Forum Fantastyka Star Wars The Book of Boba Fett

The Book of Boba Fett

Viewing 15 posts - 16 through 30 (of 114 total)
  • Author
    Posts
  • Smok Eustachy
    Participant
    #245315


    Motyw przewodni Bobusia sugeruje jednak, że nie jest to do końca na poważnie.
    Gdyby ktoś zrobił takiego mixa początek Powrótu Jedi do momentu jak Boba wpada do paszczy a potem dalszy ciąg BoBF

    Q__
    Participant
    #245317

    Dorzucę Siennicę (choć - jak widzę - już tam byłeś 😉 ):
    https://naekranie.pl/aktualnosci/ksiega-boby-fetta-easter-eggi-ciekawostki-nawiazania-teorie-1640956951
    https://naekranie.pl/recenzje/ksiega-boby-fetta-sezon-1-odcinek-1-recenzja-opinie-oceny

    I dodam, że na IMDB Boba radzi sobie - póki co? - słabiej, niż jego rodak - 8.2 dla serialu, 7.8 dla pierwszego odcinka...

    U nas zainteresowanie niewielkie

    Bo - jak sam zauważyłeś - trudno w sumie cokolwiek powiedzieć - nie do końca serio 😉 wątek główny (taka gangsterka na wesoło wręcz), klimatyczna, ale też generyczna (pachnąca początkiem Mando) retrospekcja, gdzie to, co miało zaskakiwać, nie zaskakuje (kultura tuskeńska przypomina w sumie mandaloriańską, młody pokazał Bobie, że nosi w sobie honor czy też lojalność, bo próbował mu przyjść z pomocą, poza tym w pierwszych scenach bratniej, starszej, serii widzieliśmy mocno stuskenionego 😉 Fetta; no i kto stary kanon zna, ten np. A'Sharada Hetta pamięta). A jednocześnie nie ma nic takiego, co by kazało tytułową serię na starcie spisać na straty, zwł. że seriale SW, jak seriale ST, rozkręcają się wolno...

    Smok Eustachy
    Participant
    #245326

    https://www.salon24.pl/u/smocze-opary/1194008,boba-fett-powrocil
    Moja tzw recka czyli refleksje
    Serialowo sytuacja wygląda tak: odpadłem od 4 sezonu Star Trek Discovery. Netflix oddał ten serial Paramountowi, którego u nas nie ma więc nie oglądam i mam gdzieś .1 odcinek był po staremu koszmarny. Paramount chce zgromadzić u siebie wszystkie Treki. Zobaczymy jak na tym wyjdą. Z kolei Kowboj Bebop udał się Netflixowi bo to jest azjatycka produkcja i Netflix myśli, ze w Azji tak trzeba. Mylę się? Nie oglądałem źródłowego anime dlatego obca jest mi fala hejtu jaką spłodzili fani źródła. Sam w sobie ten serial jest oglądalny. To tyle o Netflixie. Na Amazonie jest Expanse, oglądam 6 sezon, nie kumam o co chodzi bo zapomniałem co było wcześniej. Jakieś protomolekuły, jakieś portale, jakieś portale. Pasiarze. Zostały 2 odcinki do finału tego i myślę, że wątpię.

    Disnej wydał oczekiwaną Księgę Boba Fetta. I tu będą spoilery, zanim nastąpią kilka zdań ogólnych: Oczywistą jest kwestia istnienia dwóch obozów w Lucasfilmie: Kennedy od sekłeli i Filoni/Favreau od seriali. Tajemnica sukcesu Mandalorianina jest prosta do ogarnięcia: powierzyli go męskim szowinistycznym świniom czyli patriarchalnym białoskórym samcom zwanym z angielska WASP, którzy nie odklejają się emocjonalnie. We Wiedźminie mamy zaś szołranerkę która się wyraźnie odkleja. Oni tam nawkładali postaci z następnych tomów Sagi i dodatkowo powyciągali postacie z opowiadań, które już się nie pojawiają potem. Mamy przez to dziki tłum przewalający się po ekranie i przez to anonimowy. Nie interesują nas one przeto bo ja ich nie rozróżniam.

    Księga Boby Fetta jest u nas mniej popularna niż Mandalorian: mniej recenzji, mniej ocen na Filmwebie itp. Ale i na imdb ocen mniej. Trudno zatem ocenić odbiór tej pozycji serialowej. Nie ma jednak jakiegoś wyraźnego okrzyku zdruzgotania. Myślę, że trzeba poczekać na zakończenie serialu i wtedy się nam odbiór rozjaśni. W każdym bądź razie siła oddziaływania Gwiezdnych Wojen była tak wielka że nawet trzecioplanowe postacie odbierane były jako ważni bohaterowie i znaczące postacie. W pierwszym rzędzie Admirał Ackbar (it's the trap!) i Boba Fett. W Oryginalnej trylogii Boba mówi 3 zdania na krzyż i kończy w paszczy sarlacca. Epizody te nie przeszkodziły jednak we wzroście popularności tej postaci o czym kiedy indziej. Admirał Ackbar został zaś zeszmacony przez nikczemnych sługusów Kathleen Kennedy w 2 części sekłeli. Niestety film z główną postacią Kalmarianinem nie ma szans bo byłby za drogi dlatego nie zobaczymy admirała w poświęconej mu produkcji. Mamy za to Księgę Boby pełną filonizmów:

    Nie da się robić sekłeli/prekłeli/spinoffów bez psucia uniwersum. Tutaj mamy czerwone tarcze energetyczne. Dlaczego nikt nie używał tego wcześniej? Dają one olbrzymią przewagę. Dodatkowo atakujący nindżowie używają jakiś paralizatorów, co jest bez sensu. Montaż walki kuleje i świniaki pojawiają się nie wiadomo skąd. Nie tylko nie wynaleźli w świecie Star Warsów plandeki od Żuka ale i samego Żuka ka nie wynaleźli bo Boba łazi na piechotę a mógłby choćby Trabantem. Przecież Luke miał na tej samej planecie ścigacz. Nosz kufnia ludzie myślcie trochę. Niby Robert Rodriguez się zna na takich rzeczach ale to zamiłowanie do mordobicia w końcu ich wykończy. Potwór też wygląda na takiego generycznego bez pomysł ale widze, że się podoba, bo jest przeniesiony z epoki kina poklatkowego. A niech mają choć nie jestem przekonany.

    Obsada jest też taka sobie: Temuera Morrison ma 61 lat a Ming-Na Wen 58. To są przygody emerytów dla wapniaków. Tak można jednym zdaniem określić i podsumować tą produkcję. Fabuła jest mocno generyczna co w obecnych czasach jest zaletą: zalew badziewia spowodował obniżenie oczekiwań publiki i przechodzą pomysły bobusiowe: Boba wydostaje się z wspomnianego potwora bo musi się wydostać skoro wpadł tam w Powrocie Jedi. Nic specjalnego. Jawowie wraz ze swym czołgiem pustynnym rabują go i zabierają pancerz o czym wiemy z Mandalorianina. Przygody jego u Tuskenów są zaś niezapowiedziane. Wbrew komentatorom dufam, że skończą z retrospekcjami i nie będą one ciągnięte.

    s01e01

    Konstrukcja odcinka jest taka, że mamy retrospekcje z czasów Powrotu Jedi na zmianę z teraźniejszością (epoka Mando) i to jest fajne. Retrospekcje mają charakter ekspozycji i gitara. Teraz pokażę wam zaś i objaśnię dlaczego dobrze się to ogląda:

    Bohater pokazany jest w stanie kompletnej beznadziei co wzbudza naszą sympatię. Dodatkowo zbiera łomot i to są klasyczne środki wyrazu artystycznego. (Ci od sekłeli nie rozumieli takich zależności). Ilość postaci na ekranie jest ograniczona na tyle, że widz ogarnia je. Dodatkowo są one różne i charakterystyczne. Majordomus burmistrza się tu wyróżnia. Bitka z nindżami jest zapowiedziana. Nie ma tu jakiś zgrzytów. Jak na taki serial filmowy to jest OK.

    Jednak widz niedzielny może nie ogarniać subtelności różnych, czyli kiedy się to dzieje, dlaczego itp. Dlatego chętnie bym obejrzał montaż taki, że dajemy początek Powrotu Jedi aż do momentu kiedy Boba wpada a potem od razu 1 odcinek serialu. Może będzie w następnych odcinkach pokazana wpadka Fetta.

    Muzyka

    Muzyka jest śmieszna, jak puściłem se to pierwszy raz to śmiałem się. Ale w serialu nieoczekiwanie daje radę motyw przewodni. Tam taradam pam pam. Kufnia.

    Podsumowanie:

    Mam nadzieję że pojawi się Han Solo w dalszych częściach i będzie dogrywka. Luke to już obowiązkowo i Mandalorianin. Nie no Luke nie ale Grogu tak. Szeryf z 1 odcinka 2 sozonu Bombelka. Jest szeryfem więc ma podstawy do konfliktu z szefem podziemia. A jakieś Bad Bacze nie. Mam też nadzieję, że 7 odcinków serialu zamkną historię Boby i spokój. Thrawn nie. Niech się nie pojawia. Czekam na następny odcinek który się pojawi w środę 5 stycznia. Ogląda się to tak po prostu bez większych zgrzytów. I świniaki są. Do tej pory świniaki zbierały łomot a tu pokazują co potrafią. I może to jest droga: nie szmacenie bohaterów (ścieżka Kennedy) tylko wprost przeciwnie (ścieżka Favreau).

    W tym roku mają wyjść seriale Andor, Obi Wan i 3 sezon Mando na jesieni. Zobaczymy jak to wyjdzie. Kennedy nakasowała znowu masę projektów. Reżyserka Wonder Woman poleciała. (w Kleopatrze też) i słusznie. Albo Kennedy tak robi, że zapowiada 20 projektów i patrzy które zapowiedzi słabo wchodzą. I te kasuje. A jak nie to nie wiem co ona wyprawia. Efektem jest spóźniony zapłon: osobniki kilka lat temu rzucające się za pewne tezy teraz same je powtarzają. Np. że LucasFilmem obecnie nikt nie zarządza.

    Księga Boby Fetta

    Ocena 1 odcinka 8/10

    Link https://www.filmweb.pl/serial/Ksi%C4%99ga+Boby+Fetta-2021-867203/discussion

    Link do Nowego Ekranu i Siennicy:

    https://naekranie.pl/recenzje/ksiega-boby-fetta-sezon-1-odcinek-1-recenzja-opinie-oceny

    Twórcy: Filoni, Favreau i ten trzeci na R.

    Q__
    Participant
    #245334

    To są przygody emerytów dla wapniaków.

    Odniosę się do tego na początek, bo wygląda na dobre podsumowanie serii. Nie wiem czy nie dlatego emeryt Boba wypada mniej fajnie od Dina, kojarząc się trochę z Kenobim (i Vaderem) z oryginalnego filmu (ruchy nie te, sprawność nie ta), choć twórcy inteligentnie starają się obejść ten problem każąc mu nadrabiać okazjonalną bezwzględnością (to do Biba strzeli, to zamachowca usmaży) i sugerując, że po pobycie w przełyku sarlacca wciąż wymaga bactoterapii 😉 , czyli jego osłabienie - choćby i trwało do końca serialu - jest chwilowe, a ogólnie to Fett w dobrej kondycji jeszcze wszystkim mógłby pokazać.*

    * Acz nie jest to, niestety, jedyny zarzut jaki się da postawić scenom walki z jego udziałem:
    https://www.filmweb.pl/serial/Księga+Boby+Fetta-2021-867203/episode/1/1/discussion/Efekt+Mando+-+czyli+jak+łowcy+głów+w+uniwersum+stali+się+niekompetentni.,3272478

    (Co nie znaczy, że pokazywanie niemocy i starzenia się bohatera samo z siebie musi być złe. Pewne sceny z "Watchmen" dowodem.)

    Boba łazi na piechotę a mógłby choćby Trabantem.

    Może jest jak diabeł z "Adwokata...", co lubił jeździć metrem. Zresztą takie łażenie to też forma demonstracji siły (i odwagi) - jestem pieszo, z nieliczną obstawą, a i tak mi nie podskoczycie.

    Potwór też wygląda na takiego generycznego

    Przy czym w tej czteroręczności przypominał mi nieco zielonych Marsjan Burroughsa (jeśli to intencjonalne, to mamy mrugnięcie do widza, czyli nawiązanie do korzeni gatunku).

    Smok Eustachy
    Participant
    #245398

    2 odcinek. Tuskeni = Indianie.
    Pociąg śmieszny. Huttowie śmieszni. Lektyka żałosna. Będzie się działo.
    Przypominają się czasy Winnetou.

    Q__
    Participant
    #245404

    Cóż, obecni twórcy SW mają słabość do westernów - "Solo" dowodem, Mando dowodem - a i widowni się to zdaje podobać (vide entuzjazm jaki wzbudziła druga z tych produkcji, i jej porównania do filmów z Eastwoodem), nic więc dziwnego, że dalej w to idą...

    (Skądinąd aspekt westernowy był w SW i - i w pierwowzorach lucasowej Sagi typu przygód Northwesta Smitha - zawsze obecny, kłania się obskurna kantyna i strzelający pierwszy Han 😉 , tylko teraz wysuwa się na plan pierwszy.)

    Smok Eustachy
    Participant
    #245413

    Do tego postrzegania był konieczny zalew chłamu na którego tle westerny prezentują się okazale. Tymczasem Rebelianckie Szumowiny ponoć puściły krytyczną recenzję i ona chyba spadła. Teraz jest dwugłos.
    Krytyczna recenzja no cóż - ludzie powiązali sobie retrospekcje z teraźniejszością bo wyjaśniają one obecne zachowanie Boby. Że szacunek, że to że sio. A recenzja sobie nie powiązała i teraz ma problem:

    Ogólnie rzecz biorąc, The Book of Boba Fett na ten moment zapowiada się w mojej opinii na katastrofę, jakiej świat Gwiezdnych wojen dawno nie uświadczył. W pierwszym odcinku nie znalazło się nic, co by mnie zaciekawiło, a koszmarna realizacja tylko wzmogła negatywne odczucia. Mam szczerą nadzieję, że kolejne epizody będą miały więcej do zaoferowania, bo w przeciwnym razie chyba ograniczę się do oglądania grafik koncepcyjnych z napisów końcowych, które pokazują to samo, tylko nie marnując czasu, nie racząc dialogami godnymi Prequeli i… nie są tak okropnie brzydkie, a wręcz przeciwnie.

    „The Book of Boba Fett” S01E01 (Rozdział 1) – wrażenia z odcinka

    2. Krupcia stwierdziła, że bacta to uzdrowienie psychiatryczne. Te sny to jest psychoanaliza prostująca psychikę.

    Q__
    Participant
    #245417

    Krupcia stwierdziła, że bacta to uzdrowienie psychiatryczne. Te sny to jest psychoanaliza prostująca psychikę.

    Ciekawa fan-hipoteza. Jak na tak istotny lek - panaceum wręcz - bacta nie była opisana zbyt dokładnie, ale wiemy (z nowego kanonu), że regenerowała i nerwy. Więc może i faktycznie cały układ nerwowy?
    https://starwars.fandom.com/wiki/Bacta/Legends
    https://starwars.fandom.com/wiki/Bacta
    https://www.ossus.pl/biblioteka/Bacta

    Smok Eustachy
    Participant
    #245486

    e03
    Tak się nie robi

    Q__
    Participant
    #245487

    Rodrigueza czasem ponosi, dowodem "Od zmierzchu do świtu".

    Smok Eustachy
    Participant
    #245488

    To nie on jest za to odpowiedzialny. Zaraza, głód, franca i trąd. Kanalie, Gady podstępne i przebrzydłe!
    Ale ten Wookie przypomina Worfa z mordy. I szarfę ma.

    Q__
    Participant
    #245489

    I szarfę ma.

    Chewie też miał:

    Choć, owszem, Klingoni byli tu pierwsi:

    Smok Eustachy
    Participant
    #245490

    Myślałem że Maczeta będzie wywijał maczetą.

    Smok Eustachy
    Participant
    #245496

    Spoiler nie czytać:


    Krytyczna recenzja odcinka autorstwa Ziemniaczanego Pola i mój komentarz:

    Śmiałość postawionych tutaj tez zniewala mnie do przedstawienia sensu inkryminowanej pozycji serialowej w punktach:
    1. Serial jest po to abym se mógł pooglądać fajne przygody Bobusia.
    2. Boba wyznaje wartości tuskeńskie dlatego zachowuje się inaczej niz wczesniej bo przeszedł na tuskenizm.
    3. Ewidentnie szuka on pomsty na karpiach, czyli Pykach. Ich nazwa zaś przypomina nam kapitana Pyke ze Star Treka.
    4. Wookie bez trudu mógł przeniknąć przez wątłe linie obrony Boby gdyż to fachura. Wyglada on z kolei jak Worf. Postawa podobna, szarfa i warczy.
    5. Exterminacja Tuskenów ma wywołać przeżycie emocjonalne widza, który się do nich przyzwyczaił bo byli spoko gościami.
    6. Huttowie kombinują i kręcą w zależności od sytuacji. Że Wookie nie kropnął Bobusia od razu tylko się cackał to się dziwię.
    7. Rankor jest fajny bo się wiąże z nim mitologia poprzedniego rankora.
    8. Mafia może ma i autobus ale transatlantykiem może nie dysponować.
    9. Młody narybek jest fajny a Vespy krindżowe.

    Szanowna pani szołranerko wiedźmina tak się buduje postacie. Tuskeni zyskali nasza sympatię dlatego ich śmierć robi wrażenie. Eskel - nie. Strasznie się zirytowałem bo spoko goście byli z nich.
    A tu pozytyw:

    Q__
    Participant
    #245499

    Spoiler

    Spoiler? TO jest spoiler! 😉
    https://starwars.fandom.com/wiki/Chapter_3:_The_Streets_of_Mos_Espa

    Ich nazwa zaś przypomina nam kapitana Pyke ze Star Treka.

    Może i przypomina, ale nasze skojarzenia powinny iść w innym kierunku, są to bowiem robiący interesy z Czarnym Słońcem (Xizor) i Maulem:
    https://starwars.fandom.com/wiki/Pyke_Syndicate/Legends
    https://starwars.fandom.com/wiki/Pyke_Syndicate
    ...handlarze skopiowanej z "Diuny" Przyprawy:
    https://starwars.fandom.com/wiki/Spice/Legends
    https://starwars.fandom.com/wiki/Spice

Viewing 15 posts - 16 through 30 (of 114 total)
  • You must be logged in to reply to this topic.
searchclosebars linkedin facebook pinterest youtube rss twitter instagram facebook-blank rss-blank linkedin-blank pinterest youtube twitter instagram