Forum Fandom Sesje RPG, PBF i inne Sesja RPG Stargate RPG - SG-U7

RPG - SG-U7

Viewing 15 posts - 16 through 30 (of 129 total)
  • Author
    Posts
  • Silver Phoenix
    Participant
    #67230

    - W porządku - Wilkowska skinęła głową i wyszła z pomieszczenia. Od razu skierowała się do kadrowej. Ta podsunęła jej wniosek. Wypełnianie go, zdobycie podpisu ordynatora, odniesienie świstka z powrotem, przebranie się w szatni - zrobiło się z tego dobre pół godziny... W końcu jednak Anna opuściła budynek.Podchodząc do samochodu zastanawiała się, co będzie w papierach, jakie otrzymał jej mąż."Cóż, przynajmniej nas nie rozdzielają" - przemknęło jej przez głowę.

    I. Thorne
    Participant
    #67236

    Jazda do domu nie była długa, w końcu nie była to Warszawa.W mieszkaniu spotkała męża. Jego rozmowa z oficerem skończyła się jakieś 30 minut wcześniej.

    Silver Phoenix
    Participant
    #67285

    - No dobrze - zaczęła od progu. - Od dziś nazywamy się Scully i Mulder?- Cześć, kochanie - powitał ją Marek. - Widzę, że z Tobą też już rozmawiali...Przerwał pakowanie. Cmoknął żonę w policzek i poszedł do kuchni.- Herbaty?- Pewno... To gdzie te papiery, które mam przejrzeć? - Anna zdjęła buty i weszła do pokoju.- Na biurku, obok książek.Kobieta znalazła plik dokumentów. Zaczęła je przeglądać.- Wierzyć się nie chce - mruknęła w pewnym momencie.- Ano - przytaknął Wilkowski. Wrócił do pakowania. Właściwie dużo mu już nie zostało - zapakować "Hitlera Wojnę U-Bootów" i zamknąć torbę.Jego żona studiowała jeszcze przez chwilę papiery, pijąc powoli gorący napój.- To ile mamy czasu? - zapytała w końcu.- Godzinę od momentu twojego powrotu do domu. To daje nam jeszcze... 40 minut - odpowiedział automatycznie Wilkowski.- Co?! Czyś ty oszalał?! Przez 40 minut mam wszystko skompletować?!Mężczyzna wskazał bez słowa porozkładane na łóżku rzeczy. Anna rozpoznała w nich swoją własność.- Musisz tylko wybrać, ja to już poskładam - zaofiarował się.- Spróbowałbyś nie - fuknęła kobieta. - No dobrze, co my tu mamy...W powietrzu zaczęły fruwać elementy garderoby.

    I. Thorne
    Participant
    #67299

    Równo od przybycia Anny ktoś zakupał do drzwi. Okazało się, że był to ten sam oficer, którzy przyniósł tajne materiały.- Gotowi? - zapytał i nie czekając na odpowiedź usmiechnął się. - To będzie dziwne tylko na początku...Całą trójkę ogarnął blask. Po chwili pojawili się na...- Witamy na Prometeuszu, okręcie kosmicznym Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej. Na pewno czytaliście o nim, czujcie się tu jak u siebie w domu, bo musimy poczekac na innych.

    Silver Phoenix
    Participant
    #67305

    Marek pokręcił głową. Teleportacja zakłóciła lekko jego zmysł równowagi. Błyskawicznie jednak do siebie doszedł. Skok adrenaliny, jaki teraz odczuł, był niczym w porównaniu z tym, jakiego doznał dwa lata temu. Podczas ćwiczebnego skoku desantowego nie otworzył się jego spadochron... Na szczęście zapasowy zadziałał.Wilkowski rozejrzał się badawczo. Rzuciło mu się w oczy całe mnóstwo różnych elementów nieznanego przeznaczenia. Przy niektórych przystawali załoganci. Wyglądało, że przeprowadzają kontrole.- Wygląda toto dość podobnie jak na okręcie normalnej marynarki wojennej - skwitował, podnosząc torby podróżne: żony i swoją. - W dokumentach nie było niczego o rozplanowaniu pomieszczeń. Może nam pan podpowiedzieć, w którą stronę mamy iść, aby trafić do swoich łóżek? Przydałby się też jakiś regulamin służby okrętowej, zwłaszcza sygnały alarmowe i procedury postępowania na wypadek ataku, pożaru czy innych nieprzewidzianych wydarzeń...Anna również rozglądała się ciekawie.- Bardzo chętnie obejrzałabym tutejsze ambulatorium - powiedziała. - Ciekawi mnie, czy używają tutaj tradycyjnych metod czy też mają jakieś nowinki. Ściśle tajny okręt - może mają równie tajne leki albo narzędzia chirurgiczne...- Wszystko w swoim czasie - roześmiał się oficer. - Większość osób nie przeszłaby tak łatwo do porządku dziennego nad faktem, że są na statku kosmicznym.- My też nie przeszliśmy- odpowiedziała Anna.- Ano - uzupełnił Marek. - Po prostu... "First things first." Na pytania przyjdzie jeszcze czas.- Niech wam będzie. Chodźmy - podpułkownik ruszył korytarzem.

    I. Thorne
    Participant
    #67335

    Oficer ruszył, prowadząc państwo Wilkowskich po całym okręcie. Zaczął opisywać kolejne rzeczy, płynnie przechodząc na angielski.

    Tymczasem parę godzin wcześniej...

    Bosman Krzysztof Anielski

    Bosman cicho podpłynął do rufy okrętu i wynurzył tylko taką część głowy, jaka była potrzebna. Gdy zauważył wartownika od razu skrył się pod wodą.

    "Jeden na rufie." - przekazał przez krótkofalówkę. - "Pozostałych nie widzę."

    On i 3 innych komandosów miało proste zadanie - odbic statek z rąk terrorystów i uwolnić zakładników. Na szczęście były to tylko ćwiczenia, a nie prawda. Strażnika byli kandydaci na komandosów, w razie wykrycia napastników mieli strzelać z broni z farbą, zaś dotknięcie ich nożem w klatkę lub szyję oznaczało, że "nie żyją". Wtedy mieli leżeć i nic nie robić.

    "Powinno być ich pięciu, wywiad donosił, że na zewnątrz jest prawei zawsze trzech, pozostali trzymaja zakładników pod pokładem." - powiadomił grupę "sztab kryzysowy".

    Silver Phoenix
    Participant
    #67356

    "Czekać" - przyszło w odpowiedzi.Krzysztof przylgnął do burty statku. Przygotował linę z kotwiczką.Po kilku dobrych minutach odebrał komunikat: "Czwórka... Na górę".Oznaczało to, że wartownik gdzieś poszedł i jego sektor jest chwilowo czysty.Żołnierz wziął zamach i rzucił linę. Nie bał się, że ktoś usłyszy stukot kotwiczki - pracujący generator statku był dość głośny.Zrzucił płetwy i wspiął się na burtę. Wyjrzał ostrożnie tuż nad nadburciem.Pusto.Przedostał się na pokład i rozpłaszczył pod nadbudówką.Wcisnął dwa razy przycisk nadajnika. Oznaczało to "wszystko gra". Ściągnął z pleców MP5 i odbezpieczył go.Wyjrzał ostrożnie zza rogu, chcąc zbadać sytuację na pokładzie.

    I. Thorne
    Participant
    #67367

    Strażnik dochodził prawie do togu i po chwili zniknął za nim. Bpsman zauważył tylko, że ma kałasznikowa oraz nienaturalne wypchanie kurtki w okolicach klatki piersiowej, co mogło oznaczać "pas męczennika" - ładunki przyklejone bezpośrednio do skóry i odpalane za pomocą detonatora, z zasady trzymanego wciąż w ręce. Dzięki temu rozwiązaniu nawet zastrzelony terrorysta mógł ekspolodować.

    Silver Phoenix
    Participant
    #67406

    Płetwonurek zaklął w myślach. To "nieco" utrudniało sprawę... Po chwili rozpogodził się jednak. "Sposobem to i jeża można..."Eksplozja na zewnątrz nie powinna narobić wielu szkód. Tym bardziej, że zakładnicy i tak byli pod pokładem. Jedyny problem to ten, że pilnujący ich terroryści usłyszeliby wybuch. A to z kolei oznaczało, że trzeba zacząć niejako od tyłu - od zejścia pod pokład i oczyszczenia tam powietrza.- Czwórka do dowódcy - wyszeptał. - Wysokie prawdopodobieństwo ładunku samobójczego. Proszę o zezwolenie na zejście pod pokład i eliminację pilnujących zakładników w pierwszej kolejności.Bez decyzji dowódcy miał związane ręce. Widział tylko niewielki fragment obrazu taktycznego. Nie miał pojęcia, gdzie są pozostali terroryści, a operacja była zbyt delikatna, by odgrywać samotnego wilka.

    I. Thorne
    Participant
    #67412

    "Zezwalam, ale sam możesz nie poradzić sobie z kilkoma napastnikami jednocześnie. Poiczekaj na dwójkę."Tymczasem terrorysta znów wyszedł za rogu. Pilnie rozglądał się by znaleźć ewentualnych komandosów. Powoli zbliżał się do pozycji bosmana.

    Silver Phoenix
    Participant
    #67436

    "Jasny szlag" - Anielski cofnął się lekko, chowając za nadbudówkę. Wstał bezszelestnie i odpiął zabezpieczenie noża szturmowego. Oksydowane ostrze opuściło cicho pochwę. Bosman przyczaił się, nasłuchując kroków.

    I. Thorne
    Participant
    #67438

    Kroki przybliżały się.Po chwili zza rogu wyszedł "terrorysta". Przez chwilę zdziwił się widząc nurka, ale potem płynnym ruchem zaczął unosić broń. Działał szybko, wiedział, że jeśli uda mu się przechytrzyć komandosów to dostanie dodatkowe punkty na egzaminie.

    Silver Phoenix
    Participant
    #67477

    Bosman odetchnął z ulgą - jeśli w ogóle można mówić o uldze w takim wypadku.Przeciwnik trzymał broń w obu dłoniach, więc detonator musiał spoczywać bezpiecznie w którejś kieszeni.Anielski zaatakował. Uderzył lewą ręką w karabinek przeciwnika, starając się odsunąć jego lufę w bok - a tym samym zniknąć z linii ognia. Prawą nogą wymierzył kopniaka w krocze wroga, a prawa dłoń z nożem poszybowała w górę. Czubek szturmówki mierzył w tchawicę zaatakowanego.Bosman wyszedł z założenia, że człowiek z nożem w gardle uniesie instynktownie ręce do rany i nie w głowie będzie mu strzelanie.Nie liczył na negocjacje typu "odłóż broń albo cię zastrzelę". Prawdziwy terrorysta z podczepionym ładunkiem wybuchowym i tak byłby przecież gotowy na śmierć. Jedyne, na czym teraz zależało bosmanowi, to załatwić sprawę po cichu. Jak się uda - to bardzo dobrze. Jeśli nie... Sprawy ulegną znacznemu przyspieszeniu.A pomyśleć, że gdyby decydenci zdecydowali się dać grupie choć kilka tłumików, sprawa byłaby dużo prostsza. Przecież broń była przystosowana do ich montażu.Ale nie, po co...

    I. Thorne
    Participant
    #67487

    .... może po to by szkolenie było trudniejsze?Cios w broń odrzucił ją, ale bosman na pewno okupi to porządnymi sińcami. Uderzenie w krocze spowodowało lot ciała "terrorysty" ku pokładowi, a dotknięcie tchawicy "zabiło go".Żołnierz, tak jak mu polecono momentalnie padł i zaczął udawać martwego. Jednak nie dostanie dodatkowych punktów na ehzaminie, był za wolny.Po kilkunastu sekundach usłyszał szczęk kotwiczki i obok niego pojawił się kolejny komandos. Szybko wydobył broń i szepnął:- Wchodzimy do środka?

    Silver Phoenix
    Participant
    #67533

    - Jasne - odpowiedział równie cicho bosman. Chwycił powalonego pod pachy i wciągnął głębiej za nadbudówkę.Przesunął MP5 na plecy i podniósł zdobytą broń. AK-74 ma charakterystyczny wygląd. Anielski miał nadzieję, że w ciasnych korytarzach statku obecność tego karabinka opóźni jego identyfikację o ułamek sekundy. Nie wspominając już o tym, że w przypadku otwarcia ognia terroryści nie rozpoznają po odgłosie, kto strzela.Z tego co pamiętał, rufowa zejściówka była niedaleko. Wyjrzał zza nadbudówki.- u ciebie czysto? - spytał partnera, lustrując jednocześnie pokład.Spiął się, gotów do pospiesznego sprintu ku lukowi.

Viewing 15 posts - 16 through 30 (of 129 total)
  • You must be logged in to reply to this topic.
searchclosebars linkedin facebook pinterest youtube rss twitter instagram facebook-blank rss-blank linkedin-blank pinterest youtube twitter instagram