a9STIrj.jpg

To był tydzień pełen emocji dla tych, którzy śledzili losy misji Rosetta. Separacja lądownika we wtorkowy wieczór, oczekiwanie na przyziemienie, pierwsze zdjęcia, zaskakujące, potrójne lądowanie 12 listopada i nieco dramaturgii, gdy okazało się, że Philae nie otrzymuje wystarczająco dużo energii słonecznej, by kontynuować pracę po wyczerpaniu głównej baterii. Dziś rano, po 57 godzinach na powierzchni komety lądownik przeszedł w tryb hibernacji z powodu zbyt niskiego poziomu energii. Jednak zanim to się stało, przesłał na pokład Rosetty ostatnie zebrane dane naukowe ze swoich instrumentów.

Philea nie tylko wypełnił główne założenia misji. Naukowcy obrócili lądownik i go nieco unieśli, by jego baterie słoneczne mogły otrzymywać więcej energii. Nie wystarczyło to do kontynuowania pracy, ale jak już było mówione, to się może zmienić, gdy kometa znajdzie się bliżej Słońca.

To oczywiście nie koniec. Rosetta ciągle krąży wokół 67P i poza nasłuchiwaniem sygnału z Philae bada kometę z daleka. Jutro wykona manewr wprowadzający ją na 30-kilometrową orbitę, a za parę tygodni dystans do powierzchni zmniejszy się do 20 kilometrów, skąd sonda będzie obserwować rosnącą aktywność komety. Najmniejszą odległość od Słońca osiągnie 13 sierpnia, więc możemy się spodziewać coraz ciekawszych widoków.
 

ZXUTrqL.jpg

Trajektoria Rosetty w nadchodzących tygodniach

Na najbliższe miesiące zaplanowano też serię odważniejszych przelotów - kilka w odległości zaledwie 8 km. To wszystko pozwoli naukowcom poznać procesy zachodzące w komecie i odpowiedzieć na wiele pytań dotyczących historii Układu Słonecznego.

Źródło: ESA