Odpowiedź forum utworzona

Wyświetlanie 5 wpisów - od 1 do 5 (z 5 w sumie)
  • Autor
    Wpisy
  • prabab
    Uczestnik
    #72924

    Mam nadzieję, że to ma sens 😉

    Ma, ale bez potrzeby wszystko komplikujesz :D.

    Biorąc jednak pod uwagę, że dyfrakcja jest jednak tylko zjawiskiem, nadal poszukuję odpowiedzi - co stymulowało by Zenka do rozwoju bez potrzeby ruchu? (odrzucając pojawienie się drapieżnika, jako zagrożenia, bo to wcześniej czy później spowodowałoby potrzebę ruchu - ucieczka/walka)

    Wyobraźmy sobie byt oparty jedynie na potencjale intelektualnym - wielki bąbel będący radiowym mózgiem. Nie musiałby się ruszać, bo zasięg jego poznania byłby wręcz nieskończony. Nie musi być koniecznie narażony na jakieś "niebezpieczeństwo", a nawet jeśli, to załóżmy, że zbudowany jest i tak z supertrwałej materii - i utwardza się chwytając drobiny pyłu kosmicznego w swoje pole magnetyczne. Nie porusza się, a jednak docierające do niego informacje, wiedza (byt intelektualny! :D) stymulują go do rozwoju.

    A osobiście mam jednak podejrzenia że raczej częściej niż np. takie wykształcone z burzy elektromagnetycznej ale to są już tylko takie moje intuicyjne przypuszczenia

    Tutaj możemy już tylko gdybać. Chociaż IMHO dosyć egoistyczne jest myślenie, że większość ras we wszechświecie porusza się w naturalnym dla nas trójwymiarowym środowisku ;).

    prabab
    Uczestnik
    #72589

    Tak. Ja jestem pełna podziwuu, że Star Trek wogóle wywołał taki boom.

    Dlaczego?

    Mieszkałem w Stanach dobre parę lat, tam ST przejawia cechy podobne do polskiego "Pana Tadeusza" - ciężko znaleźć kogoś, kto nie kojarzyłby przynajmniej kilku związanych z nim motywów :D.

    prabab
    Uczestnik
    #72587

    Tak to jest jedno z ciekawszych zagadnień w dziedzinie ewolucji :yes: Pewnie można założyć, iż życie na bazie innego pierwiastka niż węgiel jest możliwe.

    Dlaczego wyobrażamy sobie istoty inteligentne koniecznie jako coś biologicznego stricte w naszym rozumieniu tego pojęcia?

    Gdyby komputery rozwinęły cywilizację, dla nich "biologicznym" byłoby to, co dla nas jest "elektroniczne".

    Czy nie jest możliwe, że metodą prób i błędów świadomość wykształci się np. w burzy elektromagnetycznej? Przechowywać informacje by mogła, przekazywać ją pomiędzy poszczególnymi swoimi "komórkami" - również. Zmysły też mogła by mieć, wystarczałoby, że byłaby czuła na promieniowanie i mamy już jeden "zmyśł" jak nic :). To byłby zresztą ciekawy przypadek, bo mielibyśmy wówczas do czynienia z inteligencją, która nie jest życiem w naszym skromnym rozumieniu (nie odżywia się, ani nie rozmnaża się).

    Tymczasem patrząc obiektywnie na przebieg biologicznej ewolucji i rozwój cywilizacji w ujęciu czasowym sprawa wygląda chyba następująco: Od chwili pojawienia się życia na planecie prawdopodobnie do powstania istot inteligentnych upłyną setki milionów lat jeśli nie miliard lub 2. Później pewnie przez jakieś powiedzmy 200-300 tys. lat te istoty będą żyły na poziomie społeczności zbieracko-myśliwskich. Później pewnie rozwinie się uprawa roślin i pewnie hodowla zwierząt i potrwa to być może w miarę podobnie jak na Ziemi powiedzmy około 10 tys. lat. W końcu osiągną etap początków społeczeństwa przemysłowego.

    Niekoniecznie. To, że na Ziemi rozwój naszej cywilizacji potoczył się w taki, a nie w inny sposób, to bardziej wynik miliardów zdarzeń losowych. Nie jestem pewien, że można tutaj mówić o jakiejś "normie" ;).

    Być może źle Cię zrozumiałam w odniesieniu do cytowanego przez Ciebie poprzednika, ale zaczynam się zastanawiać, jakim to wybrykiem matematycznym jestem, że wbrew temu niskiemu prawdopodobieństwu udało mi się przetrwać okres niemowlęcy 😉

    Chodziło mi o to, że rzeczywistość nie raz brutalnie weryfikuje naszą ludzką "logikę" :).

    Zagrożenie jakieś? Ale czy to także nie prowadziłoby do ruchu?

    Zagrożenie, jakie stwarza dla Zenka zjawisko dyfrakcji, zmusza go - jeżeli chce przetrwać - do wytwarzania drgań-echo, które pomogłyby mu utrzymać stale jedną i taką samą gęstość. Jak widać, niekoniecznie zagrożeniem musi być jakaś trucizna, albo drapieżnik.

    Nie mówię, że fale dźwiękowe mogą stworzyć cywilizację, po prostu ilustruje to takim "skrajnym" przykładem, bo mimo wszystko łatwiej nam zrozumieć to, co znamy - nawet jak jest takie odmienne - niż coś wymyślonego :).

    prabab
    Uczestnik
    #72572

    Krótko trwała Abramsa chwała.

    Bo jego film w drugim weekendzie wyświetlania zarobił całe pięć milionów zielonych mniej, niż wchodzący na ekrany (a jak wiadomo, w dniu premiery film zgarnia największą "jednorazową" sumę w swojej karierze) wielki blockbuster?

    Jestem pełen podziwu, że nowy ST tak dobrze się utrzymuje w box office.

    prabab
    Uczestnik
    #72571

    Rany, rany.

    Telekineza póki co nie doczekała się naukowego potwierdzenia 😛

    A te wielkie dźwigi na w portach, co to za pomocą magnesu "cudownie" chwytają kilkutonowe kontenery?

    Toż to telekineza, a nawet dwie telekinezy! Operator dźwigu nie oddziałuje wszakże bezpośrednio na podnoszony obiekt (robi to zdalnie i zgodnie ze swoją intencją - czyli trzymamy się definicji), ba, sam dźwig korzysta przecież jedynie ze swoich (i nie swoich) własności elektromagnetycznych.

    Daleki jestem od twierdzenia, że dźwigi są telekinetykami, ale nie można zaprzeczyć, że zjawisko takie faktycznie istnieje. I to w niezliczonej ilości form. Telekineza to niekoniecznie demoniczna, czarnowłosa dziewczyna, wokoło której latają talerze. Tak samo jak prostokąt niekoniecznie jest kwadratem.

    Spuśćmy z sarkastycznego tonu i wróćmy do kosmicich łapek -

    Gdyby nasz hipotetyczny obcy wykształcił sobie narząd do manipulowania polem magnetycznym, po cholerę by mu były dłonie, ki inne chwytaki?

    Skoro Ziemskie (nasze lokalne, to i stanowiące najlepszy punkt odniesienia), prehistoryczne morskie glutki były w stanie wykształcić narządy do rażenia prądem (kontrolowanie pola elektrostatycznego!), albo do świecenia (kontrolowanie emisji fotonów!), to wytłumacz mi, Holmesie, dlaczego miałyby nie móc sobie zrobić czegoś, za pomocą czego mogłyby wpływać na pole elektromagnetyczne?

    Nasze łapska też służą przecież do manipulowania pewnego rodzaju polem (a nawet macierzą): 11 wymiarową tablicą zbudowaną z atomów! Hoho, wyobrażasz sobie coś takiego? Przecież to takie skomplikowane, że aż niemożliwe!

    Współpraca poprzez symbiozę dwóch gatunków w zadanym przykładzie jest mało prawdopodobna, ponieważ w takim układzie czas reakcji na bodziec byłby znacznie wydłużony.

    Przetrwanie istot, które są niezdolne do samodzielnego życia przez pierwsze kilkanaście lat po narodzinach, jest mało prawdopodobne.

    Poza tym, jest wyjątkowo mało prawdopodobne by z organizmu, który nie może się poruszać wyewoluowało inteligentne życie. Już sama potrzeba ruchu implikuje wykształcenie określonego narządu umożliwiającego przemieszczanie się, a stąd jest już jeden krok do narządów umożliwiających manipulowanie otoczeniem.

    Potrzeba ruchu to konieczność? Wyobraź sobie pewną ambitną falę dźwiękową, nazwijmy ją Zenek. Gdyby Zenek postanowił stać się bytem inteligentnym, nie dorobiłby sobie nóg, tylko wymyślił sposób na to, żeby nie rozpraszać się przy każdej refrakcji.

    Patykiem pchającym w stronę inteligencji nie musi wcale być rosnący wysoko na drzewie owoc, tak jak w naszym przypadku.

    Za przekaźniki "myśli" mogą służyć równie dobrze impulsy elektryczne transmitowane za pomocą neuronów, jak i związki biochemiczne z sąsiadujących ze sobą komórek. Więc nie można wykluczyć, że tasiemiec myśli.

    Idźmy dalej - dlaczego zakładamy, że myśli muszą krążyć we łbie "po naszemu"? Jestem w stanie w locie wymyślić sto innych metod - nomen omen - myślenia.

    Dajmy na to, że mamy np. pulę komórek (albo bąbli z antymaterii, czy skupiska fotonów), przechowującą Informacje. Dolą naszego przedstawiciela obcych cywilizacji jest jedynie umiejętność skorzystania z tej Informacji np. drogą radiową (zaznaczam, wymiana informacji działałaby tylko w jedną stronę, więc nie mamy do czynienia z organizmem zbiorowym), choćby i samorzutnie, za pomocą odpowiedniego narządu. Procesy myślowe nie zachodziłyby w naszym zielonym ludku (interpretowane byłyby zdalnie, a nie lokalnie), a mimo to byłby czymś więcej niż "autonomicznym interfejsem". Byłby istotą myślącą. Inaczej niż ludzie? Inaczej. Ale czy to by mu w czymś przeszkadzało?*

    *pomińmy to, że gwiezdnym podróżnikiem by nie został, bo fale radiowe jednak lubią się z odległością zaszumiać :).

Wyświetlanie 5 wpisów - od 1 do 5 (z 5 w sumie)
searchclosebars linkedin facebook pinterest youtube rss twitter instagram facebook-blank rss-blank linkedin-blank pinterest youtube twitter instagram