Moje 3 grosze.
Też mi marines, co się boją guzika na domofonie nacisnąć i japy otworzyć. Najwyraźniej, gdzie marines nie może tam borga pośle 😛
Co do poziomu cukru to i się rozpuszczał, ale marines w ustach. Teksty o łapaniu za drążki od skrzyni biegów sobie jednak podaruję.
ha! ale teczki na mnie nie miał 😀
Kolejne sprostowanie: Zuza nie nabroiła na podłodze tylko narobiła, ach te literówki ]:->
Następny błąd merytoryczny dotyczy pobierania próbek fauny, Wolf znaczył po prostu teren a dowód mam na zdjęciu, jak i moment łapania grzyba. Morał taki, że najpierw się łapie grzyba a potem znaczy teren, bo i grzybów byłoby więcej, a nie wymówki, że jakieś nagnite. Zależy od znacznika i zawartości mocznika 😛
Po co znaczyć teren? Przy tak kiepskim oznaczeniu trasy trzeba się kierować psim węchem :>
Generalnie wyprawa ta potwierdzila wczesniejsze przypuszczenia, iz jesli chodzi o urok FO to resistance is indeed futile.