Forum Fandom Sesje RPG, PBF i inne Star Trek: PBF PL PBF - Podporucznik Verith

PBF - Podporucznik Verith

Viewing 15 posts - 1 through 15 (of 225 total)
  • Author
    Posts
  • I. Thorne
    Participant
    #2854

    Ziemia. Piękna planeta łącząca w sobie wszystkie kolory: biały, żółty, zielony i niebieski. Idealne miejsce na odpoczynek. A może na zamieszkanie?Ziemia. Cierpiąca planeta skażona najgorszą plagą wszechświata. Ludźmi. Prymitywnymi, głupimi i leniwymi. Czuli się tu bezpicznie, ale Breenowie przypomnieli im co to strach.Stałeś przy promie czekając na jakąś bandę zidiociałych federacyjnych kadetów, który mieli być twoimi pasażerami. Patrząc na przelewającą się ciżbę przez bramy Akademii Gwiezdnej Floty przypomniałeś sobie stare powiedzenie świętej pamięci Pretora Nerala: "Czekamy na to ponad 200 lat. Możemy poczekać jeszcze z 10. Prędzej czy później Federacja padnie na kolana". Tylko czy to była tylko propagandowa gadka, aby Senat wsparł sojusz Federacji i Klingonów w walce z Dominium? A może jednak mówił prawdę.Zauważyłeś grupkę żałosnych kadetów. Wyglądali jak zbite psy. Niemrawo i powoli zblizali się do promu. Czyżby to byli oni?

    Eric Keitel
    Participant
    #42675

    - Pośpieszcie się! - warknął stojący przy promie Romulanin. Przy pięknie Romulusa i dziesiątek innych planet Imperium Ziemia wydawała się żałosna. Żałosna skała w zimnym kosmosie zamieszkiwana przez najgorszego z możliwych wirusów, powoli rozprzestszeniającego sie na kwadrant, i dalej - na całą galaktykę. Wirusa z którym powinno się walczyć gdy jeszcze istniała taka możliwość.- Na pokład. Nie odzywać się bez pytania. - Rehu pokręcił głową ze zniecierpliwieniem patrząc na tą żałosną grupę. W PRAWDZIWEJ Flocie powinni dawno stawić sie do raportu za sam wygląd... Brudne buty, rozpięte mundury... Żałosne. Jakim cudem Ziemianom udało się tyle osiagnąć? Przecież nawet głupi nie może mieć aż takiego szczęścia?!Podporucznik zaraz za nimi wszedł na pokład i przygotował się do lotu. Przeszkadzał mu tylko smród ziemian, widać musieli biegać bo ich pot czuł z kilkudziesieciu centymetrów. Banda nieobytych zwierzaków...

    I. Thorne
    Participant
    #42677

    Żeby postraszyć te podistoty ostro wystartowałeś i praktycznie każdy twój manewr powodował ostre wstrząsy. Oczywiście tłumiki inercyjne wcześniej wyłączyłeś. Niech poczują jak jest naprawdę w kosmosie.Przed tobą z każdą chwilą coraz bardziej stawał się widoczny potężny okręt. Kiedyś chluba marynarki, teraz coraz częście relikt przeszłości i przestroga dla inżynierów przed gigantyzmem. IRS Dvarian klasy D'deridex. Obok niego orbitowało kilka Griffinów i Raptorów. Grupa specjalna admirała Bradena, który przybył na Ziemię z kurtuazyjną wizytą oraz na kolejną rundę rozmów pokojowych.

    Eric Keitel
    Participant
    #42678

    Rehu skrzywił sie pogardliwie przypominając sobie po co tutaj przylecieli. Pokój! Też coś! Prawdziwy pokój narzucają zwycięzcy... Szybko wywołał olbrzymia widocznego na monitorze. Może te olbrzymie warbirdy były przestarzałe, ale nadal budziły respekt.- Podporucznik Rehu I'rVrethae N'nVerith prosi o zgodę na lądowanie.- Udzielam - lakoniczna odpowiedź była odpowiednia. Bez federacyjnego lania wody czy narzekania. Jednym słowem, tutaj panowała dyscyplina. Prom podskoczył gwałtownie przyprawiając kadetów o kilka sińców a poźniej wolno opadł na płytę hangaru.- Zgłosić się po odbiór rozkazów -warknął w stronę grupy chorążych - i po przydział kwater!.

    I. Thorne
    Participant
    #42679

    Kadeci bez słowa opuścili prom. Chyba wreszcie zauważyli, że to nie Akademia.To promu podeszli dwaj mechanicy.- Trzeba będzie go przewietrzyć po tych... ludziach. - rzekł jeden z obrzydzeniem. A potem obaj się roześmiali.- Podporucznik Verith? Chyba nie zdziwię pana jeśli powiem, że admirał Braden pana wzywa?

    Eric Keitel
    Participant
    #42680

    - Nie. - Rehu uśmiechnął się lekko. Wreszcie czuł się dobrze, gdy te śmiecie opuściły jego bezpośrednią okolicę. Grzecznie kiwnął głową i spokojnym krokiem ruszył w stronę kwatery dowódcy. Wkońcu, jakiś czas już był na okręcie. Strażnicy puścili go bez słowa, widać był oczekiwany. Wszedł do biura admirała i ukłonił się.- Panie. Podporucznik Verith. Wzywał mnie pan.

    I. Thorne
    Participant
    #42683

    - Spocznij. - odpowiedział admirał. - Mam dla pana specjalne zadanie. Oglądałem pański życiorys i historie rodu. Przez prawie tysiąc lat pracowali dla Republiki. Dlatego mam dla pana małe zadanie. Zostanie pan na czas podróży i przebywania w układzie Draken. Potem otrzyma pan inny przydział. A teraz ma pan wolne...

    Eric Keitel
    Participant
    #42684

    - Tak, panie - Rehu ukłonił się z szacunkiem i po przyzwoleniu dowódcy opuścił gabinet. Szybko ruszył w stronę strzelnicy. Mieli długo podróż przed sobą, niewarto było tracić ofiarowanego czasu na rozrywkę. Zresztą, lecieli po terenach ludzi. ie wierzył by byli w stanie powstrzymać jakikolwiek nagły atak, ale czujniki mieli niezłe. Wykryją zbliżajace się niebezpieczeństwo... A są zbyt naiwni żeby zataić taką informację.

    I. Thorne
    Participant
    #42686

    Federacyjne psy bały się zaatakować grupę admirała Bradena. Zapewne wiedzieli, że po takim incydencie zapłonęłaby nie tylko Neutralana Strefa i jej okolice, ale nawet kolonie w centrum.Twoja służba była łatwa, każdego dnia miałeś 4-godzinną wachtę w jakimś kluczowym miejscu statku.Dopiero 3 dnia coś się wydarzyło. Światła lekko przygasły. Nie musiałeś słuchać standartowego komunikatu. Dvarian uruchomił maskowanie.

    Eric Keitel
    Participant
    #42687

    Rehu leciutko wzruszył ramionami. Rozgorączkowanie było nie na miejscu. Domyślił sie ze Dvarian musiał coś wykryć, stąd maskowanie - ale jego załoga świetnie znała się na rzeczy i kolejny młody oficer raczej im nie pomoże. Oparł się wygodniej o fotel stanowiska przy którym siedział. Jeśli będzie potrzebny, to ktoś go pewnie wezwie.

    I. Thorne
    Participant
    #42693

    Blisko miejsca, gdzie siedziałeś był mały bulaj. Mimo spokoju co pewien czas spoglądałeś przez niego ciekawie.Kilka minut cichego lotu i zaczęło się. Nie mogłeś ogarnąć wszystkiego co się dzieje, ale zauważyłeś Soyuza trzymanego promieniem trakcyjnym.

    Eric Keitel
    Participant
    #42695

    - Pewnie ci idioci znowu nie dopilnowali własnych oddziałów - mruknął cicho i z niechęcia sam do siebie. Chwilę później w bulaju mignął stary Antares holowany przez inny romulański okręt. Podporucznik uśmiechnął się samymi kącikami warg. Jak zwykle Republika okazała swoją wyższość.

    I. Thorne
    Participant
    #42701

    Przez kilka minut nic się nie działo. Potem w oddali usłyszałeś ciężkie kroki i krzyki jakiegoś Romulanina:- Szybciej łazęgi! Już my się wami zajmiemy, że pożałujecie, że w ogóle się urodziliscie.Odpowiedział mu słaby protest, a potem głuchy odgłos. Chyba ktoś dostał kolbą karabonu.Po 10 minutach Dvarian znów wszedł w warp.

    Eric Keitel
    Participant
    #42702

    - No i to by było na tyle - mruknął filozoficznie porucznik oddalając się od bulaja. Obowiazki były ważniejsze. Miał nadzieję ze do celu dolecą w miarę szybko, był bardzo ambitny i chciał poznać zadanie jakie zamierzał mu powierzyć admirał.

    I. Thorne
    Participant
    #42710

    W miarę szybko oznaczało 4 dni.Wiedziałeś, że zblizacie sie do granic Federacji. Po prostu wyczuwałeś to.Tuz przed rozpoczęciem warty zostałeś wezwany do zbrojowni. Tam wyposażono cię jak komandosa. Dostałeś karabin, dezruptor i 2 noże. Jeden do schowania w ukrytej pochwie na nodze. Obok przygotowywali sie inni żołnierze. Czyżby zejście na wrogi obszar?Gdy wszyscy byli juz gotowi centurion dowodzący oddziałem nakazał marsz do śluzy. Jeszcze do niej nie doszliście, gdy wyczułeś znany zapach. Federacyjnych kadetów.

Viewing 15 posts - 1 through 15 (of 225 total)
  • You must be logged in to reply to this topic.
searchclosebars linkedin facebook pinterest youtube rss twitter instagram facebook-blank rss-blank linkedin-blank pinterest youtube twitter instagram