Generalnie drugi sezon wygląda tak, jakby tworzyli go średni adepci szkoły filmowej gdzieś w Montanie. Jestem wielkim i oddanym fanem Star Treka, ale Disco jest bardzo, ale to bardzo mizerny. I stwierdzam to z ogromnym smutkiem. Odcinek z zeszłego tygodnia był momentem w którym straciłem zainteresowanie dalszymi losami bohaterów. Burnham jest irytująca i nudna, jej misja ratowania świata jest okropna. Zabicie Airiam to pomysł równie głupi co nagły. Wprawdzie była to bohaterka drugiego planu, jednak niewątpliwie z potencjałem i spokojnie można było ją powoli wprowadzać na plan pierwszy, by w trzecim sezonie stała się częścią głównej obsady. Myślę, że była lubiana, jako jedna z nielicznych bohaterek serialu. Zamiast tego stworzono dla niej jakąś przedziwną laurkę w postaci przeciągniętej, pełnej nieznośnego patosu sceny pogrzebu, której to nawet nie miała Philippa w pilocie. Do tego scena wejścia nowej oficer wyglądała co najmniej tak jakby miała ona zastąpić Burnham na miejscu głównej bohaterki. Jedynie Pike jest niezwykle charyzmatyczny i to właściwie jeden z nielicznych powodów dla których wciąż oglądam ten serial. Oddać choć jedno zdanie muszę Spockowi, lecz nie do końca jestem pewny, czy lubię go bo to Spock, czy dlatego, że jest w miarę przyzwoicie napisany. Główny wątek został zabity dawno temu i na tym etapie jest mi wszystko jedno co się wydarzy. Jedyne co jeszcze mnie interesuje to ten plot ze Sztuczną Inteligencją, bo idę o zakład, że jest to Borg. Taka marka jak Star Trek, jeden z firmamentów mojego dzieciństwa, zasługuje na coś o kilka klas lepszego. Przykro jest oglądać coś z obowiązku.
Przyznaję, że z trudem ogarniam Snowman, dlaczego zadajesz sobie ten olbrzymi trud, czemu tak strasznie się zamęczasz oglądajac ten serial? Ja np. nie byłem w stanie obejrzeć więcej niż dwa odcinki "1983". I wiesz co? No nie oglądałem dalej.
Twoja opinia na ten temat jest powszechnie znana wśród forumowiczow i nie robi już niestety na nikim wrażenia, co widać pod postacią braku reakcji na Twoje posty. Filmów które linkujesz też pewnie nikt nie oglada, bo szkoda czasu na oglądanie frustratów.
Dobra rada, tak od serca i po ludzku: szkoda życia na negatywne emocje. Ja bym zajął swój czas rzeczami które dają radość.
Spojlery.
Bardzo na goraco.
Ucięte niemowlęce główki? Wypatroszony Klingon? Megakosmiczny wyglad? Jestem zachwycony Klingonami. W sensie świat przedstawiony. Logika dzialań, to osobny temat.
Pokazanie Sekcji 31 od wewnątrz uwazam za powiew świeżości w kontekście zupełnego braku informacji na ten temat.
No tak, bez dwóch zdań. Ogarnianie TOS nie wiąże się z czerpaniem z tego przyjemności, ale jakoś niedawno oglądałem ten odcinek. Nie mniej jednak, nie zmieniam zdania co do short trekow. Głupiutkie.
Jedno muszę przyznać: short treki to taki stek idiotyzmów jakich dawno nie widziałem. Nikomu niepotrzebne, pozbawione sensu opowiastki. Tilly była sama na pokładzie? Nikt nie zauważył, że korzysta z teleportera? Mudd produkujący taśmowo androidy? Facepalm...
Czy wymaga czy nie, to dosyć subiektywna kwestia. Wg mnie nic nie stoi na przeszkodzie by to robić. Poza tym, naprawa to nie jest odpowiednie słowo. Opowiedzenie historii na nowo. Ja nikomu tego prawa nie odbieram. Jesli ponownie spłycą wątki, dziury logiczne będą nie do zniesienia, a całość okaże się kupą to będę pierwszym który poślę ich do diabła. Póki co, mają mój fanowski kredyt zaufania i pozwolenie na kreowanie na nowo. Do starego zaś zawsze można wrócić.
Lecz ogólna ocena rebootu nBSG jest bardzo dobra. Spadek jakości wraz z kolejnymi sezonami to temat na osobny wątek. Lecz sam wykreowany tam świat, myślę jest najlepszym dowodem na to, że da się od zera zbudować znane już uniwersum. No charakterystyki postaci i pewne ich cechy jednak były dookreslone, co nie przeszkodziło twórcom na choćby zmianę płci jednego z głównych bohaterów. Czemu zatem Spock, który jest w połowie człowiekiem miałby się czasem nie uśmiechnąć? Wyobrażam sobie, że mógłby to robić.
Hamak jest spoko. Nie miałbym nic przeciwko by go wypróbować. Potem zawsze można wrócić do tego co było. Choć przykład rzecz jasna kuriozalny.
Poza tym nBSG chyba przeczy Twojej tezie jednak. Różnie można oceniać finał serialu, ale chyba wszyscy zgodzimy się, że świat ten został zdefiniowany na nowo wręcz genialnie.
Jak dobrze wiesz The Cage został wykorzystany, w związku z tym jest pełnoprawnym elementem kanonu. Cóż, można tkwić w charakterystyce postaci stworzonej 60 lat temu, a można próbować definiować ją na nowo. Ludzko-wolkański mieszaniec daje mnóstwo możliwości. Należę do tej drugiej grupy. A czy się udało czy nie, ocenie po obejrzeniu.
Jest znacznie więcej przykładów uśmiechającego się Spocka. Czy też Wolkan generalnie. Natomiast biorąc pod uwagę jego dualną naturę nie musi to nikogo dziwić. Nie powinno też być przedmiotem spazm tej irytującej rudej kobiety. W ogóle nazywanie tego wyrazu twarzy uśmiechem jest jednak sporym nadużyciem.
Nie chodzi o lubienie czy nie lubienie restartow. Jedne są lepsze inne gorsze. Chodzi o to czy jest to zrobione konsekwentnie. A tu nie jest. Jeśli decydujemy się na budowanie uniwersum od nowa to karty powinni rozdawać twórcy dając nam swój produkt i mówiąc: słuchajcie, to jest nasza wizja i będziemy ją realizować. Jeśli się wam podoba to super, jeśli nie to nara.
Wcześniej wizerunek Klingonów ewoluował, ale na Borga nie w obrębie jednej serii (może jedynie Worf jest tu precedensem, ale to nieco inna sytuacja).
Cóż, ja generalnie twierdzę od początku, że najwazniejsza w tym wszystkim jest historia. Ale jak wyszło to sami wiemy i nie ma co dodawać gdyż powiedziane zostało już chyba wszystko. Ale jednego czego chic w małym stopniu bym oczekiwał od twórców to konsekwencja. Owszem, fabularnie można wyjaśnić wszystko w lepszy czy gorszy sposób. Wiemy jednak czemu te zmiany są podyktowane. Można przecież by opisać pochodzenie Klingonów na swój autorski sposób,to byłoby ciekawe. Ale postanowiono zrobić jednak dobrze tym których przekonać do nowego się nie da. Owszem, wizualnie starzy Klingoni są fantastyczni. Ale jestem wielkim fanem opisywania tego co już znamy w nowy sposób. Czego najlepszym przykładem było nBSG. Czy tam krzyczano, że tknieto i zmieniono święta relikwię sprzed dekad? A zawsze tak jest w przypadku Star Treka.
Dopóki nie zobaczę nowego sezonu mimo wszystko mam nadzieję, że większość popełnionych błędów zostało naprawionych.
Calkiem przykre jest to, że scenarzyści ugięli się pod presją fanów powracając do poprzedniego wizerunki Klingonów. L'Rell wygląda fatalnie. Szkoda, bo byłem dość sporym entuzjastą zmian w szeroko rozumianej klingonskiej estetyce.
Wygląda dobrze. Jak brat Zacharego Quinto.
Bardziej mnie interesuje owiany póki co tajemnicą nowy serial z udziałem Patricka Stewarta...
