Forum › Fantastyka › Star Trek › Star Trek: Lower Decks
Rozpędzili się w tym CBS-ie... Nagrywają już ścieżkę dźwiękową do trzeciego sezonu Lower Decks (premiera drugiego - w sierpniu):
https://trekmovie.com/2021/06/07/recording-has-started-for-star-trek-lower-decks-season-3/
No i wiemy już, że LD powróci na (amerykańskie) ekrany 12 sierpnia:
https://www.thewrap.com/summer-tv-premiere-dates-new-returning-shows-2021-photos/
O, świetna wiadomość. Zobaczymy ile z tych obiecanek co do 2 sezonu stanie się prawdą. 🙂
Nie oglądałem tego ShiTu!
Czekam na Star Trek: Higher Decks!
Kolejna recka blu ray'owego wydania pierwszego sezonu LD:
https://www.trektoday.com/content/2021/07/star-trek-lower-decks-season-one-review/
Pojawił się nowy mikro-zwiastunik drugiego sezonu Lower Decks:
https://twitter.com/StarTrekOnPPlus/status/1414630642407460864
https://treknews.net/2021/07/12/star-trek-lower-decks-s2-preview/
https://trekmovie.com/2021/07/12/see-boimler-and-mariner-reunited-in-clip-from-star-trek-lower-decks-season-2/
Nikogo chyba nie zaskoczy, że widzimy tam znów Mariner i Boimlera w duecie 😉 .
Analiza w/w trailera:
https://trekmovie.com/2021/07/29/trailer-analysis-more-fun-easter-eggs-and-crazy-sci-fi-is-coming-in-star-trek-lower-decks-season-2/
I nowe promo:
https://twitter.com/StarTrekOnPPlus/status/1420791231865446403
https://trekmovie.com/2021/07/29/watch-the-uss-cerritos-crew-totally-avoid-accidents-in-new-star-trek-lower-decks-season-2-promo/
Wywiad z Tawny Newsome i Jackiem Quaidem:
https://trekmovie.com/2021/08/04/interview-tawny-newsome-and-jack-quaid-on-how-lower-decks-s2-is-great-star-trek-and-gives-zero-fs/
A więc następca Shaxsa będzie Tamarianinem... To może być ciekawe. Jeśli nie zrobią tego w sposób przegięty, oczywiście.
To może być ciekawe.
Ano może - załogant, z którym nie dogadasz się z pomocą Uniwersalnego Translatora, a przy tym chyba trochę konkurencja dla Bortusa, patrząc na ich (wizualne) podobieństwo.
Powtórzyłem sobie i LD "Crisis Point", i nie wiem czy nie awansował on właśnie w moich oczach na ulubiony, a może i najlepszy, epizod tej serii (jak dotąd?).
Fabułę chyba jeszcze wszyscy pamiętamy - po tym jak Beckett obala na planecie odcinka tyranię renesansowo ubranych szczurowatych, nie tylko uciskających, ale i jedzących, jaszczurowatych*, jej kapitańska mamuśka, choć - wbrew PD - kontynuuje jej dzieło (dając nawet tubylcom Replikatory, by sytuacja się nie powtórzyła), wysyła ją nawet nie do brygu, a do (ptakopodobnego) pokładowego Doradcy. Mariner zamiast męczyć się z psychologiem, którego uważa za nudziarza, woli poddać się autoterapii, i w tym celu przerabia (ideowo nawiązujący do barclay'owego holo-Voyagera) program ewaluacyjny Brada w film-psychodramę (z nawiązaniami do TMP, Abramsa, napisów końcowych ST VI i GEN-owo-timelessowo-ST trójkowych 😉 katastrof i lądowań), osadzając siebie w przypominającej tyleż Khana, co Mudda w krwawej DISCO-wersji, fanowskie Seram i Alersę, oraz późniejszą Osyreę, szwarccharakterzycy - Vindicty. Walka jej i jej "zbirów" (Rutherford i Tendi) z załogą Cerrttosa, a zwłaszcza finalne starcie z noszącą mundur GF holo-bliźniaczką, pozwala nam w końcu poznać protagonistkę serii od podszewki, odkryć jej skrywane kompetencję i idealizm, i zrozumieć - wbrew pozorom konformistyczny z natury - bunt na pokaz, oraz przekonać się jak bardzo - również wbrew pozorom - córka z rodzicielką się kochają. Przy okazji reszta centralnej fabularnie czwórki ma okazję błysnąć Flotowym idealizmem - D'Vana głośno odcinając się od niechlubnego oriońskiego dziedzictwa i odmawiając strzelania do kolegów, choćby holograficznych; Sam przechodząc wręcz na stronę "wroga" i z holo-Billupsem ratując resztę załogi (przy okazji widzimy jak mocno tych dwu łączą inżynieryjne, a może - o czym chyba Dreamweb wspominał - bardziej osobiste, fascynacje), Boimler - iście po kirkowemu zachwycając się swoim statkiem (inna sprawa, że Bradward B. spróbuje przy tym robić za cwanego lizusa i dostanie po nosie nawet trzy razy - najpierw uznany za czekoladowego truciciela 😉 , potem odkrywszy wiadomy rodzinny sekret koleżanki, a na koniec, bojąc się, że nie zapanuje nad językiem, robiąc z siebie głupka w czasie - już realnej - rozmowy z Freeman). Wszystko to składa się na całkiem znośny, a podszyty duchem roddenberryzmu, kawałek Trekowego psychologizowania.
Dodatkowe smaczki i żarciki - skopiowany najwidoczniej z komputerów Voyagera holograficzny da Vinci (uśmiercający w dodatku w finale chcącą po spockowemu zmartwychwstać z torpedy 😉 , holograficzną już, Vindictę), wybuch Carol, która w końcu sama trafiła do dziobatego 😉 psychologa nie mogąc uwierzyć w (lekką) przemianę córki, i miała dość jego paplania (wąteczek b. w stylu ORV 😉 **), czy błyskawiczna zmiana parametrów tytułowego holoprogramu przez Beckett (wyjaśniona w kanoniczno-manualowo-technobełkotliwo-zdroworozsądkowym stylu, że ona tylko kierunek nadaje, maszyna resztę robi sama) - w tym wspomniane filmowo-wizualne nawiązania, pogłębiają pozytywny efekt. A typowe dla LD tempo i przesada przestają razić gdy występują w opowieści-w-opowieści.***
Jednym słowem - może nawet 3/4 w skali Jammera.
* Co da się czytać jako nawiązanie do TOS-u i kaminarskich stosunków zarazem.
** Do robiącego za jego scenerię pełnego zieleni pomieszczenia włącznie.
*** Wniosek? McMahanie, zrób z całego Lower Decks wspominkową holopowieść Mariner, a wtedy - jeśli nie zbierzesz hejtu jak B&B za finał ENTka - wytrącisz broń z rąk swoim krytykom.
ps. Przywołany Jammer o odcinku:
https://www.jammersreviews.com/st-ld/s1/crisis-point.php
Bo, tak, i on się złamał i zrecenzował (pierwszy sezon) LD:
https://www.jammersblog.com/2021/07/02/doubling-back-for-lower-decks/
https://www.jammersreviews.com/st-ld/
(ptakopodobnego) pokładowego Doradcy
Który podobno ma wrócić w 2 sezonie.
a może - o czym chyba Dreamweb wspominał - bardziej osobiste, fascynacje
Owszem, dla mnie one były czytelne. I wpisują się w teorię McMahana, że we flocie to każdy jest bi.
Który podobno ma wrócić w 2 sezonie.
Owszem. Swoją drogą ciekawe czy to oficer chadzający w cywilu (jak Troi), czy cywil (jak Cassius... i "Troi" z ORV)...?
we flocie to każdy jest bi.
A Samanthan jest przy tym sapioseksualny, jak się dziś mawia. Jak widać nic nie kręci go tak, jak możliwość entuzjastycznego porozmawiania z drugą stroną na tematy fachowe.
(Nawiasem: w jego podziwie dla szefa zagrało też echo pierwszych "Lower Decks", tych TNGowskich. A i powody dla których Mike pokochała R.T. w fanowskim Farragucie się przypominają.)
