Forum Fandom Sesje RPG, PBF i inne Star Trek: PBF PL PBF - Chorąży Rawlinson

PBF - Chorąży Rawlinson

Viewing 15 posts - 1 through 15 (of 44 total)
  • Author
    Posts
  • I. Thorne
    Participant
    #2543

    - 298, 299, 300. Trzysta replikatorów. - zatwierdziłaś informacje na paddzie. - A teraz pojemniki z ciężka wodą. Ile? 2500? - z wściekłości prawie nie rzuciłaś paddem w ścianę. - I ja mam to policzyć? Cholerna kapitan!- Kapitan do chorążej Rawlinson - jakbyś wykrakała. - Za 3 godziny dokujemy przy DS9. Proszę przerwać liczenie zawartości ładowni i przygotować się zejścia na pokład stacji. Tam zgłosicie się do dowódcy, pułkownik Kiry. Zrozumiano?- Tak jest! - odpowiedziałaś machinalnie i popędziłaś w stronę swojej kajuty. Nareszcie uwolnisz się od tej wstrętnej, volkańskiej baby. Ciekawe czy każdemu kadetowi każe inwentaryzować ładunek na transportowcu?Szybko zebrałaś swoje rzeczy i byłaś gotowa do zejścia z pokładu. Ostatnie minuty dłużyły się niemiłosiernie. Od razu po informacji o przybiciu prawie biegiem udałaś się do śluzy. O dziwo czekała przy niej kapitan.- Chorąży, niedługo otrzymacie swój pierwszy okręt wraz z załogą. Dbajcie o nią. To są kadeci, a nie komandosi. Mają zdobywać doświadczenie w terenie, a nie ginąć w bezsensownych akcjach. Uważajcie na nich. I jeszcze jedno. Powodzenia.- Dziękuje, pani kapitan. - odpowiedziałaś.Po chwili przeszedłaś przez śluzę i turbowindą zjechałaś na Promenadę.

    Zarathos
    Participant
    #32188

    - No, wreszcie z daleka od chodzacej logiki - burknelam i powedrowalam w strone najblizszego baru usilujac zachowac powage nalezna dowodcy okretu Federacji. Chyba nie bardzo mi sie to udawalo, bo ludzie patrzyli na mnie i usmiechali sie.- I z czego rzycie? - zapytalam bardziej siebie niz mijanych ludzi. - Nie widzieli kobiety czy co?Gdy doszlam do baru moj humor gwaltownie skwasnial. Widok rozesmianego z zadowolenia Ferengi niezby dobrze wplywa na wrazliwe kobiety. Takie jak np ja. Postanowilam zepsuc gadowi humorek.- Najtansza wode. - zamowilam i rozesmialam sie widzac mine Ferengi. Pokiwalam glowa i sprostowalam - najlepsze wino.

    I. Thorne
    Participant
    #32203

    Służę pani. - nalał drinka i poptarzył na twój stopień. Później dokładnie zlustrował twoją figurę i zagaił. - Krótko w Gwiezdnej Flocie, prawda? Ja mam lepszą propozycję. Potrzebuję kilku nowych dziewczyn dabo. A pani ma wszystkie potrzebne atrybuty, szczególnie przednie. I jak zainteresowana? - roześmiał się ochryple.

    Zarathos
    Participant
    #32208

    Pochylam sie w strone Ferengi i powoli glaszcze jego ucho.- Wiesz, niedawno moja byla kapitan kazala mi liczyc pare tysiecy kontenerow z wodazaczynam glaskac obie malzowiny- Przedtm liczylam replikatory. pareset replikatorow. Po kolei - chwytam go mocno za uszy i sciskam - W zwiazku z tym mam wredny humor - sciskam jeszcze mocniej - A rozprawianie o moich... atybutach tylko ten humor pogarsza. A jak mam zly humor - ciagne za uszy - to mam ochte wytargac kogos za uszy. Mocno. Moze nawet oberwac jedno albo dwa.

    I. Thorne
    Participant
    #32209

    - Aaaa! Moje uszy! - wreszczy Ferengi. - Ja nie miałem nic złego na myśli mówiąc o twoich atrybutach. ja tylko... - puszczasz jego uszy, które są nienaturalnie czerwone. Ferengi odskakuje od ciebie. - No cóż. Jak nie to nie. Ale jak zmienisz zdanie to wiesz gdzie mnie szukać. - mówiąc to trzyma się odpowiedniego dystansu od twoich rąk. Odwracasz się i patrzysz po sali. Nie widzisz nic szczególnego. Ot paru oficerów GF, kilku Klingonów, Romulan i innych obcych. Jest nawet jeden Vorta w asyście dwóch Jem'Hadar. Normalny dzień w barze. Ale zaraz. Jest jeden wyjątek. Przy jednym ze stolików siedzi volkańska kadetka. Popija jakiś napój. A minę ma jak potencjalny samobójca.

    Zarathos
    Participant
    #32326

    Volkanka... co ona taka skwaszona? Myslalam, ze te chdzace lalki nie okazuja uczuc. A moze to Romulanka. O, to by bylo nawet zabawne... Heh, mozna sie przywitac, ostatecznie, co innego mam do roboty. Mojego (jak to brzmi) okretu jeszcze nie ma... chyba... mam nadzieje. To rownie dobrze moge do konca zepsuc sobie dzien i pogadac z chodzacym uosobieniem logiki.Podchodze do stolika z volkanka- Czesc, chcesz trucizne?

    I. Thorne
    Participant
    #32339

    - Słucham? - odpowiada. Ponawiasz pytanie. - Nie. Po co mi? - chyba dochodzi do ciebie, że to jej normalny wyraz twarzy. - Jestem T'Pev, oficer naukowa na USS Harpia. To znaczy przyszła oficer naukowa. - przedstawia się. - A pani?

    Zarathos
    Participant
    #32413

    - Eee.. - na chwile mnie wmurowalo. No popatrz popatrz, a mowili ze jak dwoch vulcanow postawic kolo siebie to bez skanera nie odroznisz - jestem Nell Rawlinson, tak jakby, dowodca Harpii. Mozna sie przysiasc? chetnie poznam kogos z zalogi.

    I. Thorne
    Participant
    #32415

    -Proszę bardzo, pani... kapitan. - pokazała na krzesło obok. Siadłaś na nim. W tej samej chwili do baru wpada paru kadetów. Najwyższy z nich ryczy na Ferengiego.:- Uszaty! Raktajino dla wszystkich. Stawiam ja, Michael Garibladi, szef ochrony na Harpii! Szybciej, kurduplu! - Ferengi szybko nalewa drinki.

    Zarathos
    Participant
    #32419

    - Lepiej sie nie upij - krzycze - bo dzis ma podobno przyleciec kapitan tego cud okretu i jeszcze cie zredukuje z nadzorcy kicia do jego rezydenta - mrugam do Vulcanki.

    I. Thorne
    Participant
    #32420

    - Podobno to jakś mała baba. Niech no tylko mi podskoczy! - wykrzykuje Garibladi. Chce coś jeszcze dodać, ale uspokaja go inny kadet.- Spokojnie Michael. Zobaczymy czy będziesz tak ostry z Kardachami.Czas powoli mijał. Garibladi trochę sobie popił. Zaczął chwalić się swoim kuzynem co walczył z Dominium oraz opisywać swe przyszłe bohaterskie czyny. Vorta wraz z ochroną się ulotnił, przybyła natomiast grupka kardazjańskich oficerów.

    Zarathos
    Participant
    #36578

    Cicho jeknelam. Vorta przezyl, bo nawet kadet na hormonach nie bedzie atakowal jego ochrny. Ale ci cardassianie to proszenie sie o klopoty. Wstaje i podchodze do Michaela- Wystarczy ci na dzis, kadecie - spokojnie mu mowie i dodaje - jakbys sie pytal, to ja jestem ta mala baba, czyli twoja kapitan. I wlasnie ci podskakuje.

    I. Thorne
    Participant
    #36582

    Kadeta zamurowało.- Ja... ja... - chciał cos powiedzieć, ale zaczął się jąkać.Kardazjanie spokojnie usiedli w końcu sali i zamówili butelkę canar.

    Zarathos
    Participant
    #36605

    - Za mlodzi jestescie na wysiadywanie po barach - rzucilam jeszcze i skinawszy glowa Vulcance wyszlam z baru. Przez moment zastanawialam sie, co dalej, gdy przypomnialam sobie rozkazy bylej kapitan- Komputer, zlokalizowac pania Kire, dowodce stacji.Gdy machineria podala gdzie szukac polkownik poszlam w tamtym kierunku.

    I. Thorne
    Participant
    #36606

    - Pułkownik Kiry obecnie nie ma na stacji. - poinformował komputer.- Więc kto dowodzi?- Komandor Elias Vaughn.- Gdzie jest?- W gabinecie dowódcy stacji.Na Wieży panowała trochę ożywiona atmosfera. Wszędzie siedzieli mechanicy i coś łączyli. W gabinecie dowódcy Vaughn stał odwrócony w kierunku okna i patrzył na miejsce, gdzie znajdował się korytarz.- Panno Rawlinson - rzekł nie odwracając się. - czy dotarcie z okrętu na Wieżę trwa tak długo?

Viewing 15 posts - 1 through 15 (of 44 total)
  • You must be logged in to reply to this topic.
searchclosebars linkedin facebook pinterest youtube rss twitter instagram facebook-blank rss-blank linkedin-blank pinterest youtube twitter instagram