Forum Fandom Sesje RPG, PBF i inne Sesja RPG Stargate RPG - SG-U7

RPG - SG-U7

Viewing 9 posts - 121 through 129 (of 129 total)
  • Author
    Posts
  • I. Thorne
    Participant
    #73121

    Skierowali się ku mesie, która z racji pobytu dodatkowych drużyn była przepełniona. Na szczęscie jacyś marynarze zwolnili im stolik.Jedzenie i picie można było odebrać przy barze. Picie alkoholu było zakazane. tak samo palenie.

    Silver Phoenix
    Participant
    #73283

    Rozmowa początkowo niezbyt się kleiła. Przypominała bardziej "obwąchiwanie się", niż luźną pogawędkę.Stopniowo jednak atmosfera rozluźniała się. Zofia opowiadała, jak wyglądają prace badawcze w amerykańskim wykonaniu, bosman sypał podwodnymi anegdotami, Anna opowiadała o rożnych zabawnych przypadkach, a Wilkowski opisywał życie spadochroniarzy.Wszystkie te opowieści nie były wymuszone ani przebarwione. Nikt nie czuł potrzeby przejaskrawiania bądź stawiania siebie na piedestale. - Dobre było... - Zofia odsunęła od siebie tackę. Popatrzyła po pozostałych.- Jak to będzie? Anna wzruszyła ramionami, Marek popatrzył z zamyśloną miną gdzieś w sufit, a Krzysztof rozłożył ręce.- Jeszcze tak nie było, żeby jakoś nie było - powiedział sentencjonalnie.- Pora pomyśleć o spaniu - mruknął Wilkowski. - Swoją drogą miło, że pomyśleli o nas i chcą dostarczyć nam Beryle.- Też się cieszę. Co prawda przyzwyczaiłem się już do MP-5, ale co nasze, to nasze - zawtórował bosman.- A właśnie... Bosmanie, musimy znaleźć chwilę czasu i wspólnie popracować nad planem treningów. Będzie nas tylko czworo, musimy się zgrać - przypomniał sobie Marek. - Ale to już nie dziś...- Tak jest.Wszyscy zrozumieli aluzję. Opuścili mesę i dotarli do części okrętu, przeznaczonej dla nich.Życzyli sobie dobrej nocy i rozeszli się do swych kajut.Nie dalej niż po pół godzinie w polskiej części zapanowała cisza. No... Może niezupełnie cisza... Anielski i Wilkowski mieli pewną niemiłą cechę - chrapanie. Po pustym korytarzu niósł się teraz co pewien czas przytłumiony odgłos, przypominający pracę dwóch pił łańcuchowych bądź porykiwanie pary niedźwiedzi...

    I. Thorne
    Participant
    #73309

    Wilkowscy spali we wspólnej kajucie, Anielski z jakimś nudnym Duńczykiem, zaś Wróblewska z Holenderką, która wyraxnie była zainteresowana jej urodą i rudymi włosami.Pobudka, tak jak mówiono, nastąpiła o 6.00 rano czasu waszyngtońskiego i taki czas obowiązywał na ziemskich statkach kosmicznych. Ponieważ to dla części członków drużyn był to pierwszy, prawdziwy dzień w armii, więc nie dano im takiego wycisku i śniadanie podano dopiero o 7.00, choć i tak parę osób się na nie spóźniło. Potem pozwolono troche jeszcze dograc się nowym znajomym i poznac raporty z SGC.O 9.30 zaczeły się przyszykowania do przeniesienia do bazy w górze Cheyenne. Wszyscy mieli zgłosić się do pokoju odpraw.

    Silver Phoenix
    Participant
    #73559

    - Po co budzą nas tak wcześnie, skoro i tak nie mają jak na razie dla nas żadnego zadania? - Zofia wygładziła spódnicę i usiadła koło Anny.- Wojsko dyscypliną stoi, to jeden z jej przejawów - Anielski obserwował ją z rozbawieniem. Dziewczyna westchnęła.- Nie wiem czy się przestawię, pospałabym...- Spokojnie. Dwa tygodnie męczarni plus przyzwyczajenie do porannej kawy i będzie dobrze - pocieszył ją Wilkowski. Rozejrzał się po sali.- Wychodzi amerykańskie upodobanie do brefingów, nie ma co... - mruknął na tyle cicho, że jedynie żona go usłyszała.- Marudzisz jak zawsze - skarciła go.- Ano. Muszę dbać o formę...

    I. Thorne
    Participant
    #73591

    Gdy już zameldowali sie w pokoju odpraw wraz z bagażami to większośc przyszłych drużyn juz tam była.Teleportowano drużyny po kolei. na początku poszli Niemcy, Chińczycy, potem składana ze Skandynawii. Jako czwarta miała być polska.

    Silver Phoenix
    Participant
    #74402

    - Ech, znowu wywróci mi żołądek do góry nogami... - skrzywił się bosman, zajmując pozycję.- Ciesz się, że nie skaczemy ze spadochronami. Przynajmniej nie połamiemy sobie nóg - pocieszył go zjadliwie kapitan.- Narzekacie... Te mdłości są niczym w porównaniu z mdłościami ciążowymi - odezwała się Anna. Marek spojrzał na nią podejrzliwie.- Jak mam to rozumieć?- Jak chcesz... - uśmiech kobiety był wcieleniem niewinności.Zofia nie wytrzymała i parsknęła śmiechem.W tym momencie cała czwórka zniknęła w rozbłysku białego światła.

    I. Thorne
    Participant
    #74443

    I pojawiła się w jednym z magazynów SGC, bo tylko tam mogło się pomieścić taka ilość ludzi.Oprócz wcześniej teleportowanych byli też technocy, medycy i pełno innego personelu z SGC. Coś tam robili, ale wyglądało to raczej na chaos.Po minucie pojawiła się kolejna drużyna Unity, potem kolejna i kolejna... Zaczynałoi się robić cisno,a le na szczęście zaczęto wywoływać drużyny i po kolei opuszczały magazyn.Polaków poprowadzono wraz z czterema innymi drużynami wprost na sam dół kompleksu. Najpierw magazynu i zbrojowni, gdzie wydano im standartowe mundury SG oraz broń. Każdy dostał P90 i Berretę, osobistą broń mieli dostac później. Dostali tez cały ekwipunek wyruszających na misję, więc plecak był już ciężki.Dopiero po wyfasowaniu magazynu dano im po raz pierwszy zobaczyć Wrota. Własnie trwało przenoszenie zapasów do bazy Unity, złożonych w wielkich kontenerach, ciągniętych na sznurkach przez żołnierzy. Do pomieszczenia Wrót wciąż wchodzili kolejni z kontenerami.Wreszcie skończono przenoszenie i baza Unty wywołała Ziemię. Żołnierze wrócili i teraz nastapiła pora na drużyny Unity, aby wyniesły się z amerykańskiej bazy na dobre.

    Silver Phoenix
    Participant
    #75652

    - Niezłe kółko - odezwał się Anielski, patrząc na starożytny krąg.- Fakt - kapitan zajął się zawartością plecaka. Ciekawiło go, co tak naprawdę składa się na jego ciężar.- Sporo tego.. - mruknął. Obie kobiety zajrzały ciekawie przez jego ramię.- Część na pewno da się zostawić - stwierdziła Anna. - Jak znam życie, w zależności od misji da się jakoś logicznie skonfigurować wyposażenie. Nie widzę powodu, żeby na misje na zimne planety brać środki przeciw owadom.- Zobaczymy. Oho.. Chyba pora... - Wilkowski zamknął plecak i zarzucił go na ramiona. Właśnie kolejna drużyna przechodziła przez Wrota. Jeszcze chwila...- Teraz wasza kolej - młody marine machnął w kierunku polskiej drużyny.Cała czwórka zbliżyła się do falującej, błyszczącej powierzchni.- No to... Jazda! - Marek jako pierwszy przestąpił granicę.

    I. Thorne
    Participant
    #75662

    Spodziewali się czegoś fantastycznego, a jedynym skutkiem przejścia było mimowolne wciągnięcie powietrza w płuca. Ci, którzy tego nie zrobili to dostawali od razu ataku kaszlu.Baza Unity nie wyglądała jakoś szczególnie. Gdyby nie wiedzieli, że sa na innej planecie to po prostu pomyśleliby, że to kolejna amerykańska baza. Na razie była niedokończona i zawalona kontenerami z wyposażeniem.Na szczęście SGC nie zabrało stąd wszystkich ludzi. Skierowano tutaj całą kompanię logistyczno-inżynieryjną by dokończyli budowy i poskładali wszystko do kupy.Nikt nie zajął się drużynami Unity. Ważniejsza była obrona i dlatego też gorączkowo wymontowywano działka przeciwlotnicze i ręczne wyrzutnie rakiet.- Ktoś na ochotnika do pierwszego patrolu?! - ryknął jakiś amerykański major. - Potrzebujemy raportów na temat okolic. Oczywiście Amerykanie dawno wszystko wiedzieli, ale przecież nowi musieli się uczyć nie tylko na symulatorach.

Viewing 9 posts - 121 through 129 (of 129 total)
  • You must be logged in to reply to this topic.
searchclosebars linkedin facebook pinterest youtube rss twitter instagram facebook-blank rss-blank linkedin-blank pinterest youtube twitter instagram