Forum Trek.pl Newsy Star Trek Polacy też swój Axanar mają

Polacy też swój Axanar mają

Tagged: 

Viewing 15 posts - 16 through 30 (of 98 total)
  • Author
    Posts
  • Piotr
    Keymaster
    #118565

    A ja dam ten link, bo dyskusja "na czy w" niewiele da. W przypadku najgorszym dla tłumaczy, a najlepszym dla Ciebie, Q, nie ma lepszego wyboru, a jest kwestia preferencji. Jednak nie uważam, że to ten przypadek. ;>

    A "różowoskórzy" to inny problem, bo jak zauważyłeś, nie ma dobrego odpowiednika do "pinkskins". Ten problem to fakt, że nie ma tłumaczeń idealnych, bo zawsze da się coś poprawić - tyle że zwykle nie na lepsze, a na bardziej odpowiadające odbiorcy. Oczywiście gdy mówimy o tłumaczeniach ludzi, którzy mają praktykę i znają się na tym, co robią, bo w przypadku laików, którzy po prostu znają oba języki, poprawić da się wiele. Ale to też nie jest ten przypadek. ;>

    fluor
    Keymaster
    #118566

    Może pinkskin jako "ziemniaki"? Nie jest dobrym tłumaczeniem, ale myślę, że oddaje ducha pogardy. 😉

    Melnikor
    Participant
    #118567

    A właśnie, że nie taka była intencja Shrana:) Nazywając Archera i Tripa pinkskins chciał im okazać lekceważenie i pogardę, przynajmniej na początku.

    Dokładnie, uważał ziemian za infantylną rasę. Rasę niedojrzałych emocjonalnie dzieci które licząc na ochronkę Volcan bawią się w dorosłych odkrywców nie patrzących na konsekwencje swoich działań.

    snowman
    Participant
    #118568

    Widzę, że zupełnie przypadkiem wetknąłem kij w mrowisko. Miałem po prostu na myśli, że opublikowane tłumaczenie, jako merytorycznie bez zarzutu, byłoby świetnym punktem wyjścia do, by tak rzec, pracy szlifierskiej:) I tego mi właśnie zabrakło. Niestety wymaga to sporo czasu. Może po prostu należało chwilkę odczekać z publikacją? Tak czy inaczej raz jeszcze przepraszam wszystkich, którzy poczuli się urażeni moim bezpośrednim komentarzem.

     

    "Przemawiać w arenie" naprawdę brzmi w tym przypadku lepiej niż "przemawiać na arenie" i nie jest to jak mi się zdaje moje indywidualne odczucie:) Dokument wskazany przez Piotra przynajmniej częściowo potwierdza moje argumenty i nie jest znów tak bardzo niejednoznaczny.

     

     

    Wybór między na i w zależy częściowo od zwyczaju językowego, częściowo zaś od sposobu, w jaki wyobrażamy sobie miejsce, o którym mowa. Odnosząc się do przestrzeni otwartej, wolimy w zasadzie przyimek na, odnosząc się do przestrzeni zamkniętej, wolimy zaś w...

     

    I jeszcze jedno na koniec. "Arena Archera" to nazwa własna (podobnie jak chociażby Ergo Arena w Gdańsku). Obawiam się, że to również daleko bardziej przemawia za "w":P

     

    Proszę mi wybaczyć mój upór. Jak widać mam lekkiego językowego bzika:)

    Finka
    Participant
    #118569

    Spokojnie, nie sądzę, by ktokolwiek poczuł się urażony - po prostu chcemy odpowiedzieć na krytykę 😀
    Ja się zatem pobawię w wyrocznię. Sprawdziłam w słowniku i przede wszystkim w korpusie. "Na arenie" wygrywa, i to bardzo, z "w arenie".

    Co do reszty uwag, to już się ktoś odniósł.

    Jedyne, co dostrzegłam - faktycznie, obraca się w gruzy, a nie gruz. To dla mnie naprawdę zaskoczka, ale cóż, uczymy się całe życie 🙂
    Tłumaczenie było szlifowane, ale pod kątem poprawności - nie bawiliśmy się w literackość.

    Pozdro!

    snowman
    Participant
    #118570

     

    Dokładnie, uważał ziemian za infantylną rasę. Rasę niedojrzałych emocjonalnie dzieci które licząc na ochronkę Volcan bawią się w dorosłych odkrywców nie patrzących na konsekwencje swoich działań.

    Czy dobrze Cię zrozumiałem? Z Twoich słów wynika, że Shran używając pod adresem Archera słowa pinkskin jednocześnie puszczał do niego pobłażliwie oko. No nie tak to zapamiętałem:) Pamiętam za to, że porządnie zdzielił go przy okazji kolbą swojej broni w brzuch:) Naprawdę przypomnij sobie jak wyglądały okoliczności, w których po raz pierwszy padło to określenie. To była czystej wody werbalna agresja, zero infantylizowania czy pobłażliwości. Niestety, jak już wspominałem trudno to słowo przełożyć dobrze na polski stąd też nie będę się w tym wypadku jakoś szczególnie upierał przy swoich racjach.

    Melnikor
    Participant
    #118571

    To że uważam kogoś za infantylnego nie oznacza że mu pobłażam, oznacza że uważam go za niedojrzałego emocjonalnie, intelektualnie i psychologicznie.

    snowman
    Participant
    #118572

     

    Sprawdziłam w słowniku i przede wszystkim w korpusie. "Na arenie" wygrywa, i to bardzo, z "w arenie".

    W korpusie? Nie rozumiem.

    Stwierdzenie "Na arenie" wygrywa, i to bardzo, z "w arenie" jest mocno arbitralne bez wskazania konkretnych przykładów:) Pamiętaj, że liczy się kontekst, a nie bezwzględna liczba przykładów. Sam jestem w stanie wskazać mnóstwo wyrażeń, w których formę "na arenie" uznałbym za bezwzględnie poprawną i nawet na myśl by mi nie przyszło, żeby się czepiać:) Kontekst jednak ma tu moim zdaniem znaczenie decydujące.

     

    To że uważam kogoś za infantylnego nie oznacza że mu pobłażam, oznacza że uważam go za niedojrzałego emocjonalnie, intelektualnie i psychologicznie.

    I lejesz takich osobników bez chwili zastanowienia po łbie?:) Przepraszam, nie mogłem się powstrzymać. Bądźmy realistami. No, w jaki sposób Shran mógł po minucie szamotaniny z dwoma Ziemianami wyciągnąć wniosek, że są infantyli i niedojrzali. Błagam, bądźmy wobec siebie uczciwi:)

    Piotr
    Keymaster
    #118573

    Miałem po prostu na myśli, że opublikowane tłumaczenie, jako merytorycznie bez zarzutu, byłoby świetnym punktem wyjścia do, by tak rzec, pracy szlifierskiej:) I tego mi właśnie zabrakło. Niestety wymaga to sporo czasu. Może po prostu należało chwilkę odczekać z publikacją?

    Zawsze można inaczej, zawsze można "bardziej", ale na bogów Kobolu, skoro pokazujesz, że potrafisz, to gdy następnym razem będę prosił o pomoc na liście, do której masz dostęp, racz się do niej zgłosić. Bo teraz pokazujesz jedynie, jak po fakcie wyszukiwać niedociągnięcia, i to - jak widać w czterech z pięciu przytoczonych fragmentów - na siłę.

    snowman
    Participant
    #118574

    Cóż, Tellarite nature. Fajny był spór, a i pobawić się w słowa ciekawie było przy okazji. Panie Piotrze, poczułem się zaszantażowany:) Kto wie? Jeżeli następnym razem trafię na wspomnianą listę być może się zgłoszę. Niestety, pośród wielu innych mam także i tę wadę, że serdecznie nie znoszę pracy grupowej, a co za tym idzie kompromisów także nie lubię zawierać. Pewnie miałby mnie Pan dosyć już po kilku dniach i szczerze mówiąc zupełnie bym się temu nie dziwił:) Chyba wolałbym samodzielnie dokonać takiego tłumaczenia. A teraz już znikam życząc każdemu rozmówcy miłego wieczoru/spokojnej nocy. Przed snem raz jeszcze obejrzę sobie The Andorian Incident🙂

    Melnikor
    Participant
    #118575

    I lejesz takich osobników bez chwili zastanowienia po łbie? 🙂 Przepraszam, nie mogłem się powstrzymać.

    Jeśli agresja i wojowniczość leży w naturze mojej rasy i mam ku temu sposobność, to tak leje po łbie.
     

    Bądźmy realistami. No, w jaki sposób Shran mógł po minucie szamotaniny z dwoma Ziemianami wyciągnąć wniosek, że są infantyli i niedojrzali. Błagam, bądźmy wobec siebie uczciwi:)

    Zadają się z Vulcanami, wrogą mi rasą którą wielokrotnie oskarżałem o oszustwa itp. Więc tylko niedorozwinięta rasa może z nimi trzymać. Poza tym to może i było pierwsze spotkanie Shrana z ludźmi, ale raczej wywiad Andorii miał już jako taki obraz Ziemi, choćby przez wzgląd na udział Volcan.

    snowman
    Participant
    #118576

     

    Jeśli agresja i wojowniczość leży w naturze mojej rasy i mam ku temu sposobność, to tak leje po łbie.

    No to jest dopiero infantylne podejście do relacji międzyplanetarnych. Ludzkość w osobie Archera jawi się w tym świetle jako wyjątkowo dorosła i oświecona.

    Poza tym to może i było pierwsze spotkanie Shrana z ludźmi, ale raczej wywiad Andorii miał już jako taki obraz Ziemi, choćby przez wzgląd na udział Volcan.

    "Earth? What is Earth? Never heard of it?" Cytat z serialu, może niezbyt wierny, ale w swoim duchu zgodny z serialową rzeczywistością.

    Melnikor
    Participant
    #118577

    No to jest dopiero infantylne podejście do relacji międzyplanetarnych. Ludzkość w osobie Archera jawi się w tym świetle jako wyjątkowo dorosła i oświecona.

    Patrząc na to oczami człowieka, można tak to oceniać. Spójrz teraz na to przez pryzmat Andorianina który ma inny system wartości. Pójdźmy dalej, dokonuje rajdu na wrogą placówkę i znajduję tam "obcych" którzy ewidentnie są przychylni moim wrogom, także w takim momencie traktuję ich jak potencjalnych wrogów. 

     

     

    "Earth? What is Earth? Never heard of it?" Cytat z serialu, może niezbyt wierny, ale w swoim duchu zgodny z serialową rzeczywistością.

    A co miał w pierwszym kontakcie stwierdzić:

    A tak Ziemia, słyszałem o niej. Nasz wywiad przekazał że współpracujecie z Volcanami przy badaniach na napędem Warp.

    snowman
    Participant
    #118579

     

    Patrząc na to oczami człowieka, można tak to oceniać. Spójrz teraz na to przez pryzmat Andorianina który ma inny system wartości. Pójdźmy dalej, dokonuje rajdu na wrogą placówkę i znajduję tam "obcych" którzy ewidentnie są przychylni moim wrogom, także w takim momencie traktuję ich jak potencjalnych wrogów. 

    Choć w serialu nie ma o tym nawet najdrobniejszej wzmianki, to załóżmy na chwilę, że andoriański wywiad faktycznie interesował się Ziemią i na dodatek w tak naiwny sposób postrzegał Ziemię oraz Ziemian. Mam na myśli tę "sławetną" infantylność rzecz jasna. Jak myślisz? Czy kapitan jedynego ziemskiego okrętu warp 5 o stosunkowo dużym potencjale bojowym mógłby pozostać poza sferą zainteresowań andoriańskiego wywiadu? No przecież w takiej sytuacji Andorianie musieliby doskonale zdawać sobie sprawę ze stosunku Archera do Wolkan, który mówiąc delikatnie przychylny im nie był. Podobnie było z wieloma innymi oficerami ziemskiej floty. To się po prostu nie klei. Archer był wobec Wolkan ekstremalnie sceptyczny, chwilami nawet wrogi. I to już nie są domysły tylko fakty, wielokrotnie znajdujące odzwierciedlenie na przestrzeni wszystkich sezonów serialu. Raz jeszcze pozwolę sobie zauważyć, to się kupy nie trzyma, ZWŁASZCZA z punktu widzenia andoriańskiego kapitana, który ma dostęp do danych wywiadowczych. Shran i jego załoga naprawdę po raz pierwszy mieli do czynienia z ludźmi. Przypomnij sobie jak podczas przesłuchań wypytywali Archera o jego związki z Wolkanami. Przypomnij sobie szczerze (czyt. boleśnie:)) zdziwioną minę Shrana pod kopniec odcinka "The Andorian Incident". Gdzież tu miejsce na ludzi bezkrytycznie wpatrzonych w Wolkan, ludzi którzy nieustannie kryją się pod wolkańskimi skrzydłami? Żaden wywiad nie byłby tak naiwny, także andoriański.

    Piotr
    Keymaster
    #118581

    A "pinkskins" to i tak "różowoskórzy", nieważne ile się naprodukujesz. ;>

Viewing 15 posts - 16 through 30 (of 98 total)
  • You must be logged in to reply to this topic.
searchclosebars linkedin facebook pinterest youtube rss twitter instagram facebook-blank rss-blank linkedin-blank pinterest youtube twitter instagram