Forum Fandom Sesje RPG, PBF i inne Star Trek: PBF PL PBF - Chorąży Airanikos

PBF - Chorąży Airanikos

Viewing 15 posts - 1 through 15 (of 33 total)
  • Author
    Posts
  • Zeal
    Participant
    #2876

    Dwadzieścia minut temu opuściłaś pokład transportowca Lay-Lee. Po raz pierwszy od czasu wstąpienia do Akademii jesteś naprawdę zdana sama na siebie. Twoje rozkazy są - póki co - proste. Zameldować się u dowódcy Starbazy 255.Stoisz jakies dwa metry od śluzy transportowca, na korytarzu wiodącym ku centrum struktury...

    Zuza
    Participant
    #43165

    - Powoli, powoli... - mruczę pod nosem - byle nie dać się zwariować.Szukam wzrokiem wolnego terminala i podchodzę do niego; wywołuję mapę bazy. No, teraz mogę się gdziekolwiek dalej ruszyć, gdy już wiem, dokąd właściwie mam iść. Zgubić się pierwszego dnia - to by była klapa... Zaraz, a gdzie jest najbliższa turbowinda? Wracam do mapy i TERAZ mogę już iść naprzód.Ehh, mogłam jeszcze zerknąć jak wygląda tu hydroponika...Pierwszy prawdziwy przydział, trochę zżerają mnie nerwy. Owszem, niby byłam na praktykach, ale tam zawsze był ktoś, kto stale miał na nas oko i kto miał wprawę w opanowywaniu dziwnych sytuacji! Nie wiem, czy ja bym umiała coś wymyśleć tak szybko, jak na przykład wtedy, gdy nagle awarii uległy absolutnie wszystkie zraszacze. A porucznik D'verg umiała... Nawet nie zauważyłam, kiedy doszłam pod właściwie drzwi. Co ja to miałam? A, zameldować się, nic trudnego, spokojnie, dam radę. Dzwonię do drzwi i czekam na pozwolenie wejścia, po czym wchodzę.- Chorąży Airanikos melduje się, sir - staram się, by mój głos brzmiał w pełni spokojnie.

    Zeal
    Participant
    #43220

    Poruszając się korytarzami bazy, widzisz całkiem spory ruch. Zaaferowani ludzie, zajęci własnymi sprawami, mijają Cię, podążając we wszelkie możliwe strony.Nikt nie zwraca na Ciebie uwagi. Ot - przelotne spojrzenie - "A... Nie, nie znam jej..." - i szybki krok, prowadzący do celu.W końcu stajesz przed drzwiami wskazanymi przez terminal jako wejście do biura dowódcy.Po naciśnięciu dzwonka ze środka słychać głos:- Wejść!Biuro jest dość duże. Ma powierzchnię około dziesięciu metrów kwadratowych, co dla jednego człowieka jest przestrzenią więcej niż wystarczającą.Dowódca bazy siedzi za półokrągłym biurkiem. Zauważasz nity, oznaczające komandora. Za jego plecami widzisz duże okno. Rzuca Ci się w oczy podchodzący do dokowania okręt klasy Nova. Komandor podnosi oczy znad padd'a i patrzy wyczekująco. Ma jakieś czterdzieści lat.- Chorąży Airanikos melduje się, sir - składasz meldunek.- Spóźniła się pani. Pani transportowiec zadokował dobre dwadzieścia minut temu - stwierdza sucho oficer. - Na przyszłość proszę bardziej sie starać... Niektórzy oficerowie dowodzący lubią, kiedy podwładni meldują się u nich w trybie natychmiastowym. Ja do nich nie należę, więc proszę się nie martwić... A raczej potraktować to jako dobrą radę na przyszłość. Milknie i spogląda na trzymanego w dłoni padd'a. - Dostała pani przydział na USS Dragonfly, okręt klasy Nova. Obejrzał się.- Widzę, że właśnie kończy dokowanie... Proszę zameldować się na pokładzie. A... Pamięta pani moją radę odnośnie natychmiastowego meldowania się przełożonym? Tym razem radzę uczynić wyjątek... Jest pani wolna - kiwa głową na pożegnanie, po czym wraca do przeglądania danych.

    Zuza
    Participant
    #43226

    Niezły widok... Komandorom to dobrze. Może i ja będę mieć kiedyś miłe biuro, z widokiem na kosmos i ogrody botaniczne? Lekki uśmiech schodzi mi z twarzy, gdy słyszę reprymendę. Przecież przyszłam tu prosto z doku! Ale... z komandorem kłócić się nie będę...- Tak jest, sir! - odpowiadam i wychodzę z gabinetu. Nogi same niosą mnie szybkim tempem z powrotem do turbowindy. Drogę do doków już znam, najwyżej na miejscu sprawdzę, gdzie właściwie mam się udać; póki co chcę być jak najdalej stąd.Dość szybko docieram do Novy - jest śliczna. Dragonfly... Tak, wygląda drapieżnie.Przyglądam się uwijającym się wokół ludziom - czy na serio lepiej tym razem poczekać i porozglądać się jeszcze chwilę, czy wyglądają, jakby kapitan również był tyranem i lepiej iść?Chwila namysłu i decyzja...Kierując się w stronę mostka zastanawiam się, czy dobrze postąpiłam. Chyba nie lubię komandorów, zawsze wszystko skomplikują, jakby siedzieli w tych swoich gabinetach, gapili się w gwiazdy i kombinowali "w czym by tu dziś namieszać?". Ciekawe, gdzie są laboratoria? Sprawdzę to jak tylko będę miała wolną chwilkę, bo póki co - dotarłam...- Szukam kapitana... - zwracam się do pierwszej z brzegu osoby. Gdy już go znajdę, standardowa formułka...- Chorąży Airanikos, melduję się. Właśnie dostałam przydział na ten stateee... okręt.

    Zeal
    Participant
    #43241

    Kiedy dochodzisz do śluzy, wiodącej na pokład jednostki, słyszysz nagle ze środka:- Puśćcie mnie, wy nieudane efekty związku orangutana i ameby! Tamten zasłużył sobie na to!Ze środka wytacza się bardziej niż rzeczywiście wychodzi czteroosobowa grupka. Troje z nich ma na sobie mundury ochrony. Trzymają czwartego, który ma na sobie uniform z czerwonymi wstawkami. Korpus dowodzący i pilotów.Przetaczają się obok Ciebie, by zniknąć w jednym z korytarzy. Słyszysz jeszcze cichnący głos:- Mój ojciec się o tym dowie!Wchodzisz na pokład. Jest pusto...Przez chwilę. Po upływie paru sekund słyszysz za sobą:- Zgubiła się pani?Za Tobą stoi młody mężczyzna. Również i on ma na sobie mundur z żółtymi wstawkami. Oznaczenia na kołnierzu wskazują na kadeta ostatniego roku. - Szukam kapitana... - odpowiadasz.- Zaprowadzę panią - słyszysz w odpowiedzi. Mężczyzna wskazuje kierunek.Po kilku minutach docieracie na mostek.- Kapitan jest przy konsoli pilota - Twój przewodnik wskazuje na nachylającego się nad pulpitem Azjatę. Podchodzisz bliżej i meldujesz się:- Chorąży Airanikos, melduję się. Właśnie dostałam przydział na ten stateee... okręt. Azjata podnosi głowę i spogląda na Ciebie.- A, nasz nowy oficer naukowy... Witamy na pokładzie - mówi. Odwraca się w prawo.- Rainex, zaprowadź panią chorąży do jej kabiny...- Tak jest! - jeden z kalibrujących sensory mechaników podchodzi do Ciebie.- Proszę się rozgościć. W komputerze znajdzie pani wszystkie potrzebne informacje, łącznie z zakresem obowiązków. W razie wątpliwości - proszę pytać - dowódca kiwa głową Rainexowi.- Jeśli pani pozwoli... - mechanik patrzy z wyczekującą miną.

    Zuza
    Participant
    #43754

    - Tak jest! - ruszam za chłopakiem. W drodze przyglądam się wnętrzy okrętu, starając się zapamiętać drogę. Korytarze są jednak takie, jak na większości jednostek, nie mam więc co liczyć na punkty orientacyjne... Na szczęście na mostek zawsze łatwo trafić, a z powrotem zazwyczaj nie trzeba się spieszyć.- Nie wie pan może, kiedy wyruszamy? - pytam chłopaka. Pewnie będę miała to napisane gdzieś w rozkazach, ale droga w ciszy zawsze się dłuży. - I dokąd lecimy?W kwaterze zacznę od przejrzenia zakresu obowiązków - w końcu to będzie dla mnie teraz najważniejsze. Później przyjdzie czas na pozostałe dane.Ciekawe, co mnie czeka?

    Zeal
    Participant
    #43765

    Odchodząc za mechanikiem widzisz jeszcze kiwnięcie kapitana.- Niestety... Jeszcze nic nam nie powiedziano - odparł kadet. - Ale sądzę, że możemy tutaj trochę postać...Dochodzicie wreszcie do pokładu mieszkalnego. Mechanik zatrzymuje się przed jednymi z drzwi.- To tutaj - stwierdza, po czym udaje się w drogę powrotną na mostek.

    Zuza
    Participant
    #43780

    Wchodzę do środka, rozglądając się. Więc to jest mój nowy "dom"? Mogło być gorzej... Próbuję łóżko - wydaje się być wygodne, coraz lepiej.Na zadomowienie się przyjdzie jednak czas później - teraz komputer. Sprawdzam, czym się będę miała zajmować przez najbliższy czas oraz pozostałe dane - co tylko znajdę na temat nowej misji; dokąd i po co polecimy, i co najważniejsze - kiedy ruszamy.

    Zeal
    Participant
    #43790

    Kajuta nie jest duża... Ale nie ma się też czemu dziwić. Okręty klasy Nova same w sobie do gigantów przecież nie należą. Mimo to, nie masz na co narzekać. Na Defiancie miałabyś kajutę o połowie tej wielkości do spółki z drugą osobą. Tutaj zaś zmieściło się łóżko, niewielkie acz wygodne biurko oraz szafa. Widzisz też wejście do małej łazienki.Częścią biurka jest zintegrowany panel komputera. Z danych, jakie w nim znajdujesz wynika, że do Twoich obowiązków będzie należało programowanie sond, interpretowanie odczytów sensorów uzyskanych podczas skanów napotkanych obiektów, ewentualne uzupełnianie okretowej bazy danych... Innymi słowy - typowe zajęcia oficera naukowego.Komputer nie zawiera danych na temat daty odlotu. Nie ma też wytycznych odnośnie nowej misji. Wygląda na to, że Flota nie zdążyła jeszcze niczego wymyśleć.

    Zuza
    Participant
    #43823

    Sondy, sensory, baza danych... bla bla bla, nuda. W dodatku dopiero gdy ruszymy, a póki co na to się chyba nie zanosi.Grzebię w komputerze, szukając danych o projektach, nad którymi pracują laboratoria naukowe - może znajdę coś ciekawego o roślinkach. A jeśli nie... i tak mam swoje nasionka. Plus bycia oficerem naukowym: mogę zacząć własny projekt... bez zatwierdzania go u oficera naukowego.Skoro chwilowo nikt niczego ode mnie nie oczekuje, rozpakuję swoje rzeczy i poustawiam te kilka drobiazgów, które zabrałam. Kilka figurek aniołków i dwa obrazki na ścianach od razu umilą mi przebywanie tutaj. Gdy skończę, pójdę do laboratorium... Oczywiście, o ile nikt wcześniej mnie nie wezwie.

    Zeal
    Participant
    #43848

    Z dalszego grzebania w danych dowiadujesz się, że w chwili obecnej laboratoria nie pracują nad niczym. Nie jest to raczej nic dziwnego, skoro okręt został obsadzony przez obecną załogę dwa miesiące temu. Do tej pory polecenia ze Sztabu były właściwie harmonogramem ćwiczeń. Wygląda na to, że ta misja będzie pierwszą prawdziwą misją kadetów z Dragonfly.Te kilka drobiazgów, które wykładasz na stolik, nadają kwaterze nieco więcej... Prywatności.Opuszczasz w końcu kwaterę i kierujesz się do laboratorium.Nie jest zbyt duże, ale dobrze wyposażone, jak przystało na okręt - było nie było - naukowy w końcu...

    Zuza
    Participant
    #43852

    Dużo chętniej popracowałabym sobie w ciszy, spokoju i samotności, lecz w środku zmiany alfa pewnie nie ma na to co liczyć. Plask! Przecież laboratoria póki co nie pracują! Będą puste! Ruszam żywszym krokiem, starając się zapamiętać drogę. Na miejscu łażę chwilę, zwiedzając pomieszczenia i przyglądając się sprzętom. W końcu wyszukuję sobie spokojny kąt i przygotowuję inkubatory dla moich nasionek. Taaak... Replikuję szczelne zbiorniki i sporządzam miksturę odżywczą. W każdym zbiorniku wyląduje po kilka sadzonek, a atmosfera w środku będzie się różnić zawartością tlenu. Do odżywek dodam różnej ilości "zanieczyszczeń" - jonów metali ciężkich, pochodnych ropy i innych substancji organicznych. Nowinką tych nasionek było to, iż miały kumulować zanieczyszczenia w owocach; te można zerwać i wywieźć albo przetworzyć, sama roślina zaś może kilka lat oczyszczać środowisko. Dalsze etapy badań miały również sprawdzić, jak zareaguje na przesadzenie w nowe miejsce... ale to później. Póki co miałam sprawdzić jak będą się zachowywać i czy lot statkiem kosmicznym nie zaszkodzi im w poprawnym funkcjonowaniu.Praca, praca, praca...

    Zeal
    Participant
    #43925

    Jak już zauważyłaś wcześniej - pomieszczenie samo w sobie nie jest zbyt duże. Dodatkowe pojemniki, porozstawiane w malowniczym nieładzie, zwanym potocznie "twórczym bajzlem" bynajmniej tej przestrzeni nie zwiększają.Kończysz właśnie z ostatnim inkubatorem, kiedy odzywa się komunikator:- Chorąży Airanikos - proszę stawić się w sali odpraw...Poznajesz głos dowódcy.

    Zuza
    Participant
    #43927

    - Tak jest - odpowiadam.Zrywając się omal nie strącam sprzętu - ups, sporo się tego zrobiło... Uprzątam pobieżnie, żeby się dało przejść i, po sprawdzeniu gdzie to właściwie jest, ruszam do sali odpraw.W sali rozglądam się szukając wolnego miejsca - nie za blisko kapitana, ale też nie na samym końcu czy naprzeciw niego. Lepiej się nie rzucać w oczy pierwszego dnia.

    Zeal
    Participant
    #43968

    Widzisz, że udało Ci się nie przyjść ostatniej. Chwilę po Tobie do sali odpraw wchodzi młoda Klingonka, przewyższająca zapewne większość obecnych o dobrą głowę. Na rękawach munduru zauważasz żółte paski. Ochrona lub technik.Z miejscem nawet Ci się udało - między Tobą a dowódcą są dwaj inni oficerowie.- Skoro jesteśmy już na miejscu... - Azjata patrzy wymownie na siadającą właśnie Klingonkę. Następnie przenosi wzrok na Was.- Zadanie mamy proste: udać się do układu Celerien i skartografować jedną lub dwie planety. To pozwoli na ostateczny test sensorów oraz pokaże, czy załoga potrafi wykonywać swoje czynności. Będzie to chyba miarodajne... W chwili obecnej mamy już na pokładzie komplet.- A co z Harthganem? - odzywa się Klingonka.- To... Inna sprawa. Z tego co wiem, ma się tym zająć dowództwo. My zaś mamy swoje rozkazy... Wyruszamy za pół godziny. Wszystko jasne? - dowódca spogląda kolejno na każdego z obecnych, nie wykluczając Ciebie.

Viewing 15 posts - 1 through 15 (of 33 total)
  • You must be logged in to reply to this topic.
searchclosebars linkedin facebook pinterest youtube rss twitter instagram facebook-blank rss-blank linkedin-blank pinterest youtube twitter instagram