarzenia.
Osobiście także lubię Reddsa. Ale musieli byście spróbować.... specjał Zakopanego, tylko gdzieniegdzie można to spotkać.... spirytus z miodem ... tak pół na pół, w kieliszeczku ;D , drink podawany na ciepło, ze względu aby się składniki wymieszały. No ale jak to można powiedzieć ?miodzio? he he ... niejednego Volkana wyprowadził by z równowagi :wacko: .....
Boże .... Widzę że temat tu jest, płynny i bardzo rozległy.
Co do wypraw krzyżowych .... to zgadzam się jak najbardziej z „Kojotem” . wszelkie wojny potyczki i waśnie to polityka .... a jak będą one argumentowane i jaką motywacją pobudzane to właśnie ludzka strefa ... i pojawia się wiara. Czyż nie rośnie ludzkie serce jeżeli chodzi o Boską sprawę. Czyż walka nie jest krwawsza jeżeli bijemy się za coś co jest wpajane w nas od najmłodszych lat. A walka w Boskiej sprawie to przecież coś więcej niż zwykłe zabijane się dla ziemi czy też jej skarbów. A papież, po prostu była to jedyna osoba, na jakże właściwym miejscu, która miała na tyle władzy i posłuchu aby móc ogłosić wojnę z niewiernymi i prowadzić ją w życie. Żaden inny monarcha czy lord nie przeforsował by takiego przedsięwzięcia. Uwzględniając znowu fakt że wojna ta jest Boską wolą, a walka ma na celu zniszczyć niewiernych. Każdy odczuwał wewnętrzny i moralny obowiązek uczestniczyć w niej .... wiec wiara to po prostu z politycznego widzenia , najsilniejszy argument, do przekonania mas aby ją podjęły. I nie oszukujmy się, wojny te to po prostu polityczne i jakże trafne zagranie papieża.
Co do naszego drugiego tematu.... Przepraszam bardzo wszystkich ... ale widzę ze mamy tu podzielone obozy. Nie wiem ilu członków tego forum jest wierzących.... Ale chciałbym przypomnieć że samobójstwo to grzech śmiertelny. No i co do zdrowego rozsądku, będziemy szukać granicy, którą gdy przekroczymy, możemy popełnić samobójstwo. Czy może po rozpatrzeniu psychiki danej osoby, będziemy mogli powiedzieć ze dla niej, tak to był ten moment, mogła nie wytrzymać.
Boże broń.... Rozmawiamy o odebraniu sobie życia. Czy jakikolwiek powód usprawiedliwia ten czyn .... dla mnie podkreślam, dla mnie nie ma granicy .... po prostu nie można odbierać sobie życia .... nie ma tu usprawiedliwień, nie ma tu odpowiednich powodów, granic, nakładających się nieszczęść, śmierci czy innych cierpień które nas w życiu spotykają.
Może będę brutalny, ale jeżeli o czymś rozmawiamy, to zgadzam się ze trzeba podeprzeć się jakimiś argumentami, albo nie wyciągamy tego tematu na światło dzienne. A jeżeli już, to argumentując.... powód, granica.... mamy szukać usprawiedliwiania tego czynu. Równie dobrze zastanówmy się czy są ....
... dziewczyna ... większość pewnie powie że to głupota
... choroba.... przecież wiele osób, rodzin jakoś z tym żyje, nie mówię że im jest lekko, ale to nadal nie powód
... śmierć ... czy odeszła osoba chciała abyśmy odebrali sobie życie
Tyle ile ktoś wymieni przyczyn, ktoś może wymienić argumentów mówiący o tym by tego nie robił. Zastanowiliśmy się czy aby pijaczek którego widzimy codziennie pod pobliskim drzewkiem, nie stracił całej rodziny, majątku, nie jest aby ciężko chory. Może nawet spotkało go wszystko naraz.... a jednak żyje nieważne jak ale chodzi o to że nie podjął się czynu samobójczego. Nie zakończył swojej egzystencji, ponieważ także dla niego, niema takiego wyjścia jak samobójstwo.
Więc nikogo nie osądzam , nikogo nie potępiam. Dla mnie nie ma usprawiedliwiania tego czynu czy szukania wytłumaczenia. Zapytajcie samego siebie.... czy chcielibyście szukać wytłumaczenia, dal swojej siostry, syna, matki.... Trzeba żyć, nie tylko dla siebie...
Pewnie się ktoś ze mną zgodzi ... ktoś pewnie nie ...
A co do bagażu życiowych doświadczeń... pewnie nikt by go nie chciał... ale jeżeli się nim podpierają muszą liczyć się ze będą zarówno pytania jak i wątpliwości. Więc albo o czymś rozmawiamy i podpieramy swoje tezy, albo nie wyciągamy tego tematu w ogóle.
Osobiście wole .... stary ziemski miód dwójniak.... no ale tak jak to zawsze mawiam ... każdy ma swoje gusta .... A tak z innej beczki .... to uważam ze człowiek nie jednego kosmitę upił by na śmierć ... he he Szczególnie Słowianin. Czemu w hangarach nie pracuje żaden ziemianin słowiańskiego pochodzenia . Bo by zawsze paliwa brakowało ha ha ha 
Ale z drugiej strony ....staruszków mamy męczyć .... może im jeszcze laski połamiemy .... daj cię spokój ... wiecie ile oni w życiu się namęczyli .... ile gardła na darli ile zastraszeń musieli wymyślać .... (mam nadzieje ze nikt mnie dosłownie nie zrozumie he he )
Ps.... jako nowy stawiam wszystkim kolejkę
Na Boga... Co to ma być.... męczeńskie wyznania.Czy zanegowałem ze niewierze w twoje przeżycia lub jakoś zasugerowałem ze dla mnie nic nie znaczą. Mówię ze nie wiem co przeżyłeś bo .... nie wiem. A nie chce je przeżyć bo nikt nie chce aby go spotkało coś niemiłego. To twoje życie i twoje doznania. A z drugiej strony, to jedyny twój argument. Jestem starszy i wiele wycierpiałem więc musicie mnie słuchać i szanować. Nie oceniaj innych tak.... nie wiesz co oni przeżyli. Wiek.... no tak szacunek się należy ale to szacunek, że tak powiem wyjściowy, i tylko podyktowany tym ze ktoś jest starszy. Na prawdziwy szacunek należy sobie zasłużyć. A twoje marudzenie jaki to Bóg dla mnie był niemiły i że na pewno go niema bo jak by był to bym na pewno nie miał tak źle. To trochę dla mnie przesada. Wierzysz w to co wierzysz ... nie zabraniam tego.... ale ty także nie opowiadaj mi ze niema Boga bo za wiele przeżyłeś złego żeby istniał. Drażni mnie zarówno młodzieńcze wywyższanie się jak i starcza zgorzkniałość. A w twoim przypadku zasłanianie się wiekiem i przeżyciami, słyszałem już wielokrotnie. A co by było jak ja bym się cały czas podpierał taka samą gadką. Szczerze , rozumiem ze to nie miejsce do zwierzeń o własnym życiu ale co za tym idzie tez nie używaj wzmianki o wieku i przeżyciach jeżeli nie podpierasz ich niczym innym. Równie dobrze to mogą być puste słowa. Więc osobiście nikogo nie potępiam, ale też oczekuje że ktoś tak samo do tego podchodzi i jeżeli ma coś do powiedzenia użyje kilku argumentów aby przekonać mnie do swojej racji.
Boże broń .... nikomu nie mówię w co ma wierzyć a w co nie. Sam człowiek decyduje jak kierować własną świadomością. Sami decydujemy czemu się poświęcamy, oddajemy, ufamy czy wierzymy.
Po pierwsze... Tak nie wiem co przeżyłeś, ale ty również nie wiesz co ja w życiu przeżyłem.
Żyję na tym świecie na tyle długo by znać życie lepiej niż młodsi
Zawsze mnie rozśmieszają takie stwierdzenia. Przeżyłeś swoje... To co się wydarzyło pokierowało twoim doświadczeniem spostrzeżeniami no i nastawieniem. To decyduje że reszta się nie liczy, a może to wiek stwierdza kto ma najwięcej do powiedzenia. W takim razie to samo mógłbyś usłyszeć od niejednego człowieka.... od żołnierza widzącego ogrom i grozę jaką niesie za sobą wojna. Ojca który stracił całą rodzinę na własnych oczach. Dziecka które się dowiedziało ze ma przed sobą 2 tygodnie życia.
Wiek. No tak czas w którym gromadzimy doświadczenia .... czy to aby odpowiednia miara przeżyć... myślę że niejeden młodzieniaszek o wiele więcej przeżył.... chodź pewnie by nie chciał.
Skoro podjąłeś się tak radykalnych przedsięwzięć.... musiałeś mieć powody, bynajmniej tak to wyglądało w twojej opinii... myślisz ze każdy by wybrał taką drogę. Niektórzy by powiedzieli ze to jedyne wyjście... inni ze tchórzostwo.... jeszcze inni ze głupota... jeszcze inni że genetyczna lub psychiczna słabość.
Nie mówię ze rozumiem co przeżyłeś .... nie mówię ... bo nie wiem. W sumie nie chce wiedzieć. Aby to zrozumieć musiał bym to przeżyć ... ale i tak na chwile obecną zawsze dążył bym do jakiegokolwiek innego wyjścia. Samobójstwo to nie metoda ale to mój pogląd.
Bóg..... chciałbym Tylko zauważyć ze jak na osobę JUŻ niewierzącą to strasznie wiele o nim mówisz i nawiązujesz.
Ludzka psychika, to nieogarnięta chmura.... wiara to okno przez którą możemy ją wypuścić. Dzięki niej oddajemy się Bogu, wierzymy w coś więcej niż tylko materialna powłoka. To nasz balon równowagi. Człowiek wierzy od zarania.... nasze postępowania , dążenia zawsze były oparte o jakąś wiarę.
Nawet w twoim przypadku ... krzyki do Niego, albo do nas o Nim.... mnie tylko pogłębiają w wierze. W sumie to przecież wierzeń jest wiele... sam człowiek wybiera jaką ścieżkę ma obrać. Jak by się zastanowić ... to nie wierzyć w nic to nadal jakiś rodzaj wiary.... i znowu sam człowiek decyduje w jaką stronę się udaje.
Piekło mi nie straszne. Już tam byłam
Jeżeli mówisz ze przeżyłaś piekło, i życzysz teraz .... znowu aby przeżyć to co ty.... to nadal życzysz piekła czy może twojego piekła.
po prostu życze mu, żeby życie mu udzieliło takiej nauki, jak mi
Nigdy nie stawiam się na pozycji Boga.
Czy ja powiedziałem kto pójdzie do piekła... stwierdziłem tylko że jeżeli żyjemy zgodnie z wiarą, to twój uczynek na pewno otwiera szeroko drzwi do pewnego gorącego miejsca.
Wyniesiona nauka .... mmmm powiem tylko , że nasze wnioski osądzą nas. Ale chyba już nie na tym padole. I życzę każemy aby były najtrafniejsze.
No tak ... jak powiedziałem wcześniej ... ze wszelkie nasze instynkty wywodzą się z natury.... i nic ludzkie nie jest tam obce. Ale to wyjątek nie książkowa podstawa ... zgodnie z prawami fizyki człowiek nie powinien przeżyć uderzenia pioruna ... a zdarzają się ludzie trafieni dwukrotnie ... cud.... każdy może powiedzieć co chce. Więc co do natury .... dla mnie ta lwica miała albo za bardzo rozbudowany instynkt macierzyński albo miała wadę wrodzoną. Życzę ci piekła.... mmmm ... widzę ze te cukierki czasem trafiają się z strychnina.... ale dziękuje.... jak powiedziałem ile ludzi tyle wypowiedzi. Co do biblii nie będę się kłócił pisali ją ludzie dla ludzi ... może ja coś nie doczytałem ... może ty nie. A po za tym interpretacja tego słowa też wiele mówi o człowieku . Dla mnie samobójstwo to grzech śmiertelny.... człowiek ma ci wybaczać tego czynu którego się podjęłaś... ktoś ci to wybaczył, może ktoś nie. Bóg jest miłością .... w starym piśmie było oko za oko .... w nowym nadstaw drugi policzek. Którą wolisz opcje .... rozmawiamy o jednym Bogu.... masz szczęście ze urodziłaś się w naszych czasach .... przedtem nie miała byś tak lekko po tym czynie .... w sumie to nie wiem czy by cię odratowali...wiec chyba wiem czemu Bóg dla ciebie jest miłością . Nie mnie o tym decydować ... co do odpuszczenia to ważniejsze dla mnie jest odpuszczenie samemu sobie wpierw... odpusty kościelne... niedawno sprzedawali je jak świeże bułeczki. I dziękuje, nie wiem wszystkiego, ty pewnie też nie, ale nie pisze rzeczy których nie są chodź dla ogółu oczywiste . Tak jak to ze targnięcie się na własne życie to jeden z cięższych grzechów śmiertelnych. Może znowu mi zażyczysz piekła. To pewnie też można podporządkować pod jakiś rodzaj grzechu. Mówi się nie czyń drugiemu co tobie niemiłe. Nie będę mówił ze rozumiem co chciałaś uczynić, czy ze to nienormalne albo nie do przyjęcia. (w świecie przyrody też się zdarzają samobójstwa .... często delfiny złapane na wolności w nieodpowiednich basenach po prostu się topią z własnej woli ... bądź skorpiony w zagrożeniu często przez ogień bądź wódę zadają sobie śmiertelne pchnięcie )... ale sama zastanów się czy jest to aż taki blachy temat żeby wyciągać go jako argument zrozumienia Boga i tego ze ktoś ma inne spostrzeżenie na ten świat. Ale jak mówiłem wcześniej, zawsze zostaje nam piekło... i nikt do końca nie wie gdzie wyląduje. Dlatego to nazywa się WIARA.
