Forum Fandom Sesje RPG, PBF i inne Star Trek: PBF PL PBF - Chorąży MacLeod

PBF - Chorąży MacLeod

Viewing 15 posts - 31 through 45 (of 113 total)
  • Author
    Posts
  • Zeal
    Participant
    #28114

    Gdy pojawiacie się na mostku, taktyczna rzuca Sheanowi szybkie spojrzenie. Nie wiesz, jakim cudem jest w stanie coś wyczytać z jego miny... Ale najwyraźniej udaje się jej to, ponieważ oddycha z widoczną ulgą.- Tak, kapitanie, otrzymaliśmy współrzędne. Pozwoliłem sobie przesłać je do hali transportera - uśmiecha się niepewnie kadet. Widać nie wie, czy go pochwalisz... Czy skarcisz.

    EMH Mark IX
    Participant
    #28115

    - Dobra robota naukowy - uśmiechnałem się lekko. Lubię gdy załoga wykazuje inicjatywę - Teraz będzei miał Pan okazję się wykazać, przejmuje Pan mostek. Ja, Pierwszy i Pani DeVirian, schodzimy na powierzchnię.Odwróciłem się do wymienionej dwójki.- Spotkamy się za 15 minut w sali transportera - rzuciłem krótko i wszedłem do turbowindy - muszę coś jeszcze sprawdzić.- Pokład 3! - winda zjeżdżała błyskawicznie i po chwili drzwi się rozsunęły.Od ambulatorium dzieliło mnie tylko kilka kroków. Wszedłem do środka i rozejrzałem się po pustym pomieszczeniu. Chun Li najwyraźniej była na śniadaniu. Trudno.- Komputer, zlokalizuj kadetkę Li - zaraz! nie była mi do niczego potrzebna - Komputer, anulacja polecenia! Aktywuj EMH!

    Zeal
    Participant
    #28116

    - Tak jest, kapitanie - kadet aż kraśnieje z zadowolenia.Gdy opuszczasz mostek widzisz, jak taktyczna podchodzi do Connora.Izba chorych jest nieduża... Ale przecież sama Nova do gigantów się nie zalicza. Gdy wydajesz komendę, materializuje się przed Tobą hologram w postaci łysiejącego człowieka w średnim wieku, przypominającego "dobrego wujka doktora" z dwudziestowiecznych kreskówek.- Proszę zdefiniować wymagany rodzaj medycznej pomocy - hologram wypowiada typową formułkę.

    EMH Mark IX
    Participant
    #28117

    - Nie potrzebuję pomocy medycznej, raczej czegoś na wzmocnienie - odpowiedziałem zgodnie z prawdą - Mam ostatnio problemy z bezsennością. I proszę się pospieszyć, za kilka minut opuszczam okręt.

    Zeal
    Participant
    #28118

    - Proszę usiąść, kapitanie - hologram wskazuje koję. Gdy zajmujesz miejsce, doktor podchodzi do Ciebie z hypospray'em. - To łagodny środek pobudzający - mówi. Przykłada go do Twojej szyi. Słyszysz cichy syk spręzonego powietrza i czujesz lekkie ukłucie.- Jego działanie utrzyma się przez sześć godzin. Proponuję, aby po powrocie zszedł pan z mostka na co najmniej dobę. Zalecam również picie napojów uspokajających, takich jak herbata z odpowiednich ziół. Wykazuje pan pierwsze oznaki przemęczenia.

    EMH Mark IX
    Participant
    #28120

    - Postaram sie dostosowac do zaleceń - zeskoczyłem płynnym ruchem z leżanki - To wszystko doktorze. Komputer, deaktywuj EMH!Doktorek zniknął, usiłując najwyraźniej coś jeszcze powiedzieć przed wyłączeniem.Pokręciłem głową i wyszedłem z lecznicy.- Pokład 2 - podpowiedziałem windzie. Winda zapiszczała i wypluła mnie kilka sekund później parę metrów wyżej.Pierwszy i taktyczna już czekali w transporterze.

    Zeal
    Participant
    #28121

    Gdy otwierają się drzwi, do Twoich uszu dociera:- ..steś pewien? - głos taktycznej jest zabarwiony niepokojem.- Obiecałem kapitanowi - z kolei Shean mówi z tłumioną pasją.Oboje milkną na Twój widok. Taktyczna odsuwa się od pierwszego. Z tego, co widzisz, była bliżej niego, niż to konieczne przy rozmowie. Dużo bliżej.Widzisz, że zarówno Connor jak i DeVirian mają ze sobą fazery. Postępowanie co najmniej zastanawiające, jako że macie zamiar odwiedzić placówkę Federacji.Przy konsoli stoi kadet drugiego roku. Gdy wchodzisz, przyjmuje postawę zasadniczą.- Jesteśmy gotowi - oznajmia Eva. W zasadzie pierwszy ma wyższą rangę, to on powinien zameldować... Ale z tego co widzisz, nie ma za złe kobiecie, że wyrwała się przed niego.

    EMH Mark IX
    Participant
    #28123

    - Zauważyłem Pani DeVirian - wskazałem na przypięte fazery kadetów - Macie zamiar poćwiczyć z marines? Bo z tego co pamiętam nie udajemy się na wrogie ani nieznane terytorium i fazery raczej nie są konieczne?Machnąłem ręką, dając znać kadetowi za konsolą transportera, że może przestać się prężyć.- Przepraszam? Nie dosłyszałem - zwróciłem się bezpośrednio do Evy, w związku z przedłużającą się ciszą.

    Zeal
    Participant
    #28124

    Widzisz, że Eva chce coś powiedzieć, ale ucisza ją Connor.Pierwszy oficer występuje przed kobietę.- To moje polecenie, kapitanie - mówi spokojnie. - Regulamin Floty zabrania zabierania za sobą broni tylko do Sztabu Głównego na Ziemi. Wszędzie indziej jest to dozwolone. Oczywiście nie mówię, że konieczne... Ale dozwolone. Poza tym fazer to nie tylko broń. pozwolę sobie przypomnieć, iż może służyć również do innych celów. Wybieramy się na poligon marines, a ich szkolenie jest raczej ostre. Walczą nie tylko w symulacjach, ale są uczeni rownież przetrwania w ciężkich warunkach. Nie chciałbym stanąć oko w oko z rozwścieczonym przedstawicielem miejscowej fauny. A pan?Poza tym pozwolę sobie przypomnieć fragment regulaminu mówiący o tym, że kapitan może uczestniczyć w misji 'away' tylko w asyście uzbrojonej eskorty. A to jest misja 'away'.Patrzy na Ciebie niewinnie.

    EMH Mark IX
    Participant
    #28127

    Pokiwałem głową potakująco...- Bardzo logicznie Shean, ale twoja logika jest mocno rozmyta - skwitowałem wypowiedź Pierwszego.- Po pierwsze, to nie jest misja typu "away". Transportujemy się na teren ćwiczebny federacji. Po drugie, o wycieczce na poligon marines bez pełnego rynsztunku bojowego możecie tylko pomarzyć, albo pobawić się w to w holodeku - sapnąłem wściekle - Po trzecie, koordynaty zostały zlokalizowane wewnątrz budynku dowodzenia, więc szanse na napotkanie miejscowej fauny są raczej znikome.- Po czwarte - zamilkłem na chwilę, żeby spotęgować napięcie - Nie musisz mnie uczyć regulaminu floty Shean. Znam go na pamięć i jeżeli uznałbym iż grozi nam jakiekolwiek niebezpieczeństwo, sam poleciłbym wam pobranie uzbrojenia.- O co chodzi z tymi fazerami? Tylko tym razem bez kręcenia z regulaminem! - zwróciłem się bezosobowo do stojącej przede mną dwójki.Kadet za konsolą operacyjną starał się udawać, że go tu wcale nie ma.

    Zeal
    Participant
    #28128

    Connor milczy uparcie. Pałeczkę przejmuje Eva.- Wśród marines znajduje się syn pułkownika - mówi miękko.- Eva... - protestuje Shean.- Cicho! - ucisza go rudowłosa. Ponownie patrzy na Ciebie.- Zabraliśmy broń dla samoobrony. Na poligonie łatwo o wypadek. A Kyle nie lubi ani Sheana... Ani mnie. Jeśli jednak uważa pan, że to zbędne... - jej ciemnozielone oczy patrzą na Ciebie spokojnie.Kadet przy konsoli niemal wtapia się w ścianę. Chyba chciałby być daleko stąd...

    EMH Mark IX
    Participant
    #28129

    Ruda wciąż uparcie patrzyła mi prosto w oczy, jakby chciała wzrokiem przewiercić mi czaszkę. Coś było nie tak. Dziwne wrażenie czyjejś obecności.Potrząsnąłem głową i nagle mnie olśniło.Eva należała najwyraźniej do tego ułamka procenta istot ludzkich obdarzonych szczątkowym zmysłem telepatii. To by tłumaczyło dlaczego rozumieją się z Connorem bez słów.Odwróciłem sie o 180 stopni.- Kadecie Ricoletti, proszę nas zostawić na kilka minut. Dam znać jak będziemy potrzebowali pańskiej pomocy.Śniadolicy operator transportera ulotnił się z westchnieniem ulgi.Podszedłem do pulpitu sterującego transporterów.Kilka wciśnięć klawiszy spowodowało, że świat spowiła błękitna kurtyna.* * *Czego, jak czego, ale takiego posunięcia się nie spodziewali.DeVirian i Connor rozglądali się w oszołomieniu po pomieszczeniu do którego nas przetransportowałem.Kilka kroków wystarczyło, żebym znalazł się przy panelu ściennym. Kolejnych kilka klawiszy sprawiło, że ściany zaczęły się rozsuwać odsłaniając zbrojownię.- Proszę bardzo, częstujcie się - stwierdziłem cierpko - bo chyba nie myślicie, że zwykłe fazery wam pomogą w konfrontacji z marines broniącymi syna pułkownika.- Dlaczego mi nie powiedziałeś Shean? - zapytałem z wyrzutem PO - W jaki sposób spodziewasz się odzyskać moje zaufanie po tym co zrobiłeś?

    Zeal
    Participant
    #28130

    - Nie było czasu, by pana powiadomić - odpowiada spokojnie pierwszy. - Eva dowiedziała się o tym tuż przed naszym pojawieniem się w pomieszczeniu transportera.Odwraca się do Ciebie.- Poza tym wizyta z pełnym uzbrojeniem może być poczytana przez pułkownika za afront. Na ręczne fazery nikt nie zwróci uwagi, ale karabiny szturmowe trudno raczej przeoczyć. A my chcieliśmy mieć broń na wszelki wypadek. Przecież nie jest powiedziane, że musi się coś stać... To tak, jak z antykoncepcją. Nie zawsze jest konieczna, ale daje większy komfort psychiczny.Eva rumieni się lekko. Widać ona i Shean to cos więcej niż przyjaciele...

    EMH Mark IX
    Participant
    #28156

    Kiedy tylko Shean wspomniał o antykoncepcji, Eva spłonęła gwałtownym rumieńcem.- Jeżeli nie wiedziałeś o młodym Reevesie, zwracam honor - powiedziałem spokojnie do Pierwszego - Ale skoro twierdzicie, że Kyle tak bardzo was nie lubi, naprawdę sądzicie, że sprawi mu specjalną różnicę czy jesteście uzbrojeni w fazery ręczne, czy karabiny?- Jeżeli będzie chciał nastawić do nas swojego ojca negatywnie, zrobi to tak czy inaczej. A pojawienie się w mundurach polowych i z mocniejszym uzbrojeniem, zawsze możemy wytłumaczyć chęcią wpasowania się w lokalny koloryt - ciągnąłem dalej.- Zakładam, że nie służyliście nigdy z marines? Nie znacie ich mentalności - usiadłem na jednej z ławek - Każdego kto nosi mundur Floty i nie jest uzbrojony w nic cięższego niż typowy fazer, automatycznie klasyfikują jako mięczaka, kogoś niegodnego uwagi.- Zapewne pojawienie się w pełnym rynsztunku sprawiłoby, że poczuliby choć cień respektu - zamyśliłem się na kilka chwil - chociaż wasze rozwiązanie też wydaje się dobre. Daje nam przewagę. My wiemy kto jest na dole, oni nie wiedzą kogo się mogą spodziewać.Wstałem sprężyście.- Decyzja należy do was.

    Zeal
    Participant
    #28157

    Pierwszy zastanawia się chwilę, po czym patrzy na taktyczną. Eva kiwa ledwo dostrzegalnie głową.- Przeciwnik niedoceniony to przeciwnik, który wygra - mówi cicho Shean. - Chyba jednak zostaniemy przy tym, co mamy. DeVirian uśmiecha się lekko. Zauważasz ze zdumieniem w jej uśmiechu pewną dozę... Drapieżności. Przypomina panterę, która leży co prawda spokojnie, ale w każdej chwili może zerwać się do skoku i runąć do gardła przeciwnika.

Viewing 15 posts - 31 through 45 (of 113 total)
  • You must be logged in to reply to this topic.
searchclosebars linkedin facebook pinterest youtube rss twitter instagram facebook-blank rss-blank linkedin-blank pinterest youtube twitter instagram