Forum Fantastyka Star Wars The Mandalorian

The Mandalorian

Viewing 15 posts - 1 through 15 (of 27 total)
  • Author
    Posts
  • Cross
    Keymaster
    #240303

    Ostatnio wszyscy żyją serialem o łowcy nagród, dziejącym się w uniwersum Gwiezdnych Wojen. Seria zdążyła już zrzucić z tronu oglądalności Stranger Things. Mężczyzni oglądają dla klimatu i pewnego odświeżenia (ostatnie pełnometrażowe części sagi nie były zbyt dobre, ale zastrzegam - to moje zdanie), kobiety często dla Baby Yoda (wiem co mówię, zrobiłem rozpoznanie wśród znajomych 🙂 ). Są momenty słabsze i mocniejsze, a są i popkulturowe kalki, np. czwarty odcinek to ewidentna zrzynka z Siedmiu Wspaniałych/Siedmiu Samurajów.

    mando

    • This topic was modified 11 months ago by Cross.
    • This topic was modified 11 months ago by Cross.
    Q__
    Participant
    #240598

    Fajny serial. Sporo dziur logicznych, jak to w SW obecnej ery (zresztą nie tylko obecnej), od uproszczeń czasem zęby bolą, ale ogląda się b. dobrze, i w sumie im dłużej - tym przyjemniej. Chyba właśnie klimat decyduje. I (niektóre) postacie.

    Cross
    Keymaster
    #240646

    Jestem zawiedziony pierwszym odcinkiem drugiego sezonu. Za duża kalka, mogliby już się odczepić od tych banth, Jawów, Ludzi Pustyni, sarlacców. Do tego dzieje się na Tatooine. No i czerw.

    Smok Eustachy
    Participant
    #240726

    Bombelek okazał się potwornym sukcesem. Zmienił nastawienie kolektywu do Gwiezdnych Wojen. Tchnął optymizm w przerażone masy. Niestety Disnej wytrzymał 2 miesiące i wszystko rozpirzył.
    A tu porównanie z Disco:
    https://www.salon24.pl/u/smocze-opary/1098817,mandalorian-vs-discovery-dwa-oblicza-kultury-popularnej
    Moje.

    Q__
    Participant
    #240772

    Bombelek okazał się potwornym sukcesem.

    Yoduś, vel Grogu, to jeden czynnik. Drugim, chyba nawet istotniejszym w ostatecznym rachunku, było zakończenie drugiego sezonu (czyt. powrót wiadomo kogo). (Powrót Ahsoki, wzmianka o Thrawnie, i - co zresztą podkreślasz w swojej recenzji - niezły villain, to też były jakieś elementy sukcesu.) Swoją drogą ciekawe, że najlepiej disney'owcom wychodzi podkreślanie epickości odziedziczonych postaci:

    Natomiast szczególnie oryginalni nie potrafią być, nawet tam, gdzie b. dobrze sobie radzą:

    (Odtwórczość - bez dwóch zdań - genialna, z kreatywnością gorzej.)

    Smok Eustachy
    Participant
    #240778

    Mówiąc Bombelek mam na myśli cały serial. Jakby wprowadzili Grogusia do Discovery to to byłby sukces.

    Teraz bohaterem będzie skała. Szkoda że nie cegła.
    Istniejący w świadomości podziała na frakcje Favreau i Kennedy uważam za potwierdzony.

    Q__
    Participant
    #240791

    Teraz bohaterem będzie skała.

    Będzie:
    https://starwars.fandom.com/wiki/Geode

    Z jednej strony przypomina to, albo i przebija, najdziwniejsze wątki starego kanonu - Waru z powszechnie znienawidzonej w fandomie "Kryształowej gwiazdy" b. odlegle się kojarzy (choć on był prostopadłościennym blokiem czego innego 😉 ):
    https://starwars.fandom.com/wiki/Waru

    Z drugiej - nikt się nie przyczepi, że humanoid 😉 .

    Smok Eustachy
    Participant
    #240810


    Czy Jar Jar Binks był Sithem? [HOLOCRON - ODCINEK SPECJALNY]

    No pewnie że był. A jak.

    Smok Eustachy
    Participant
    #240834

    Frakcja Kennedy się umacnia:

    https://swiatstarwars.blogspot.com/2021/03/oryginalna-powiesc-i-przewodnik-po.html
    Oryginalna powieść i przewodnik po serialu The Mandalorian anulowane!

    Zła wiadomość dla fanów przewodników i powieści związanych z serialem The Mandalorian: jak niedawno ogłosiły wydawnictwa Del Rey i DK na Twitterze, powieść The Mandalorian: An Original Novel i The Mandalorian: Ultimate Visual Guide, które zostały zapowiedziane latem ubiegłego roku wraz z kilkoma innymi książkami, niestety nie ukażą się w obecnie zaplanowanych terminach. Obie publikacje zostały anulowane.
    Obaj wydawcy przytoczyli fakt, że świat The Mandalorian obecnie rozwija się i rozszerza w postaci serialu. Del Rey ogłosiło, że będzie kontynuować współpracę z autorem Adamem Christopherem nad innym projektem. Wydawnictwo nie wspomina, czy będzie to projekt związany z serialem The Mandalorian, ale biorąc pod uwagę dzisiejsze dwie anulacje publikacji, można w to wątpić.

    Smok Eustachy
    Participant
    #240913

    https://pbs.twimg.com/media/EqpgvssXUAEYZ84?format=jpg&name=small
    A tu reakcje fanów. Może ktoś nie widział?
    Na Michasię nie zareagują tak na pewno.


    Q__
    Participant
    #240918

    Na Michasię nie zareagują tak na pewno.

    Wiesz, umiem sobie wyobrazić, że Kurtzman, albo - prędzej - jacyś jego następcy, dadzą nam takiego Treka, i takie postacie, że za lat ileś widzowie będą w ten sposób i na Michaśkę reagować, jako na symbol starych, lepszych, czasów... 😛

    Q__
    Participant
    #240945

    Jeszcze drobna uwaga odnośnie wczesnych (tych gorszych) odcinków drugiego sezonu Mandalorianina... Że Yoduś... yyy... Grogu wyrasta na kajndof potwora jedząc jaja tej (rozumnej) żaby - na to zwracało uwagę już wielu recenzentów. Dorzuciłbym jednak do jego ofiar i te pająki, bo cały ich atak i - w konsekwencji - jatka, której ofiarą padają*, to również jego wina. Przy czym twórcy tu jeszcze starają się wybrnąć, przerzucając odpowiedzialność na głód, który mały cierpi, i starając się z tego zrobić jakby część ogólnego okrucieństwa świata przedstawionego, na równi z chciwymi (i marnie kończącymi) Quarrenami, czy traktowanymi przez własnych szefów jak narzędzia, i bezlitośnie odstrzeliwanymi przez nich w razie potrzeby Imperialnymi**. Jest wszakże rzecz, którą wybaczyć znacznie trudniej... Otóż wielka pajęczyca wybijająca bez trudu szyby w statku kosmicznym, to (w połączeniu z wcześniejszym o sezon wątkiem Jawów składających Razor Crest nawet sprawniej, niż go rozszabrowali) kompletne lekceważenie realiów podróży kosmicznych (czy to znanych z historii, czy dających się pomyśleć w oparciu o starwarsowy technobełkot). Pojazd do lotów w nadprzestrzeni nie może być tak delikatny, ani tak łatwy do naprawy (pokazanymi, archaicznymi, sposobami; co innego gdyby samonaprawcze nano zawierał np.). Mamy tu kolejny przykład disney'owskiej technicznej dezynwoltury, i prób bezmyślnego odcinania kuponów od starych scen z Hanem grzebiącym w mechanizmach Falcona. Szczęśliwie potem pojawia się Bo Katan, i poziom serii rośnie (także dlatego, że Filoni może się skupić na tym, na czym się zna).

    * Przy czym rolę jaką odgrywają w niej, i przy jej okazji, noworepublikańscy piloci wypada pochwalić. Tak to należało pokazać (i tu, w istocie, czuć bardziej klimat Trylogii Thrawna przyprawionej Rogue Squadronami, niż nowokanonicznych Sequeli, co zawsze na plus).

    ** Nawiasem: oszczędzenie boh. tyt. konieczności ich wykończenia (zwł. tych młodych, przestraszonych, a dość sympatycznych, oficerków z mostka Imperialnego transportowca) jest oczywiście ręcznym ocieplaniem jego wizerunku, ale sprawdza się.

    ps. Skoro wspomniałem o Thrawnie... Cumberbatch właśnie odrzucił możliwość zagrania go:
    https://bleedingcool.com/tv/the-mandalorian-sorry-but-benedict-cumberbatch-has-to-pass-on-thrawn/

    Q__
    Participant
    #241019

    Kontynuując od momentu:

    Szczęśliwie potem pojawia się Bo Katan, i poziom serii rośnie

    (ze spoilerami) 😉 .
    Owszem, można i później stawiać pomniejsze zarzuty (że Ahsokę, zamiast samobójczo ścigać, mogli potraktować energetyczną, albo zgoła niekonwencjonalną - jakiś gaz np. - bronią, względnie bombą*, że w Imperialnej bazie górniczej nikt nie rozpoznał, że kto inny wyjechał, a kto inny z urobkiem wraca, że Mayfield wybrał sobie dziwny moment na wyrzuty sumienia i rozliczenia z przeszłością**, że pokazano nam jednak b. mało załogantów na statku Gideona - choć w pierwszym sezonie b. silną eskortę miał*** - co skłania do brzydkich 😉 przypuszczeń, że resztę wykończyli, poza ekranem żebyśmy sobie o nich źle nie pomyśleli 😉 , nasi szlachetni bohaterowie, hackując systemy moffowego korabia a la "Krill"), jednak zasadniczo jest to b. dobrze nakręcony, udany wizualnie i narracyjnie, serial mogący stanąć w jednym rzędzie z klasykami lat '90 (SAAB, TXF, TNG, DS9, E2, itd.), odwołujący się do tamtej, zapomnianej dziś nieco, sztuki/techniki robienia małoekranowej fantastyki +/- naukowej (może mniej ciekawy intelektualnie niż starsi koledzy 😉 , ale za to oferujący bodaj więcej czystej fajności), i b. dobry, choć raczej odtwórczy, niż twórczy, kawałek SW, fundujący nam taki spacerek przez ten świat (i wszystkie jego możliwe kanony, jak się zdaje... bo kogo tam nie pomieścili? jest i Cobb Vanth, i Boba Fett, i Bo Katan, i Snoke, a nawet kilku Snoke'ów, i wspomniana już Ahsoka, i Thrawn****, i Luke z R2, i może nawet Mara Jade się pojawi, i jakoś kompletnie ani to nie zgrzyta, ani wrażenia przeładowania nie czyni), że ogląda się znakomicie, miejscami z rozdziawioną z wrażenia gębą. (I nawet pewnych głębi można się tam doszukać... Choćby studium różnych sposobów rozumienia mandaloriańskości, rozpisanych na trzy wyraziste postacie. Z czego wnioski i na świat zaokienny da się, przy odrobinie wysiłku, rzutować.)
    Choć boję się o ciąg dalszy - Mando został bez statku, bez małego, bez kulturowego etosu (który jawnie odrzucił w imię miłości do dzieciaka*****), bez niczego w sumie (poza mieczem, który może go uczynić celem niedawnych przyjaciół), ryzykowny punkt wyjścia... Za to serii o Bobie zapewnili ponapisowo start b. interesujący...
    (Aha: ten niebieski zdemaskował się do końca jako favreau'owe autonawiązanie do Darulia 😉 . W scenie gdy z emocji - protagonistę widząc - też czymś z głowy wystrzelił, tylko pyłkiem bardziej...)

    * Na co zwracał uwagę już S.E.

    ** Z perspektywy rozwoju postaci miało to sens, z perspektywy logiki fabularnej - niezbyt (mówiąc łagodnie).

    *** Znacznie skuteczniejszą, niż mięso armatnie, które usiłowało łapać Grogu i padało jak muchy, mówiąc nawiasem.

    **** Niestety tylko wspomniany.

    ***** Nawiasem: początek tego wątku był naciągany, ale IMHO tak się powinno miłość - czy to w quasi-rodzicielskim jak tu, czy w "związkowym" znaczeniu pokazywać. Nie jako gwałtowne uczuciowe wybuchy, a jako emocjonalną kamienną stałość, przekładającą się na konkretne wybory.

    ps. Daj nam Borgu 😉 i Treka z taką miłością do oryginału, dbałością o detal, i powagą, nakręconego.

    Smok Eustachy
    Participant
    #241022

    Mayfield został wyrwany z kicia raz co go wyprowadziło z równowagi. Wciągnięty w akcję ratowania Grogu. No i znieniacka spotkał tego oficera. Także zbieg okoliczności i fajna scena.

    Q__
    Participant
    #241026

    Tzn. tak, tak to można tłumaczyć, i dlatego zgrzyta tylko trochę (a nie - bardzo), niemniej - źle to świadczy o profesjonalizmie. I jego, i przygotowania całej akcji*.

    * Co znów można wyjaśniać tym, że nie oficerowie wywiadu (czy choć zawodowi oszuści), a specjaliści od rozwiązań siłowych ją szykowali...

    ps. Skądinąd, gdy przy ex-imperialnych i ich życiu wewnętrznym jesteśmy, przypomina się nieśmiertelne opowiadanie Grzegorza Wiśniewskiego (prywatnie - męża Anny Brzezińskiej):
    https://star-wars.pl/Tekst/161

Viewing 15 posts - 1 through 15 (of 27 total)
  • You must be logged in to reply to this topic.
searchclosebars linkedin facebook pinterest youtube rss twitter instagram facebook-blank rss-blank linkedin-blank pinterest youtube twitter instagram