Forum Fantastyka Star Wars Star Trek a Star Wars - koncepcja tworzenia scifi

This topic contains 95 replies, has 22 voices, and was last updated by  Diabeu 7 years ago.

Viewing 15 posts - 31 through 45 (of 96 total)
  • Author
    Posts
  • #33108

    Jedi Master
    Participant

    Zaś odwracając Twoje twierdzenie - więc to, co ma efekty, to s-f? Ciekawe, co na to realizatorzy "Władcy Pierścieni"...

    źle odczytałeś moje intencje... porządne sf nie może obejść się bez efektów. inaczej to bardziej film psychologiczny.... a efekty sąnie tylko zarezerwowane dla sf i nie mówiłem nic takiego.

    Czyżbyś sam "zgrywał konesera i wielkiego znawcę"?

    Zaprzeczasz sam sobie

    a właśnie że nie zaprzeczam 🙂 mówiąc "koneserzy" mam na myśli ludzi którzy odrzucają efekty mówiąc że tylko fabuła jest ważna...

    mówią tak bo starają się pokazać jak bardzo są oni ponad tymi maluczkimi których interesują jakieś tam wybuchy czy statki... to jest taka odmiana snobizmu... już raz spotkałem się ze stwierdzeniem że ja muszę być jakiś dziwny lub, o zgrozo, gorszy bo przykładam dużą rolę do efektów. natomiast ja nie staram się wywyższać nad tych co lubią dobre efekty, bo sam je uwielbiam. i chciałem powiedzieć że dla mnie oba elementy muszą być wyważone i równoważne. szczerze mówiąc to nie chciałbym oglądać ani sf bez efektów, ani bez dobrej fabuły. jak każdy zresztą ... chyba...

    odcinki DS-9 w bardzo dużej części wcale przewidywalne nie są.

    nie znam, nie oglądałem więc nie wypowiadam się. ale Voy był pod tym względem do bani... przewidywałem każdy odcinek i zawsze byłem spokojny o bohaterów.. zero emocji.

    Hmmm... No... Ja widziałem atomowe okręty podwodne w akcji - Discovery czy coś w tym stylu - a tego też normalnie bym nie zobaczył... Widziałem też strukturę stali pod mikroskopem elektronowym - tego także normalnie się nie widzi...

    znów błednie odczytany post.... 😮 chodziło mi o rzeczy typu kosmiczne wyprawy, statki i bitwy... oglądając sf nie spodziewamy się raczej hasania koni po polu przez 99% filmu ani śpiewania w operetce. tylko rzeczy nierealnych, których nie da się w obecnej chwili i technologii zobaczyć na żywo.

    Musisz się więc w takim razie bardzo głośno śmiać - sam taki otworzyłeś

    no właśnie.... tego się obawiałem... stworzyłem bo nie miałem pojęcia że przejdzie aż do takch absurdów... zaraz po tym jak poczytałem sobie inne wypowiedzi na innych forach to drastycznie zmieniłem zdanie.... zauważyłem że taka polemika nie ma sensu... a zdanie:

    dla mnie to tylko śmieszna polemika na tematy zupełnie niepotrzebne i nic nie dające....

    dotyczyło nie samej wymiany zdań na temat wyższości okrętów z filmów, a wyliczania ich energii. sam fakt obliczania mocy czegoś co jest fikcją i porównywanie tego do wyliczeń innej fikcji zmusza mnie do śmiechu... dlatego ja się nie śmieję... jest mi... dziwnie jak to czytam... 😐

    poza najnowszymi 3 czesciami

    bez urazy... 3 najnowsze części ( w tym ep. III - mmmmm, miodzio 😀 ) SĄ najlepsze 😛

    #33110

    Zeal
    Participant

    Offtopic:

    znów błednie odczytany post

    Poprawnie, poprawnie. Tyle tylko, że nie uściśliłeś, a ja wolę, aby dyskutant wyraził się precyzyjnie. Wtedy nie ma niedomówień 🙂

    oglądając sf nie spodziewamy się raczej hasania koni po polu przez 99% filmu ani śpiewania w operetce. tylko rzeczy nierealnych, których nie da się w obecnej chwili i technologii zobaczyć na żywo.

    I tak i nie. Do jakiej kategorii należy "Alien"?

    A pamiętasz pierwszą część? Jedyne, co było tam nierealne to sam Obcy (no i Nonstromo, ale on był jedynie miejscem akcji, równie dobrze mogłaby to być na przykład platforma wiertnicza :D). Tyle tylko, że był pokazany w sumie raptem parę minut. Cały film posiadał odpowiedni klimat i wciągał dzięki czemu? Chyba nie dzięki nieosiągalnej dziś technologii?

    End off offtopic

    #33111

    Coen
    Participant

    Nalezy chyba też wspomnieć pierwszego Terminatora albo Mad Maxy. I jedno i drugie to czystej wody S-F a grafiki komputerowej to tam nie widać. Efekty też na ogół są tylko na okrease.

    #33113

    Jedi Master
    Participant

    I tak i nie. Do jakiej kategorii należy "Alien"?

    A pamiętasz pierwszą część? Jedyne, co było tam nierealne to sam Obcy (no i Nonstromo, ale on był jedynie miejscem akcji, równie dobrze mogłaby to być na przykład platforma wiertnicza ). Tyle tylko, że był pokazany w sumie raptem parę minut. Cały film posiadał odpowiedni klimat i wciągał dzięki czemu? Chyba nie dzięki nieosiągalnej dziś technologii?

    tu nie do końca się zgodzę. w "alien" mamy tak: Nostromo, scena lotu i lądowania, obcy, statek obcych, scena wybuchu (mierna, ale jednak :P) i ogólnąkoncepcję lotów planetarnych. to mi w zupełności wystarcza do zaliczenia filmu do sf. a to co było widać na statku może nie wyglądało na nieosiągalną dziś technologię (przynajmniej czasem), ale dawało taki efekt. widz wiedział że to co widzi to jest statek, że leci toto przez kosmos itp...

    Nalezy chyba też wspomnieć pierwszego Terminatora albo Mad Maxy. I jedno i drugie to czystej wody S-F a grafiki komputerowej to tam nie widać. Efekty też na ogół są tylko na okrease.

    a czy gdzieś napisałem że chodzi mi tylko o grafikę komputerową??? 😛 efekty specjalne dawniej osiągano za pomocą innych środków... w mad maxie była o np. sceny pościgów i walk różnych takich gości :P...również charakteryzacja, aczkolwiek nie zalicza się do efektów specj. oddaje klimat sf. i o to chodzi. trzeba pamiętaćże efekty nie rodzą się wyłącznie na kompach... a terminatora bym jednakowożzaliczył do kina akcji, a nie sf, cokolwiek ludzie by mówili.

    #33114

    r_ADM
    Participant

    Jedi Master:nie wiem co bylo twoim zamiarem, wiem co wyszlo. z twojej argumentacji wynika, ze najbardzije podobaja cie sie wybuchy, strzelaniny efekty, najfajniejsi wojownicy etc. ty tego szukasz w sf. ja w sf szukam dobrych historii, niebanalnych, wielowymiarowych postaci, relacji miedzy tymi postaciami itd. ogolnie rzecz biorac produkcji sklaniajacych do myslenia. w dobrych serialach sf to tylko otoczka, tlo; tlem taki moglby byc kazdy inny, jakby to nazwac, swiat. fantasy czy nawet terazniejsza ziemia.czy to czyni mnie koneserem... nie wiem, wiem natomiast, ze nic z tego nie znajde w SW.

    #33115

    Gosiek
    Participant

    mówiąc "koneserzy" mam na myśli ludzi którzy odrzucają efekty mówiąc że tylko fabuła jest ważna...

    mówią tak bo starają się pokazać jak bardzo są oni ponad tymi maluczkimi których interesują jakieś tam wybuchy czy statki... to jest taka odmiana snobizmu...

    A mi się zawsze wydawało, że to po prostu kwestia gustu, a taka opinia jaką zaprezentowałeś to właśnie zgrywanie konesera, który wie co i dlaczego myslą inni. Można zrobić dobre sf bez oszałamiających i superdrogich efektów, a dobrą fantastykę właściwie zupełnie bez nich, czego przykładem są choćby takie seriale jak The 4400, Medium czy w nieco mniejszym stopniu Lost.

    szczerze mówiąc to nie chciałbym oglądać ani sf bez efektów, ani bez dobrej fabuły. jak każdy zresztą ... chyba...

    Co kto lubi. Ja np. mogę i lubię oglądać seriale w których najważniejsze są ciekawe postacie i dobra fabuła, a efektów nie ma prawie żadnych. Jeżeli serial jest dobrze zrobiony, to zupełnie nie odczuwam ich braku. Oczywiście, to kwestia gustu i podejścia do tematu. Każdy szuka w sf czegoś innego. Ja efekty, nawet tak widowiskowe jak w SW, uważam raczej za dodatek niż esencję sf. Nie przeczę, że przyjemnie mi się je oglądało i cieszyły oko, ale gdybym miała wybierać produkcję z dobrymi efektami lub z dobrą fabułą, to wybiorę raczej tą drugą.

    Siłą SW jest to, że umiało połączyć wspaniałe efekty z fabułą, z którą niemal każdy może się utożsamić, mimo iż nie jest ona wybitna, przynajmniej w filmach. Ale jest bliska ludziom z naszego kręgu kulturowego i dlatego jest tak dobrze przyjmowana, zwłaszcza w tak efektownej oprawie. To baśń w kosmosie, nawiązanie do średniowiecznych (i jeszcze starszych) legend o rycerzach, ratowaniu pięknych dam, odwiecznej walki dobra ze złem... Resztę o tym już napisał Zeal.

    oglądając sf nie spodziewamy się raczej hasania koni po polu przez 99% filmu ani śpiewania w operetce. tylko rzeczy nierealnych, których nie da się w obecnej chwili i technologii zobaczyć na żywo.

    Na żywo możemy teraz oglądać eksplorację kosmosu - NASA i chyba nie tylko ona przeprowadza relacje (via internet) niemal z każdego startu rakiety czy promu, z wyjść astronautów w otwartą przestrzeń na ISS... Do niedawna to też była fantastyka. 🙂 Owszem, nie są to wydarzenia bardzo widowiskowe ale dla mnie mają w sobie posmak sf. I to spory.

    bez urazy... 3 najnowsze części ( w tym ep. III - mmmmm, miodzio  😀 ) SĄ najlepsze 😛

    Oj nie. 🙂 Dla mnie stare epizody SW mają w sobie właśnie ta magię, o której napisałeś w poprzednim poscie, natomiast w nowych nie potrafię jej znaleźć, szczególnie w ep. I, który uważam za najsłabszą ze wszystkich produkcji Lucasa (także tych nie dotyczących SW). A sprowadzenie całej tajemniczości i mistycyzmu jakimi otaczano moc do midichlorianów i biologii/fizyki/whatever (skoro są to cząsteczki) odarło wg mnie SW z jednej z najciekawszych i nadających mu klimat tajemnic. Moc miała w sobie coś pięknego i nieuchwytnego, baśniowego, coś co lubiłam w SW, cząsteczki już tego nie mają. Przynajmniej dla mnie. Jak widać, nie zawsze przejście od fiction do science jest potrzebne i musi się udać. 😉

    #33116

    Coen
    Participant

    Eeee.... Terminator jaka Film akcji a nie S-F? Aha, ok, a więc nowa Trylogia to film o szukach walki ala Kick-boxer a nie SF. Cała dyskusja traci więc chyba racje bytu bowiem jedynym S-f jaki pozostaje w tym sporze jest Trek, jako ze Wars zszedł na Van Chama...

    #33118

    Slawek
    Participant

    Proponowałbym zmienić nazwę topicu na "efekty vs fabuła i przesłanie" bo ciągnie się to od wczoraj zupełnie bez sensu i nie na temat ;>

    Pozwolę sobie i ja wtrącić swoje skromne nic nie znaczące zdanie.

    mówią tak bo starają się pokazać jak bardzo są oni ponad tymi maluczkimi których interesują jakieś tam wybuchy czy statki... to jest taka odmiana snobizmu...

    Wiesz... kto co lubi. Ale nie zaprzeczaj, że o wiele ambitniejsze i zarazem pożyteczniejsze jest obejrzenie filmu/serialu z jakimś przesłaniem, dobrymi postaciami, gdzie możemy oglądać ich wzajemne relacje, ich przygody, zmiany charakteru na tle różnych wydarzeń, odniesienia różnych sytuacji do naszego szarego życia, ukryte znaczenia itd. Coś co zmusi nas do licznych przemyśleń na wiele tematów z życia codziennego - i coś takiego właśnie oferuje np. ST. Kto inny w tym czasie woli sobie natomiast popatrzeć po raz setny na jakąś bitwę kosmiczną, machanie na lewo i prawo mieczami i niewiadomo jakimi jeszcze efektami. Zadowoli on najwyżej oczy oraz powie sobie "ale fajnie się strzelają". I co z tego? Owszem, nie będę tutaj robił za jakiegoś co nie przywiązuje wagi do efektów. Ja także na takowe lubię popatrzeć w różnych przypadkach. Nie zmienia to jednak faktu, że oglądając film najpierw oczekuje ww. cech które wciągną, zaciekawią, dadzą do myślenia. A efekty traktuje jako dodatek czy też urozmaicenie (i nie uważam, że są one potrzebne, nawet w sci-fi), a nie jako podstawę filmu, co niestety dzisiaj stało się regułą. Idealny przykład to nowa i stara trylogia SW. W tej starej wszelkie bitwy na miecze oraz kosmiczne były jakimś momentem kulminacyjnym filmu. Tymczasem w nowej mamy tylko podział na walki/bitwy mniej i bardziej istotne. Więc jeśli uważasz, że stawianie fabuły/przesłania/postaci/itp. w filmie/serialu wyżej niż efekty to 'snobizm' to ja mogę ci tylko współczuć... ;>

    już raz spotkałem się ze stwierdzeniem że ja muszę być jakiś dziwny lub, o zgrozo, gorszy bo przykładam dużą rolę do efektów

    Wiesz... mógłbym tutaj zgodzić się z tym stwierdzeniem... ;> Lecz dzisiaj niestety ludzi takich jak ty jest przeważająca ilość, co widać m.in. po powstających filmach/serialach. Weźmy zliczmy ile tego wszystkiego powstaje a ile tak naprawdę ma coś ciekawego do zaoferowania (poza efektami). Różnica jest gigantyczna… niestety.

    #33122

    Jedi Master
    Participant

    nie nooooo ludzie!!!!!!!!!!!!!!

    Wiesz... kto co lubi. Ale nie zaprzeczaj, że o wiele ambitniejsze i zarazem pożyteczniejsze jest obejrzenie filmu/serialu z jakimś przesłaniem, dobrymi postaciami, gdzie możemy oglądać ich wzajemne relacje, ich przygody, zmiany charakteru na tle różnych wydarzeń, odniesienia różnych sytuacji do naszego szarego życia, ukryte znaczenia itd. Coś co zmusi nas do licznych przemyśleń na wiele tematów z życia codziennego

    przecieżja o tym TEŻ mówię!!!!!!!! jużnie wiem jak to napisać aby dotarło.... LUBIĘ JAK FILM MA DOBRĄ FABUŁĘ ZE ZWROTAMI AKCJI, SZCZEGÓŁOWYMI POSTACIAMI, AMBITNYMI DIALOGAMI I MA COŚ MĄDREGO DO PRZESŁANIA. ALE DLA MNE SF MUSI MIEĆ RÓWNIEŻEFEKTY SPECJALNE!!! INACZEJ TO JEST INNY GATUNEK, A NIE SF!!!!!!

    Zadowoli on najwyżej oczy oraz powie sobie "ale fajnie się strzelają". I co z tego?

    to będzie tylko "oglądaczem ruchomych obrazków" 😛

    Więc jeśli uważasz, że stawianie fabuły/przesłania/postaci/itp. w filmie/serialu wyżej niż efekty to 'snobizm' to ja mogę ci tylko współczuć...

    i znów to samo... zastanawiam się czy wy w ogóle czytacie to co pisze??? SNOBIZMEM DLA MNIE JEST NIE STAWIANIE FABUŁY/PRZESŁANIA /POSTACI WYŻEJ NIŻ EFEKTY, BO INACZEJ SAM BYŁBYM SNOBEM. DLA MNIE JEST TO OBRAŻANIE INNYCH MÓWIĄC ŻE "TO TY JESTEŚ GŁUPI BO NAWET JAK CENISZ FABUŁE TO OŚMIELASZ SIĘ WSPOMINAĆ O EFEKTACH"... ( SZCZEGÓLNIE W KONKURENCYJNYM FILMIE...)... nie wiem czy dotarło i zostało zrozumiane, ale cóż...

    Wiesz... mógłbym tutaj zgodzić się z tym stwierdzeniem...

    nie rozumiem... jakbym chciał obejrzeć ambitny film bez efektów typu kosmos i statki kosmiczne to bym sobie obejrzał "patriotę", "szeregowca ryana", "kompanię braci".... ale jak chcę obejrzeć dobre sf z dobrą fabuła/postaciami itp ( teraz to będę często powtarzał to z tymi dobrymi postaciami/fabułą, bo chyba nikt tego nie czyta...) to przy okazji chciałbym zobaczyć jakieś fajne efekty... jak dla mnie przeminął czas starych rakiet na kijku jako statki kosmiczne.... czy to aż takie dziwne i nienormalne??? czy to że od filmów które są polem do popisu dla specjalistów od efektów oczekuję czegoś na dobrym poziomie?? już podając wam znany wam przykład: czy wolelibyście oglądać ST w takiej formie jak teraz, czy z taką samą treścią ale z plastikowymi tandetami i kartonową scenografią???

    Eeee.... Terminator jaka Film akcji a nie S-F?

    aha 😛

    nowa Trylogia to film o szukach walki ala Kick-boxer a nie SF

    to jest sf, tylko pokazuje jaką potęgą są w rzeczywistości Jedi i jaką mocą rozporządzają... nie wiem dlaczego to jest takie rażące. ma to wszystko co kocham w SW a przy okazji także mam na czym zawiesić oko. ( ale zaraz pożałujętej wypowiedzi bo znowu zostanę oskarżony że dla mnie to tylko walki się liczą.... echhhh)

    bowiem jedynym S-f jaki pozostaje w tym sporze jest Trek, jako ze Wars zszedł na Van Chama...

    nooo, całe szczęscie wiem że tu jednak tej wrogości nie ma bo inaczej to co bym mógł sobie pomyśleć....:P

    gdybym miała wybierać produkcję z dobrymi efektami lub z dobrą fabułą, to wybiorę raczej tą drugą.

    a ja obie, bo lubięi to i to 😛

    uważam za najsłabszą ze wszystkich produkcji Lucasa (także tych nie dotyczących SW).

    chyba zapomniałaś o THX 1138...

    sprowadzenie całej tajemniczości i mistycyzmu jakimi otaczano moc do midichlorianów i biologii/fizyki/whatever (skoro są to cząsteczki) odarło wg mnie SW z jednej z najciekawszych i nadających mu klimat tajemnic.

    nie zgodzę się. Moc dalej jest Mocą, nie została zredukowana do cząsteczek. to dalej jest pole energii, tylko że zostało wyjaśnione jak to jest że jedni są Jedi a inni nie. dalej jest tajemniczym niewytłumaczonym zjawiskiem, tylko że odkryto nam, jak następuje komunikacja pomiędzy Jedi/ Sith a Mocą....

    #33127

    Reyden
    Participant

    można porównać popularność SW i ST na świecie i ciekawe na czyjąkorzyść wypadlyby statystyki....

    Fankluby , opiwadania , komiksy , gry etc. to nie wszystko ; dla mnie popularnośc to tez to jak dana seria wpływa/wpłyneła na świat , tu ST zostawia SW dalego w tyle , z takimi osiagnięciami jak :

    - Amerykański wahadłowiec testowy Enterprise - nazwany tak na cześć TOS-owego ENT;

    - książka "Fizyka podróży miedzy gwiezdnych" , w orginale Fizyka Star Trek ;

    - model okretu klasy Miranda w skali 1:1 - zbudowany przez jedną z firm z branży stoczniowej .

    - przy komentowaniu wielu odkryć wspołczesnej nauki autorzy ( ww. odkryć lub ekipa je opisująca ) często wspominają ST .

    - Dziś prowadzone są badania nad trasporterem czy tahionami , kóre po raz pierwszy pojawiły się w ST .

    i wiele wiele innych .

    poza tym jak DS rozwala planetę i okręty jednym strzałem to trudno mi sobie wyobraźić że jakikolwiek statek zdołałby to wytrzymać.... żadna materia nie jest w stanie przyjąć na klatę takiej porcji energii. oczywiście że można tworzyc fikcje o super osłonach i inne takie bzdury, ale wydaje mi się to śmieszne...

    A ja mogę wyobrażić okręt który to moze wytrzymać i wcale nie musi mieć superhiperultraosłon - wystarczy że będzie miał technologię niwelująca wpływ danej bronii nie zależenie od jej mocy - np. Statek broń Krenimów z Voy: Year of the Hell czy osłony/maskowanie fazowe albo osłony metafazowe z TNG:Descent lub deflekotor nawigacyjny

    nawet taka sprawa jak postacie z obu serii... te z ST sątak na siłe humanoidalne, że aż szok... SW też jest wypchane humanoidami, ale o wiele mniej mnie to razi... i o wiele ciekawsze mamy tam rozmaite formy życia...

    Ciekawe , bo wg. mnie jest raczej odwrotnie , SW ma rasy humanoidalne aż do bólu - pokaż mi w SW żywe statki , istoty krzemowe/mechaniczne ,

    bo w ST trochę tego jest i życie nie zawsze jest humanoidalne :

    - Gomtu - żywy statek

    - Exocopmy - sztuczna inteligencja , która sama ewoluowała

    - pewna rasa z TNG oaprta na krzemie ( chyba ) .

    - kryształowa istota z TNG

    - androidy , które moga się rozwijać - Data jego brat Lore czy te roboty z Voyagera

    - rasy taka jak opiekun czy Q albo Voth - dinozaury po ewolucji i wiele wiele innych .

    Dodatkowo sporo ras ma własny język , kulturę i sztukę - np. Klingonii mają najlepiej opracowany język w całym SF .

    #33128

    Jedi Master
    Participant

    hmmm ciekawe.... a SW to Ty znasz??

    tu ST zostawia SW dalego w tyle , z takimi osiagnięciami jak :

    ja mogę dodać projekt Gwiezdnych Wojen który dobił ZSRR, wiele modeli Tie Fighter i X Wing budowanych przez prywatne osoby w skali 1:1, Darth Vader ogłoszony najczarniejszym charakterem w historii kina, Imperial Training Academy Centre czyli akademia Imperium, 501 Legion jeśli o nim słyszałeś, oficjalny zarejestrowany Kościół Jedi który ma ok. 50 000 wyznawców...

    książka "Fizyka podróży miedzy gwiezdnych" , w orginale Fizyka Star Trek ;

    to wcale nie oznacza że ktoś wzorował sięna ST. jeżeli ja chciałbym powiedzieć po angielsku "podróż międzygwiezdna" to czy wzorowałbym się akurat na ST???

    przy komentowaniu wielu odkryć wspołczesnej nauki autorzy ( ww. odkryć lub ekipa je opisująca ) często wspominają ST .

    jak i SW o czym nie raczysz wspomnieć 😛

    - Dziś prowadzone są badania nad trasporterem czy tahionami , kóre po raz pierwszy pojawiły się w ST .

    a ja mogę powiedzieć że w SW mamy po raz pierwszy błękitny laser, dzieło polskich uczonych :P:P

    A ja mogę wyobrażić okręt który to moze wytrzymać i wcale nie musi mieć superhiperultraosłon - wystarczy że będzie miał technologię niwelująca wpływ danej bronii nie zależenie od jej mocy - np. Statek broń Krenimów z Voy: Year of the Hell czy osłony/maskowanie fazowe albo osłony metafazowe z TNG:Descent lub deflekotor nawigacyjny

    sorry, ale ja nie mogę... taki mój los... 😛

    - Gomtu - żywy statek

    - Exocopmy - sztuczna inteligencja , która sama ewoluowała

    - pewna rasa z TNG oaprta na krzemie ( chyba ) .

    - kryształowa istota z TNG

    - androidy , które moga się rozwijać - Data jego brat Lore czy te roboty z Voyagera

    - rasy taka jak opiekun czy Q albo Voth - dinozaury po ewolucji i wiele wiele innych .

    Dodatkowo sporo ras ma własny język , kulturę i sztukę - np. Klingonii mają najlepiej opracowany język w całym SF .

    teraz ja:

    - istniał żywy statek Anakina Solo bodajże, najszybszy w galaktyce, jednak szybko zniszczony...

    - AI jest powszechna w SW. nie musi ewoluować 😛

    - z krzemem to już przesada... tu mogę powiedzieć że ST w tym miejscu odbiega od science - patrz mój ostatni post w dziale nauka

    - roboty które mogąsię rozwijać - chociażby C 3PO

    - rasy takie jak Wookie, Whill, Zabrak, Twi'lek i inne... tylko co to ma do rzeczy???

    a w SW nie ma ras, kultur i języków... ciekawe... Ty cyba nigdy nie widziałeśSW, nie??? nie wiem jak tam klingoni, ale w rumunii działa akademia wykładająca w języku wookiech...

    #33129

    Slawek
    Participant

    LUBIĘ JAK FILM MA DOBRĄ FABUŁĘ ZE ZWROTAMI AKCJI, SZCZEGÓŁOWYMI POSTACIAMI, AMBITNYMI DIALOGAMI I MA COŚ MĄDREGO DO PRZESŁANIA. ALE DLA MNE SF MUSI MIEĆ RÓWNIEŻEFEKTY SPECJALNE!!! INACZEJ TO JEST INNY GATUNEK, A NIE SF!!!!!!

    I właśnie tego pojąć nie mogę. Popatrz na takiego BSG. Tam 'efekty' pojawiają się naprawdę raz na pare odcinków. Czy to znaczy, że to już nie sci-fi? I czy oglądałbyś starwarsy dla 'fabuły, postaci, ambitnych dialogów i przeslania' gdyby nie było tam mieczy świetlnych, mocy jedi i walk kosmicznych? Sorry, ale śmiem wątpić...

    nawet taka sprawa jak postacie z obu serii... te z ST sątak na siłe humanoidalne, że aż szok... SW też jest wypchane humanoidami, ale o wiele mniej mnie to razi... i o wiele ciekawsze mamy tam rozmaite formy życia...

    Czy Sisko musi mieć antenki na sutkach, Riker dwa ogony i kocie uszy, a Kirk pięć par oczu aby były "ciekawsze"? Czy te wszelkie udziwnienia jakoś wpłyną na unikalną osobowość i charakter tych postaci? Czy spowoduje to, że będziesz inaczej postrzegał ich tok myślenia oraz poglądy?

    już podając wam znany wam przykład: czy wolelibyście oglądać ST w takiej formie jak teraz, czy z taką samą treścią ale z plastikowymi tandetami i kartonową scenografią???

    Bez różnicy dla mnie jeśli gra aktorska i scenariusz byłyby te same. Ot popatrz na TOS'a. Osobiście jestem dość młody, większość moich rówieśników nie potrafi obejrzeć filmu bez efektów. TOS dla takowych ludzi byłby totalnym badziewiem którego się nie da oglądać. A ja mimo braku efektów, mimo kiepskiej scenografii jakoś potrafię obejrzeć ten serial i dostrzec jego liczne zalety.

    Naprawdę... sci-fi to nie tylko efekty i udziwnienia...

    OFFTOP (w offtopie ;>):

    oficjalny zarejestrowany Kościół Jedi który ma ok. 50 000 wyznawców...

    To już jest chore... To już jest bardziej fanatyzm niż jakieś logiczne nawiązania jakie podał Reyden... Ale mniejsza o to.

    #33133

    Gosiek
    Participant

    książka "Fizyka podróży miedzy gwiezdnych" , w orginale Fizyka Star Trek ;

    to wcale nie oznacza że ktoś wzorował sięna ST. jeżeli ja chciałbym powiedzieć po angielsku "podróż międzygwiezdna" to czy wzorowałbym się akurat na ST???

    Owszem, to akurat znaczy, że ktoś (w tym wypadku autor książki) wzorował się na ST. Warto było użyć google zanim się napisało cokolwiek o książce, o której się nie ma pojęcia. Jej autor odwołuje się głownie do ST i rozpatruje trekowe wynalazki i elementy pojawiające się często w serialu (jak choćby transporter czy możliwość podróżowania szybciej niż światło) z punktu widzenia współczesnej fizyki.

    - AI jest powszechna w SW. nie musi ewoluować 😛

    Albo nie może i tu jest wlaśnie ta różnica. W ST też jest powszechna, ale rozwinięte jednostki jak Data czy Lore mogą się rozwijać, uczyć, mieć emocje, niemal uczłowieczać. I mają prawa takie jak ludzkie, nie można ich po porstu posłać na złom jak C3PO.

    - z krzemem to już przesada... tu mogę powiedzieć że ST w tym miejscu odbiega od science - patrz mój ostatni post w dziale nauka

    To, że nie znamy życia opartego na innych związkach niż węglowe, nie znaczy, że go nie ma. Trek miał odwagę to pokazać.

    - rasy takie jak Wookie, Whill, Zabrak, Twi'lek i inne... tylko co to ma do rzeczy???

    No właśnie, co? Skoro była mowa o rasach humanoidalnych? I o tym, że w ST pokazano wiele ras do ludzi zupełnie niepodobnych.

    nie wiem jak tam klingoni,

    To polecam sprawdzić. Klingoński ma własne czasopismo, własne google, wikipedię, przetłumaczono nań Hamleta i kilka innych klasycznych dzieł...

    ale w rumunii działa akademia wykładająca w języku wookiech...

    O ile porykiwania w różnych tonacjach można nazwać językiem i udowodnić, że to coś ma gramatykę, a w filmie było powiedziane, co znaczą poszczegłone ryki/słowa... A nie było, więc jest to jedynie wymysł fanów. A jęz. klingoński został opracowany przez naukowca-językoznawcę i na tym polega różnica.

    #33135

    Reyden
    Participant

    ja mogę dodać projekt Gwiezdnych Wojen który dobił ZSRR, wiele modeli Tie Fighter i X Wing budowanych przez prywatne osoby w skali 1:1, Darth Vader ogłoszony najczarniejszym charakterem w historii kina, Imperial Training Academy Centre czyli akademia Imperium, 501 Legion jeśli o nim słyszałeś, oficjalny zarejestrowany Kościół Jedi który ma ok. 50 000 wyznawców...

    Do wahadłowca można porównać tylko projekt Gwiezdnych Wojen , Tie i X-Wingi to jak by budowac replikę Ferrari w garażu - jak masz trochę kasy to zbierasz ekipę - kilkanaście dni roboty (lub dłużej ) i replika gotowa .

    Co innego zbudować okręt 300 metrowy - do tego już potrzeba specjalistycznego szpętu oraz miejsca i kasy , dużo kasy .

    Zaś ITAC czy 501 Legion to wymysły fanów , i co z tego że są oficjalnie zarejestrowane i maja 50 000 wyznawców , ST też ma takie fankluby ( chyba nawet wiecej niż SW ) , sporo jest zarejstrowanych.

    Ale nijak się mają do wspomnianego wahadłowca .

    Z wahdłowcem mozę tylko konkurować strategia obronna Regana - ale z tego co wiem prowadzono tylko próby z laserami i antyrakietami , sama tarcza nie została wógóle zbudowana .

    Pozatym nie wiadomo czy faktycznie nazwa pochodzi od sagi Lukasa .

    jak i SW o czym nie raczysz wspomnieć

    Nie wspominam , bo praktycznie takich programów o SW nie ma , pogladaj sobie Discovery i Discovery Science czy NG .

    Ostatnio się pojawiła nowina o możliwości instnienia maskowania , i od razu autorzy wźieli za przykład Klingonów/Romulan z ST

    teraz ja:

    - istniał żywy statek Anakina Solo bodajże, najszybszy w galaktyce, jednak szybko zniszczony...

    - AI jest powszechna w SW. nie musi ewoluować tongue.gif

    - z krzemem to już przesada... tu mogę powiedzieć że ST w tym miejscu odbiega od science - patrz mój ostatni post w dziale nauka

    - roboty które mogąsię rozwijać - chociażby C 3PO

    - rasy takie jak Wookie, Whill, Zabrak, Twi'lek i inne... tylko co to ma do rzeczy???

    Gdzie był ten statek Anakina , bo ja sobie go nie przypominam .

    Gomtu nie był tylko statkiem orgainicznym ( statek Anakina takowy mogł być ) , on był przedstawicielem inteligetnej rasy .

    Kolejny przykład - istoty żyjace w kosmosie , które wysysały energię z ENt-D .

    C3PO się rozwija - pierwszę słyszę - owszem może sobie zaisntalowac nowe narzędzia czy oprogramowanie i co nie co się uczy ale daleko bu do rozwoju np. Daty czy Lore ; czy C3PO był by wstanie się poświecić dla Luka ??

    Data to zrobił .

    Wookie i Twi'lek - rasy jak najbardziej humanoidalne , mozę są owłosione i mają kilka oczu , uszu itp. ale są jak najbardziej humanoidalne .

    Natomiast w ST jest inaczej , mamy zyjącą mgławicę a nwet dwie , energetyczne formy życia - Organianie i Opiekun Ocampa , robaki - z TNG/TOS , nukleogeniczne formy zycia - VOY:Equinox , 8472 , Xindi wodni , planeta Demon , i inni - polecam zajrzeć na http://www.ditl.org - dział species .

    #33138

    Jedi Master
    Participant

    Zaś ITAC czy 501 Legion to wymysły fanów , i co z tego że są oficjalnie zarejestrowane i maja 50 000 wyznawców , ST też ma takie fankluby ( chyba nawet wiecej niż SW ) , sporo jest zarejstrowanych.

    tylko żeby dostąpić zaszczytu wstąpienia do 501 Legiony nie wystarczy jakiś mierny konbinezonik z dwóch kolorów i plakietka na klacie... tam niekiedy trzeba wydać tysiące dolarów aby kupić oryginalny kombinezom np. szturmowca lub Vadera z modulatorami głosu... idę o zakład że nie ma takiej organizacji żaden inny fanklub sf.... i nie mówiętu o oddaniu dla filmu, to jest w każdym fanklubie, ale o wykonanie.

    Ale nijak się mają do wspomnianego wahadłowca .

    choć w sumie to wahadłowiec Enterprise nigdy nie osiągnął nawet orbity... nie wzniósł się...

    Z wahdłowcem mozę tylko konkurować strategia obronna Regana - ale z tego co wiem prowadzono tylko próby z laserami i antyrakietami , sama tarcza nie została wógóle zbudowana .

    Pozatym nie wiadomo czy faktycznie nazwa pochodzi od sagi Lukasa .

    fajna teza... może, ale jednak nie.... wg mnie jest to równorzędna rzecz, jeżeli nawet nie większa... Enterprise jest tylko wahadłowcem szkoleniowym i testowym, nie latał nigdy w kosmosie, poza tym ma masę błędów konstrukcyjnych.... a program SW Reagana to był projekt na skalę światową, nowoczesny i całkowicie nowatorski... wahadłowce również były w sumie nowatorskie, lecz ich koncepcja od lat była rozważana przez oba kraje. a tarcza nie została wybudowana, bo był to prawdopodobnie blef USA, który ZSRR wzięła na serio i skapitulowała ze względóch technologicznych i finansowych. a sam Reagan wielokrotnie przyznawał że nazwa SW odnosi siędo sagi Lucasa...

    Gdzie był ten statek Anakina , bo ja sobie go nie przypominam .

    w Expanded Universe, nie znam dokładnie tytułu bo sięw EU nie zagłębiłem zbyt dokładnie...

    C3PO się rozwija - pierwszę słyszę - owszem może sobie zaisntalowac nowe narzędzia czy oprogramowanie i co nie co się uczy ale daleko bu do rozwoju np. Daty czy Lore ; czy C3PO był by wstanie się poświecić dla Luka ??

    hmmm, sądziłem że jeżeli chodzi o rozwój AI to nie o świecenie czy inne takie rzeczy... C 3PO rozwija sięjak człowiek, uczy się, przyzwyczaja, przeżywa emocje... to jest AI.

    Data to zrobił .

    tylko pogratulować scenarzystom... 😛

    Wookie i Twi'lek - rasy jak najbardziej humanoidalne , mozę są owłosione i mają kilka oczu , uszu itp. ale są jak najbardziej humanoidalne .

    Natomiast w ST jest inaczej , mamy zyjącą mgławicę a nwet dwie , energetyczne formy życia - Organianie i Opiekun Ocampa , robaki - z TNG/TOS , nukleogeniczne formy zycia - VOY:Equinox , 8472 , Xindi wodni , planeta Demon

    wiem że są humanoidalne... chodzi mi o to że w serialu Voy, którzy znam najlepiej, cała masa jest istot które różniąsię od ludzi tylko np. nosem z kreską, albo jakimś czołem.... a tak to wypisz wymaluj człowiek z drobnymi zmianami.... mówię większość choć nie wszystkie.... natomiast w SW jest więcej fantazji i swobody w projektowaniu charakteryzacji.... a w SW jest bodajże też żyjąca planeta, robaki kosmiczne i inne...

    I mają prawa takie jak ludzkie, nie można ich po porstu posłać na złom jak C3PO.

    ni chciałbym aby jakiś android miał takie same prawa jak ja... ale to już kwestia innygo filmu, AI - sztuczna intligencja....

    To, że nie znamy życia opartego na innych związkach niż węglowe, nie znaczy, że go nie ma. Trek miał odwagę to pokazać.

    ale przecztyałeśi zrozumiałeśten mój post??? w tym miejscu ST dał plamę... nie może istnieć rozwinięte życia na podstawie krzemu bo ogranicza je fizyka i chemia... czy w ST fizyka i chemia są inne jak dzisiaj?? czy obowiązują tam inne prawa???

    To polecam sprawdzić. Klingoński ma własne czasopismo, własne google, wikipedię, przetłumaczono nań Hamleta i kilka innych klasycznych dzieł...

    a dla mnie to jest chore.... choć np. akademia Wookiech teżjest dla mnie chora.... w ogóle, wszystkie takie próby są nienormalne.... i tu muszę przyznać remis SW i ST....

    I czy oglądałbyś starwarsy dla 'fabuły, postaci, ambitnych dialogów i przeslania' gdyby nie było tam mieczy świetlnych, mocy jedi i walk kosmicznych? Sorry, ale śmiem wątpić...

    gdyby nie było tam tego to by to był film np. kowbojski albo jakiśiny gatunek. wtedy oczywiście nie oglądałbym bo lubie sf....

    Czy Sisko musi mieć antenki na sutkach, Riker dwa ogony i kocie uszy, a Kirk pięć par oczu aby były "ciekawsze"? Czy te wszelkie udziwnienia jakoś wpłyną na unikalną osobowość i charakter tych postaci? Czy spowoduje to, że będziesz inaczej postrzegał ich tok myślenia oraz poglądy?

    nie, osobiście wolę jednak postaci ludzkie, a nie "sutki z antenką" 😛 ale jeżeli już chcę zobaczyć obcego, to wolałbym żeby to nie był człowiek z kreską na czole tylko jakiś fajny i odmienny typ. w ST mamy za dużo zbyt "człowiekopodobnych"... pewnie wynikało to z oszczędnej charakteryzacji.

    Bez różnicy dla mnie jeśli gra aktorska i scenariusz byłyby te same.

    no to tutaj różnimy się całkowicie... osobiście jakbym teraz miał oglądać Voya z kompletnie beznadziejną grafiką, modelami latającymi na sznurkach, kostuimami i bronią a la "zakazana planeta", tekturową scenografią i ekranami na których duża zielona kropka lata jak szalona i cośma niby pokazywać to dziękuję, nawet jakby fabuła i gra aktorów byłaby taka sama.... po prostu śmiech i zażenowanie nie dałyby mi się skoncentrowaći uwierzyć w ten świat...

    To już jest bardziej fanatyzm niż jakieś logiczne nawiązania jakie podał Reyden...

    ale doskonale wskazuje jak Saga oddziałuje na wielu ludzi....

    Naprawdę... sci-fi to nie tylko efekty i udziwnienia...

    racja, nie tylko, ale wciąż bardzo ważna częśc

Viewing 15 posts - 31 through 45 (of 96 total)

You must be logged in to reply to this topic.

searchclosebars linkedin facebook pinterest youtube rss twitter instagram facebook-blank rss-blank linkedin-blank pinterest youtube twitter instagram