Forum Fantastyka Star Trek Nawiązania

Nawiązania

Viewing 9 posts - 631 through 639 (of 639 total)
  • Author
    Posts
  • Q__
    Participant
    #241955

    Melvin Frohike wita agenta FBI słowami: "Beam me up Scotty".

    Podobny wątek z komiksu The Lone Gunmen:

    The comic also included a one-page story, written and drawn by Paul Lee. Frohike and Langley are arguing over their preferred Star Trek captains, Kirk or Picard. Byers then interpts with the suggestion of Seven of Nine, which all thre agree on.
    https://x-files.fandom.com/wiki/The_Lone_Gunmen_(comic)

    Q__
    Participant
    #242198
    Q__
    Participant
    #242854

    Recenzja powieści "Zemsta najlepiej smakuje na zimno" Joe'go Abercrombiego, której tytuł można chyba uznać za Trekowe nawiązanie:
    https://esensja.pl/ksiazka/recenzje/tekst.html?id=31107

    Q__
    Participant
    #243411

    Szczegółowa analiza kodu szczepionki Pfizera:
    https://randomseed.pl/rna/reverse-engineering-kodu-zrodlowego-szczepionki-biontech-pfizer-covid-sars-cov-2/
    https://berthub.eu/articles/posts/reverse-engineering-source-code-of-the-biontech-pfizer-vaccine/

    Dlaczego ją tu linkuję? Za sprawą tego fragmentu:

    "Gdy rybosom (ze wspaniałej animacji wcześniej) utworzy białko, to musi ono gdzieś się udać. Zostanie to zakodowane w peptydzie sygnałowym glikoproteiny S (wydłużona sekwencja liderowa).
    Można to widzieć w ten sposób, że na początku białka znajduje się rodzaj etykiety adresowej - zakodowanej jako część samego białka. W tym konkretnym przypadku peptyd sygnałowy mówi, że białko to powinno opuścić komórkę przez endoplazmatyczne retikulum. Nawet żargon ze „Star Treka” nie jest równie wyszukany!"

    Oryg.:

    "Once the ribosome (from the splendid animation above) has made a protein, that protein still needs to go somewhere. This is encoded in the “S glycoprotein signal peptide (extended leader sequence)”.
    The way to see this is that at the beginning of the protein there is a sort of address label - encoded as part of the protein itself. In this specific case, the signal peptide says that this protein should exit the cell via the “endoplasmic reticulum”. Even Star Trek lingo is not as fancy as this!"

    Q__
    Participant
    #244667

    Tym razem nie tyle nawiązanie, a powiązanie, i to nie czegoś z ST, a Treka - w dodatku niekanonicznego - z klasyką literacką XIX wieku.

    Otóż okazuje się, że William Ernest Henley, autor wykorzystanego w (pilocie) REN wiersza "Invictus" był przyjacielem R.L. Stevensona, który wzorował na nim Long Johna Silvera (a więc także pierwowzorem wszystkich późniejszych ekranowych Silverów do "Treasure Planet" włącznie*):
    https://en.wikipedia.org/wiki/Long_John_Silver

    Z kolei córka Henley'a - Margaret - zainspirowała, w dość specyficzny sposób, J.M. Barrie'go do stworzenia postaci Wendy (z "Piotrusia Pana"):
    https://en.wikipedia.org/wiki/Margaret_Henley

    * Captain of his soul? 😉

    ps. Phoenixowy topic poświęcony podobnym tropom w ST:
    http://www.startrek.pl/forum/index.php?action=vthread&forum=2&topic=2765

    Q__
    Participant
    #246706

    Pozostając przy nawiązaniach w przeciwnym kierunku 😉 - wprowadzenie do twórczości Gilberta i Sullivana, których melodie często rozbrzmiewają w Treku:
    https://www.youtube.com/watch?v=6ZnHAaiDpCE

    Q__
    Participant
    #247009

    Jeszcze jedno nawiązanie, choć pewnie raczej koincydencja. Otóż sposób w jaki Seven sprawdzała w zmienionej linii czasu, że nie śni:

    Przypomina odlegle metodę, za pomocą której Kris Kelvin upewniał się, że jest przy zdrowych zmysłach:

    "Zerwałem się ze stosu zwiniętych spadochronów i pobiegłem prosto do radiostacji. Była pusta. Mimochodem rzuciłem okiem na ścienny zegar elektryczny. Dochodziła czwarta godzina nocy, umownej nocy Stacji, na zewnątrz bowiem panował czerwony świt. Uruchomiłem szybko aparaturę radiowej łączności dalekiego zasięgu, a czekając, aż nagrzeją się lampy, raz jeszcze ustalałem w głowie poszczególne etapy doświadczenia.
    Nie pamiętałem, jaki jest wywoławczy sygnał automatycznej stacji okołosolarycznego Sateloidu, ale znalazłem go na tabliczce wiszącej nad głównym pulpitem. Wysłałem wezwanie alfabetem Morsego i po ośmiu sekundach przyszła odpowiedź. Sateloid, a raczejj ego elektronowy mózg, zgłosił się powtarzanym rytmicznie sygnałem.
    Zażądałem wówczas, aby mi podał, które południki gwiazdowej czaszy Galaktyki przecina w dwudziestosekundowych odstępach krążąc wokół Solaris, i to z dokładnością do piątego miejsca dziesiętnego.
    Potem usiadłem i czekałem na odpowiedź. Przyszła po dziesięciu minutach. Urwałem papierową taśmę z wydrukowanym wynikiem i schowawszy ją do szuflady (a pilnowałem się, żeby nawet okiem na nią nie rzucić), przyniosłem z biblioteki wielkie mapy nieba, tablice logarytmiczne, almanach ruchu dziennego satelity i kilka pomocniczych książek, po czym wziąłem się do wyszukiwania odpowiedzi na to samo pytanie. Bez mała godzina zeszła mi na układaniu równań; nie pamiętani, kiedy ostatni raz tak się naliczyłem, chyba jeszcze podczas studiów na egzaminie z astronomii praktycznej. Rachunki przeprowadziłem na wielkim kalkulatorze Stacji.
    Rozumowanie moje biegło następująco: z map nieba powinienem otrzymać cyfry niezupełnie pokrywające się z danymi dostarczonymi przez Sateloid. Niezupełnie, ponieważ Sateloid podlega bardzo skomplikowanym perturbacjom pod wpływem działania sił grawitacyjnych Solaris, jej obu krążących wokół siebie słońc, jak również lokalnych zmian ciążenia, wywoływanych przez ocean. Kiedy będę miał już dwa szeregi cyfr, podanych przez Sateloid i obliczonych teoretycznie w oparciu o mapy nieba, wprowadzę do moich obliczeń poprawki; wtedy obie grupy wyników powinny pokryć się do czwartego miejsca dziesiętnego; odchylenia pozostaną tylko na miejscach piątych, jako spowodowane przez nieobliczalną działalność oceanu.
    Jeśli nawet cyfry, dostarczone przez Sateloid, nie są rzeczywistością, tylko płodem mego obłąkanego umysłu, to i tak nie będą się mogły pokryć z drugim szeregiem danych liczbowych. Mózg mój może być bowiem chory, ale nie byłby - w żadnych okolicznościach - w stanie przeprowadzić rachunku, wykonanego przez wielki kalkulator Stacji, gdyż wymagałoby to wielu miesięcy czasu. A zatem - jeśli cyfry będą się zgadzały - to wielki kalkulator Stacji istnieje naprawdę i posługiwałem się nim w rzeczywistości, a nie w majaczeniu.
    Ręce drżały mi, kiedy wyjmowałem z szuflady papierową taśmę telegraficzną i rozpościerałem ją obok drugiej, szerszej, pochodzącej z kalkulatora. Oba szeregi cyfr zgadzały się tak, jak przewidziałem, do czwartego miejsca. Odchylenia pojawiały się dopiero na piątym. Schowałem wszystkie papiery do szuflady. A więc kalkulator istniał niezależnie ode mnie; pociągało to za sobą realność istnienia Stacji i wszystkiego, co na niej było.
    Miałem już zamknąć szufladę, gdy zauważyłem, że wypełnia ją cały plik arkuszy pokrytych niecierpliwymi obliczeniami. Wyciągnąłem go; jeden rzut oka wskazał, że ktoś przeprowadził już eksperyment podobny do mego, z tą różnicą, że zamiast danych względem czaszy gwiazdowej zażądał od Sateloidu pomiarów albedo Solaris w czterdziestosekundowych odstępach.
    Nie byłem obłąkany. Ostatni promyk nadziei zgasł. Wyłączyłem nadajnik, wypiłem resztkę bulionu z termosu i poszedłem spać."

    "Solaris"

    Owszem, prezydent Hansen namęczyła się znacznie mniej, ale tu i tu matematyka była w użyciu, w roli gwaranta 😉 .

    Dreamweb
    Participant
    #247636

    Trafiłem ostatnio na film pt. Unpregnant. W skrócie, jest to komedia o dwóch przyjaciółkach, których drogi się rozeszły, a następnie dość nieoczekiwanie zeszły, gdy jedna podwozi drugą na przeprowadzenie aborcji. Otóż co jakiś czas wymieniają one między sobą pojedyncze słowa lub zdania po klingońsku, a w scenie retrospekcji widzimy jak za młodu uczyły się tego języka ze słownikiem. W innej scenie - ucieczki - używają tego języka, by ścigający je nie wiedzieli o czym mówią, no i jeszcze w pewnym momencie filmu mamy taką wymianę zdań między bohaterkami:

    - Let me know when you pencil in a time to talk about the fact that you used to be fun and you used to do things like aggressive bellerina or collect Pokemon cards, and how you've literally become one of those people who walk, talk and act exactly the same? You know who you are? You're Captain Picard at the end of season 4. You've assimilated into the Borg. You don't even realize it.

    - You're completely wrong, as usual.

    - Oh, really? Please do enlighten me.

    - Captain Picard gets assimilated into the Borg at the end of season 3.

    - God, do you have to be good at everything? You know what? You're not Captain Picard, okay? You're Data. You're a weird information robot.

    Q__
    Participant
    #247862

    I znów przeciwny kierunek, czyli klasyczny poemat Shelley'a (męża Mary od "Frankensteina" i kumplo-rywala Byrona, jak pewnie wiecie 😉 ), przywołany w trailerze (i w jednym z odcinków) 3 sezonu ORV:
    https://en.wikipedia.org/wiki/Ozymandias
    (Kocham takie smaczki 😉 .)

Viewing 9 posts - 631 through 639 (of 639 total)
  • You must be logged in to reply to this topic.
searchclosebars linkedin facebook pinterest youtube rss twitter instagram facebook-blank rss-blank linkedin-blank pinterest youtube twitter instagram