Chester, pamietaj, ze jak nic nie zarobisz to problemu nie ma. Tworcy ST nie scigaja pisarzy fanfickow, zreszta nawet ja popelnilem maly cykl. Mozesz znalezc go na tym forum.
"Dark Plagueis" jest wg mnie najlepsza (do tej pory) przeczytana przeze mnie ksiazka z uniwersum SW. Bo autor zerwal tam z lekka konwencja przygodowki i komletnym brakiem logiki w starciach kosmicznych (przyklad bitwy przy koncu Trylogii Thrawna, gdzie cala flota Wielkiego Admirala, wspierana przez ochrone ogromnej stoczni, przegrywa starcie z Rebeliantami z dwoch sektorow, ktorzy do tego zostali otoczeni!). Bardzo dobrze w niej wyjasniona jak to mozliwe, ze mimo "dpbroci" Starej Republiki" Separatysci otrzymali tak ogromne wsparcie od swiatow zewnetrznych. Ale tu nie jest temat o SW.
Zeby zyc za pisanie trzeba nie tylko miec talent i pomysl, ale miec szczescie. Znalezc wydawce, ktory wyda ta ksiazke i rozpromuje. Na poczatku proponuje brac udzial w roznego rodzaju konkursach. I pisanie na forach lub do szuflady. Po otrzymaniu nagrody moze zwroca na Ciebie uwage.
Dziękuję raz jeszcze. 🙂
Chester, pamietaj, ze jak nic nie zarobisz to problemu nie ma. Tworcy ST nie scigaja pisarzy fanfickow, zreszta nawet ja popelnilem maly cykl.
Pomijając wypadki, jak ten który I.Thorne wspomniałeś?
Zeby zyc za pisanie trzeba nie tylko miec talent i pomysl, ale miec szczescie. Znalezc wydawce...
Tego też jestem świadom.
Nie musisz niczemu ufać. Kanonem jest to, co widzimy na ekranie w serialach i filmach.
Pewnie fluor, nie muszę. Może zapytam inaczej: czy treść podanych przez ciebie przykładów jest dostatecznie identyczna z treścią tych seriali i filmów?
Wspomniałem wam poprzednio że rozważałem też, obok drogi zarobku i pasji drugą drogę. Związaną raczej tylko z pasją, za porozumieniem z odpowiednimi osobami.
Pieniądze ze sprzedaży przeznaczane byłyby na cele charytatywne, odpowiednio udokumentowane by wytwórnia filmowa wiedziała na co poszły dochody. Najlepiej, przyznam wybrane, lub choćby zaproponowane im przeze mnie: u nas, lub za granicą. Co o tym sądzicie? Brzmi może nierealnie, ale rozważałem i to, także pod kątem praw rynku. I.Thorne zaproponował pisanie na forach, udział w konkursach. Oczywiście, należy to rozważyć. Ale niezależnie od tego czemu nie rozważyć też podjęcia próby tego, co wyżej wspomniałem? Jako jednoczesną i równoległą drogę realizacji, by potencjalnie szybciej dojść do celu? Może do takiego, "charytatywnego" pomysłu wystarczy dodać coś jeszcze, np. jakiś odpowiednio przekonujący wytwórnie argument by pomysł ten miał szansę realizacji?
Z poważaniem: Chester
Dziękuję wszystkim za odpowiedzi. Jedni z was dodali mi skrzydeł. Inni uświadomili w pewnym stopniu to czego i tak domyślałem się w większości wątków prawno - rynkowych. Teraz droga do celu zda się nieco bardziej trudna; głównie po tym, co napisał I.Thorne. Cóż, staram się postępować na zasadzie: miej marzenia a stąpaj po ziemi. Mam nadzieję że kiedyś, mimo przeszkód dojdę do celu.
Fluor i snowman: czy Memory Alpha i trekową encyklopedię tworzą ludzie zawodowo zaangażowani w tworzenie "kanonu" treka? Wypytuję, bo chcę znać na jakiej podstawie mogę zaufać kompetencji ich twórcom.
Z pisania żyć niełatwo. Sugerują to choćby pisarze na forach. Nowicjusz winien traktować to raczej jako sposób na dorobienie. Inaczej, gdy ugruntuje swoją pozycję. Lub gdy uznają debiut za objawienie, co raczej rzadkie. Nastawiam się więc na sukces zdobywany stopniowo, wręcz latami. Źródło utrzymania to rzecz ważna, ale mam nadzieję że nie uważacie wcale by głównie to miało mną kierować, np. Piotr, lub I.Thorne. Winienem był uściślić że jest ono chyba równoważne z pasją.
W przeciwieństwie do przekładów GW tych "trekowych" nigdy nie widziałem w księgarni. I trudno będzie tu chyba sprzedać większy nakład, bo "trek" w kraju ma chyba popularność niszową. Inaczej niż podobno w Niemczech - można więc szukać odbiorców i za granicą. Pomińmy, przynajmniej na razie próby przekonania do niego tych, którzy dotąd czegoś nie znali, bądż nie lubili.
Przyznam, myślałem że gdybym ja komuś dał prawa do "treka" winien to być ktoś, kto nade wszystko lubiłby go, miałby opanowane pióro, zaprezentowałby próbkę z odpowiednią fabułą i klimatem. I że to dawałoby szansę iż dobrze wykona robotę. Ale Piotr też ma rację, przynajmniej co do tego, jak zapewne myślałaby większość właścicieli praw. Dlatego warto stworzyć nazwisko na rynku i własne uniwersum. Co do wydań, publikacji próbowałem opublikować w Nowej Fantastyce. Wbrew informacji na ich stronie nie dali znać czy da się wydrukować.
I.Thorne: jasne, nie chciałbym by ktokolwiek ot tak kopiował (lub replikował) to, co stworzyłem. Chcę zatem działać legalnie. Nawet gdy w replice też jest mój wkład: choćby nowe przygody znanych już bohaterów. Spodziewam się też że niejeden gotów byłby bez pytania kopiować cudzą, także moją pracę. Nie wiem tylko czy chodziło ci dokładnie o utwory na forach, czy na e - bookach? Mniejsza teraz o sposoby zabezpieczania.
(...)Musisz posiadać zgodę właściciela marki Star Trek. Czyli Paramount Pictures. A patrząc co oni robią (przykład fanfilmów jak Horizon) to raczej jej nie dostaniesz.
Nie znam tej historii - wytoczyli im proces, lub raczej nie dali zgody na kręcenie? Podobnie ciekawe jest jak zrealizowali cel fani co tworzyli "Renegades"?
(...)Książki z uniwersum Gwiezdnych Wojen nie pisali ludzie, którzy kupili licencje, to z zasady byli ludzie zatrudnieni przez LucasBooks, którzy napisali rzeczy, za które po prostu im zaplacono. A wcześniej ktoś to przeczytał i dał pieczątkę "może iść do druku". Swoją drogą to dlatego większość z nich jest tak infantylna.
Może ten ktoś po prostu wiedział że książka napisana pod gust niewymagającego czytelnika sprzeda się najszerzej? Trudno byłoby zaakceptować sytuację, gdyby "ktoś" chciał mieć ostatnie zdanie co do fabuły, nawet gdy dla szefa wytwórni liczy się chyba głównie zysk a wartość fabuły jest drugorzędna. A czy jest "trekowy" odpowiednik Lucas Booka? Bo wiadomo że tu, do scenariuszy seriali zatrudniano pisarzy.
Myślałem i o wszechświecie "lustrzanym". O ile już to jako drugorzędnym wobec jawnie "trekowego". Czy w tym wypadku doczepią się do "Federacji" (ta nazwa jest też poza "trekiem") i do "U.S.S." jako przedrostka nazw okrętów?
Rozważałem też, obok drogi zarobku i pasji drugą. Związaną raczej tylko z pasją, za porozumieniem z odpowiednimi osobami. Co o tym sądzicie? Brzmi może nierealnie, ale rozważałem to pod kątem rzeczywistości. Na tyle na ile pozwoliły mi przeczucie, wiedza i doświadczenie.
Oczywiście, gdyby ktokolwiek z was, inni chciał coś jeszcze dodać we wszystkich wspomnianych przez was kwestiach, lub coś nowego do całego tematu jestem otwarty.
Z poważaniem: Chester
Dzień dobry wszystkim użytkownikom i zarządzającym tym forum. Jestem Chester. Mówiąc krótko: jakiś czas temu odżyły moje zainteresowania wszechświatem, do którego to nawiązuje nazwa forum. W ten, między innymi sposób znalazłem Was. Liczę na to że będę mógł tu pogłębić wiedzę na jego temat. Pozdrawiam. 🙂
p.s. Od razu też pozwoliłem sobie założyć w mesie nowy temat. Zawiera on temat, z którym chciałbym się z wami, z ważnych powodów podzielić.
