Forum Fantastyka Star Wars Star Trek a Star Wars - koncepcja tworzenia scifi

This topic contains 95 replies, has 22 voices, and was last updated by  Diabeu 7 years ago.

Viewing 15 posts - 16 through 30 (of 96 total)
  • Author
    Posts
  • #33039

    Gosiek
    Participant

    tylko że teraz, kiedy patrzę obiektywnie to na serio serie ST wydają mi się nudnawe i pozbawione tego "czegoś"...

    Sformułowania "Ja patrzę" i "obiektywnie" wykluczają się z zasady. Patrzeć można tylko subiektywnie (jako, że podmiatem jest tutaj "ja" a zatem jednostka), zwłaszcza w kategoriach oceny upodobań - bardziej lubię ST niż SW lub odwrotnie. A to jednoznacznie implikuje (trudne slowo ;>) brak obiektywizmu. Ale to na marginesie.

    Jedi Master - Twoje posty i opinie wykluczają się wzajemnie. Najpierw piszesz, że chcesz porównać SW i ST (jak mniemam w tym celu został założony ten temat), następnie twierdzisz, że porównania są nie na miejscu i nie można ich przeprowadzać. Może zdecyduj się najpierw i sam dojdź do tego, o co Ci chodzi (oprócz próby wywołania flejma). To z pewnością ułatwi dyskusję, gdyż imo trudno dyskutować z kimś, kto nie wie jakie zdanie chciał przedstawić i jakie sam posiada.

    Jeżeli w scifi interesują Cię głownie bitwy i strzelaniny (co można wnosić z Twojej opinii choćby o DS9) to może faktycznie pozostań lepiej przy Gwiezdnych Wojnach, które kładą nacisk przede wszystkim na efekty, a nie na rozbudowaną i skomplikowaną fabułę. Chociaż moim zdaniem taka postawa ogranicza możliwość cieszenia się z wielu innych świetnych produkcji fantastycznych, które nie skupiają się tylko na kolorowych i głośnych bitwach w kosmosie. Ale co kto lubi...

    #33041

    r_ADM
    Participant

    no coz, edit byl za pozno, ale skoro to przeczytales to nie pozostaje mi nic innego jak odpowiedziec.widzisz, nie ma czegos takiego ja "obiektywnie patrzec". skory patrzysz ty, to jest to twoje subiektywne zdanie. oczywiscie tobie seriale z pod znaku ST moga wydawac sie nudne, pozbawionego tego czegos etc. ale ST i SW to zdecydowanie rozne klimaty.ST (mam tu na mysli seriale TOS, TNG i DS9) mialy zdecydowanie glebsze tresci anizeli walka dobra ze zlem, walka, ktora jest glowna trescia gwiezdnych wojen.ST na tle jakis historii dokonywal komentarzy na tematy spoleczne czy psychologiczne. ST odpowiadal na pytanie czym jest ludzkosc, jaki jest nasz cel, co to znaczy byc czlowiekiem itd. Mozna sie z tymi komentarzami nie zgadzac (ja na przyklad nie trawie obrazu cukierkowej ludzkosci pokazanej w TNG), ale nie zmienia to faktu, ze ST jest, a raczej bylo, czyms o wiele glebszym niz SW.Wszak sam Lucas twierdzi(ł), ze zrobil dla calej rodziny, lekki latwy i przyjemny. Osobiscie lubie SW wlasnie za to; za lekkosc, za wspaniale bitwy, ciekawe, aczkolwiek czarno biale postacie i klimat. Mozna powiedziec, ze jestem fanem obu tych produkcji aczkolwiek prym wiedzie ST za cos glebszego anizeli walka dobra ze zlem.A co do statystyk, wypadaja one oczywiscie na korzysc SW, ale to akurat argument z cyklu "jedzmy gowno, miliony much nie moga sie mylic" 😛

    #33043

    Zeal
    Participant

    a nawet można porównać popularność SW i ST na świecie i ciekawe na czyjąkorzyść wypadlyby statystyki....

    Uuuuu...

    No to jedziemy.

    Starwars są w zasadzie - baśnią. Lucas sam je tak określił. W każdym z nas drzemie dziecko, które chciałoby, aby wygrywało dobro. "Wojenki" kojarzą nam się z bajkami o szewczyku Dratewce, uniwersalnej uwięzionej księżniczce, łajzie o złotym sercu, chłopku-roztropku, stajacym się 'kimś' z nikogo.

    Do tego dodajmy efekty specjalne. ILM przodowało w nich od momentu powstania - baaaa...Powstało specjalnie na potrzeby "A New Hope". "Starwars" było wyznacznikiem w dziedzinie efektów specjalnych - to nie ulega wątpliwości.

    Dlaczego podobają się ludziom? Pewnie dlatego, że opowiadają historię, którą słyszeliśmy w różnej wersji, okraszoną do tego hiper efektami.

    Z kolei Star Trek przedstawia przygody zbiorowiska ludzi - czy to załogi okrętu kosmicznego, czy to stacji... Stawianych w obliczu róznych zagrożeń... Różnych sytuacji. Owszem, mają zaawansowana technologię, ale serial stawia bohaterów w sytuacjach, kiedy technologia jest jedynie dodatkiem. Główną rolę nadal gra człowiek, wraz z jego wszystkimi zaletami i wadami, jego uczuciami...

    W czasach "zimnej wojny" to na pokładzie Enterprise pojawił się Rosjanin Chekov. To właśnie w TOS-ie po raz pierwszy biały pocałował Murzynkę...

    ST nie obawiał się wystąpić przeciw utartym poglądom. Jasne, miał Klingonów jako odpowiednik ZSRR, miał Federację jako odpowiednik USA...

    No i?

    Uważasz ST za serial nudnawy.

    Wolno Ci. To Twój gust. Ty go tak odbierasz. Ale...

    ST istnieje od roku 1966. I istnieje dotąd. Jego fani mają się dobrze... I jakoś nie wymierają.

    'A New Hope' pokazało się w '77.

    Czas istnienia mówi sam za siebie.

    można porównać popularność SW i ST na świecie i ciekawe na czyjąkorzyść wypadlyby statystyki....

    Sam bym się z nimi zapoznał. Rzucisz jakąś? I wiesz... uderzę z innej strony. Ile np. fanowskich opowiadań napisali fani ST...A ile SW? Nawet w polskich realiach?

    Podsumowując:

    Porównywanie SW i ST nie ma najmniejszego sensu. Oba światy się od siebie róznią. I to bardzo. Dla jednego SW są infantylne, dla drugiego - ST nudne. I ok. Wolny wybór.

    Jeśli będę chciał obejrzeć 'Empire Strikes Back', będę miał *gdzieś* opinie fanów ST. Oglądam to dla siebie. A jeśli będę chciał obejrzeć epizod TNG, to wszyscy fani SW 'jadący' na ST mogą mnie cmoknąć w....

    Każdemu podoba się co innego. I wiecie...

    W momencie, kiedy to do nas dotrze, możemy mówic o sobie...

    Dojrzali.

    #33044

    Jedi Master
    Participant

    mówiąc że patrzęobiektywnie miałem na myśli to że nie sugerowałem się wypowiedziami innych tylko obiektywnie przemyślałem, bez żadnych uprzedzeń co do jednej i drugiej strony, co dało i daje mi SW a co ST. wyciągnąłem więc konkluzję (jeszcze trudniejsze słowo) że bardziej przemawiajądo mnie SW. zmieniłem zdanie co do porównań gdy przeczytałem jak bezsensowne argumenty prezentują obie strony na innych forach... postanowiłem więc nie zagłębiać się na tak mętne wody.

    nie mówięże tylko bitwy i wojny. SW ma tak wspaniały świat, o wiele bardziej rozbudowany niż ST. widać nie znasz całej fabuły SW skoro tak mówisz. twierdzisz że to np. Voyager był lepiej przemyślany, a składał się w większości z nie znaczących nic odcinków... nie zarzucaj mi czegoś , czego ja sam nie powiedziałem... chodzi mi o to że ST jest zbyt...sterylny. to co tam widać nie przekonuje do tego świata... nie licząsię TYLKO bitwy.. czy ja coś takieo powiedziałem??? jeżeli już przyjrzymy się bitwom, to ST leży dosłownie pod nogami SW. ale dla mnie bitwy to NIE wszystko. i NIE zarzucaj mi tego zbyt pochopnie. ja też mogę zakończyć stwierdzeniem że skoro przykładasz tak wielką rolę do słabych kostiumów i nudnawego świata to tracisz wiele elementów cieszących oko prawdziwego fana sf... tylko co to nam da? widzę że tutaj jednak również stosuje się metodę "wrogości do SW"....

    "jedzmy gowno, miliony much nie moga sie mylic"

    jeżeli ktoś uważa się za muchę... 😛

    #33045

    Zeal
    Participant

    Ech...

    Co prawda odpowiem na tekst adresowany do kogo innego, ale...

    SW ma tak wspaniały świat, o wiele bardziej rozbudowany niż ST. widać nie znasz całej fabuły SW skoro tak mówisz.

    Bardziej rozbudowany. Na podstawie czego tak sądzisz? Filmów? Nie, chyba nie. Więc książek i komiksów. Wydanych u nas?

    Hmmm... A czy czytałeś książki osadzone w świecie ST? Albo komiksy? Tak się składa, że w naszym kraju ST jest traktowany "po macoszemu." Są jednak... Inne źródła...

    Zapoznaj się z nimi. Jeśli chcesz byc naprawdę obiektywny... Zrób to. To, że Egmont czegoś nie wydał, nie znaczy, że to nie istnieje...

    tutaj jednak również stosuje się metodę "wrogości do SW"..

    Do SW??? Nie.

    Do radykalnych poglądów? Jak najbardziej.

    #33048

    Gosiek
    Participant

    nie mówięże tylko bitwy i wojny. SW ma tak wspaniały świat, o wiele bardziej rozbudowany niż ST.

    Słucham zatem, co masz o tym świecie do powiedzenia oprócz tego, że bardzo Ci się podoba. Jak na razie wiele z Twoich postów nie wyczytałam, poza tym, że uważasz SW za lepsze i ciekawsze "bo ma to coś" + ładne statki i efektowne bitwy. Fajnie, ale to raczej nie jest powalający argument i rozbudowana prezentacja świata. Chętnie przeczytam coś więcej.

    twierdzisz że to np. Voyager był lepiej przemyślany, a składał się w większości z nie znaczących nic odcinków.

    Kto twierdzi i w którym miejscu? Cytat poproszę. Ja nic takiego w tym temacie nie wyczytałam. Polecam cytować wypowiedzi do których się odnosisz albo chociaż podawać nick osoby, do której się zwracasz, to znacznie ułatwi życie czytającym. ;>

    chodzi mi o to że ST jest zbyt...sterylny. to co tam widać nie przekonuje do tego świata...

    Widać, że nie obejrzałeś całego DS9 i TOSa, którym do sterylności bardzo daleko. Tam wizja świata nie jest tak utopijna jak w TNG, ludzie są normali i źli popełniają błędy, podejmują złe decyzje, zabijają, walczą... Poza tym jeżeli część świata ST jest sterylna, to w zderzeniu z czarno-białymi postaciami z SW nie wypada i tak źle. SW opiera się na prostej i podstawowej, archetypicznej walce dobra ze złem, co oczywiście było założeniem tego świata, ale co czyni go również przewidywalnym do bólu. Nie jest to zarzut, gdyż taka konstrukcja nie przeszkadza w oglądaniu SW, ale po prostu tak jest. A w tym "sterylnym" TNG mieliśmy sporo zaskakujących rozwiązań.

    nie licząsię TYLKO bitwy.. czy ja coś takieo powiedziałem???

    Parę postów wyżej napisałeś coś takiego:

    w ST mamy okręty floty, nieciekawe, śmiesznego wyglądu ( no może poza Voyagerem z serialu) a bitwy w wydaniu ST są jednak żałosne.... o ile bardziej przemawiająca do widza jest sekwencja bitwy z ep. III czy ataku na Hoth od każdej bitwy ze ST. porównanie:

    wybuchające okręty, zasuwające myśliwce, klinowate okręty Imperium ( najpiękniejsze okręty wszechczasów) i wszędzie pełno śmiercionośnych promieni lasera...

    a w ST: "okręt w zasięgu sensorów". słynne "na ekran".... potem "manewry wymijające" i salwy z fazerów.... taka broń jest beznadziejna szczerze mówiąc....

    I to był Twój główny argumet mający świadczyć o przewadze SW nad ST. Innych jak na razie nie zauważyłam i raczej się nie spodziewam. Zatem pisałeś o bitwach i statkach, nie o fabule i postaciach.

    Btw, zestaw sobie te dwie wypowiedzi:

    jeżeli już przyjrzymy się bitwom, to ST leży dosłownie pod nogami SW.

    tak swoją drogą.... dlaczego tak wielu fanów i jednej i drugiej produkcji szczerze nie znosi konkurencji???

    Dostrzegasz tu może jakąś sprzeczność? Ja tak. Mam wrażenie, że to akurat Ty masz problem konkurencji i koniecznie chcesz ją znaleźć. Polecam też porównać te zdania z Twoim własnym tekstem o wrogości.

    ja też mogę zakończyć stwierdzeniem że skoro przykładasz tak wielką rolę do słabych kostiumów i nudnawego świata to tracisz wiele elementów cieszących oko prawdziwego fana sf...

    Nie przypominam sobie, żebym gdzieś wspominała o kostiumach, można prosić cytat? Natomiast skoro sam przyznałeś, że nie widziałeś sporej części produkcji spod znaku ST, to twierdzenie, że ten świat jest nudny imo jest nieco bezpodstawne.

    widzę że tutaj jednak również stosuje się metodę "wrogości do SW"....

    Serio? A ktoś tu pisał, że nie lubi SW? Jak na razie zauważyłam raczej opinie typu "lubię obie produkcje, ale każdą za cos innego". SW to zupełnie inna bajka, tak samo ST, dla mnie mogą istnieć obok siebie i do obu lubię wracać, nieraz wielokrotnie. Zeal już napisał w tym poscie dlaczego porównania ST i SW są niezbyt sensowne i czym obie produkcje się różnią i za co można je lubić, więc nie będę powtarzać. Powiem tylko, że się pod tym podpisuję.

    A co do rzekomej "wrogości", to jak na razie jedyną osobą, która próbuje ją wywołać pisząc teksty w stylu "SW jest lepsze, ja wolę SW" jesteś Ty. Mniej podejścia krucjatowego, więcej luzu i argumetów. Bo dla mnie Twoja postawa wygląda na razie tak, że oto nawrócony ze słabego treka na świetne SW prorok przychodzi głosić prawdę niewiernym. Nie tędy droga.

    #33052

    Coen
    Participant

    Hmm... w założeniu tematu było które z uniwersów by wygrało w wojnie między nimi. Spójrzmy na to inaczej.

    Okręty w ST walczą ze sobą na zasadzie krążowników i niszczycieli z 1 Wojny światowej: pójść mniej więcej na czołowe wymieniając się ogniem z dział, próbować jakichś tam uników, w dogodnej chwili próbować pociągnąć z torped, poczym sie rozłączyć, wykręcić i próbować kolejnego podejścia

    Okręty w SW walczą na zasadzie żaglowców z okrętu rozkwitu piractwa i używania armat: ustawić się burta w burtę i kto wytrzyma dłużej, lub szybciej przeładowuje.

    Tak więc pytanie: w walce na co postawilibyście? Na Sante Marie lub nawet - aby było żywsze wspomnienie - na Czarną Perłę. Czy na ORP Dragon?

    #33058

    Riri
    Participant

    Aclamator (to okragle talatajstwo co to uber-przyszly-jedi/sith Anakin jedna torpeda wystrzelona w hangarze zalatwil biggrin.gif) ma glowne dziala o mocy 200 Gt (8,38e8 TJ)

    Hmm pozwoel zaprotestowac

    To co zalatwil Anakin, to Trade fereation Droid control ship. Aclamator to krazownik Starej Republiki, .

    aCCALMATOR

    adroid control wygladal tak:Droid control ship

    I nie zgadzam sie z opinia ze starwarsowcy nie lubieja startreka. Wieksojs starwarsowcow ktorych zan (i ja sam) sa fanami obu serii

    r1

    #33059

    Sai
    Participant

    Według mnie, jeżeliby doszło do starcia pomiędzy większymi statkami (krążowniki, niszczyciele itp.) ze światów ST i SW, przewaga byłaby po stronie ST. Dlaczego ? Ładnie to napisał Coen, po prostu model walki w ST, zastosowana taktyka wykończyłaby ociężałe statki ze SW. Jeżeli chodzi o broń, temat był już wiele razy poruszany i uważam, że technologia ze ST wyprzedza pod tym względem osiągnięcia Gwiezdnych Wojen. Jeżeli chodzi natomiast o starcie małych jednostek, tutaj stawiałbym na remis, napisze może inaczej. Nie wiem, kto mógłby wygrać takie starcie.

    #33063

    Reyden
    Participant

    Dobra , podgrzeję trochę temat.

    Wyliczyłem ile każda z jednstek dominium wyzwoli energi w momncie zderzenia z np. takim ISD :

    Szturmowiec - masa 2 450 ton - V - 75 000 km/s , Ek- ~ 16 ZettaDżuli - ~ 16 x 10^9 TJ

    Krążownik bojowy - masa 4 215 000 ton , V- 75 000 km/s - Ek - ~ 50 000 Jottadżuli - 50 x 10^12 TJ

    Statek Bojowy - masa 18 200 000 ton , V- 75 000 km/s -

    ~ 931 612 JJ - 9 x 10^17 TJ .

    Pancernik - masa nie znana , przyjmijmy że jest min. 10 cięższy niż SB - co daje ok. 9 x 10^6 JJ - 9x10^18 TJ .

    A tak wygląda moc osłon , bronii energetycznej i topred oraz zasieg czujników w ww. uniwersach ( by Zarathos ) :

    ST:

    Maksymalny zasięg sensorów: ~50.000 ls.

    Maksymalny skuteczny (pozwalajacy zeskanowac planete w poszukiwaniu sladow zycia i/lub cywilizacji): ~10 ls.

    Maksymalny zasięg fazerów: ~ 300.000 km

    Maksymalny zasięg torped STL: ~3.200.000 km

    Maksymalny zasięg torped FTL: ?? (parę lat świetlnych)

    Maksymalna moc osłon: powyżej 1e43 J (TOS - biorąc to pod uwagę okręt powinien wytrzymać wielokrotne trafienie superlaserem gwiazdy smierci, ale to troche smieszne biggrin.gif)

    Maksymalna realna moc osłon: ~70.000.000 TJ (Voyager, przelot w pobliżu niestabilnej gwiazdy)

    Maksymalna moc torped (wg moc antymaterii w TOS): ~1.000 Tt

    Maksymalna realna (zaobserwowana) moc torped: ~100 Mt

    Maksymalna moc fazerów (zaobserwowana): ~1 Tt/s

    SW:

    Maksymalny zasięg sensorów: ~200.000 ls.

    Maksymalny skuteczny (pozwalajacy zeskanowac planete w poszukiwaniu sladow zycia i/lub cywilizacji): ~300.000 km.

    Maksymalny zasięg turboblasterów: ~ 180.000.000 km (10 minut swietlnych dla broni lecacej z predkoscia swiatla jest raczej smieszne. Ale to kanon, podany w dodatku do najnowszego filmu. Podejzewam, ze bardziej chodzi o to, ze na tej odleglosci bron moze wyrzadzic jakas krzywde, no ale...)

    Maksymalny zasięg torped: ?? (nigdy nie czytałem ani nie widziałem torpedy działającej dalej niż paręset kilometrów)

    Maksymalna moc osłon: ~1e12 TJ (teoretycznie, praktycznie roznie z tym bywa ale to kanon z ksiazki wiec...)

    Maksymalna moc torped: ?? (~100 Gt)

    Maksymalna moc turbolaserów: ~200 Gt

    Te dane sa na tyle kanoniczne, na ile to mozliwe, szczegolnie w przypadku ST, gdzie dane zmieniaja sie z odcinka na odcinek. Wiekszosc danych SW pochodzi z ksiazek, nie filmow.

    LINK do ww. wypowiedzi Zarathosa na forum Orion Tok'Ra.

    Btw. Zarathos - borń SW moze ma zasięg tych 10 minut świetlnych ale przy sensorach STL moga sobie tylko strzelac dla wiwatu , nic innemu statkowi nie zrobią .

    #33065

    Zarathos
    Participant

    W ICS okreslano te 10 minut swietlnych za skuteczny zasieg uzbrojenia (okret jest w stanie trafic cedl robiacy uniki). Co prawda nie wiem jakim cudem (moc moze 😀 ) ale to kanon (glupi, nie moja wina)

    Riri - moj blad.

    Zeal - przepraszam za ta pomylke z nickiem, ale jakos to Coen mi sie zawsze kojarzyl z X-Menami :/

    Rzucone do góry na powierzchni planety jabłko spada, więc fizyka działa. Przynajmniej newtonowska.

    No nie wiem. To jablko to bylo dzielo Q 😀

    #33069

    Reyden
    Participant

    W ICS okreslano te 10 minut swietlnych za skuteczny zasieg uzbrojenia (okret jest w stanie trafic cedl robiacy uniki). Co prawda nie wiem jakim cudem (moc moze 😀 ) ale to kanon (glupi, nie moja wina)

    10 m.ś. to prawie jak odległość Ziemia-Mars , pocisk musiał by lecieć z prędkoscią 600-700xC aby trafić w cel oddalony o 180 mln km , a gostek który używał by mocy do zatrzymania okretu wroga w jednym miejscu przez ~ 10 minut musiał by byc bardzo silny w mocy .

    Bo innej mozliwości nie widzę .

    Fakt , kanon to jest bardzo głupi .

    I kolejny argument że SW to bardziej F niz S-F

    Btw. :

    lamanie fizyki w sci-fi i fantasy? tego jeszcze nie bylo. JAKIEJ fizyki?

    Po to jest ta literka S ( od Science ) , aby film/serial/książka choć trochę opierały się na nauce , a nie tylko na fikcji - inaczej to będzie 100% fantasy a nie S-F.

    #33103

    Jedi Master
    Participant

    więc teraz to ja wychodzęna kogośkto chce tylko wpaść i zamieszać na forum... nie był to co prawda mój zamiar ale skoro tak wyszło.... przepraszam wszystkich którzy błędnie odczytali moje intencje...

    Fajnie, ale to raczej nie jest powalający argument i rozbudowana prezentacja świata. Chętnie przeczytam coś więcej.

    nie sądzę ażeby moja argumentacja kogoś przekonała, ale mogę spróbować. SW ukazuje nam całą galaktykę praktycznie naraz ( 6 odcinków serii i masa światów, jeżeli doliczyć książki to jest ich imponująca ilość). z tym że są to światy szczegółowe, tajemnicze i mające wg mnie więcej klimatu w sobie... moje odczucie, nie wszystkich co prawda, ale baaardzo silne. z kolei ST ma jakby większą tajemniczość... czasem światy są jakby bardziej interesujące, ale tylko czasem... teraz, ST jest ogólnie o galaktyce ( jej części) i może ze względu na mnogość serii ukazać o wiele więcej aspektów ( przynajmniej w kinie lub TV ) niż SW. SW to saga o rodzinie skywalkerów której losy są związane mocno z losem galaktyki. to daje mi zupełnie coś innego niż może mi zaoferować ST. cała galaktyka, a w niej tacy wielcy bohaterowie jak Generał Kenobi, Yoda, Darth Vader, Imperator, Boba Fett... można mówić o przewidywalności i rzekomej płaskości bohaterów, ale nie wydaje mi się aby np. jakiś Kirk lub Spock był o wiele bardziej przekonujący. dla mnie zaś to ST był w 100% przewidywalny z racji tego że cokolwiek nie stałoby się w odcinku serialu, jakiekolwiek by straszne przygody mieli, to i tak zawsze wyjdą cało... niby można zastosować to do wszystkich seriali, ale w ST jakośzbyt wyraźnie daje się to w znaki.... co rusz to o włos unikają klęski... i tak przez ileś tam odcinków... trochęzaczęło mnie to męczyć z czasem. co innego ze SW. wiadomo co sięstanie, wiadomo że bohaterowie zwyciężą, ale jakość ich gry i wykonania daje mi dużo satysfakcji. oczywiście baaaardzo wiele daje wątek który rzeczywiście niby nie pasuje do sf, a jednak idealnie wkomponowany w film... Moc. to właśnie Moc jest największym plusem i magnesem filmu... o ile bardziej intrygujący jest świat w którym rządzi tajemnicza Moc, w którym są nieliczni wybrani tacy jak Jedi, oraz ich arcyprzeciwnicy, Lordowie Sith. odwieczna walka dwóch potęg, zmagania nadprzyrodzonych w imię dobra lub zła. wspaniali ludzie jak Kenobi, którzy potrafią poświęcić się sprawie, których kieruje Moc i którzy są bodajże najlepszymi ( a przy tym najfajniejszymi) wojwnikami w historii kina. no i na koniec oprawa filmu... tu niestety każdy musi przyzanć rację że SW wyprzedza ST o wieki. wynika to ze zwykłej przewagi technologicznej Lucasa nad twórcami ST. i niech nikt nie próbuje tu zgrywaćkonesera i wielkiego znawcę mówiąc mi że nie tylko efektami żyje sf i liczą sie inne rzeczy. tak mogą mówić ludzie którzy nie chcą pogodzić się z przewagą SW. oczywiście że fabuła i gra aktorów jest dla mnie ważna, ale równie ważna jest oprawa graficzna i wizualna. to właśnie dzięki sf możemy zobaczyćto, czego normalnie nie moglibyśmy ujrzeć.

    Natomiast skoro sam przyznałeś, że nie widziałeś sporej części produkcji spod znaku ST, to twierdzenie, że ten świat jest nudny imo jest nieco bezpodstawne.

    to nie jest tak do końca... widziałem wszystkie filmy, TNG ( dawno, ale jednak) Voyagera i początki DS9. skoro czytałaś moje posty to powinnaś to wiedzieć. i wiele odcinków wydawało mi się kręconych na siłe... też były niesamowicie przewidywalne (jak prawie każdy serial po jakimś czasie). skoro teżpisałaśże jestem nawróconym ze ST to powinnaśsię domyślać że oglądałem ST. po prostu takie jest moje osobiste odczucie. nie znaczy to że nie obejrzałbym kolejny raz Voya jakby puścili w TV. inne filmy pewnie bym sobie darował, ale Voya mógłbym jeszcze zaakceptować. wiele rzeczy mi się w nim nie podoba, ale mimo wszystko to jest sf, mój ulubiony gatunek. ale wiem również, że obecnie, po ep. III byłbym na pewno o wiele bardziej rozczarowany i znudzony Voyem.... nawet taka sprawa jak postacie z obu serii... te z ST sątak na siłe humanoidalne, że aż szok... SW też jest wypchane humanoidami, ale o wiele mniej mnie to razi... i o wiele ciekawsze mamy tam rozmaite formy życia...

    i tak na koniec... skoro zapoczątkowałem temat prosiłbym wszystkich o zrobienie czegoś... błagam, nie wymienajcie mocy broni, osłon itp.... nie wyliczajcie siły i energii broni.... nie chcę nikogo urażaćale takie argumenty są poniżej krytyki.... może w filmach podajątakie dane ale TO NIE JEST ŻADEN ARGUMENT!!! to jest głupia zabawa w rzeczy nierealne... już mówiłem że to coś w stylu obliczania ilości spalanych kalorii podczas biegu za gumisiami.... 😆 czasem wydaje mi sięjak czytam takie informację, że ludzie autentycznie w nie wierzą, że to jest dla nich fakt i wykładnik świadczący o przewadze jednej broni nad drugą... dla mnie to tylko śmieszna polemika na tematy zupełnie niepotrzebne i nic nie dające....

    #33105

    Zeal
    Participant

    ...dla mnie zaś to ST był w 100% przewidywalny z racji tego że cokolwiek nie stałoby się w odcinku serialu, jakiekolwiek by straszne przygody mieli, to i tak zawsze wyjdą cało...

    Luke, Leia i Han też zawsze wychodzili cało... To było równie proste do przewidzenia - ostatecznie jest to baśń. A baśnie zawsze kończą się dobrze 🙂

    Moc. to właśnie Moc jest największym plusem i magnesem filmu... o ile bardziej intrygujący jest świat w którym rządzi tajemnicza Moc, w którym są nieliczni wybrani tacy jak Jedi, oraz ich arcyprzeciwnicy, Lordowie Sith. odwieczna walka dwóch potęg, zmagania nadprzyrodzonych w imię dobra lub zła

    Czyli na dobrą sprawę nic więcej, niż przeniesione w realia high-tech fantasy. Miejsce magii zajęła Moc, zamiast mieczy stalowych są świetlne, zamiast koni czy żaglowców - okręty kosmiczne. Ja bym raczej powiedział, że magnesem filmu jest właśnie ta wspomniana przez Ciebie walka dobra i zła. Jak już mówiłem - w każdym z nas drzemie dziecko, każdy z nas tęskni za światem, gdzie dobro wygrywa, gdzie czarne jest czarne a białe jest białe.

    Żeby nie było - sam bardzo lubię fantasy.

    W ST z kolei otrzymujesz coś innego. Otrzymujesz przygody zwykłych ludzi, którzy muszą walczyć ze swymi uprzedzeniami, własnymi obawami, antypatią, nawet nienawiścią... Jednocześnie ST uczy tolerancji dla innych. To, że ktoś wygląda inaczej, zachowuje się inaczej, pochodzi z innej kultury wcale nie znaczy, że jest gorszy. Bo kim jesteśmy, aby oceniać innych? W stawianiu takich pytań celowało zwłaszcza TNG.

    i niech nikt nie próbuje tu zgrywaćkonesera i wielkiego znawcę mówiąc mi że nie tylko efektami żyje sf i liczą sie inne rzeczy

    Kiedy to jest akurat prawda. Widziałeś może film 'Abyss'? Efektów specjalnych wcale nie jest tam tak dużo - a jednak spokojnie mieści się w kategorii s-f.

    Zaś odwracając Twoje twierdzenie - więc to, co ma efekty, to s-f? Ciekawe, co na to realizatorzy "Władcy Pierścieni"...

    Tak mogą mówić ludzie którzy nie chcą pogodzić się z przewagą SW.

    Nikt nie zaprzecza, że pod względem efektów specjalnych SW stoją na podium. Tak było w 1977, tak jest i teraz - po wejściu nowej trylogii.

    Nawiasem mówiąc ciekawe... Najpierw piszesz, że

    i niech nikt nie próbuje tu zgrywaćkonesera i wielkiego znawcę mówiąc mi że nie tylko efektami żyje sf i liczą sie inne rzeczy

    a zaraz potem

    oczywiście że fabuła i gra aktorów jest dla mnie ważna, ale równie ważna jest oprawa graficzna i wizualna

    Czyżbyś sam "zgrywał konesera i wielkiego znawcę"?

    Zaprzeczasz sam sobie 🙂

    wiele odcinków wydawało mi się kręconych na siłe... też były niesamowicie przewidywalne

    Ano. Tyle tylko, że - jak przyznałeś - obejrzałeś jedynie początek DS-9. A tak się składa, że Deep Space Nine jest najbardziej skomplikowaną fabularnie serią ST. Tyle wątków i powiązań trudno znaleźć w innym serialu.

    Osobiście nie przepadam za DS-9, ale to nie ma znaczenia. Liczą się fakty. A fakt jest taki, że odcinki DS-9 w bardzo dużej części wcale przewidywalne nie są. Ani wydarzenia, jakie w nich występują. Obejrzyj tę serię w całości - zrozumiesz, co mam na myśli.

    to właśnie dzięki sf możemy zobaczyćto, czego normalnie nie moglibyśmy ujrzeć.

    Hmmm... No... Ja widziałem atomowe okręty podwodne w akcji - Discovery czy coś w tym stylu - a tego też normalnie bym nie zobaczył... Widziałem też strukturę stali pod mikroskopem elektronowym - tego także normalnie się nie widzi... A nie było to bynajmniej s-f, tylko zajęcia laboratoryjne na uczelni...

    I odnosnie Twojej prośby...

    Sam zacząłeś temat słowami

    Która ze stron wygrałaby wojne?? kto dysponuję większą potęgą i lepszymi statkami???

    Trudno o odpowiedź na takie pytanie, jeśli nie używa się żadnych danych. W tym momencie wszystko opiera się na stwierdzeniu "To jest lepsze, bo ja tak mówię. A jak ja mówię, to tak jest. I koniec."

    Trudno w tym momencie o jakąkolwiek dyskusję. Będzie to raczej coś na kształt kłótni rozwrzeszczanych bachorów w piaskownicy.

    Aczkolwiek mi to akurat nie przeszkadza, ponieważ porównania flot odrzuciłem na samym początku. To nie ma sensu.

    Tak samo, jak nie ma większego sensu spieranie się o to, co jest lepsze. To tak, jakbyś postawił naprzeciw siebie ciągnik i samochód, a następnie zapytał - co jest lepsze...

    Zależy, kogo zapytasz. I co komu jest potrzebne. Rolnik raczej samochodu nie wskaże... Oba pojazdy mają swoje wady i zalety. Oba pojazdy są pojazdami. A jednocześnie są od siebie po prostu rózne.

    Dokładnie tak samo ma się sprawa z SW i ST.

    Na tym forum nie będzie wojny miedzy fanami jednego i drugiego. Wiesz, dlaczego?

    Ponieważ wszyscy lubimy s-f. I to zarówno te z ciężarem przesuniętym na "s" jak i na "f".

    I wbrew pozorom tutejsi użytkownicy rozumieją, że jednemu moze podobać się to, a drugiemu tamto.

    Zaś na koniec...

    dla mnie to tylko śmieszna polemika na tematy zupełnie niepotrzebne i nic nie dające....

    Musisz się więc w takim razie bardzo głośno śmiać - sam taki otworzyłeś 🙂

    Ale Twoja wola, skoro otworzyłeś to taką widać miałeś potrzebę...

    #33107

    Zarathos
    Participant

    Jm - otworzyles temat typowo w stylu VS - ktore uniwersum ma lepsza flote/okrety i wygraloby starcie, a teraz twoje wypowiedzi zaczynaja przypominac zachwalanie SW jaki to nie jest cudny (w sumie jest niezly, poza najnowszymi 3 czesciami - to juz wole poczytac Krysztalowa Gwiazde niz ogladac Jar-Jara :D). To juz dyskusja o gustach a jak wiesz (albo powinienes wiedziec) - o gustach sie nie dyskutuje 😛

Viewing 15 posts - 16 through 30 (of 96 total)

You must be logged in to reply to this topic.

searchclosebars linkedin facebook pinterest youtube rss twitter instagram facebook-blank rss-blank linkedin-blank pinterest youtube twitter instagram