Forum Fantastyka Star Trek ST XI - wrazenia [spoilery]

ST XI - wrazenia [spoilery]

Viewing 15 posts - 346 through 360 (of 485 total)
  • Author
    Posts
  • Anton Ziwlicki
    Participant
    #83603

    Wczoraj niejako przypomniałem sobie nowego ST - oto wrażenia jakie mi się nasunęły:- zniszczenie Volcana nie do końca musi zmieniać coś w reszcie seriali i tej linii czasowej wszak kolonia o której mówi Spock na końcu może zostać nowym Volcanem czemu nie, wiem padnie stwierdzenie że 10 000 osobników to za mała pula genetyczna dla odrodzenia gatunku,może tak a może nie przecież nie wiemy jakie genotyp mają Volkanie, możne nie degraduje się on ja ludzki w związkach spokrewnionych blisko. Notabene trzeba dodać że przecież istnieje spora szansa na wspomożenie rasy poprzez klonowanie lub inne metody.- Zniszczenie Volcana zmienia linię czasowa co daje wytwórni możliwość stworzenia i odkurzenia całego uniwersum od nowa i tchnięcie w niego nowej jakości, takiej która trafiła by obecnie do skomercjalizowanego widza (bo takich jest najwięcej). Osobiście bardziej skłaniam się ku opcji nr 2, ot i tyle mojego w temacie ;]

    Sherak
    Participant
    #83606

    A czemu nie I?

    Bo I jest taka... spokojna, refleksyjna... i IMHO lekko nudnawa. 😛 Wiem, ze tak naprawde to blizej jej do "idei" ST niz wiekszosci innych filmow - ale najpierw chce Malzonke zachecic tymi filmami, w ktorych jednak dzieje sie cos wiecej. 😉

    A co do "nowego Vulcana" to oczywiscie zaczalem sie zastanawiac, ale niestety jest stanowczo za duzo kwestii, ktore by sie nie zgadzaly. Vulcan "oryginalny" odgrywa zbyt duza role w ST III, IV i V (dobra, ten ostatni to nie ma az takiego znaczenia :D), a takze w TNG, poza tym smierc Lady Amandy Grayson jest nie do pogodzenia z pozniejszymi wydarzeniami z "orgyinalnej" linii czasowej.

    A jesli pojda dalej z pomyslem nr. 2... coz, moze i fajnie jest zaczac od trzesienia ziemi, ale trzeba byc Hitchcockiem, zeby potem napiecie wzrastalo.

    Osobiscie mam nadzieje, ze pojda w strone rozwiazania w stylu przejscie od ST II do ST III. Jak w II namieszali za bardzo, zabijajac Spocka, tak w III musieli to naprawic - i sie udalo. Licze na jakies male zamieszanie w continuum i przywrocenie do zycia Vulcana (no i Romulusa w epoce TNG/DS9/VOY - Star Trek bez Romulan to jak, za przeproszeniem, Gwiezdne Wojny bez Sithow).

    fluor
    Keymaster
    #83607

    Sherak, jak gdzieś już zostało powiedziane, zniszczenie Wolkana nie oznacza zniknięcia wszelkich Wolkan z historii Treka. Ich i tak nie było aż nazbyt wielu. Analogicznie sytuacja ma się do Romulan w oryginalnej linii czasowej.No właśnie - wiele wskazuje na to, że nowa historia nie będzie tylko i wyłącznie ślepym odzwierciedleniem starej (i dobrze).

    #83609

    Co do nowego filmu: A Saldana twierdzi, że wezwą ich na plan w przyszłym roku (oczywiście nie za tych kilka dni... :D). Och, ta Saldana... 😛

    Flashbones
    Participant
    #83677

    Wczoraj zaopatrzyłem się w wersje dvd i kolejny raz obejrzałem nowego treka i przyznam, że film jest bradzo dobry już nie mogę się doczekać kolejnej części. Gdyby powstałby jeszcze serial byłoby cudownie.

    Leila
    Participant
    #83680

    Ja nie rozumiem dlaczego tak dużo ludzi mówi, że jedenastka jest taka a taka. Dla mnie ten film się podoba, ale fakt - nie może się równać do, np. dwójki. Jednak w dobie cukierkowych komedii romantycznych i innych podobnego gatunku filmów, jedenastka to prawdziwe cudeńko ( i wcale nie mam na myśli Zachary'ego... ). Poza tym, gdyby nie ona... Młode pokolenie nie usłyszałoby o Star Treku. :)To tylko moje skromne zdanie.

    Bartas
    Participant
    #85946

    Moim zdaniem nowy Star trek jest nieco dziwny. Film nie jest zły, ale trochę mnie zdziwił ciekawy zbieg okoliczności. Mianowicie Kirk trafia dokładnie na tę planetę gdzie aktualnie przebywa Spock i jeszcze (jakby było mało) Scotty. W ogóle ten film to raczej przyciągnięcie nowych fanów, takie odmłodzenie całej serii. W sumie film daje rade i mam nadzieję, że będzie następna cześć tylko z trochę lepszym scenariuszem. A widział ktoś 200-ny odcinek SG-1? Wymyślali tam różne przygody SG -1 i jeden z pomysłów to była forma młodzieżowa, bardzo podobna do XI 😉

    Jamjumetley
    Participant
    #85948

    W Stargate'ach było całkiem sporo nawiązań do Star Trek. To chyba było najbardziej bezpośrednie 😉 Na Youtube jest oczywiście klip:

    Bartas
    Participant
    #85949

    Oczywiście 🙂 ale tu mi bardziej chodziło, że jest odwrotnie, bo najpierw był SG-1 a potem XI 🙂 takie skojarzenie.

    Michrz
    Participant
    #86097

    Co do postaci z XI - wszyscy są jacyś tacy cukierkowi, nijacy. Nie wiem, może to przyzwyczajenie do "oryginalnych" aktorów. Ale w XI najlepszą postacią pod względem "image'u" jest kapitan Pike. Naprawdę świetna postać z moją ulubioną kwestią z tego filmu "set a course for Vulcan, maximum warp. Punch it!" 🙂

    Bartas
    Participant
    #86099

    Co do postaci z XI - wszyscy są jacyś tacy cukierkowi, nijacy.

    Moim zdaniem nie są cukierkowi. Są tacy jak mają być 🙂 (tylko Chekov ma kręcone włosy, a nie proste jak w TOSie). Ogólnie moim zdaniem specjaliści od castingu się postarali. A w nawiązaniu do tego wątku o Zacharym to wg mnie jego Spock jest bardzo dobry(wiadomo, że Nimoya nie przeskoczy;)). oglądałem Heroes i tam również zagrał bardzo dobrze.

    Lo'Rel
    Participant
    #86121

    wiadomo, że Nimoya nie przeskoczy

    Hmm, wiadomo - nie wiadomo. Szacunek dla Nimoya wykreował postać kultową, ale w przypadku Quinto wszystko zależy od scenariusza i umiejętności, które niewątpliwie posiada.

    Eviva
    Participant
    #86129

    Czy ja wiem? Nimoy to postać niezwykle charyzmatyczna. Gdyby nie on, Spock na pewno nie byłby tym samym, fascynującym Spockiem, bo to urok Nimoya sprawił, że szefowie wytwórni zdecydowali się pozwolić na to, by Gene Roddenberry rozwinął koncepcję postaci Spocka. W początkowych wytycznych jak byk stało na[pisane, że spiczastouchy ma być rodzajem żywej dekoracji - jest, to jest, ale ma nie mieć znaczenia dla przebiegu akcji.

    Bartas
    Participant
    #86140

    Po za tym wydaje mi się, że Quinto ma trochę łatwiej. Nimoy wykreował tę postać sam, dał jej pewne cechy. Natomiast Quinto ma ją zasadniczo odtworzyć. Nie może zagrać go zupełnie inaczej. Jeśli powstaną następne filmy, to Spock pewnie znów powie, że coś jest fascynujące. Szacun dla Quinto, że podołał tej roli , bo zagrał ją naprawdę nieźle.

    Cross
    Keymaster
    #86157

    Są cukierkowi do bólu zębów.

Viewing 15 posts - 346 through 360 (of 485 total)
  • You must be logged in to reply to this topic.
searchclosebars linkedin facebook pinterest youtube rss twitter instagram facebook-blank rss-blank linkedin-blank pinterest youtube twitter instagram