Forum Rozmowy (nie)kontrolowane Polityka Relacje pracownik - pracodawca

Relacje pracownik - pracodawca

Viewing 7 posts - 1 through 7 (of 7 total)
  • Author
    Posts
  • Sai
    Participant
    #2354

    Ostatnim czasy nagłośniona została sprawa supermarketów „Biedronka”, głównie relacji pracownik – pracodawca. Akurat mam kilku znajomych, którzy pracowali w Biedronce jak i innych super i hipermarketach. Z ich opowiadań wynika że pracodawca absolutnie nie liczy się z prawami a nawet godnością pracownika. Główną odzywką kierownika jest „ Jak ci się nie podoba, to się zwolnij ! Na twoje miejsce jest dużo chętnych.” Szefowie tyranizują pracowników hali hipermarketu, są niewolnikami za 600 zł netto. Często „na stałe” pracując jako pracownik tymczasowy wynajęty przez agencje pracy tymczasowej. Nie wolno im brać urlopów, gdyż jest on zaplanowany już z wyprzedzeniem. Nie przysługuje im nawet ustawowy nagły „urlop na telefon”. Mój kolega z grupy pracował kilka miesięcy w znanym hipermarkecie i dosyć tego, że harował za dwóch, dostawał 520 zł netto, jeździł wózkiem widłowym pomimo tego że nie miał uprawnień, a po zakończeniu pracy był sprawdzany przez pracowników ochrony, czy czasami czegoś nie wyniósł, szef uważał że i tak za dużo dostaje wynagrodzenia. Niemożliwe było obronić się przed pracodawcą, przy tak wysokim bezrobociu podejmując walkę z pracodawcą ryzykujemy zwolnieniem, na które większość ludzi nie może sobie pozwolić. Znajomy który pracował w hipermarkecie, powiedział mi kiedyś że szef przestał ich wyzywać od „nierobów” dopiero jak przed swoim domem dostał „w mordę”. Czy to jedyny sposób na złego pracodawcę/szefa ?

    Bonifacius
    Participant
    #24783

    Połowa mojej najbliższej rodzinki pracuje w supermarketach (bo ciężko było znaleźć inną pracę) i faktycznie nie jest lekko - stosowanie totalnego zamordyzmu i zastraszanie - innymi ofertami bezrobotnych to standard. Niestety - chcesz pracować - godzisz się na to, nie godzisz się na to - nie pracujesz. Jeśli zaś chcesz się sądzić no to życzę duuuużo cierpliwości. Raz - sądy są zawalone, dwa - market wytoczy przeciw tobie dobrze opłacanych prawników. Nie jest łatwo ujarzmić monstrum, ale jak pokazuje rzeczywistość nie jest to niemożliwe. Może Pani, której udało się zsądzić Biedronkę wygra do końca i jak zapowiada - dostanie się do pralamentu (jako poseł) i coś z tym zrobi. Chyba, że (zawsze jest druga droga) wpadnie w matnię z innej strony - tzn. zostanie :opłacona" przez inny market, by bronić jego "praw".

    The D
    Participant
    #24800

    Aby pracodawca przestrzegał prawa pracy musi mu się to opłacać. W rzeczywistości w jakiej żyjemy chyba bajlepszym wyjściem byłaby jakaś instytucja, która byłaby w stanie przeprowadzać częste kontrole i nakładać duże kary. Z drugiej strony, znając polską mentalność, pewnie szybko utworzyłby się korzystny dla obu stron układ supermarket-kontroler.

    Sai
    Participant
    #24817

    (...)wyjściem byłaby jakaś instytucja, która byłaby w stanie przeprowadzać częste kontrole i nakładać duże kary.

    [post="23680"]<{POST_SNAPBACK}>[/post]

    Z tego co wiem podczas kontroli Państwowej Inspekcji Pracy, wszystko jest w jak najlepszym porządku, nawet największy służbista nic nie znajdzie, podobnie jest z Państwową Inspekcją Handlową, jednak w tym przypadku słyszałem o „korzystnych działaniach” dla obu zainteresowanych stron. Uprawnienia PIP są dosyć duże, przy rażących zaniedbaniach inspektor może nawet wstrzymać produkcję, a to np. dla zakładu produkcyjnego największy cios. Inaczej sprawa wygląda w sklepach, w szczególności jeżeli chodzi o prawa pracownicze, tam występują tylko nakazy, upomnienia i kary pieniężne, które chociaż zostały podniesione, dla sieci hiper i supermarketów są śmieszne. Poza tym kontrole są sporadyczne, chyba że PIP prowadzi dochodzenie na żądanie pracownika, ale do tego długa droga.

    Bonifacius
    Participant
    #24823

    ...podczas kontroli PIP, wszystko jest w jak najlepszym porządku, ... nic nie znajdzie, podobnie jest z PIH (...) .

    ... bo często bywa tak, że inspektor wchodzi z pustą walizką a wychodzi z pełną, ... bo się dogadają, ... bo w tym dniu faktycznie jest wszystko w porządku, ...bo damy im upomnienie, a oni skruszeni się poprawią, ...bo przecież ten potężny hipermarket, do którego chodzą setki tysięcy ludzi rocznie, przynosi same straty !!! W morde Misia, każdy widzi to co chce !!! etc. etc. etc. a ja i tak nie wiem dlaczego tak jest.

    Prezes
    Participant
    #24867

    Kontrole i kary finansowe nic nie dadzą, sieci wliczają je w koszty i jeszcze odpis od podatku mają. Moim zdaniem nic sie nie zmieni dopóki mamy bezrobocie 18-19%, kierownicy niestety maja racje, że na jedno miejsce jest 10 chętnych no bo jak ktos nie ma żadnych dochodów to nawet 500 złotych to kupa kasy. Zmieni sie to dopiero jak bezrobocie spadnie do tych 10%, wtedy rzeczywiście jak sie komus nie będzie podobało to sie zwolni bo stosunkowo łatwiej będzie znaleźć inna pracę. Ale to pewnie za jakies 5 lat minimum.

    The D
    Participant
    #24890

    Rzeczywiście bezrobocie ma duży wpływ na politykę pracowniczą, ale nie jedyny. IMO gdyby nie było odpowiednich przepisów nawet spadek bezrobocia do 5% nie zmusiłby pracowników do oferowania korzystnych warunków. Zresztą oba zjawiska są ze sobą w pewnym stopniu związane. Pracodawcy, gdyby mogli, wprowadziliby 10-godzinny dzień pracy, co zmniejszyłoby ilość etatów i jeszcze bardziej zwiększyło bezrobocie.

Viewing 7 posts - 1 through 7 (of 7 total)
  • You must be logged in to reply to this topic.
searchclosebars linkedin facebook pinterest youtube rss twitter instagram facebook-blank rss-blank linkedin-blank pinterest youtube twitter instagram