Ulubiony kapitan

Viewing 15 posts - 1 through 15 (of 103 total)
  • Author
    Posts
  • Hemrod
    Participant
    #3358

    Jak w temacie. Który z kapitanów jest waszym ulubionym i dlaczego? Ja najbardziej lubię Kirka - ma facet jaja i w przeciwieństwie do takiego Picarda potrafi działać. Nie boi się "skopać" paru tyłków. Poza tym Shatner to bardzo dobry aktor. Na czasy, w których kręcony był Star Trek to grał (podobnie jak zresztą cała załoga) wyśmienicie.

    J.L.Picard
    Participant
    #51474

    Hmmm ze Star Treka oczywiście Picard. (A jeśli się liczy to na drugim miejscu Benjamin Sisco)No a nie ze Star Treka to oczywiścia Han Solo i William Adama.

    Hemrod
    Participant
    #51477

    Zgodzę sie z tobą do Hana Solo, chociaż był by u mnie na trzecim miejscu w ogólnej klasyfikacji (Kirk, Mal, Han)

    Domko
    Participant
    #51527

    U mnie najpierw Picard, potem Sisko, a dopiero potem Kirk. Nigdy mi jakoś nie podchodziła ta jego "kowbojskość".No, ale nietrudno się domyślić kogo wybiorę, skoro jestem fanem TNG. 🙂

    Anonymous
    Guest
    #51528

    Palmę pierwszeństwa należy się oczywiście Kirkowi, drugi Jellico a trzeci Sisco. Sulu też był dobry.Z poza treka: Adama, płk. McQueen, kommandor Ross.Co do admiralicji: ze ST Nechayew, z nBSG Cain. Obie panie bardzo przypadły mi do gustu z powodu swojej postawy: cele a nie środki , by chronić tych za które były odpowiedzialne.Picard jest świetnym dyplomatą lecz wg mojej opinii jako kpt. to porażka ( za całokształt ).

    Zarathos
    Participant
    #51529

    Picard. Był kapitanem, a nie łażącą maszynką do biiiip każdej napotkanej kobiety jak Kirk, nie był wchodzącym w tyłek wazeliniarzem (na dodatek 'półbogiem') jak Sisco, no i nie był skończonym idiotą jak Janeway.

    Hemrod
    Participant
    #51530

    Kirk nie bał się przynajmniej użyć swojej broni. Picard powinien być ambasadorem a nie dowódcą jednostki, dowodzenie wychodziło mu kiepsko ... no a Kirk miał przynajmniej powodzenie u kobiet 😉

    Anonymous
    Guest
    #51531

    Kwestia gustu, ja sobie stawiam wyżej Janeway niż Picarda. Pod każdym względem. :PJean-Luc minął się z powołaniem powinien zostać etykiem/archeologiem/producentem win a nie kpt. statku, okrętu flagowego UFP. Cyrk jakim był entek-d widać jak przyszedł w jego miejsce Jellico. Nieudolność militarna jest rażąca. Tak tak wiem Borg ale:1. Hanson był ive la cretin w dowodzeniu zgrupowaniem floty. Długo by o tym pisać.2. "Geniusz" Picarda za 2 razem polegał na strzelaniu w największą wyrwę w kadłubie cuba , jakie to dziwne , że nikt nie wpadł na pomysł koncentracji ognia w tamtym obszarze. :)Skrupuły przed wykoaniem rozkazu Nechayev to jeszcze więcej, szkoda , że racje moralne nie powstrzymały 2 ataku Borg na UFP.Sisco był półbogiem, a Pikuś miał de facto Q na usługi. Ponabijał się z niego ale jak przychodziło co czego to mu pomagał. Wazeliniarstwa u Sisco nie stwierdziłem co widać po jego reakcji na symulacje Dominium.

    T'Maen
    Participant
    #51547

    Janeway oczywiście. Kobiety górą. Dowcipna, ładna, dbająca o swoją załogę tak jak o statek. I to trzymanie się I Dyrektywy (praworządna znaczy się). No i doprowadziła zołoge do domu.A poza tym VOY to moja ulubiona seria.

    Zarathos
    Participant
    #51548

    Dowcipna, ładna i trzymająca się dyrektyw... w którym miejscu?

    A wiem, o tą Janeway Ci chodziło, ale ona nie była kapitanem, tylko chorążym.

    Dołączona grafika

    r_ADM
    Participant
    #51558

    Fercart pozamiatal.

    Picard zupelnie nie nadaje sie na dowodce okretu wojennego. Elementem, ktory calkowicie go z tego stanowiska dyskwalifikuje jest to, ze przedklada swoje sumienie nad zycie ludzi, ktorych przysiegal bronic.

    PS. pisze sie Sisko... i btw, w ktorym miejscu byl on polbogiem ?

    Anonymous
    Guest
    #51561

    Sisk©o jeśli chodzi o jego 'półboskość'. Dwa 2 fakty ; jak doszło do jego poczęcia i sam fakt zakończenia ds9 co się z nim stało. Oba klasyfikują go jako 'półboga' o ile Proroków/Widma Pah za takie istoty uznamy.

    Zarathos
    Participant
    #51563

    Picard nie był dowódcą okrętu wojennego tylko okrętu flagowego Floty Gwiezdnej. Skądinąd sklasyfikowanego jako "Explorer" - jednostka badawcza.

    Hemrod
    Participant
    #51564

    Więc potwierdzasz, że nie był dowódcą wojennym, ergo lepiej sprawdził by się jako ambasador. Ale nawet jeżeli entek nie był okrętem wojennym, to Pikuś powinien być gotowy zabić w obronie obywateli federacji, a nie tchórzyć jak tylko do niego strzelali.

    Zarathos
    Participant
    #51571

    Bydzie dowódcą okrętu nie oznacza, że strzela się do wszystkiego co się rusza i pakuje państwo które się reprezentuje w wojnę.Jak sądzisz, dlaczego, nie tak dawno, kapitan brytyjskiego okrętu nie ostrzelał Irańczyków którzy porwali jego załogantów, tylko zostawił ich w spokoju, a całą sprawę rozstrzygano na drodze dyplomatycznej? Strzelaniny ładnie wyglądają, ale z prawdziwym dowodzeniem nie mają nic wspólnego.

Viewing 15 posts - 1 through 15 (of 103 total)
  • You must be logged in to reply to this topic.
searchclosebars linkedin facebook pinterest youtube rss twitter instagram facebook-blank rss-blank linkedin-blank pinterest youtube twitter instagram