Forum Fantastyka Fantasy i horror Strach się bać...

Strach się bać...

Viewing 15 posts - 1 through 15 (of 79 total)
  • Author
    Posts
  • Gosiek
    Participant
    #2655

    Ponieważ horrory i opowieści grozy wiązane są z fantastyką niemal od zawsze (zresztą słusznie, gdyż zawierają w sobie sporą dawkę nieprawdopodobieństwa, liczne niewiadome i opisy niewytłumaczalnych wydarzeń) pomyślałam, że byłoby ciekawie porozmawiać na temat produkcji telewizyjnych lub filmowych spod znaku horroru, thrillerów czy grozy. Oczywiście najpierw były książki - korzeni gatunku szuka się już w starożytności, u Szekspira, aż w końcu w tzw. powieści gotyckiej, jednak szybko okazało się, że groza świetnie nadaje się do przeniesienia na ekran - zarówno w produkcjach ambitnych jak i tych kategorii B lub C. ;> Widać po prostu lubimy się bać. 😉

    Ja ostatnio zainteresowałam się dwoma serialami, które zdecydowanie należą do tego gatunku. Pierwszym z nich jest Supernatural - historia dwóch braci, którzy przemierzają Amerykę tropiąc i zabijając wszelkie złe i groźne dla ludzi stwory a także poszukując ojca, który zniknął w tajemniczych okolicznościach. Skonstruowany jako opowieść drogi serial nie tylko w odpowiednio straszny sposób ukazuje tajemnice otaczającego nas świata, ale również daje nam okazję do śledzenia zmian w charakterach bohaterów, obserwowania ich wzajemnych relacji, odkrywania rodzinnych tajemnic... Właśnie połączenie grozy ze swego rodzaju rodzinną krucjatą sprawia, że nie jest to kolejny serial o zabijaniu bez zastanowienia wszystkiego, co czai się w cieniu gdzieś za oknem. A do tego w tle leci często świetna rockowa muzyka. Polecam obejrzenie kilku odcinków, gdyż Supernatural potrafi wciągnąć. Po dodatkowe informacje odsyłam na oficjalną stronę.

    {#tss_page#}

    Drugim serialem, który chętnie oglądam jest wyprodukowany przez Showtime Masters of horror. Produkcja o tyle ciekawa, że scenariusze powstają wg utworów znanych mistrzów gatunku jak, np. H.P. Lovecraft czy też dobrych współczesnych autorów – wystarczy wspomnieć Richarda Mathesona lub Joe R. Lansdale. Zatrudniono też do całej zabawy dość znanych reżyserów – a cały ten zabieg ma sprawić, że poziom serialu będzie równy i wysoki, co wg mnie jak na razie się sprawdza. Trzeba tylko pamiętać, że w przeciwieństwie do thrillera jakim jest Supernatural, Masters of horror jest o wiele bardziej krwawe, mroczne i przede wszystkim ma straszyć i zaskakiwać, a odcinki są zamkniętymi, niepowiązanymi ze sobą w żaden sposób historiami... Można powiedzieć, że to takie miniaturowe filmy. Jeżeli ktoś lubi takie klimaty to polecam, ale uprzedzam lojalnie, że Masters... zawiera dużą dawkę krwi i przemocy. ;> Więcej informacji można znaleźć pod tym adresem.

    PS. W ramach ciekawostki – muzykę do jednego z odcinków skomponował Billy Corgan ze Smashing Pumpkins.

    Jeżeli znacie inne ciekawe seriale w podobnych klimatach to chętnie o nich poczytam i obejrzę, więc czekam na recenzje, mogą być krótkie. 😉 Dobre filmy oczywiście też mogą być.

    I. Thorne
    Participant
    #35473

    Niedawno dawano na TV 4 serial o biurze, które bada różne dziwne zjawiska (niestety nie pamiętam tytułu). Głownym bohaterem był młody człowiek, którego brat zginął próbując wyjaśnić pewną zagadkę. Gdzies doczytałem się, że dla twórców inspiracja był Blair Witch Project.

    Powiem w skrócie. Mam juz ponad 20 lat i z zasady jestem odporny na hollywódzkie horrory (na Koszmarze Minionego Lata to sie nieźle uśmiałem, japoński Ring trochę mnie postraszył), ale ten serial zakończyłem już po oglądnięciu pierwszego odcinka. On naprawdę potrafił zrobic z człowieka osobnika, który reaguje na każdy odgłos w nocy.

    A teraz z innej beczki. Wszystkim, którzy lubią filmy o zombich polecam serię gier Resident Evil. Jak ktoś wczuje się w fabułę to zobaczy że praktycznie każda część wygląda na kiczowata produkcję klasy C. Szczególnie końcówka części 2.

    Barusz
    Participant
    #35474

    A ten temat to tak a propos faktu, że na TVN leci właśnie hollywood'zka wersja "Ringu"? 😆

    Ostatni raz film zrobił na mnie prawdziwe wrażenie w 2002 r.. Nie był to horror lecz mocny thriller - niemiecki film "Fanny Games". Jest on dość znany w Polsce, ponadto naprawdę lepiej oglądać go nie wiedząc o co w nim chodzi, więc fabuły streszczać nie będę, zwrócę tylko uwagę na jeden fakt - sposób w jaki kreowani są pozytywni bohaterowie. Niby klasyczna, trzyosobowa, drobnomieszczańska rodzinka - zazwyczaj trudno polubić takich jak oni. Zwyczajnie przywykliśmy, że tego typy rodziny są dość odpychające, głównie ze względu na obo 'drobnomieszczaństwo' właśnie (temat ma przecież długą tradycję literacką). Tu właściwie od pierwszych kadrów kibicujemy im i chcemy by im się udało. Według mnie to świetny przykład dobrego warsztatu twórców. Jednocześnie od początku wiadomo, że dobrze nie będzie, a potem jest już tylko... mocniej. Sam podśmiewałem się czytając recenzje zaczynające się od słów "Ten film ogląda się wątrobą", ale to prawda.

    Jeszcze drobny akcent osobisty - film, poza wszystkim jest dość dołujący, a ja oglądałem go prawie w tym samym czasie, co DS9 "Broken Link" - kto widział ten wie - więc po takiej mieszance czułem się doprawdy dziwnie.

    Arille
    Participant
    #35476

    Z "Funny Games" miałam przyjemność na maratonie filmowym w Kinotece. Był to pierwszy wyświetlany tego dnia film i ludzie wychodzili z kina bo nie byli w stanie oglądać. W moim przypadku o jedzieniu nie było mowy przez następne 3 dni, a o spaniu to chyba przez tydzień. Zostając już przy tym maratonie to kolejny był KRÓTKI FILM O ZABIJANIU, Krzysztofa Kieślowskiego. Może nie horror ale dla mnie straszny.

    Barusz
    Participant
    #35478

    Ja oglądałem w domu - na szczęście - i chciałem wyłączyć, ale nie byłem w stanie. I nie wyobrażam sobie, bym nie poznał zakończenia. Jak po wszystkim dowiedziałem się, że całość zajmuje raptem 108 minut, to mnie zatkało. BTW: w filmie nie ma otwartej przemocy, jest po prostu... coraz mocniej.

    Q__
    Participant
    #242760

    Praca poświęcona pewnym aspektom twórczości klasyka grozy cenionego przez H.P. Lovecrafta i S. Lema - "Horror czy kpina? : groza, humor i demony przeszłości w opowieściach niesamowitych M.R. Jamesa"
    https://rebus.us.edu.pl/bitstream/20.500.12128/6598/1/Mydla_Horror_czy_kpina_Groza_humor_i_demony_przeszlosci.pdf

    I - z zupełnie innej beczki - recenzje powieści "The Abominable" ("Abominacja") Dana Simmonsa (swego rodzaju tematycznej kontynuacji "Terroru"):
    https://esensja.pl/ksiazka/recenzje/tekst.html?id=31081
    https://www.washingtonpost.com/entertainment/books/book-review-the-abominable-by-dan-simmons/2013/11/03/2395cca2-3c11-11e3-b7ba-503fb5822c3e_story.html

    Q__
    Participant
    #242851

    Wracając do M.R.J. - kolejna praca (również dobrze pokazująca co musiało Lemowi przypaść do gustu 😉 ) - Joanna Kokot, "Duchy starego antykwariusza. Model świata w opowiadaniach M. R. Jamesa":
    http://cejsh.icm.edu.pl/cejsh/element/bwmeta1.element.desklight-e1afec77-8031-48b3-8b87-7484825a0ba5/c/105-121_Kokot_II__2000.pdf

    A na dodatek taka recenzyjka:
    https://carpenoctem.pl/recenzje/opowiesci-starego-antykwariusza/

    EDIT: I jeszcze - "Supernatural or Material: Haunted Places in H.P. Lovecraft’s, M.R. James’s, A. Machen’s and A. Blackwood’s Horror Fiction" (po angielsku, ale z Polski):
    https://apcz.umk.pl/czasopisma/index.php/THS/article/viewFile/15427/13735

    • This reply was modified 1 year ago by Q__.
    Q__
    Participant
    #242898

    O przewagach wspominanego Jamesa nad S. Kingiem (który to tekst da się czytać jako głos o przewadze klasycznych opowieści grozy nad współczesnym flakowym horrorem):
    https://www.theguardian.com/books/booksblog/2008/dec/05/stephenking-sciencefictionfantasyandhorror

    Q__
    Participant
    #243004

    Recenzja "Domu wszystkich snów" Wojciecha Guni, czyli ambitnego zbioru polskiej weird fiction:
    https://esensja.pl/ksiazka/recenzje/tekst.html?id=31166

    Q__
    Participant
    #243429

    Zachęcony taką oto listą:
    https://esensja.pl/film/publicystyka/tekst.html?id=26913
    Zrobiłem sobie powtórkowy seansik filmów "The Cabin in the Woods" ("Dom w głębi lasu", produkcja Jossa Whedona) i "The Conjuring" ("Obecność" - dowód, że James Wan potrafi straszyć w tradycyjny, prawie bezkrwawy, sposób). Slasher o nastolatkach wykańczanych przez zombies i klasyczna opowieść grozy o duchach i opętaniu. Tj. pozornie, bo w obu wypadkach tradycyjna struktura rozsadzona zostaje w sposób, który pozwala twierdzić, że mamy do czynienia z meta- czy posthorrorem.
    U Goddarda z Whedonem dzieje się tak za sprawą żartobliwej przesady (spisek ponadrządowy składający ofiary z ludzi lovecraftowskim monstrom w imię - a jakże - dobra ludzkości, dysponujący tajnym kompleksem - miejscami a la Cube - i bogatą menażerią monstrów - od wielkich zwierząt po Cenobitów - wypuszczanych w razie potrzeby na wytypowanych pechowców), przechodzącej w złośliwą ironię - bo oto sam widz ma się poczuć Wielkim Przedwiecznym, na którego potrzeby sprokurowano krwawe widowisko, a zarazem zadać sobie pytanie czy opierająca swój porządek na przemocy ludzkość godna jest istnienia.
    U Wana natomiast, ponieważ film, ponoć bazując na faktach*, robi za swego rodzaju (auto)reklamówkę świeckich egzorcystów Warrenów** (a pośrednio i założonego przez nich New England Society for Psychic Research), przez co narracja kontrapunktowana bywa obrazkami ich małżeńskiej harmonii, a zasadniczym celem twórców wydaje się przekonanie widza do religijnej wizji świata.
    Przy czym wtręty te - choć zapewniają rzeczonym produkcjom pewną głębię - obniżają tym samym napięcie, przez co strachu jest mniej, niż by go być mogło przy zachowaniu tradycyjniejszej narracji. Inna sprawa, że wtedy oba filmy byłyby znacznie bardziej wtórne (wszystko to już widzieliśmy), a grozy (w drugim wypadku) i podszytego śmiechem obrzydzenia (w pierwszym) jest i tak dość, by uznać, że twórcy (w obu wypadkach) wywiązali się z podstawowej powinności stojącej przed autorami tworzącymi w tytułowej konwencji. A więc meta-wyrafinowanie w ostatecznym rachunku nie wypiera prostej gęsioskórkowej rozrywki.
    (Niestety, nowomodne są nie tylko uambitniające eksperymenty formalne, ale i brak zwracania uwagi na szczegóły. Próżno pytać twórców "Domu..." jakimi metodami spisek więzi, a - w wypadku mniej nadprzyrodzonych - utrzymuje przy życiu tak liczne potwory. A znów autorów "Obecności" jak pogodzili włożony w usta bohaterów wywód*** o tym, że zmarli nie nawiedzają żywych, wszystko to szatańskie sztuczki, z uczynieniem antagonistką zmarłej czarownicy, nie - demona.)

    * Szerzej:
    https://eu.usatoday.com/story/life/movies/2013/07/22/conjuring-true-story-perron/2457209/
    Aczkolwiek nawet jeśli przyjąć taką deklarację za dobrą monetę, widać potężną fabularyzację:
    https://www.historyvshollywood.com/reelfaces/conjuring.php

    ** https://en.wikipedia.org/wiki/Ed_and_Lorraine_Warren

    *** Wzięty z doktryny chrześcijańskiej:
    https://www.gotquestions.org/Polski/Duchy-nawiedzanie.html

    ps. Wiki poświęcone w/w:
    https://thecabininthewoods.fandom.com/
    https://theconjuring.fandom.com/

    Q__
    Participant
    #243599

    Jedni twierdzą, że to thrillery psychologiczne, inni - dowodząc nieprawdopodobieństwa protagonisty - twierdzą, że raczej horror... W każdym razie... oto ranking produkcji o Hannibalu Lecterze:
    https://www.syfy.com/syfywire/hannibal-lecter-movie-tv-show-ranked-horror

    Q__
    Participant
    Q__
    Participant
    #245082
    MarcinK
    Participant
    Elaan
    Participant
    #245127

    Ja zazwyczaj rzadko oglądam horrory - co nie znaczy, że zupełnie ich unikam.
    Natomiast jestem ciekawa, czy macie swoje ulubione horrory i takie, których z różnych powodów "nie trawicie"?
    Do tych "niestrawnych" na początek zaliczam dwa filmy Carpentera: "Coś" i "W paszczy szaleństwa".

Viewing 15 posts - 1 through 15 (of 79 total)
  • You must be logged in to reply to this topic.
searchclosebars linkedin facebook pinterest youtube rss twitter instagram facebook-blank rss-blank linkedin-blank pinterest youtube twitter instagram