Witam!
Mam 25 lat i jestem z Mysłowic, niedawno obejrzałem całego pełnometrażowego ST i przyznam że zachorowałem na to nieuleczalnie :). Dziś wielki dzień bo zaczynam oglądać TOS a potem wszystkie inne serie wg. kolejności którą gdzieś tu radziliście!
Pozdrawiam! 😎
Cześć ponownie 😀
Dziś mam już prawie że 27 lat na karku i od tamtej pory obejrzałem dodatkowo TOS, TNG, DS9, VOY i jestem w połowie 2. sezonu ENT.
Spokojnie... nie zapomniałem o forum i czytam je regularnie. Postanowiłem jednak obejrzeć całość i dopiero potem się wypowiadać. Także niedługo (po ENT :P) tu wpadnę powymieniać się poglądami :D.
PS. powiem w mega krótkim skrócie:
TOS - pomimo krzyży na drogę dobrnąłem do końca i żałowałem że się szybko skończyło 🙁
TNG - Pomijając Wesleya Crushera i jego pierniczenie w każdym odcinku w którym go wsadzili... to jest właśnie Star Trek w pełnej krasie który pamiętam z dzieciństwa z telewizji, oglądałem kilka wyrwanych z kontekstu odcinków i zawsze bardzo mi się podobały.
DS9 - zamiast Dżadziji od początku widziałbym Ezri, tamta jakoś mnie nie przekonała do siebie... :), wielki PLUS za odcinek "Trials and Tribble-ations", wykonanie po prostu majstersztyk i ten Worf z podkulonym ogonem tłumaczący czoła TOSowych Klingonów 😉
VOY - podobał mi się na równi z TNG, ciekawe przygody załogi i wciągający na tyle, że oglądałem czasem po kilka odcinków na dzień.
ENT - od początku polubiłem Tripa i Malcolma... i jak na razie nie rozumiem czemu nie nakręcono go do końca? Po obejrzeniu wszystkich poprzednich serii nie widzę jakichś rażących momentów, dla których miałby przestać się podobać. To już więcej odcinków DS9 przespałem - a potem musiałem je męczyć jeszcze raz 😛
Uważam że w całym tym trekowym uniwersum trochę zbyt łatwo się podróżuje w czasie. Zawsze można się przenieść jeszcze wcześniej i namieszać a rzeczywistość ulegnie "wypaczeniu". 😀
Pozdrawiam!